Rozdział piętnasty. Jak się wszystko to skończyło
Zbliżam się oto ku końcowi opisywanych przez siebie wypadków i napełnia mnie to szczerym zadowoleniem, gdyż rozpoczynając owo opowiadanie z dni minionych, zabierałem się do niego ze spokojem, łudząc się, że znalazłem pożyteczne i miłe zajęcie na długie wieczory letnie. Ale nie obliczyłem się z siłami. Musiałem tylko rozranić dawne, na wpół uśpione bóle, dawne na wpół zapomniane cierpienia i dusza mi teraz krwawi, jak skóra nieumiejętnie ostrzyżonej owcy.
Jeśli więc szczęśliwie dobiję do portu, postanawiam do końca życia nie tknąć niewdzięcznego pióra. Z początku oto klei się wszystko samo, tak gładko, jakbyś zstępował w łożysko łagodnie toczącego swe wody strumienia, a potem — ani się spostrzeżesz, kiedy noga się zapadnie w jakąś dziurę i masz diable kaftan! Morduj się, zanim się wygrzebiesz!
Kończę. Wykopaliśmy dół ogromny i legło w nim czterystu trzydziestu jeden żołnierzy z cesarskiej Gwardii i naszej lekkiej piechoty, a z nimi złożone zostały śmiertelne szczątki Jima i Bonawentury de Lissaca.
Ach, gdybyż można było siać krew bohaterów, jak rzuca się ziarno, jakie dumne wstawałyby plony!
A potem opuściliśmy straszne pola na zawsze i brygada nasz skierowała się ku granicom Francji. Stamtąd mieliśmy ciągnąć na Paryż.
Przez owe wszystkie lata — począwszy od bardzo wczesnego dzieciństwa — przyzwyczajano mnie patrzeć na Francuzów jak na złych do gruntu ludzi; ponieważ zaś słyszałem o nich jedynie z okazji bitew i rozlicznych pogromów na lądzie i morzu, nic dziwnego, że mniemanie owo zapuściło korzenie głęboko i skłonny byłem przypisywać im najgorsze rzeczy.
Kto wie, czy tamtym nie opowiadano podobnych okropności o nas, skoro naród angielski oceniali mniej więcej tak samo?
Ale kiedy dostaliśmy się do ich kraju, kiedyśmy ujrzeli śliczne, czyściutkie folwarki i poczciwych wieśniaków, pochłoniętych całkowicie pracą w polu, kobiety robiące pończochy przed domem, na polu, przy drogach, staruszki w szerokich, białych czepcach, gromiące małe dzieci za brak uprzejmości — życie ich wydało nam się tak pogodne i pełne prostoty, że ja osobiście na przykład zaczynałem nie rozumieć, czemu i za co nienawidziliśmy tych dobrych ludzi?
I przyszedłem119 do wniosku, że w rzeczywistości istotnym i jedynym przedmiotem nienawiści był tylko człowiek, który nimi władał, a teraz przecie lud swój już opuszczał, cień jego złowrogi znikał znad umęczonego kraju i z nim zniknąć powinny wrogie, dotychczasowe uczucia, zawitać przyjaźń i pokój.
Prawie nie odczuwaliśmy trudów pochodu, bo droga szła przez kraj tak piękny, jakiego dotąd nie widziałem w życiu. Aż w końcu dotarliśmy do stołecznego miasta.
Wodzowie nasi przygotowani byli stoczyć walną bitwę, co zdawało się prawdopodobniejszym jeszcze ze względu na olbrzymią ludność — gdyby — podobno stawał jeden człowiek na dwudziestu — już utworzyliby pokaźną armię. Ale obawy okazały się na szczęście płonne. Tym razem uznano widocznie szkodliwość zasady poświęcania tysięcy głów za jedną a szaloną.
Dotychczasowemu panu dawano tym do zrozumienia, że odtąd na siebie tylko może liczyć.
Zresztą, podług najświeższych, trwożnych jeszcze i niepewnych wieści, sam dobrowolnie oddał się w ręce Anglików.
Zatem bramy Paryża na oścież przed nami otwarto, co mnie osobiście uradowało w szczególniejszy sposób, gdyż przedtem jeszcze modliłem się żarliwie w duchu, by bitwa pod Waterloo była ostatnią, w której przyjmowałem udział...
