I

Jeżeli wróżba Mickiewicza, że Oniegin będzie czytany zawsze z przyjemnością we wszystkich krajach słowiańskich nie sprawdziła się dotąd dla nas, to pochodzi to niewątpliwie stąd, że nie posiadamy w literaturze naszej nawet po prostu znośnego przekładu poematu Puszkina. Ten jedyny, który istnieje, dokonany w Wilnie w roku 1847 przez Sikorskiego, jest, krótko mówiąc, haniebny. Tkwi w tym pewna niesłuszność względem rosyjskiego poety z punktu widzenia estetycznego, jeżeli wziąć pod uwagę wartość literacką większości tłumaczeń z Mickiewicza na język rosyjski. Jest w tym coś dziwnego, jeżeli zważyć, że literatura nasza nie przestaje wydawać przez dziesiątki lat pisarzy, którzy posunęli wykwintność formy bardzo daleko i umieją przezwyciężać największe trudności techniczne w wierszowaniu. Jest w tym coś przykrego, bo wszystkie znane mi przekłady Oniegina na inne języki, a czytałem ich wiele w Petersburskiej Publicznej Bibliotece — nawet najgorsze, nawet nieudolne, stoją jeszcze nieporównanie wyżej od tego przekładu, który dał nam p. Sikorski. Bodajbyśmy lepiej nie mieli żadnego tłumaczenia Oniegina niż taką śmieszną na niego parodię!

Oniegin tłumaczony był na języki: francuski, niemiecki, angielski, włoski, chorwacki, węgierski, nowogrecki, na niektóre z tych języków po parę razy28.

Pozostawiając sąd o swoim przekładzie czytelnikowi, tłumacz Oniegina ma prawo na zasadach wyłuszczonych poniżej stwierdzić, że ani jedno z istniejących całkowitych tłumaczeń Oniegina nie stoi na wysokości zadania.

A oto dlaczego!

Napotykane zazwyczaj przez tłumaczy trudności mnożą się, gdy chodzi o przełożenie takiego arcydzieła formy, jakim jest Eugeniusz Oniegin. Przy oddaniu wierszem treści oryginału poetyckiego tłumacz ma zwykle pracę trojaką: twórczą, krytyczną i mieszaną twórczo-krytyczną. Ilekroć język przekładowy jest ekonomiczniejszy (oszczędniejszy w ilości sylab) od języka oryginału, zachodzi potrzeba pracy twórczej, tj. dotwarzania pewnych szczegółów wiernie według ducha oryginału, czyli wcielania się w obrazy, myśli i uczucia poety celem właściwego ich rozwinięcia. Ilekroć język oryginału jest krótszy (ilościowo), miast zaznaczonej wyżej potrzeby zapełnienia pozostałego miejsca, zachodzi konieczność dla zachowania miary wiersza, wyrwania niektórych mniej ważnych i mniej charakterystycznych szczegółów obrazu, czyli uczynienia umiejętnie wyboru krytycznego. Wreszcie krępujące warunki mowy wiązanej nakazują w olbrzymiej ilości wypadków zastępowanie wyrażeń oryginału obrazami synonimicznymi (symbolami tamtych, omówieniami analogicznymi); trafny dobór tych synonimów wymaga zarazem twórczości i krytycyzmu29.

Przezwyciężenie wszystkich tych trudności wymaga bodaj specjalnego daru, jeżeli zważyć, że zdarzali się znakomici poeci, którzy nie byli w stanie po prostu przetłumaczyć dłuższego ustępu z poezji obcej; do takiego stopnia było dla tych lotnych i wybitnie indywidualnych duchów wstrętne i niemożliwe poddanie się wymogom cudzej fantazji. Inni z podobnej kategorii pisarze tłumaczyli wiele, ale ich piękne „przekłady” były raczej samodzielnymi wariantami na dany temat; podawały one zawsze indywidualność tłumacza miast indywidualności tłumaczonego poety. Zakrywali go sobą.30

Skreślone powyżej zwykłe trudności potęgują się w dwójnasób, gdy chodzi o przetłumaczenie poezji autora, który żadnego wyrazu nie rzuca na próżno. Taki jest właśnie Puszkin, nadzwyczajnie zwięzły w obrazach, niesłychanie ścisły w określaniu uczuć i myśli, a zarazem niezmiernie prosty i pełny wdzięku. Jak tu oddać styl taki, nie banalizując go, nie przeciążając, nie ścierając barw i nie przesadzając w nich? Jak skracać coś dla miary wiersza, gdy wszystko zda się jednakowo konieczne? Jak dodawać cokolwiek dla wypełnienia rytmu, gdy każde nowe słowo zda się zbyteczne? Jak zastąpić cośkolwiek synonimem, nie zabijając prostoty oryginału? Więcej powiemy, jak oddać po prostu treść, gdy trzeba równocześnie zachować misterną formę?

