SCENA SIÓDMA
Papkin, Klara, Wacław z drzwi lewych.
WACŁAW
Klaro, Klaro, co się dzieje!
Los nas ściga nazbyt srogo —
Wszystkie drogie nam nadzieje
W jednej chwili przepaść mogą.
KLARA
Mów ostrożnie.
WACŁAW
spojrzawszy na Papkina
Zapłacony. —
Podstolina w naszym domu —
Bo plan ojca niewzruszony
Ją zaślubić mnie przymusza.
KLARA
Przebóg!
WACŁAW
A ta podła dusza,
Bez litości i bez sromu212,
Nie zważając me wyznania,
Jego woli ucho skłania213.
KLARA
Ach, Wacławie, nie mam władzy
Mówić, radzić w tej potrzebie,
Bo truchleję tu o ciebie. —
Ach, ty nie znasz mego stryja!
W porywczości nie ma granic.
WACŁAW
Nie lękaj się nadaremnie:
Komisarza wszak zna we mnie.
PAPKIN
obojętnie
O, komisarz teraz za nic.
WACŁAW
Więc zdradziłeś?...
PAPKIN
Powiedziałem.
WACŁAW
A, niegodny!...
KLARA
wstrzymując go
O, mój drogi,
Nie powiększaj mojej trwogi.
WACŁAW
Niech przynajmniej go ukarzę.
KLARA
Śmierć zadajesz twojej Klarze.
PAPKIN
Kto już w grobie jedną nogą,
Na tym groźby nic nie mogą.
WACŁAW
Co on mówi?
KLARA
Próżna zwada —
Uchodź, uchodź, nie trać chwili.
PAPKIN
O, i moja taka rada,
Bo się właśnie Cześnik sili
Zwabić cię tu w swoje szpony —
Poczt214 hajduków rozstawiony
Chwyci, zwiąże cię w potrzebie.
KLARA
Jeszczeż215 mało to dla ciebie!
WACŁAW
Lecz jak będzie?...
KLARA
w trwodze
Dziś napiszę.
WACŁAW
Dziś wieczorem...
KLARA
Hałas słyszę...
WACŁAW
To, com mówił...
KLARA
prosząc
Potem, potem.
WACŁAW
idąc ku drzwiom lewym
Idę teraz, lecz z powrotem...