SCENA CZWARTA

Gromiwoja, Kalonike, Myrrine, Lampito, Beotka, Koryntka oraz cały tłum kobiet.

GROMIWOJA

podchodzi z uprzedzającą grzecznością i wita

wszystkie otaczają Lampitę

Witaj nam, droga Lakonko, Lampito!

Jakieś ty piękna Sparty nadobnica,

Cóż to za krasa, ciało siłą tryska!

Ty żubra zdusisz!

LAMPITO60

Haj, na dwa bożyca61,

Dyć62 goła hipkam i piętą w rzyć biję63!

GROMIWOJA

gładząc jej piersi

Jakby z marmuru masz piersi i szyję.

LAMPITO

śmiejąc się, odsuwa ją lekko

Macacie, nikiej64 ofiarną jałówkę!

GROMIWOJA

wskazując Beotkę

A skąd przywiodłaś tu tę śliczną główkę?

LAMPITO

Wej — jedna hruba65 szlachcianka z Beocjej:

Jest wysłannicą tamstela66.

MYRRINE

Na Zeusa,

Cóż to za biodra!

KALONIKE

Co za wdzięk w jej ruchu,

A ten dołeczek... brzoskwinia bez puchu!

wszystkie witają Beotkę

GROMIWOJA

wskazuje Koryntkę

Któż jest to dziecię?

LAMPITO

Szumna — prze-bożyca,

Dziewka z Koryntu.

GROMIWOJA

podziwiając jej strój

Szumna! Ej! Na Zeusa,

Szumi też na niej ta strojna dzianica!

LAMPITO

Któż to obesłał wici67 między baby?

GROMIWOJA

Jam pospolite ruszenie płci słabej

Zwołała.

LAMPITO

Po co?

MYRRINE

z niecierpliwością

Błagam, mów raz przecie!

GROMIWOJA

koło której zbiegły się wszystkie, podniecone ciekawością

A zatem... powiem... lecz pierwej... zechcecie

Odrzec na jedno pytańko...

MYRRINE

Słuchamy.

wszystkie powtarzają to samo

GROMIWOJA

Czyliż ku mężom dusza wam nie rwie się,

Ku naszych synów ojcom, co na wojnie

Marnieją? Wszakże każdej mąż w obozie?

KALONIKE

płaczliwie

Szósty już miesiąc... mój... przy... Eukratesie

W Tracji waruje... gdzieś na słocie, mrozie!

GROMIWOJA

chlipając łzy

Mój siedm krągłych... miesięcy... na Pylos!

LAMPITO

gniewnie

Mój chłop się ledwie wydarł spod chorągwie,

Już tarcz na ramię i fyrgnął, jak ptaszek!

GROMIWOJA

filuternie, chcąc rozweselić posmutniałe towarzystwo

Nie został nawet ani jeden gaszek68!

Odkąd zaś chłopcy z Miletu zdradzili,

Odtąd nie widzę już... ośmiocalowca,

Co nas ochraniał od flirtów bykowca69!

Chcecież wy, gdybym sposób obmyśliła,

Wraz ze mną wojnę stłumić?

MYRRINE

z zapałem, pokazując pasek

Moja miła,

Zgoda! Chociażbym zastawić ten pasek

Dziś miała jeszcze i tu przepić razem!

KALONIKE

Niech mnie, jak rybę, przetną tym żelazem,

Oddam pół siebie na cel bogobojny!

LAMPITO

Żebych ja miała ujrzeć koniec wojny,

Na wierch Tajgeta wybiegłabym śpiewać!

GROMIWOJA

Więc powiem, myśli nie będę ukrywać:

Nam, o niewiasty, jeśli mamy zmusić

Mężów, by z sobą raz pokój zawarli,

Trzeba się wyrzec...

MYRRINE

z niecierpliwością

Czego? Mów!

GROMIWOJA

Będziecie

Posłuszne?

MYRRINE

Choćby nam łamano kości!

GROMIWOJA

Więc... trzeba będzie... wyrzec się... miłości!

wszystkie odskakują zawiedzione: gesty niechęci i odrazy

Już uciekacie? Dokądże iść chcecie?

Cóż to za dąsy, miny, mruki, fochy?

Liczka pobladły, w oczach łzy, jak grochy!

Więc chcecie słuchać, czy nie? Cóż powiecie?

MYRRINE

Ja nie usłucham. Niech się sroży wojna!

KALONIKE

Przebóg, i ja, nie! Niech się sroży wojna!

GROMIWOJA

do Kaloniki

I ty tak mówisz, rybko, ty, co właśnie

Mówiłaś, że się dasz przeciąć żelazem?

KALONIKE

Już raczej wszystko! Za twoim rozkazem

Przez ogień przejdę...! Tylko nie broń tego...

z hipokryzją

To grzech! O Febie70, broń nas ode złego!

GROMIWOJA

do Beotki

A ty?

BEOTKA

I ja bym przez ogień wolała!

Wszystkie krzyczą: „raczej przez ogień”, tylko Lampito stoi chmurna.

GROMIWOJA

O, jak lubieżną jest płeć nasza cała!

