SCENA XVII
Wykrętowic, Odrzykoń, Sokrates, Chór.
SOKRATES
protekcjonalnie
Boć to mleczak jeszcze:
Nie zna zagadnień, w powietrzu wiszących.
ODRZYKOŃ
opryskliwie
Ty je sam poznasz, gdy cię wiszać przyjdą.
WYKRĘTOWIC
A do stu katów! Tu będziesz kląć mistrza!?
SOKRATES
z godnością
Patrzcie go: „wiszać” — paskudna wymowa:
Wargi masz chyba opuchłe? Mów: „wieszać”!
Jak taki zdoła przed sądem wykręcać
Skargi lub pozwy, jak sędziów tumanić?
Choć i Hyperbol pojął, płacąc hojnie!
WYKRĘTOWIC
Moja rzecz płacić. Ucz go, ma on dowcip
Wrodzony. Gdy był tycim jeszcze bębnem,
Doma chałupki klecił, łódki strugał,
Ze skóry wózki grzeczne208 szył: co powiesz?
Z łupin granatu żaby nawet robił!
Niech się więc uczy obu tych wywodów,
Tego prawego i tego nieprawa,
Co nieprawością swą bije prawego;
Nie da się obu — to wszelkim sposobem
Wyucz go tego nieprawa przynajmniej!
SOKRATES
Będzie się uczył od nich samych, od tych
Obu wywodów. Żegnam cię.
Odchodzi do siebie.
WYKRĘTOWIC
wołając za nim
Pamiętaj,
By prawić umiał wbrew prawu wszelkiemu!