SCENA I

Gustaw, Jan.

Gustaw chodzi zamyślony, Jan krok w krok za nim z czarną chustką w ręku.

GUSTAW

podając lewą ręką, nie stając

Zawiąż!

do siebie

Stało się — kocham ją szalenie —

Lecz ona? —

JAN

chodząc za nim i opatrując rękę

Wcale nic...

GUSTAW

stając

Jak to nic?

JAN

jak wprzódy

Nie ma

Tu nic.

GUSTAW

Na ręku! — Wiąż tylko —

Chodzi; do siebie:

Hm, sprzyja,

Ale jak będzie, gdy rolę odmienię? —

Jak? Kiedy zacząć?

JAN

nie mogąc w chodzie zawiązać ręki dla36 różnych gestów Gustawa

Niech się pan zatrzyma.

Gustaw wyrywa rękę, którą Jan chwyta i dalej, chodząc, wiąże.

GUSTAW

do siebie

Zatrzymać — pewnie — węzeł jest —

JAN

puszczając

Jest, panie.

GUSTAW

do siebie

Lecz jak rozwiązać?

JAN

Za koniuszek.

GUSTAW

stając w gniewie

Janie!

JAN

Słucham.

GUSTAW

Głupiś.

JAN

Tak?

GUSTAW

zrzucając chustkę

I nie tę zawija!

Lewą nie piszę.

JAN

Któraż ręka boli?

GUSTAW

Co ci do tego — na, masz: zawiąż prawą.

Podaje lewą rękę i zaczyna chodzić. — Do siebie:

Pierwszy raz kocham.

JAN

Ależ panie...

GUSTAW

wciąż chodząc

No, a żwawo!

do siebie

Inna to miłość.

JAN

To ta sama.

GUSTAW

Kłamiesz.

JAN

Lewa.

GUSTAW

podając prawą rękę

A, ręka — no — jakże powoli.

Zaczyna chodzić i ciągnie za sobą opierającego się gwałtem Jana. — Do siebie:

Będę kochany... Aj, rękę mi złamiesz!

JAN

A którą, panie?

GUSTAW

Puść już, do kaduka!

JAN

Wiązać nie sztuka.

GUSTAW

Ale milczeć sztuka.