I

Już śniegi, wiosny promieniami

Pognane z gór stojących w krąg,

Mętnymi zbiegły strumieniami

Na zatopione równie łąk.

Ocknąwszy się z uśmiechem w oku,

Natura wita ranek roku;

Lśni błękit nieba w ranny czas...

I przezroczysty jeszcze las

W zielony puch się stroi szczytnie;

Pszczoła opuszcza biedny ul,

Leci podatek zbierać z pól;

Dolina schnie i w barwy kwitnie.

Na drogach stada wzbiły kurz;

I nocą słowik śpiewał już.