VIII

I ciche, puste pola — znikli już rycerze,

A jakby sercu brakli, żal za nimi bierze:

Włóczy się wzrok w przestrzeni, lecz gdzie tylko zajdzie,

Ni ruchu nie napotka, ni spocząć nie znajdzie51:

Na rozciągnięte niwy słońce z kosa świeci

Czasem kracząc, i wrona i cień jej przeleci,

Czasem w bliskich burianach52 świerszcz polny zacwierka53,

I głucho — tylko jakaś w powietrzu rozterka.

To jakże? Myśl przeszłości w tej całej krainie

Na żaden pomnik ojców łagodnie nie spłynie;

Gdzie by tęsknych uniesień złożyć mogła brzemię?

Nie — chyba lot zwinąwszy, zanurzy się w ziemię:

Tam znajdzie zbroje dawne, co zardzałe54 leżą,

I koście55, co nie wiedzieć do kogo należą;

Tam znajdzie pełne ziarno56 w rodzajnym popiele,

Lub robactwo rozległe w świeżym jeszcze ciele;

Ale po polach błądzi nie sparłszy się na nic,

Jak Rozpacz57 — bez przytułku — bez celu — bez granic.