SCENA OSIEMNASTA
Ciż sami, Calabro.
BETTINA
I cóż, Calabro, coś uczynił?
CALABRO
Wszystko, co pani kazała.
BETTINA
Dług zapłacony?
CALABRO
Tak, pani.
BETTINA
Widziałeś barona?
CALABRO
Ach, tak.
BETTINA
Co powiedział?
CALABRO
Oto list.
BETTINA
przeczytawszy szybko
A! bardzo dobrze... doskonale... to cudownie.
Pada zemdlona na fotel.
CALABRO
Pani! Pani!
STEFANI
Cóż się stało?
CALABRO
Niech pan czuwa nad panią, ja pójdę przynieść, co trzeba.
STEFANI
wydobywając flakon
Ten flakon wystarczy. Cóżeś ty pani nagadał?
CALABRO
Och! panie, to okropne, okropne!... Pojechał z księżną.
STEFANI
Pojechał! — Oho! otwiera oczy. Trzeba jej wziąć ten list...
Podchodzi, aby wziąć list, który Bettina ma w ręku.
BETTINA
Nie, nie! och! nie zabierajcie mi tego... Gdzież ja jestem? Śniło mi się coś. To ty, margrabio? Przepraszam cię.
STEFANI
Niech pani siedzi spokojnie; proszę nie wstawać.
BETTINA
Och! ja nieszczęśliwa! Już wiem. Pojechał; nieprawdaż, Calabro? Czy wiesz, margrabio? — Pojechał z tą kobietą! Masz, czytaj ten list, czytaj głośno.
STEFANI
Wiem wszystko, droga Bettino.
BETTINA
A! doprawdy? Ta wiadomość już się rozeszła? Czy obnoszą mnie już po całym mieście? Och, tak: historia bardzo ucieszna; dostarczy strawy powszechnej wesołości; ale jak oni ważą śmiać się ze mnie, nim się dowiedzą, jak ja postąpię? Jeszcze nie koniec; sądzę, że też mam prawo wtrącić słówko w tej komedii.
STEFANI
Nikt się nie będzie śmiał z pani. W tym, że ktoś ukradł komuś pieniądze z kieszeni, nie ma nic uciesznego.
BETTINA
ożywiając się stopniowo
Ukradł! Kto mówi o czymś podobnym? Dałam tę sumę dobrowolnie, błagałam, aby ją przyjął. Byłam zmuszona uciec się do podstępu, aby zwalczyć upartą odmowę. Prawda, iż mój wybieg nie wyszedł mi na korzyść; ale kto ma prawo powiedzieć, że tego żałuję? Jeżeli z tej przyczyny mnie żałujesz, margrabio, posądzasz mnie w istocie o szczególną zgryzotę.
Wstaje.
STEFANI
Nie znam wysokości sumy, ale zdaje się, że to nie jest drobnostka.
BETTINA
Ech! cóż mi o to! Cóż za osobliwe pojęcia masz o mnie, którą jakoby wysoko cenisz, skoro widzisz tu jedynie kwestię interesu? Ach! gdyby Karol był wrócił do mnie, czyż reszta liczyła się za cokolwiek? Ale oto sądy świata. — Zawiedziona miłość, cóż to znaczy? Porzucić kobietę, zdradzić przysięgę, stargać święty węzeł, to tylko drobnostki! To się zdarza codziennie, o tym się paple, tym bawi się wytworne towarzystwo! Ale niech chodzi o ubytek paru talarów, o kilka nędznych garści liczmanów63 straconych przypadkiem, och! wówczas każdy będzie cię żałował! Twoje pieniężne niedole staną się przedmiotem plugawej litości, zdolnej przyprawić o rumieniec wstydu.
STEFANI
Cierpienie twoje, Bettino, sprawia, iż źle zwracasz swoje wymówki.
BETTINA
Tak, drogi margrabio, masz słuszność. Wiem, kim jesteś, obrażam cię; ale to, co przechodzę, jest tak straszne, że trzeba darować mi, co mówię, nie wiem bowiem nic, jestem na dnie otchłani. Masz, Stefani, przeczytaj mi to. Czytaj głośno, proszę cię.
