EPIRRHEMA (POBUDKA)

RZECZNIK PRAWY

Więc opowiem, jak chowano,

synów drzewiej, z dawnych lat

Gdy ceniono skromność, prawość;

kto je głosił, był jak kwiat.

Naprzód nikt tam nie usłyszał,

aby chłopak krnąbrnie klął:

Szli rówieśni ulicami

do muzycznych razem szkół216

Rzędem w szyku, z jednej gminy,

w jednej szatce, choć śnieg dął.

W szkole siedząc nóg nie spletli;

zaśpiewali prostą pieśń:

„Hej Pallado, miast zagłado!”,

lub: „O lutnio, w dal głos nieś!”217

Pod melodii wtór prastary,

jako piali ojce ich!

Niechby który był zapiskał

lub wył nosem jako dziad,

Lub jak teraz uczy Frynis

puszczać gardłem cienki trel,218

Byłby dostał zaraz baty,

aby nie plugawił Muz.

W zapaśniczej szkole siedząc,

młodziankowie nogi wprost

Wyciągali, by nie dojrzał

nieskromności żaden widz:

Gdy zaś wstali, każdy zatarł

dołek w piasku, bo się strzegł,

Żeby nawet kształt urody

rozpustnikom z piasku zwiać.

Niżej pępka oliwą się

nie namaszczał z chłopców nikt,

Iż przyrodę219 całą porósł,

by brzoskwinię, rośny puch.

Ni pieszczonym on głosikiem,

ani oczkiem, jako dziś,

Do kochańców się umizgał,

rajfurując własny wstyd!

Nie lza220 było przy obiedzie

łebki li od rzodkwie brać,

Ni porywać przed starszymi

anyż albo seler z mis,

Ni łasować, ni grymasić,

ni na krzyż zakładać nóg!

RZECZNIK NIEPRAWY

Wszystko śmierdzi starym sadłem,

kiedy złotych świerszczy strój,

Pieśń Kekejda i byk święty221

władły nami!

RZECZNIK PRAWY

Lecz ten mój

Wychowania system wydał

Maratońskich wojów pułk!

Ty zaś ninie uczysz dziatwę

zawijać się w ciepły płaszcz;

Ach, mnie dusi gniew, bo młodzież

podczas Panateńskich Świąt

Tańcząc, dzierży tarcz na brzuchu,

czyniąc tym Palladzie srom!

do Odrzykonia

Ufaj-że mi, o pacholę!

jam jest prawy rzecznik twój;

Gardzić rynkiem cię nauczę,

łaźni się gorących strzec,

Rozmów sromać się222 haniebnych,

na obelgę zemstą wrzeć.

Wstawać z ław przed siwą głową,

swe rodzice zawsze czcić

Przede wszystkim; nigdy zasię

nie popełniać czynów złych,

Które mogą Wstydu obraz

skalać snadnie w duszy twej:

Więc nie wpadać w próg tancerek,

byś rozdziawił z dziwu pysk

I utracił dobrą sławę,

gdy w cię jabłkiem rzuci223 drań.

Ani z ojcem się nie swarzyć,

ani go Japetem zwać;

Nie klnij starca; wżdy cię żywił,

jako żywi pisklę ptak!

RZECZNIK NIEPRAWY

Jemu gdy zawierzysz, chłopcze,

w Dyjonysa ci się klnę.

Zgasisz synków Hipokrata;

będą cię gagatkiem zwać224!

RZECZNIK PRAWY

Lecz zakwitniesz krasą, zdrowiem,

na boiskach tężąc pierś,

A nie mieląc wciąż językiem

po agorze, jako dziś,

Ani włócząc się po sądach

dla matacko brudnych spraw!

Za to w cieniu drzew oliwnych,

w Akadema pędząc gaj,

Z druhem skromnym się wybiegasz,

wieńcząc w śnieżny łabuź225 skroń.

Bluszczem i lelują pachnąc,

srebrnych topol siejąc woń;

Szczęśliw wiosną, gdy miłośnie

ze sokorą szemrze klon!

. . . . . . . . . . . .

Gdy tak postąpisz, jako radzę,

Ku cnocie dążąc duszą całą,

Mieć będziesz pierś, jak lew wspaniałą,

Kwitnące lica, bark niezłomny,

Języczek cienki, zad ogromny,

Pręcik maleńki!

Wżdy za tym dążąc, co dziś w modzie,

Będziesz miał lica trupio-zbladłe,

Barki szczuplutkie, piersi wpadłe,

Ozór na łokieć, zad mizerny,

Bindas dostały — wór niezmierny

Wniosków bez końca!

. . . . . . . . . . . .

Nakłoni ciebie ten twój obrońca,

Abyś brzydotę jak piękno czcił,

Piękno na odwrót, jako srom, lżył!

A na dobitek wszczepi w młode ciało

Antymachową — chuć zwyrodniałą!