V

Jak właśnie flores na tej niwie,

Którą blask słońca grzeje złoty,

Tak ona Zofka błogo żywie

W trwałych splendorach cichej cnoty.

Ze złota kosy, z róż ma lice,

Chabrowe oczy z kruczą brewką, —

Tedy się pysznią cne rodzice

Oną zbyt cudną swoją dziewką!

Ba! Zofka słonko! Zofka ksieni!4

I dla piastuny, Krzychy staréj;

(Tę czarownicą plebs być mieni,

K’czemu zaś trudno skłonić wiary!)

Bywało, dziewka tęskni, wzdycha,

W łzach fiołki źrenic skrzą niebieściéj —

O pięknych księciach stara Krzycha

Gwarzy jej cudne opowieści...