MARGRABIA
czyta:
„Droga Bettino!
Mimo że działałaś bez mego zezwolenia, zniewolony jestem podziękować ci za to, co uczyniłaś dla mnie...”
BETTINA
Zniewolony podziękować!
STEFANI
czytając dalej:
„Ale rozumiesz, że pierwszym mym staraniem musi być znaleźć środki, celem zwrócenia ci kwoty, którą zechciałaś mi zaliczyć...”
BETTINA
Cóż by innego można napisać do adwokata?
STEFANI
jw.
„Ponieważ projekt, jaki ułożyliśmy, nie może się ziścić, sam wzgląd przyzwoitości nie pozwala mi dłużej mieszkać z tobą...”
BETTINA
Cóż ty na to, margrabio?
STEFANI
jw.
„Opuszczę tedy te strony. Pewna osoba, przyjaciółka nasza...”
BETTINA
Cóż za bezczelność!
STEFANI
jw.
„...przyjaciółka nasza jedzie właśnie do Rzymu i ofiaruje się towarzyszyć mi. Wiem zresztą, że cię nie zostawiam samej...”
BETTINA
Dalej, dalej.
STEFANI
jw.
„Czy będę mógł powrócić, czy nie, możesz być pewna, droga Bettino, że niebawem otrzymasz ode mnie wieści.
Steinberg.”
BETTINA
Steinberg! Niechaj świat cały wymawia twoje imię, kiedy zechce nazwać niewdzięcznika!
STEFANI
Tak, to nie jest ładnie. W istocie, to by wymagało zemsty.
BETTINA
Zemsty! Och, tak, to pewna. Ale jaką zemstę mogę znaleźć? Mówisz jak mężczyzna, Stefani, i odczuwasz jak mężczyzna zniewagę. Ty sam wszelako, co możesz zrobić, kiedy masz wroga? Co możesz więcej, niż zabić go? Mniemasz, iż w ten sposób się mścisz... Ach, przyjacielu, dla szlachetnego serca istnieją cierpienia okropniejsze niż śmierć; ale dla nikczemnika najstraszliwsze, co być może, to śmierć, która jest niczym.
STEFANI
Założyłbym się, że ten bezczelny list nie jest wyłącznie dziełem barona. W tym tkwi kobieta — to potwór o dwóch głowach — po cóż mu bowiem było uprzedzać cię, że nie jedzie sam? Nikczemność to on, obelga to kobieta.
BETTINA
Odczułam to jak i pan. On również wie to dobrze i chciał stworzyć między nami zaporę nie do przebycia. Bał się, że zechcę jechać za nim, lękał się mego przebaczenia i obrał ten sposób, aby go uniknąć; wiedział, że kiedy kobieta ugodzi drugą w serce, wszelki powrót staje się niemożebny, rana się nie goi. O przewrotny! W ten sam dzień, który był naznaczony, który on wybrał na nasz ślub! Trzeba go było widzieć wczoraj wieczór, jak on umiał udawać! Zdawało się, iż męki cierpi, nie mogąc się doczekać, aż wejdzie ten dzień. O nieba! i to ze mnie zadrwiono w ten sposób! W ten sposób odpłacono moją szczerość, prawość! Znasz mnie, margrabio, nieprawdaż? Otóż, przemogłam mój zbyt porywczy charakter, ugięłam moją dumę, aby znieść to, co mnie często oburzało: ale sądziłam bodaj, że w tym nie ma fałszu, rozmysłu! Obecnie widzę cię takim, jakim jesteś, zdrajco: targasz na strzępy i moje serce, i moją cześć!
STEFANI
Hm! zastanawia mnie jeden zwrot w tym liście. Co on rozumie pod tym, że „nie zostawia cię samej”? Czy to, że Calabro zostaje przy tobie?
CALABRO
Och, nie, proszę pana, to znaczy co innego.
BETTINA
Milcz, Calabro!
STEFANI
Czemu? — Czyżbym popełnił niedyskrecję?
