I
Był park w Liceum311... Moja dusza
Tam zażywała słodkich chwil,
Bawił ją twór Apulejusza312,
A Cycerona313 nudził styl...
W dni one siedzę na murawie,
Słyszę łabędzi krzyk na stawie
I tonę w jakimś błogim śnie...
Wtem Muza w ramię trąca mnie.
Odtąd studencka moja cela
Błysnęła światłem: Muza w niej
Na ucztach jęła wodzić rej,
Śpiewała młodą pieśń wesela
I chwałę naszych dawnych lat,
I serca dreszcz, i marzeń kwiat.