V

Na piersiach ranę ma czerwoną,

Z której koralem krew się broczy,

I tak żałośnie drży jej łono,

I tak się łzami srebrzą oczy.

Z gorzkim wyrzutem patrzy w króla,

A jemu serce mrze od trwogi, —

„Tam — szepce widmo — Moskal hula,

Po moich synach depcą wrogi!

We krwi się pławi ma kraina

I w każdem sercu tyle bólu!

Czyjaż to wina? Czyja wina?

Uderz się w piersi, słaby królu!

Mój naród w pęta dziś okuty,

Gdzie spojrzeć — rozpacz, łza i blizna;

Iluż to trzeba lat pokuty,

By wolną była znów Ojczyzna!...”