Bettina nie odpowiada. Calabro za pomocą gestów pokazuje margrabiemu puzdro leżące na stole.
Nie rozumiem. Co ty chcesz powiedzieć?
CALABRO
Pani zabrania mówić.
BETTINA
Mów, jeżeli chcesz.
STEFANI
wstając i podchodząc do stołu
Zaczynam być mocno ciekawy. Cóż tedy, mości Calabro?
CALABRO
A zatem, proszę pana, skoro mi wolno mówić, właśnie to puzderko jest w części przyczyną wszystkiego, co się stało.
STEFANI
Żartujesz chyba?
CALABRO
Ani odrobiny. Pan baron robił pani straszne wymówki, że przyjęła te klejnoty.
STEFANI
Ależ to nie ma najmniejszego sensu!
CALABRO
Dziś rano jeszcze, jeżeli mam rzec wszystko, ja sam miałem zalecone powiedzieć pani, aby pana nie przyjmowała.
STEFANI
Nie! to zakrawa na jakiś sen... Czy to prawda, Bettino, co on powiada?
BETTINA
Najzupełniejsza.
STEFANI
Ależ to nie do wiary! Z jakiejż przyczyny ta niemądra szykana? To chyba tylko lichy pozór, którego potrzebował, aby się pogniewać.
CALABRO
Och, mój Boże, tak, proszę pana, z pewnością nic innego.
STEFANI
Rozumiem. Ale co za dziki pomysł!
CALABRO
Niby stąd, że pan margrabia często odwiedzał panią jeszcze we Florencji, i pan baron uroił sobie...
STEFANI
Jakieś głupstwo.
CALABRO
Uroił sobie na pański widok, że pan znowu zacznie się zalecać do pani.
STEFANI
No i!...
CALABRO
I to go pogniewało.
STEFANI
To wielkie nieszczęście. Jak to! ma ją zaślubić i oto jak umie ją cenić! Ależ to ciemna figura, ten jegomość.
BETTINA
Stefani! pamiętaj, że ja go kochałam.
STEFANI
Masz słuszność, przepraszam panią. Co do mnie, nie miałem przyczyn, aby go oszczędzać. Zatem, drogi panie Calabro, powiadasz, że jest o mnie zazdrosny?
BETTINA
Tak, panie.
STEFANI
W istocie? Doprawdy, to mi robi przyjemność, to mnie odmładza. A! można być zazdrosnym o mnie.
po chwili milczenia
Więc tak, do kroćset, ma słuszność! — Bettino, posłuchaj. Kochałaś, omyliłaś się, uczyniłaś zły wybór, ponosisz karę; to przykre, ale to się zdarza najzacniejszym ludziom, a nawet właśnie im trafia się najwięcej. Jeżeli obecnie czujesz jakąś urazę i bodaj najlżejszą chęć porachunku, jestem na twoje rozkazy i pomogę ci chętnie do słusznego odwetu. Jeżeli nogi moje nie są dość zwinne, abym się puszczał w wir walca, są jeszcze, chwała Bogu, dość krzepkie, abym ze szpadą w dłoni stanął na placu. Szczęśliwy byłbym, gdyby mi się udało oddać temu panu pchnięcie, które niegdyś otrzymałem za ciebie.
BETTINA
Drogi Stefani...
STEFANI
Jeżeli, przeciwnie (co, moim zdaniem, byłoby nieskończenie właściwsze), potrafisz mieć tę cierpliwość, powiem nawet rozsądek, aby pozwolić działać odwiecznemu lekarzowi, który leczy wszystko, czasowi, jestem na twoje usługi.
BETTINA
Ty, Stefani?
STEFANI
Ja. Nie dziś, nie jutro, nie za miesiąc ani za pół roku, ale kiedy zechcesz, kiedy ci się podoba (jeżeli będzie ci się kiedy mogło spodobać), kiedy będziesz spokojna, wyleczona, kiedy staniesz się znów zupełnie sobą, to znaczy wesołą, miłą i uroczą; kiedy rana, jaką niewdzięcznik ci zadał, zatrze się wraz z pamięcią, wówczas, powtarzam, jestem na twoje usługi. Powiadają, że chcę się zalecać do ciebie, mają słuszność; że cię kochałem, mają słuszność; że kocham cię jeszcze, mają słuszność; i to, co ci tu mówię, powinienem był64 powiedzieć przed trzema laty i będę powtarzał przez całe życie.
