SCENA SZÓSTA
MAŁGORZATA — ANNA.
ANNA
Oznajmiając hrabiego, który idzie za nią.
Pan hrabia!
MAŁGORZATA
Nie ruszając się.
Dobry wieczór, hrabio!
HRABIA
Całując ją w rękę.
Dobry wieczór, Małgorzato. Jak zdrowie dzisiaj?
MAŁGORZATA
Doskonale.
HRABIA
Siadając przy kominku.
Zimno dziś diabelnie! Pisałaś mi, abym przyszedł o wpół do jedenastej. Widzisz, że jestem punktualny.
MAŁGORZATA
Dziękuję. Mamy z sobą do pomówienia, drogi hrabio.
HRABIA
Czy jadłaś kolację?
MAŁGORZATA
Czemu?
HRABIA
Bo moglibyśmy iść na kolację i porozmawiać przy stole.
MAŁGORZATA
Głodny pan jest?
HRABIA
Zawsze się jest na tyle głodnym, aby móc zjeść kolację. Taki lichy był dziś obiad w klubie!
MAŁGORZATA
Co tam robili?
HRABIA
Grali, kiedy wszedłem.
MAŁGORZATA
Saint-Gaudens przegrywał?
HRABIA
Przegrał dwadzieścia pięć ludwików, a krzyczał za dwieście.
MAŁGORZATA
Był tu kiedyś na kolacji z Olimpią.
HRABIA
I kto jeszcze?
MAŁGORZATA
Gaston Rieux. Zna go pan?
HRABIA
Tak.
MAŁGORZATA
I Armand Duval.
HRABIA
Cóż to jest Armand Duval?
MAŁGORZATA
Przyjaciel Gastona. Poza tym Prudencja i ja, to już wszyscy. Wesoło było.
HRABIA
Gdybym wiedział, byłbym zaszedł. Ale, ale, czy ktoś stąd wyszedł przed chwilą, tuż przed moim przybyciem?
MAŁGORZATA
Nie, nikt.
HRABIA
Bo w chwili gdy wysiadałem z powozu, ktoś podbiegł do mnie, jak gdyby chcąc zobaczyć, kto to taki, i przyjrzawszy mi się, odszedł.
MAŁGORZATA
Na stronie.
Byłżeby to Armand?
Dzwoni.
HRABIA
Potrzebujesz czego?
MAŁGORZATA
Tak. Mam powiedzieć słówko Annie. Do Anny po cichu. Zejdź na ulicę, rozejrzyj się nieznacznie, czy pan Duval tam jest i wróć mi powiedzieć.
ANNA
Słucham panią.
Wychodzi.
HRABIA
Jest nowina.
MAŁGORZATA
Jaka?
HRABIA
Gaguski się żeni.
MAŁGORZATA
Nasz polski książę?
HRABIA
Właśnie.
MAŁGORZATA
Z kim się żeni?
HRABIA
Zgadnij.
MAŁGORZATA
Skądże ja mogę wiedzieć.
HRABIA
Z Adelą.
MAŁGORZATA
Głupstwo robi Adela.
HRABIA
Przeciwnie, to raczej on...
MAŁGORZATA
Mój drogi hrabio, kiedy człowiek z towarzystwa żeni się z dziewczyną taką jak Adela, to nie on robi głupstwo, ale ona robi zły interes. Ten wasz Polak jest zrujnowany, ma fatalną opinię i jeżeli się ożeni z Adelą, to dla tych dwunastu czy piętnastu tysięcy franków renty, któreście jej wspólnymi siłami uskładali.
ANNA
Wracając, cicho do Małgorzaty.
Nie, pani, nie ma nikogo.
MAŁGORZATA
A teraz, drogi hrabio, mówmy o rzeczach poważnych.
HRABIA
O rzeczach poważnych! wolałbym o wesołych.
MAŁGORZATA
Przekonamy się później, czy bierzesz rzeczy wesoło.
HRABIA
Słucham.
MAŁGORZATA
Czy masz przy sobie pieniądze?
HRABIA
Ja? Nigdy.
MAŁGORZATA
Zatem trzeba będzie podpisać czek...
HRABIA
Któż tutaj potrzebuje pieniędzy?
MAŁGORZATA
Niestety! trzeba mi piętnastu tysięcy franków!
HRABIA
Tam do licha! ładny kawał grosza. Czemu właśnie piętnastu tysięcy?
MAŁGORZATA
Bo mam długi.
HRABIA
Ty płacisz długi?
MAŁGORZATA
Wierzyciele moi życzą sobie tego.
HRABIA
Trzeba koniecznie?
MAŁGORZATA
Tak.
HRABIA
Więc... dobrze, podpiszę.