Jednak w Paryżu znajdowało się podówczas mnóstwo ludzi szczerze przywiązanych do Boneya i do jego sprawy.
Nic tak bardzo dziwnego, jeśli wspomnieć sławę, w jaką przyoblekł dumną koronę francuską, jeśli pamiętać, że nigdy nie rozkazał wojskom iść tam, gdzie by zabrakło jego płomiennego słowa lub zwycięskiego geniuszu.
I mogę zapewnić, że ci ostatni przyjmowali nas „cokolwiek” kwaśno.
Brygada Adamsa pierwsza wkroczyła do miasta.
Minęliśmy most Neuilly, którego nazwę łatwiej napisać, niż wyrzec nieprzyzwyczajonemu do podobnych wyłamywań językowi, potem przeszliśmy przez park bardzo piękny, ochrzczony mianem Bois de Boulogne, a stamtąd dotarliśmy do Champs-Elysées, gdzie kazano nam rozłożyć biwaki.
Ulice Paryża napełniły się takim mnóstwem Prusaków i Anglików, że całe miasto przybrało wygląd jakby wielkiego obozu.
Ja zaś uzyskałem pozwolenie wyjścia z Robem Stewartem z tej samej kompanii — bo nie pozwalano zapuszczać się w głąb miasta inaczej jak dwójkami — udałem się na ulicę Miromesnil.
Towarzysz mój pozostał w przedpokoju, a ja po kilku chwilach dziwnie trwożnego czekania znalazłem się w obecności kuzynki Edie, tej samej dawnej Edie, która zaraz zatopiła w źrenicach moich wzrok, słodki, szyderczy trochę, a wabiący...
Przez parę sekund patrzyła, jakby mnie nie poznawała, nagle podbiegła i zarzuciła mi ręce na szyję.
— Jacku, mój drogi Jacku! — zabrzmiało mi dawną muzyką. — Jakiś ty piękny w czerwonym mundurze!
— Tak, tym razem zostałem żołnierzem naprawdę — odparłem trochę szorstko, gdyż zdało mi się, że poprzez cudne kształty tej wdzięcznej postaci dostrzegam inną, zwróconą zastygłym spojrzeniem w niebo, tę, którą zabrało krwawe pole bitwy, tę, która została wśród zielonych wzgórz Belgii.
— Kto by temu uwierzył? — szepnęła przeciągle. — I czymże jesteś? Generałem? Pułkownikiem?
— Prostym żołnierzem — wycedziłem z wolna i dawny ból ukłuł mnie w serce.
— Jak to? Nie należysz chyba do pospolitaków, którzy dźwigają karabin? — badała z chłodnym zdziwieniem.
— Do tych właśnie.
— Ach, tak. Nic ciekawego zatem — wyrzekła półgłosem i jakby do siebie, cofając się pośpiesznie na kanapkę.
Pokój umeblowany był wspaniale, cały obciągnięty jedwabiami, aksamitem, pełen kosztownych, lśniących jak słońce przedmiotów, onieśmielał i przytłaczał przepychem tak bardzo, że zaledwie miałem odwagę przysiąść gdzieś na brzeżku krzesła, ja, ubogi żołnierz i brat stryjeczny pani owych bogactw.
Edie usiadła z wyszukanym ruchem i wtedy zauważyłem, że jest w żałobnym stroju. Donieśli jej już zatem o śmierci małżonka.
— Lżej mi, że wiesz o wszystkim — zacząłem po chwili niepewnym trochę głosem — gdyż nie potrafiłem nigdy z oględnością udzielać złych wieści. — Powiedział... że to, co znajduje się w dwóch czarnych skrzynkach, należy odtąd do ciebie i że Antoni ma klucze.
— Dziękuję, Jacku — przerwała z pośpiechem. — Dziękuję ci, żeś podjął się przynieść mi ostatnie polecenie. O wypadku dowiedziałam się przed ośmiu dniami. Byłam jakiś czas prawie obłąkana, zupełnie obłąkana. Całe życie nie zdejmę żałoby, choć w czarnym kolorze wyglądam jak istne straszydło. Nigdy, nigdy nie zapomnę. Wstąpię może do klasztoru i chciałabym przyoblec zasłonę, która wdowią krepą rozdzieliłaby mnie z marnym światem...