BETTINA
Skoro mówisz ze mną, margrabio, tak szczerze, i ja nie chcę być mniej szczera od ciebie. Rozumiesz, iż niepodobna mi odpowiedzieć natychmiast na to, co mi ofiarujesz...
STEFANI
Kiedy sama zechcesz.
BETTINA
Ale co mogę i chcę powiedzieć, zaraz i bez wahania, to, że pośród zgryzot, jakich doznaję, i ohydy, jaka mnie dławi, w chwili gdy serce moje złamane jest tak okrutnym opuszczeniem i nikczemną zdradą, słowa twoje napełniły je wzruszeniem, które mi jest bardzo słodkie. Czemu miałabym taić? Tak, Stefani, szczęśliwa jestem, iż ten świat nie jest jeszcze pustynią i że jeżeli można na nim niekiedy spotkać kłamstwo i przewrotność, można też znaleźć w drodze wierną dłoń przyjaciela. Przypomniałeś mi to... i oto za co ci dziękuję.
STEFANI
I ty mogłabyś wątpić, że jesteś kochaną!
BETTINA
Nie, wierzę w to co mówisz; ale jest jedna rzecz, nad którą się nie zastanowiłeś. Czy wiesz dobrze, do kogo mówisz?
STEFANI
Do najbardziej uroczej kobiety, jaką znam.
BETTINA
Zważ to, margrabio: jestem pogrążona w zupełnej rozpaczy. Cios, jaki otrzymałam, jest tak niespodziany, niepojęty, że w pierwszej chwili unicestwił mnie. Obecnie, kiedy mój rozum budzi się pomału, zastanawiam się, w jaki sposób mogłabym dalej żyć, i w istocie nie widzę tego.
STEFANI
Odwagi, otuchy!
BETTINA
Nie, nie widzę. Rozważając zimno, rozsądnie to, co mi się zdarzyło, nie widzę żadnego lekarstwa, żadnej nadziei. Tracę człowieka, którego kochałam, i — co jeszcze okropniejsze — zmuszona jestem nim pogardzać: co chcesz, abym poczęła z sobą? Czy nie jesteś mego zdania, Calabro? Im bardziej się zastanawiam, tym bardziej widzę, że nie ma dla mnie możliwego istnienia. Pozostaje mi jedynie modlić się i płakać. Czy tej resztce mnie samej, temu widmu dawnej przyjaciółki chcesz podać rękę? czy tej masce zalanej łzami?
Płacze.
STEFANI
Tak, do kata! i nigdy nie poproszę, abyś otarła te łzy. Zanadto szanuję twą boleść, abym się silił ją rozpraszać, ale powiadam ci: czas tego dokona. Pozwól mi wreszcie skończyć moją myśl, choćby cię miała razić w tej chwili. Nie ma dla ciebie, powiadasz, możliwej egzystencji? Masz egzystencję zupełnie gotową, jedynie właściwą dla ciebie, tę, którą kochasz, którą wybrałaś, która jest naszą rozkoszą a twoją chlubą... Wrócisz na scenę.
BETTINA
Myślisz to serio, margrabio?