Zaskoczeni takim nawałem trudności, z tylu stron od razu, tłumacze Oniegina po największej części... poświęcali formę wiersza i dawali przekłady w prozie! Zabijając muzykę wiersza, odejmowali tedy najmniej trzy czwarte czaru poematowi. Jeden z francuskich tłumaczy Oniegina powiada słusznie w przedmowie do swojego rymowanego przekładu o poprzednikach, którzy ten utwór przełożyli prozą: „jeżeli przekład rymowany jest na ogół z konieczności niewierny (infidèle), to przekład prozaiczny jest po prostu względem oryginału wiarołomny (perfide)”. Inni tłumacze, czując konieczność mowy wiązanej, zarzekali się rymów (tłumacz chorwacki, niemiecki Blumental i inni) i przekładali Oniegina białym wierszem; zyskiwali przez to pewną dźwięczność, ale taką, która się miała do oryginału tak, jak odbite księżycowe światło do blasku słonecznego.

Wreszcie pewna ilość przetłumaczyła całego Oniegina wierszem rymowanym, ale żaden z nich, absolutnie żaden nie zachował dokładnie formy oryginału, odnośnego układu strof, charakteru rymów i rytmu. W przedmowach swoich szeroko rozwodzili się nad artyzmem formy Oniegina i niemożliwością oddania jej w przekładzie.

Z tego względu tłumacz francuski przekłada Oniegina na przemian ciężkimi aleksandrynami i kusymi ósemkami, rozciąga albo obcina strofy jak Prokustus31 swoje ofiary, miast 14, dając to 20, to 10 wierszy itp. W podobny mniej więcej sposób postępują inni. Nawet tak świetny wersyfikator, znany ze swoich niezmiernie zręcznych „gazel”, twórca wytwornych Pieśni Mirza Schaffy, Bodenstedt32 — cofa się przed trudnością formy Oniegina i tłumaczy go ulubionymi własnymi rytmami. Czyni mu ostry z tego zarzut Alexis Lupus, pierwszy i jedyny z tłumaczy Puszkina, który pokusił się o nadanie Onieginowi w przekładzie formy oryginału, ale zadanie to wypełnił tylko w drobnej mierze. Dał bowiem w tłumaczeniu tylko pierwszą pieśń Oniegina, a zasługująca na uznanie piękna ta praca, jak widać, kosztowała go niemałe wysiłki. Wydana po raz pierwszy w r. 1860, wymagała niezmiernej ilości poprawek i dopiero w powtórnym wydaniu, r. 1899, odpowiedziała zamiarom tłumacza, który trafnie ocenił, że „wdzięk poematu Puszkina w znacznej mierze znajduje się w zależności od niesłychanie misternej formy, zdradzającej rękę wirtuoza, który umyślnie napiętrzył trudności, aby tryumfalnie okazać najwyższą swoją lekkość i zręczność”. Oto, jak określa się ta forma: W 14-wierszowej strofie Oniegina spotykają się wszystkie możliwe kombinacje czterowiersza: więc w pierwszej czwórce rymy przeplatają się co drugi wiersz, w drugiej idą kolejno jeden za drugim, w trzeciej dwa środkowe, sąsiadujące, objęte są dwoma najbardziej odległymi od siebie (1 z 3, 2 z 4; 1 z 2, 3 z 4; 1 z 4, 2 z 3). Na każdy czterowiersz przypadają dwa rymy męskie i dwa żeńskie. Wreszcie strofa zakończona jest parą rymów męskich, zawierających zazwyczaj żart lub dosadnie zamykających myśl. Wiersze z żeńską końcówką mają po 9 sylab, wiersze z męską odpowiednio do tego po 8 sylab33.

Dr. Alexis Lupus, jedyny z tłumaczów, który postarał się zachować całkowicie formę oryginału w jednej tylko pieśni, mówi o swojej pracy jako o „drogiej towarzyszce całego, obfitującego w trudy i troski życia”. Jeżeli sądzić z tej uwagi i zarazem z dat pierwszego i drugiego wydania, to okaże się, że kosztowała go ta praca szeregi lat.