— Przepraszam jaśnie panią — przerwał niespodzianie lokaj, wsuwając z szacunkiem głowę — hrabia de Beton pragnie panią widzieć.
— Ot i masz, Jacku! — rzekła, podnosząc się gwałtownie i oblewając pąsowym rumieńcem. — Rzecz jest bardzo ważna. Przykro mi, że musimy przerwać tę miłą rozmowę, ale przyjdziesz jeszcze kiedy, prawda? Tak, do widzenia! Prawdziwe zmartwienie! Ach! — wykrzyknęła półgłosem, widząc, że zmierzam ku wyjściu. — Czy nie byłoby ci wszystko jedno wysunąć się schodami służbowymi? Dziękuję ci raz jeszcze, mój stary, kochany Jacku — ciągnęła serdeczniej, pragnąc zapewne osłodzić pigułkę. — Ty zawsze byłeś dla mnie dobry, zawsze czyniłeś to tylko, co chciałam...
Stała — skąpana w słońcu, z ust rozchylonych bielały śliczne ząbki, spojrzenie płonęło dziwnym blaskiem, wabiło i nęciło, rzekłbyś, że obiecuje ci morza upojeń, cudne ciało pieściły złote słoneczne smugi — sama cudniejsza niż rozkosz.
Uciekłem.
Taką pamiętać będę do końca dni swoich — ponętną, żywą, pełną blasków. Była mi jak kropla srebra.
Połączyłem się z towarzyszem i razem wyszliśmy przed bramę. Tu stał prześliczny zaprzęg ciągniony przez dwa rasowe konie i tu odgadłem powód swego niedawnego poniżenia. Nie chciała, by przyjaciele jej z wielkiego świata dowiedzieli się o istnieniu takich nieznaczących, choć uczciwych ludzi, z jakimi żyła w dzieciństwie...
Ani słóweczkiem nie zagadnęła mnie o Jima, przez prostą grzeczność nie spytała o ojca czy matkę, którzy ongi okazali jej przecież tyle przychylności.
Przysiągłem sobie wtedy, że widzę ją po raz ostatni.
Taka po prostu była i inną być nie mogła, jak na przykład królik nie potrafiłby nigdy utrzymać w spokoju ogonka — a jednak świadomość tego przyczyniła mi dużo głębokiego bólu.
W dziewięć miesięcy później doszła nas wieść, że poślubiła hrabiego de Beton, a w rok czy dwa zmarła przy urodzeniu się dziecka.
Wróćmy jednak do rzeczy. Nasze trudy dobiegły oto do ostatecznego końca.
Cień złowrogi rozsnuwał się znad Europy i miał nie zwisnąć nigdy już nad naszą ziemią, nigdy więcej nie przesłonić spokojnych folwarków i cichych, zadumanych wiosek, nigdy nie zawlekać kirem istnień, które mogły być takie szczęśliwe...
Wykupiłem uwolnienie z wojska i wróciłem do Corriemuir, do płaczących z radości rodziców. Ojciec zmarł jakoś niedługo — objąłem po nim cały folwark.
A potem ożeniłem się z Lucią Deane z Berwick i wychowaliśmy siedmioro dzieci, a wszystkie chcą być mądrzejsze od własnego ojca i nie zaniedbują niczego, byle mu to czarno na białym wykazać.
Bo wśród cichych, trochę monotonnych i niezakłóconych żadnym ważniejszym wypadkiem dni, jakie płyną od chwili powrotu, jednakowych jak wieczorny różaniec płonących latarni — trudno mi przekonać moją czupurną młodzież, że i tu mogło się życie toczyć niezwykłą koleją, że w czasach, kiedy kochaliśmy się z Jimem w pięknej zalotnicy i kiedy cudzoziemiec o kocich wąsach i dumnym spojrzeniu przywędrował z tamtej strony morza — działy się naprawdę wielkie, groźne, wiekopomne rzeczy.