STEFANI
I czemu nie? Wydaje ci się tak dziwne, iż ofiarując ci rękę, mówię równocześnie o powrocie na scenę? Tak, przypominam sobie, dziś rano wspomniałaś, że skoro raz wyjdziesz za mąż, zamierzasz wyrzec się jej na zawsze; ale odpowiedziałem ci, o ile mi się zdaje, że nie podzielam tego zdania, ani go nie pochwalam, upewniam. Czyż można zdławić swój talent? Czy ma kto siłę, czy ma prawo do tego, zwłaszcza kiedy ten błogosławiony talent zawiódł cię na ową piękną górę, gdzie Muzy65 tańczą dokoła Apollina66, a pszczoły dokoła Muz67?... Czy myślisz, że można być po prostu baronową albo margrabiną, wracając z tej krainy? Och! nie! nie! Natura mówi: z wolą lub bez woli, trzeba jej być posłusznym. Ech! do stu katów! poeta rodzi wiersze, a muzyk melodie, tak samo jak jabłoń rodzi jabłka. Kiedy mi powiadają, że Rossini zamilkł, oświadczam, że nie wierzę temu. I ty również, Bettino, nie zamilkniesz. Odzyskasz siły i dzielność, podejmiesz harfę Desdemony68, a ja zajmę moje miejsce w kąciku, pod moim drogim kinkietem. Ujrzysz znowu ten tłum, wzruszony, wyczekujący, który ściga twoje najlżejsze ruchy, oddycha z tobą, ten parter, który cię tak kocha, starych amatorów tłukących laskami, młodych dandysów69, którzy, wystrojeni na bal, drą rękawiczki, oklaskując cię, te piękne damy w złoconych lożach, które kiedy im serce bije przy natchnionych akcentach geniuszu, tak szlachetnym gestem rzucają mu pod stopy swe wonne bukiety! Wszystko to czeka ciebie, tęskni za tobą, woła cię... Ach, jakże cieszyłem się niegdyś twoimi tryumfami! twoja przyjaźń pozwalała mi je dzielić. — Cóż by dopiero było, gdybyś była moją?
BETTINA
Ach! Stefani... Ale to niemożliwe.
STEFANI
Nie mów tego za nagle, nie spiesz się. To wszystko, o co proszę.
Całuje ją w rękę.
REJENT
wychodząc z saloniku
Panie Calabro!
CALABRO
A, to pan?
REJENT
Tak, nie ma już muszkateli i wciąż nie widzę młodej pary. Wracam do miasta.
CALABRO
pokazując Bettinę, która zostawiła rękę w dłoni margrabiego.
Zaczekaj pan, zaczekaj trochę.
Przypisy:
1. toć (daw., gw.) — przecież. [przypis edytorski]
2. gotować się — przygotowywać się. [przypis edytorski]
3. kontrakt — tu: umowa przedmałżeńska, ustalająca sprawy majątkowe; intercyza. [przypis edytorski]
4. signora (wł.) — pani. [przypis edytorski]
5. zobaczmyż — wyraz zobaczmy z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż. [przypis edytorski]
6. po wszelkiej formie — dziś: zgodnie z wszelkimi formami towarzyskimi. [przypis edytorski]
7. tedy (daw.) — zatem, więc. [przypis edytorski]
8. pewna (daw.) — skrócone: rzecz pewna; dziś: pewne. [przypis edytorski]
9. wszelako (daw.) — jednak. [przypis edytorski]
10. zielony stolik — hazard; gry hazardowe tradycyjnie rozgrywane są przy stole nakrytym zielonym suknem. [przypis edytorski]
11. ludwik a. luidor (fr. Louis d’or: złoty Ludwik) — złota moneta francuska z podobizną króla, bita w latach 1640–1791; ludwikami nazywano później tradycyjnie złote 20-frankówki. [przypis edytorski]
12. jeszczem do tego nie doszedł — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jeszcze (...) nie doszedłem. [przypis edytorski]
13. niepodobna (daw.) — nie można, nie da się, jest niemożliwe. [przypis edytorski]
14. admirator (z łac.) — wielbiciel. [przypis edytorski]
15. in blanco — niewypełnione; puste miejsce w tekście pozostawione do uzupełnienia. [przypis edytorski]
16. w tej mierze — w tej sprawie. [przypis edytorski]
17. uważać (daw.) — zauważać, dostrzegać. [przypis edytorski]
