Judzenie szatana
Kiedy Izaak79 odstawiony został od piersi, Abraham80 wydał wielką ucztę. Przybyli na nią Sem81 i Ewer82, król Filistynów83 Abimelek84, jego generał Fichel85 i wiele innych znakomitości z całego kraju. W uczcie uczestniczyli również ojciec Abrahama Terach86 oraz jego brat Nachor87 ze swoimi rodzicami, którzy przybyli z krainy Haran. Wszyscy tęgo podjedli, popili i świetnie się bawili.
Szatanowi było to nie w smak. Przyszedł więc do domu Abrahama. W przebraniu biedaka proszącego o kęs chleba, stanął w drzwiach. Zajęty przez cały czas usługiwaniem gościom Abraham nie zauważył go i nie zaprosił do stołu.
Szatan był z tego obrotu rzeczy niesłychanie zadowolony. Natychmiast pospieszył do Boga na skargę:
— Ty, Boże, dałeś Abrahamowi wszystko, czego tylko jego dusza zapragnęła. Wbił się z tego powodu w pychę i przestał już zważać na biedaków. Nie rozdaje im już jałmużny. Dziś właśnie sprawdziłem to. Stanąłem w drzwiach jego domu przebrany za biedaka, a on nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Nie zaprosił mnie do stołu.
A wtedy Bóg tak do szatana powiedział:
— W całym kraju nie ma takiego jak Abraham bogobojnego człowieka. Jestem pewien, że nie zawahałby się ani przez chwilę, gdybym zażądał od niego złożenia w ofierze jego syna Izaaka.
A szatan tako rzekł:
— Takiej prośby nigdy Abraham nie wytrzyma.
— Zobaczysz — powiedział Bóg — czy będzie tak, jako mówię.
Izmael88 i Izaak89
Kiedy Sara90 zauważyła, że Izmael źle się prowadzi, tak do niego przemówiła:
— Opamiętaj się, synu mój. Idź zawsze słuszną drogą, a ludzie będą cię szanowali.
Izmael puścił jednak słowa matki mimo uszu i nie przestał oddawać się swoim chuciom i przyjemnościom.
Sara powzięła wtedy niezłomne postanowienie:
— Muszę — stwierdziła — uważać teraz na syna mojego Izaaka. Nie wolno mi oka z niego spuścić, albowiem gotów jest wziąć przykład z Izmaela i wstąpić na jego drogę.
Pewnego razu Sara spostrzegła, że Izmael przyniósł figurkę pogańskiego bożka i zabawiał się nią w obecności Izaaka. Z krzykiem rzuciła się na niego.
— Żebyś mi się więcej nie ważył tak postępować. Jeśli nie posłuchasz, wypędzę cię z domu.
Kiedy wyszli w pole, Izmael wziął łuk i wypuścił kilka strzał w kierunku Izaaka.
— Bracie, dlaczego to robisz?
Izmael starał mu się wytłumaczyć, że to tylko taka zabawa. Jednak w istocie rzeczy strzelał na serio do Izaaka. W duchu myślał sobie: „Zabiję go i przez to zostanę jedynym spadkobiercą mego ojca”.
Gdy cała sprawa doszła do Sary, ta znowu sięgnęła po groźby i prośby:
— Zejdź, synu, ze złej drogi i żyj w zgodzie i pokoju z Izaakiem. Będę wówczas dla ciebie dobra i będę cię kochała jak matka swoje dziecko.
Izmael jednak nie dał jej posłuchu. Słowa Sary nie wzruszyły go. Jedno miał na myśli: jak usunąć Izaaka.
Sara lękała się o swego syna i dlatego zwróciła się do Abrahama91 tymi oto słowy:
— Wypędź Izmaela z domu, ponieważ ma zamiar zgładzić naszego syna Izaaka.
Słowa Sary wstrząsnęły Abrahamem. Długo nie posiadał się z oburzenia, aż wreszcie powiedział do niego:
— Co Sara ci każe, masz wykonywać co do joty92.
Abraham93 wypędza Hagar94
Abraham dał Hagar chleba, bukłak pełen wody, posadził jej na ramiona Izmaela95 i wyprawił na pustynię. Podczas gdy Hagar rozglądała się po pustyni za jakimś bożkiem, żeby mu się pokłonić, wyczerpała się woda w bukłaku. Mały zanosił się płaczem. Chciał pić, a wody nie było. Wtedy Hagar rzuciła go w krzaki, a sama usiadła z daleka. Nie mogła znieść widoku płaczącego dziecka.
A Izmael modlił się do Boga:
— Daj mi — prosił — coś do picia. Nie daj mi umrzeć z pragnienia.
Modlitwa Izmaela doszła do Boga. W swoim miłosierdziu Bóg chciał mu natychmiast udostępnić źródło wody, ale wtedy włączyli się do sprawy aniołowie i tako rzekli do Boga:
— Panie i Władco wszystkich światów! Z jakiej racji miałbyś okazać łaskę Izmaelowi? On przecież w przyszłości będzie czynił zło Twoim dzieciom. Kiedy zostaną wypędzone ze swego kraju, za jego sprawą zginą z pragnienia.
— Powiedzcie mi — rzekł Bóg do aniołów — czy w tej chwili Izmael jest sprawiedliwy i bogobojny, czy też jest złoczyńcą?
— Izmael teraz jest sprawiedliwy i bogobojny. Jest jeszcze bowiem młody i nie potrafi wybrać pomiędzy tym, co jest dobre a co złe.
I wtedy Bóg tako rzekł:
— Dlatego też przyjmijcie do waszej wiadomości, że Bóg nie sądzi ludzi według tego, co kiedyś zrobią, ale według tego, co teraz czynią.