Przypisy:
1. Berwick a. Berwick-upon-Tweed — miasto w hrabstwie Northumberland w płn. Anglii, na pograniczu ze Szkocją, przy ujściu rzeki Tweed. [przypis edytorski]
2. Corriemuir — miejscowość na jednej z wysp Orkadów (Orkney Islands), archipelagu usytuowanego na płn. od wybrzeży Szkocji, na granicy Morza Północnego i Oceanu Atlantyckiego. [przypis edytorski]
3. Tweed — jedna z gł. rzek w płd. Szkocji, w końcowym odcinku stanowiąca granicę między Szkocją a Anglią. [przypis edytorski]
4. nieledwie (daw.) — prawie, niemal. [przypis edytorski]
5. nie dostawać czego (daw.) — brakować czego. [przypis edytorski]
6. biliśmy się z Francuzami, a wódz, który im przewodził, był człowiekiem, co natchnął nas (...) trwogą (...), ale także i szczerym, głębokim podziwem — chodzi o Napoleona Bonaparte. [przypis edytorski]
7. nasz mały jednooki i bezręki unicestwił i zniszczył ich flotę — chodzi o Horatio Nelsona (1758–1805), brytyjskiego admirała, który dwukrotnie pokonał flotę Francji. [przypis edytorski]
8. jakem (...) wypatrywał — jak wypatrywałem. [przypis edytorski]
9. strzemienny — zwyczajowa nazwa wypijanego w momencie wyjazdu kieliszka alkoholu (wódki najczęściej); nazwa pochodzi od strzemienia, w którym osoba wyjeżdżająca miała już trzymać nogę, tuż przed spięciem konia ostrogami i ruszeniem w drogę. [przypis edytorski]
10. okrutny (daw.) — tu: wielki, ogromny. [przypis edytorski]
11. Edynburg (ang. Edinburgh, gael. Dùn Éideann) — stolica Szkocji (od 1437 r.), obecnie miasto w Wielkiej Brytanii (od zjednoczenia Szkocji z Anglią w 1707 r.). [przypis edytorski]
12. Scott, Walter (1771–1832) — szkocki poeta i autor powieści historycznych (m.in. Ivanhoe, Rob Roy), sławiący urodę Szkocji, bardzo popularny w swojej epoce. [przypis edytorski]
13. eskulap (daw.) — przestarz., lit.: lekarz. [przypis edytorski]
14. powinien byłem (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika (inaczej: powinienem był), a przy tym forma czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność, stan itp. uprzedni w stosunku do czynności a. stanu wyrażonego czasem przeszłym prostym; znaczenie: powinienem uprzednio, wcześniej (coś zrobić). [przypis edytorski]
15. nieużyty (daw.) — samolubny, niechętny do pomagania komuś. [przypis edytorski]
16. własność — tu: właściwość. [przypis edytorski]
17. co rychlej (daw.) — jak najszybciej. [przypis edytorski]
18. funt — dawna angielska jednostka wagi równa ok. 0,45 kg. [przypis edytorski]
19. kość pacierzowa — kręgosłup. [przypis edytorski]
20. jakiśmy mieli (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jaki mieliśmy. [przypis edytorski]
21. którymiśmy go otaczali (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: którymi go otaczaliśmy. [przypis edytorski]
22. heksametr — najstarsze znane metrum europejskiej poezji epickiej; heksametrem napisane są greckie epopeje Iliada i Odyseja Homera. [przypis edytorski]
23. szczutek (daw.) — prztyczek. [przypis edytorski]
24. spondej — w poezji stopa metryczna złożona z dwóch sylab długich (w wierszach iloczasowych) lub akcentowanych. [przypis edytorski]
25. daktyl — w poezji stopa metryczna (w metryce iloczasowej) składająca się z trzech sylab: jednej długiej i dwóch krótkich; nazwa pochodzi stąd, że grecki wyraz dáktylos (stgr. δάκτυλος, dosł. palec) ma właśnie taki układ sylab. [przypis edytorski]
26. Charta Magna, Ustawa Kardynalna, Karta Swobód — dokumenty stanowiące kamienie milowe prawodawstwa i ustroju państwowego w Anglii. [przypis edytorski]
27. janowiec — rodzaj roślin należący do rodziny bobowatych, do najbardziej znanych odmian należy janowiec barwierski; niskopienny krzew występujący wśród suchych zarośli, w lasach w miejscach dostępnych dla słońca, na słonecznych wzgórzach, kwitnący od czerwca do sierpnia, o intensywnie żółtych kwiatach motylkowych. [przypis edytorski]