18. muszkatela (daw.) — dziś: muszkatel, słodkie wino deserowe o intensywnym aromacie i smaku. [przypis edytorski]
19. Jakam ja rada! — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jaka ja [jeste]m rada (zadowolona). [przypis edytorski]
20. nie umknie się — dziś: nie umknie. [przypis edytorski]
21. Kopciuszek — tu: Kopciuszek albo triumf dobroci (La Cenerentola ossia La bontà in trionfo), opera komiczna Gioacchina Rossiniego do libretta Jacopo Ferrettiego, której premiera odbyła się w 1817 r. [przypis edytorski]
22. kinkiet — przyścienny świecznik lub lampa, przeważnie z metalu, zwykle ma mocowaną bezpośrednio do ściany tarczę. [przypis edytorski]
23. domowi (daw.) — domownicy. [przypis edytorski]
24. Tankred — opera Gioacchina Rossiniego do libretta Gaetano Rossiego, z 1813 r. [przypis edytorski]
25. Orbassano — miejscowość w płn. Włoszech, ok. 15 km od Turynu. [przypis edytorski]
26. sztych — ostry koniec broni białej; pchnięcie ostrym końcem. [przypis edytorski]
27. prześpiewka — tu: refren. [przypis edytorski]
28. Hugo, Victor (1802–1885) — francuski pisarz, poeta, dramaturg i polityk, czołowy prozaik francuskiego romantyzmu, autor m. in. Nędzników. [przypis edytorski]
29. safanduła — człowiek niezaradny, pozbawiony energii, fajtłapa. [przypis edytorski]
30. Boileau, Nicolas. właśc. Boileau-Despréaux (1636–1711) — francuski poeta i krytyk, członek Akademii Francuskiej, autor Satyr i Listów oraz poematu Sztuka poetycka, kodeksu klasycyzmu. [przypis edytorski]
31. By lepiej czcić umarłych, uśmiercają żywych — Les embarras de Paris (Satyra VI) Nicolasa Boileau. [przypis edytorski]
32. Rossini, Gioachino Antonio (1792–1868) — włoski kompozytor operowy. [przypis edytorski]
33. Pasta (z domu Negri), Giuditta (1797–1865) — włoska śpiewaczka operowa (sopran); uważana za jedną z największych śpiewaczek operowych, do niej porównywano późniejszą Marię Callas. [przypis edytorski]
34. Rubini, Giovanni Battista (1794–1854) — włoski śpiewak operowy (tenor); jeden z najsłynniejszych śpiewaków swoich czasów, obdarzony głosem na najwyższym rejestrze (tenorino), spopularyzował technikę drżenia głosu (wł. vibrato) do oddania silnych emocji. [przypis edytorski]
35. Garcia, Manuel del Pópulo Vicente Rodriguez (1775–1832) — hiszpański śpiewak operowy (tenor), kompozytor i nauczyciel śpiewu. [przypis edytorski]
36. Pellegrini, Valeriano (ok. 1663–1746) — włoski śpiewak operowy, kastrat śpiewający sopranem w operach Handla. [przypis edytorski]
37. Lablache, Luigi (1794–1858) — śpiewak operowy (bas), obdarzony potężnym głosem i zdolnościami aktorskimi, które wykorzystywał w rolach komicznych. [przypis edytorski]
38. Malibran, Maria Felicità (1808–1836) — śpiewaczka operowa (mezzosopran), jedna z najsłynniejszych w XIX w.; jej ojcem był znany śpiewak (tenor) Manuel del Pópulo Vicente García. [przypis edytorski]
39. kolasa — lekki, odkryty pojazd konny, podobny do bryczki. [przypis edytorski]
40. Saint-Denis — miejscowość we Francji, znana z bazyliki pełniącej funkcję głównej nekropoli królów francuskich; ob. na płn. przedmieściach Paryża. [przypis edytorski]
41. Parma — miasto w płn. Włoszech, w latach 1545–1860 stolica Księstwa Parmy. [przypis edytorski]
42. uwiadomić — dziś: powiadomić. [przypis edytorski]
43. jałowszy — dziś: bardziej jałowy, bezpłodny, bezwartościowy. [przypis edytorski]
44. daj pokój (daw.) — dziś: daj spokój. [przypis edytorski]