Czy nas niesłusznie na tragediach szarpią?

Każda z bab chciwą jest rozkoszy harpią71!

zwraca się do Lampity

Lecz, jeśli wesprzesz mnie, droga Lakonko,

My same zbawim — samowtór72 — Helladę,

Więc stawaj ze mną!

LAMPITO

z westchnieniem rezygnacji

Chociaż na Palladę73,

Smętna małżeńska... bez męża komnata,

Tu o mir sprawa, mir i pokój świata!

GROMIWOJA

ściska ją i całuje

O, ty, najdroższa, tyś jedna z nich wszystkich

Kobieta ista74 i obywatelka!

KALONIKE

pojednawczo

Przypuśćmy, że się od tego figielka

Jakoś wstrzymamy, co niech Bóg odwróci,

Czyż jednak przez to pokój zdobędziemy?

GROMIWOJA

Tak! — na boginki! Bo gdy zasiądziemy

Doma w chitonkach przeźroczo-pajęczych,

Wpółobnażone pokazując wdzięki,

Zsztywnieją nasi panowie i zechcą

Garnąć się do nas: więc ich odpalimy: —

Że wtedy pokój zawrą, daję rękę!

LAMPITO

Haj! Wżdy75 Menelas76, skoro swą Helenkę77

Uwidział z bliska i tę jej pierś gołą,

Miecz pomsty rzucił, ugiął przed nią czoło...

KALONIKE

Lecz cóż, gdy przyjmą tę odprawę z góry?

GROMIWOJA

Rzekł Ferekrates78: „noś pytkę ze skóry”.

KALONIKE

Eh-lary-fary, niech się głupie łechcą!

Jeśli zaś gwałtu zażyją, wlec zechcą

Przemocą w alkierz?

GROMIWOJA

Zaprzej się na progu!

KALONIKE

No — to już wtedy będą bić na pewno...

GROMIWOJA

To w takim razie — wiesz... bądź, jako drewno,

A w swoich gwałtach nie zażyją smaku.

Dokuczaj, ile zdołasz! Wnet broń złożą.

Bo mąż przenigdy nie zazna rozkoszy,

Kiedy ją żona naumyślnie płoszy!

KALONIKE

niby zdecydowana

Ha — gdy tak sądzisz... no to... ostatecznie...

LAMPITO

porozumiawszy się z Beotką, Koryntką i Peloponezjankami

Za naszych chłopów my ręczym bezpiecznie,

Że muszą miru dotrzymać i zgody,

Lecz któż przysili zmienników ateńskich,

By raz już przecie nie mącili wody?

GROMIWOJA

My ich przysilim: klnę się w bogi złote!

LAMPITO

Nie będą słuchać, pokiela79 tam w chramie80

Bogini — mają skarb, a w portach flotę!

GROMIWOJA

Ależ i na to wymyśliłam radę.

Dziś w naszym ręku będzie Akropolis

I skarb związkowy. Wysłałam gromadę

Najstarszych kobiet, by zajęty Grojec

Cichcem, niby to składając ofiary,

Gdy my te spiski knujem.

LAMPITO

Nie do wiary,

Jak wszystko robisz i chwacko i gracko!

GROMIWOJA

Dalejże! Niech was przysięga tak splecie,

Mężne niewiasty, że jej nie złamiecie!

LAMPITO

Głoś więc przysięgę, my się kląć będziemy!

GROMIWOJA

Ślicznie! Hej, Scytka!

klaszcze

Bywaj! Gdzież ta branka?

wbiega branka Scytyjska, na plecach łuk i kołczan, przez ramię ma puklerzyk, na głowie misiurka

Odwróć puklerzyk i dzierż go przed nami!

Dać tu bydlątko!

Wbiega służba; niosą przybory do ofiary, wieńce róż i jaśminów, kadzidło w puszce i czekają na rozkazy Gromiwoi.

KALONIKE

Jakie, o mistrzyni?

Jakąż przysięgą chcesz nas wiązać?

GROMIWOJA

patetycznie

Jaką?

...Na tarczy, jak to siedmiu wojów czyni

U Ajschylosa — zarzniemy baranka81.

KALONIKE

Nie wolno, Woja, przysiąg, ku przymierzu

Dążących, składać na wojny puklerzu!

GROMIWOJA

zła, że się jej przeciwi

Więc jak przysięgać?

KALONIKE

namyśla się głęboko — po czym z ferworem

Siwego ogiera

Rznijmy w ofierze przysiężnej, siwego...

GROMIWOJA

szydersko

Ogierka chce się waćpani?

KALONIKE

obrażona

Więc jako

Przysięgać?

GROMIWOJA

Powiem, gdy tak chce acanka:

emfatycznie

Nad wielką czarną czarą, miast baranka,

Zarzniemy gąsior wina czerwonego

I przysięgniemy w puchar... nie lać wody82!

LAMPITO

Chwalę przysięgę wedle nowej mody!

GROMIWOJA

do służby

Podaj tam która w mig czarę i gąsior!