28. ułożenie (daw.) — maniery, sposób zachowania. [przypis edytorski]
29. za powrotem (daw.) — wracając; kiedy powróci. [przypis edytorski]
30. antraks (daw., med.) — karbunkuł, wrzód; wąglik. [przypis edytorski]
31. dyliżans (z fr. diligence: pośpiech, z łac. diligentia: dokładność, skwapliwość) — kołowy pojazd konny używany od poł. XVI w. do poł. XIX w. do przewozu pasażerów i przesyłek pocztowych na stałych trasach obsługiwanych według ustalonego rozkładu jazdy; jako dyliżanse używano dużych, zamkniętych pojazdów o wagonach mieszczących do kilkunastu osób, z tyłu i na dachu umieszczano przesyłki oraz bagaże, z przodu, na tzw. na koźle siedział woźnica kierujący powozem oraz konduktor kontrolujący opłaty itp. [przypis edytorski]
32. za starzyśmy już (daw.) — skrót od: za starzy już jesteśmy. [przypis edytorski]
33. la belle cousine (fr.) — siostra cioteczna. [przypis edytorski]
34. c’est parfait (fr.) — to doskonale. [przypis edytorski]
35. Boney — pseudonim nadany Napoleonowi Bonaparte przez Brytyjczyków. [przypis edytorski]
36. nic warte — dziś: nic nie warte. [przypis edytorski]
37. spokojniem (...) czekał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: spokojnie czekałem. [przypis edytorski]
38. mitenki a. mitynki (z fr.) — rękawiczki bez palców lub kryjące palce tylko do połowy; używane przez kobiety od XVIII w., często ozdobne, z delikatnych materiałów, koronki, wyszywane itp., sięgające do nadgarstka lub dalej, do łokcia. [przypis edytorski]
39. nieochybnie — niewątpliwie. [przypis edytorski]
40. dostawać (daw.) — dosięgać. [przypis edytorski]
41. którym znał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: który znałem. [przypis edytorski]
42. wabny — dziś: wabiący a. powabny. [przypis edytorski]
43. minęliśmy (...) i okrążyli (daw.) — konstrukcja, w której końcówka fleksyjna pierwszego czasownika ma zastosowanie również dla kolejnego (kolejnych); dziś: minęliśmy i okrążyliśmy. [przypis edytorski]
44. we śnieli to (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy to we śnie (jest, dzieje się). [przypis edytorski]
45. krótkośmy bawili (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: krótko bawiliśmy. [przypis edytorski]
46. niewieleśmy mogli (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: niewiele mogliśmy. [przypis edytorski]
47. zawsze przecież (daw.) — przecież jednak; mimo wszystko. [przypis edytorski]
48. bat — tu: rodzaj łodzi żaglowej; duża, uzbrojona łódź używana do prac pomocniczych od XVI do XIX w. [przypis edytorski]
49. voltigeurs de la garde (fr.) — woltyżerowie gwardii. [przypis edytorski]
50. unieśliśmy (...) i położyli (daw.) — konstrukcja, w której końcówka fleksyjna pierwszego czasownika ma zastosowanie również dla kolejnego (kolejnych); dziś: unieśliśmy i położyliśmy. [przypis edytorski]
51. być czym (daw.) — wykonywać zawód, pełnić funkcję itp.; czym byłeś: czym się zajmowałeś. [przypis edytorski]
52. baczyć (daw.) — uważać. [przypis edytorski]
53. ledwiem zdążył (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: ledwie zdążyłem. [przypis edytorski]
54. przez tylem krajów się przewinął (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: przez tyle krajów się przewinąłem. [przypis edytorski]
55. w roku, w którym doszedłem do pełnoletności — dawniej pełnoletność osiągało się kończąc 21 lat. [przypis edytorski]
56. parole d’honneur (fr.) — słowo honoru. [przypis edytorski]
57. fortune de la guerre (fr.) — wojenny los. [przypis edytorski]
58. któreśmy czynili (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: które czyniliśmy. [przypis edytorski]
