SCENA ÓSMA
Calabro sam, potem Rejent.
CALABRO
No, to już lepiej. Myślę, że pan baron odda tym razem sprawiedliwość mojej inteligencji. Och! Boże! właśnie powraca: spotka panią z tym margrabią... Co on na to powie, zabronił mi najwyraźniej!
wygląda na balkon
Nie, nie! skręcił w drugą aleję; idzie w stronę lasku, jak gdyby umyślnie chciał ich minąć. Czy podobna? Tak, to jasne; widział ich, okrąża.
REJENT
Panie Calabro, czy oblubieńcy są gotowi?...
CALABRO
Nie, panie Capsucefalo, jeszcze nie; za chwilę, za minutę.
REJENT
Doskonale, ja jestem gotów.
CALABRO
Hę?
REJENT
Co?
CALABRO
wciąż wyglądając
Zdawało mi się, że pan coś mówi.
REJENT
Tak; mówiłem, że jestem gotów.
CALABRO
Doskonale. Czy ma pan tam jeszcze muszkatelę?
REJENT
Owszem, panie Calabro, aż nadto.
CALABRO
Wybornie, drogi panie, wybornie. Niech pan sobie nie przeszkadza. Uwiadomię42 pana, kiedy będzie czas.
REJENT
Nie ruszę się stąd, drogi panie, nie ruszę się.