Służba wnosi ogromny czarny puchar i gąsior wina, zapieczętowany woskiem, z plombami na taśmie.

KALONIKE

Najmilsze damy! Ten puchar mnie wzrusza!

MYRRINE

dotykając czule czary

Dotknąć go tylko, a cieszy się dusza!

GROMIWOJA

Podstawić puchar, w górze trzymać zwierza!

Służba wykona rozkazy. Wszystkie rokoszanki wkładają wieńce na głowy, sypiąc kadzidło na ołtarz. Gromiwoja modląc się, przecina wstęgę i plombę, wyjmuje szpunt i nalewa.

O własto83 Pejtho84 i przysiężny święty

Kielichu, przyjmcie od kobiet ślub klęty!

KALONIKE

Krew purpurowa trysnęła z gąsiora!

LAMPITO

wciągając woń

Haj, zawoniało słodko, na Kastora!

MYRRINE

pcha się

Ja, moje drogie, przysięgnę najpierwsza.

KALONIKE

Nie, na Afrodis! Losujmy, kto pierwsza.

Losują, ciągnąc z urny kamyczki: los pada na Kalonikę.

GROMIWOJA

Wszystkie dotknijcie puchara, w krąg stojąc;

Jedna niech głośno powtarza me słowa,

Każda niech święcie przysięgi dochowa!

Rota przysięgi

„Ani kochanek, ani mój mąż prawy...”

KALONIKE

powtarza głośno — inne półszeptem

Ani kochanek, ani mój mąż prawy...

GROMIWOJA

„Nie wnijdzie na mnie miłośnie”.

Kalonike milczy. Gromiwoja ostro

No — gadaj!

KALONIKE

głosem trwożnym, drżącym

„Nie wnijdzie... na mnie... miłośnie...” Och, mdleję,

Kolanka gną się pode mną... Gromwoja!

GROMIWOJA

„W swym domu będę żyć w dziewiczym stanie...”

KALONIKE

przytomniej

W swym domu będę żyć w dziewiczym stanie...

GROMIWOJA

„Szumiąc szafrańcem, ubarwiona różem...”

KALONIKE

Szumiąc szafrańcem, ubarwiona różem...

GROMIWOJA

„By mąż się trawił pożądań płomieniem...”

KALONIKE

By mąż się trawił pożądań płomieniem...

GROMIWOJA

„Nie oddam się mu dobrowolnie nigdy...”

KALONIKE

Nie oddam się mu dobrowolnie nigdy...

GROMIWOJA

„A gdy mnie zmusi wbrew woli, przemocą...”

KALONIKE

A gdy mnie zmusi wbrew woli, przemocą...

GROMIWOJA

„Źle się nadstawię i wypadnę z rytmu...”

KALONIKE

Źle się nadstawię i wypadnę z rytmu...

GROMIWOJA

„Wcale nie dźwignę mesztów85 ku powale...”

KALONIKE

Wcale nie dźwignę mesztów ku powale...

GROMIWOJA

„Nie stanę nigdy jak lwica na tarle86

KALONIKE

Nie stanę nigdy jak lwica na tarle...

GROMIWOJA

„Na to się klnę tą przysięgą i piję...”

KALONIKE

Na to się klnę tą przysięgą i piję...

GROMIWOJA

„Gdy zdradzę, wino, zamień się we wodę...”

KALONIKE

Gdy zdradzę, wino, zamień się we wodę!...

GROMIWOJA

Czy wszystkie razem zaklęły się klątwą?

WSZYSTKIE BIAŁOGŁOWY

Żywie Zeus, wszystkie!

GROMIWOJA

podnosi czarę, pryska libację trzy razy na ołtarz

Święć się więc, pucharze!

pije i po kolei piją wszystkie. Ostatnia Myrrine, pryska libację87 i mówi

MYRRINE

Ronię te krople na święte ołtarze

Wspólnej przyjaźni i służby i drużby!

Dają się słyszeć gromkie okrzyki i wesołe dźwięki tamburynów i kastanietów.

LAMPITO

Cóż hań zgiełczało?

GROMIWOJA

Ten zgiełk? Rzekłam ci to:

Starsze niewiasty Bogini grodzisko

W tej chwili wzięły. Lecz, droga Lampito,

Wróć i służ doma mężnie dobrej sprawie!

Na zakładnika zaś sobie zostawię

Twe druhny.

Krótkie pożegnanie z Lampitą, która spiesznie odchodzi do Sparty

Za mną, na gród, białogłowy,

Zamkniemy wrota na mocne okowy!

Szykują się w uroczysty orszak.

KALONIKE

Myślisz, że zaraz huf mężów napadnie

Na nas?

GROMIWOJA

Drwię sobie: no — wyszliby ładnie!

Tu nie pomogą ni prośby, ni groźby,

Ni ognia żary, by te zwalić wrota,

Chyba... poddać się... przyjdzie im... ochota!

KALONIKE

Strzeż Afrodyto, by nas nie wyśmiano,

By nie przylgnęło do nas tchórzyc miano!

Z wolna, orszakiem w takt marsza tamburynowego idą na Akropolis — i zamykają wrota.