59. stołb a. stołp — średniowieczna wieża obronna o znacznej wysokości (30–50 m) i grubości murów (3–5 m), zbudowana na planie koła, owalu, prostokąta a. wieloboku, niezamieszkiwana podczas pokoju. [przypis edytorski]
60. tameczny (daw.) — tamtejszy. [przypis edytorski]
61. byłyżby — konstrukcja z partykułą -że-, skróconą do -ż-; znaczenie: czy byłyby, czyżby były. [przypis edytorski]
62. jako (daw.) — że. [przypis edytorski]
63. nous verrons (fr.) — zobaczymy, przekonamy się. [przypis edytorski]
64. czegom był (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czego byłem. [przypis edytorski]
65. czegom mógł zapragnąć (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czego mogłem zapragnąć. [przypis edytorski]
66. szłyk — wysoka czapka futrzana. [przypis edytorski]
67. rodzic (daw.) — ojciec. [przypis edytorski]
68. mocen jest (daw.) — jest w stanie. [przypis edytorski]
69. en avant (fr.) — naprzód. [przypis edytorski]
70. mogłem był (daw.) — forma czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność, stan itp. uprzedni w stosunku do czynności a. stanu wyrażonego czasem przeszłym prostym; znaczenie: mogłem wcześniej, mogłem uprzednio. [przypis edytorski]
71. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]
72. que diable (fr.) — do diabła. [przypis edytorski]
73. wie jego nazwisko — dziś: zna jego nazwisko. [przypis edytorski]
74. Korunia, właśc. A Coruña (hiszp. La Coruña) — miasto w płn.-zach. Hiszpanii, w regionie autonomicznym Galicja, nad Oceanem Atlantyckim. [przypis edytorski]
75. alem nie słyszał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: ale nie słyszałem. [przypis edytorski]
76. czym (...) postąpił (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czy postąpiłem. [przypis edytorski]
77. zawsze bo (daw.) — zawsze jednak, zawsze przecież. [przypis edytorski]
78. Boney — pseudonim nadany Napoleonowi Bonaparte przez Brytyjczyków. [przypis edytorski]
79. stąpić (daw.) — postawić krok. [przypis edytorski]
80. Książę — Arthur Wellesley, 1. książę Wellington (1769–1852); wywodzący się ze zubożałej anglo-irlandzkiej szlachty o nazwisku Wesley (późn. Wellesley) brytyjski arystokrata, wojskowy i polityk; tytuł księcia uzyskał za udział w kampaniach przeciw armii napoleońskiej. [przypis edytorski]
81. tręzla — uzda, część uprzęży jeździeckiej. [przypis edytorski]
82. mierzyliśmy się (...) i przyśpieszali (daw.) — konstrukcja, w której końcówka fleksyjna pierwszego czasownika ma zastosowanie również dla kolejnego (kolejnych); dziś: mierzyliśmy się i przyspieszaliśmy. [przypis edytorski]
83. ariergarda (z fr.) — straż tylna w armii. [przypis edytorski]
84. gdym (...) podziwiał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: gdy podziwiałem. [przypis edytorski]
85. miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]
86. o ilem mógł (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: o ile mogłem. [przypis edytorski]
87. przysadkowaty (daw.) — dziś: przysadzisty; nieproporcjonalnie gruby w stosunku do wysokości lub wzrostu. [przypis edytorski]
88. wszyscyśmy myśleli (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: wszyscy myśleliśmy [przypis edytorski]
89. wpierw nim (daw.) — zanim. [przypis edytorski]
90. bitwa pod Waterloo — stoczona w dniu 18 czerwca 1815 roku bitwa Napoleona Bonaparte. Cesarz Francuzów, uprzednio przebywający na wygnaniu na Elbie, powrócił i objął rządy na okres 100 dni (tzw. 100 dni Napoleona); na czele 100-tysięcznej armii ruszył w kierunku Brukseli, na spotkanie nierozwiązanych jeszcze armii VI koalicji antynapoleońskiej: angielskiej armii Wellingtona i pruskiej Blüchera. Początkowo stoczył dwie zwycięskie bitwy 16 czerwca pod Quatre Bras i Ligny, zanim doszło do walnego starcia pod Waterloo (w Brabancji, na terenie Belgii). W wyniku poniesionej klęski armia francuska przestała istnieć, zaś Napoleon musiał ponownie abdykować w dniu 22 czerwca 1815 r. [przypis edytorski]