45. ritornello (wł.) a. ritornel (muz.) — krótki fragment muz. wykonywany przez grupę instrumentów a. orkiestrę, pełniący w kompozycjach funkcję podobną do refrenu w pieśniach i piosenkach. [przypis edytorski]
46. Sorrento — miejscowość we Włoszech, w pobliżu Neapolu, położona nad Zatoką Neapolitańską, naprzeciw Wezuwiusza, słynąca z pięknych widoków. [przypis edytorski]
47. Twa cudna postać (...) Na twoim sercu, Nineto! — przekład Edwarda Leszczyńskiego. [przypis edytorski]
48. pomnieć (daw.) — pamiętać, przypominać sobie. [przypis edytorski]
49. zawionąć — zawiać. [przypis edytorski]
50. ustronie — miejsce położone na uboczu, z dala od ludzkich siedzib. [przypis edytorski]
51. Pomnę, jak (...) Boska ojczyzno miłości — przekład Edwarda Leszczyńskiego. [przypis edytorski]
52. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]
53. wzajem (daw.) — odwzajemniając się; również. [przypis edytorski]
54. puzderko (daw.) — skrzynka, pudełko; zgr.: puzdro. [przypis edytorski]
55. imć — dawne wyrażenie grzecznościowe przeważnie przed nazwiskiem lub tytułem; skrót od: jego miłość. [przypis edytorski]
56. wprzódy (daw.) — wcześniej, dawniej. [przypis edytorski]
57. kompars (daw., z fr.) — aktor występujący w roli drugoplanowej, statysta. [przypis edytorski]
58. lancknecht — tu: daw. hazardowa gra w karty, wywodząca się z czasów wojny trzydziestoletniej (1618–48), kiedy zyskała popularność wśród żołnierzy piechoty najemnej (lancknechtów). [przypis edytorski]
59. cetno i licho — gra w zgadywanie, czy druga osoba trzyma parzystą, czy nieparzystą liczbę kamyków. [przypis edytorski]
60. Więcej jest wiedzy na dnie kubka z kośćmi, niż o tym śnił d’Alembert — parafraza cytatu z Hamleta („Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom”), nawiązująca do pracy Jeana d’Alemberta (1717–1783), francuskiego filozofa, fizyka i matematyka, jednego z autorów Wielkiej Encyklopedii Francuskiej, do której napisał hasła dotyczące kombinatoryki, prawdopodobieństwa i kilku gier hazardowych (m.in. gry w kości), wraz z ich analizą matematyczną. [przypis edytorski]
61. drożyć się — wysoko się cenić; wyznaczać wysoką cenę za swe względy. [przypis edytorski]
62. klawikord — klawiszowy instrument strunowy. [przypis edytorski]
63. liczman — żeton zastępujący monetę, przen. coś bezwartościowego. [przypis edytorski]
64. powinienem był — daw. forma czasu zaprzeszłego; dziś: powinienem (przedtem, uprzednio). [przypis edytorski]
65. Muzy (mit. gr.) — boginie opiekunki sztuk pięknych i nauki; tradycyjnie wymienia się dziewięć tzw. muz olimpijskich, córek Zeusa i Mnemosyne, z których każda opiekowała się konkretną dziedziną twórczości. [przypis edytorski]
66. Apollo (mit. gr.) — przewodnik dziewięciu muz, bóg sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci. [przypis edytorski]
67. pszczoły dokoła Muz — w starożytności Muzy często wiązano z pszczołami, nazywanymi „ptakami Muz”, przynoszącymi dar słodyczy pieśni i pięknej wymowy na usta poetów. [przypis edytorski]
68. harfa Desdemony — odniesienie do cieszącej się ogromnym uznaniem opery Otello (1816) Gioacchina Rossiniego, opartej na sztuce Szekspira. Rola Desdemony, żony tytułowego bohatera, stanowiła popisową partię największych sopranistek epoki. W ostatnim akcie bohaterka do wtóru harfy śpiewa liryczną Pieśń o wierzbie. Harfa to jednocześnie symbol poezji i muzyki. [przypis edytorski]
69. dandys — mężczyzna z przesadą dbający o strój i przestrzeganie form towarzyskich. [przypis edytorski]