Z zawiązanymi rękami
Żołnierze Nabuchodonozora748 po zdobyciu Jerozolimy749 wyłapali młodych Żydów i związawszy im z tyłu ręce, popędzili przed sobą. Młodzieńcy żydowscy zacisnęli z bólu zęby, a z ich oczu popłynęły łzy. Zroszonych łzami twarzy nieszczęśliwi młodzieńcy nie mogli wytrzeć, gdyż ręce mieli związane. Tymczasem sól zawarta w łzach wyżłobiła im w policzkach rany.
Droga jeńców prowadziła do Babilonii750. Szli z trudem, gdyż na nogach mieli żelazne łańcuchy, a gołe ciała wystawione były na działanie palącego słońca. Kiedy znaleźli się w pobliżu krainy Izmaelitów751, umęczeni młodzieńcy zaczęli błagać swoich ciemiężców, żeby im pozwolili zatrzymać się na krótko u Izmaelitów, potomków ich stryja, syna Abrahama752. Dowódca prowadzący kolumny jeńców zgodził się.
Kiedy podeszli do osiedla, jeńcy żydowscy zwrócili się do Izmaelitów tymi słowy:
— Jesteście potomkami naszego stryja i dlatego wierzymy, że nie odmówicie nam wody do picia.
— Najpierw — odpowiedzieli Izmaelici — zjecie coś, a potem damy się wam napić.
Izmaelici dali jedzenie mocno nasycone solą, po czym wzięli puste bukłaki ze skóry napełnione powietrzem i przystawili je do spragnionych wody ust jeńców. Ci, myśląc, że w bukłakach jest woda, wbili w nie zęby, gdyż ręce mieli związane. Ciepłe powietrze z bukłaków wdarło się do płuc nieszczęśników powodując ich natychmiastową śmierć.
Błogosławieni z kraju Beer753
Mieszkańcy tej krainy na widok nagich i bosych Żydów pędzonych przez żołnierzy Babilonii754 przejęli się tak głęboko ich dolą, że postanowili ulżyć ich cierpieniom. Bez dłuższych rozmyślań nad skutecznym sposobem przyjścia im z pomocą rozebrali do naga swoich niewolników i zaprowadzili ich przed oblicze Nabuchodonozora755.
— Widzieliśmy — powiedzieli do króla — jak wzięci do niewoli Żydzi paradują goło i boso po twoim kraju. Pomyśleliśmy, że lubisz oglądać nagich ludzi. Szybko przeto zdjęliśmy z naszych niewolników odzież, a ich samych w charakterze daru przyprowadziliśmy do pałacu, żeby służyli tobie, królu.
W brzmieniu tej deklaracji dała się wyczuć ironia czy nawet pewnego rodzaju kpina. Król Nabuchodonozor jakby się zawstydził, bo zaraz oświadczył:
— Jeśli chcecie mnie obdarować takim prezentem, to wróćcie szybko do domu i przynieście ubrania dla swoich jeńców.
Ucieszyli się mieszkańcy krainy Beer. Poszli do domu, wyciągnęli z szaf i komód wszystkie swoje ubrania i czym prędzej oddali je jeńcom żydowskim. Wręczając ubrania pocieszali ich słowami:
— Nie traćcie nadziei. Módlcie się do waszego Boga. On wam z pewnością pomoże.
Bóg to wszystko słyszał i postanowił wynagrodzić tych szlachetnych ludzi. Zebrał z całej ziemi Izraela wszystek wdzięk i wszystką łaskę i obdarzył nimi lud Beer. Wszyscy mieszkańcy tej krainy byli odtąd piękni, mili i budzący podziw na całym świecie. Użyczył im też szczęścia i powodzenia we wszystkim, co robili.