91. mieliżbyśmy pozwolić (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-, skróconą do -ż-; znaczenie: czy mielibyśmy, czyżbyśmy mieli. [przypis edytorski]
92. wyrugujcież (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; znaczenie: koniecznie wyrugujecie (tj. usuńcie, wyeliminujcie). [przypis edytorski]
93. walczyliśmy (...), uderzali (daw.) — konstrukcja, w której końcówka fleksyjna pierwszego czasownika ma zastosowanie również dla kolejnego (kolejnych); dziś: walczyliśmy, uderzaliśmy. [przypis edytorski]
94. en échelon (fr.) — schodkowo; por. fr. échelon: szczebel. [przypis edytorski]
95. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]
96. vive l’empereur (fr.) — niech żyje cesarz. [przypis edytorski]
97. tir plongeant (fr.) — ostrzał prowadzony pod małym kątem. [przypis edytorski]
98. rohatyna — włócznia z hakiem przy grocie, używana gł. w XVI i XVII w. [przypis edytorski]
99. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]
100. kirys — krótka, lekka, osłaniająca jedynie korpus zbroja. [przypis edytorski]
101. sromotnie (daw.) — haniebnie. [przypis edytorski]
102. zacinaliśmy zęby i obiecywali (daw.) — konstrukcja w której końcówka fleksyjna pierwszego czasownika ma zastosowanie również dla kolejnego (kolejnych); dziś: zacinaliśmy zęby i obiecywaliśmy. [przypis edytorski]
103. le pas de charge (fr.) — krok szarży; krok do ataku. [przypis edytorski]
104. vive le roi (fr.) — niech żyje król. [przypis edytorski]
105. the guard come (ang.) — nadchodzi gwardia. [przypis edytorski]
106. wraży (daw.) — obcy, wrogi. [przypis edytorski]
107. czako — rodzaj czapki, nakrycia głowy (tu: w zapisie fonetycznym wymowy francuskiej: shako). [przypis edytorski]
108. narychtować (daw.) — naszykować, przygotować. [przypis edytorski]
109. strzymać (daw.) — dziś: wytrzymać. [przypis edytorski]
110. rychłoli zabrzmi (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy rychło zabrzmi, czy wkrótce zagrzmi. [przypis edytorski]
111. Rendez-vous, coquin (fr.) — (a to) spotkanie, łotrze. [przypis edytorski]
112. aleć (daw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; znaczenie: ale przecież, ale jednak. [przypis edytorski]
113. za dużośmy mieli — za dużo mieliśmy. [przypis edytorski]
114. piędź — daw. miara długości, określana przez odległość między opuszkiem kciuka i małego palca rozwartej dłoni; równa ok. 20 cm. [przypis edytorski]
115. dwufuntowy — tj. ważący blisko 1 kilogram. [przypis edytorski]
116. gdym (...) poznał (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: gdy poznałem. [przypis edytorski]
117. jakiegom nie spodziewał się ujrzeć (daw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jakiego nie spodziewałem się ujrzeć. [przypis edytorski]
118. książę d’Enghien, właśc. Ludwik de Burbon (1772–1804) — książę z rodu Kondeuszy, po zgilotynowaniu w 1792 r. króla Ludwika XVI i śmierci jego małoletniego syna w 1795 r. stał się kandydatem do tronu Francji, a nawet przez część rojalistów został ogłoszony królem francuskim pod imieniem Ludwika XVII. Samo jego istnienie zostało uznane za polityczne zagrożenie dla porewolucyjnej władzy we Francji, dlatego z rozkazu Napoleona (choć za namową ministra spraw zagranicznych Talleyranda) książę d’Enghien został porwany z Badenii (zachowującej neutralność), fałszywie oskarżony o chęć restauracji Burbonów i po krótkim procesie rozstrzelany 21 marca 1804 w fosie zamku Vincennes, gdzie też spoczęły jego zwłoki. Wydarzenie to wywołało wstrząs wśród elit politycznych Europy. [przypis edytorski]
119. przychodzić do wniosku (daw.) — dziś: dochodzić do wniosku. [przypis edytorski]