CCXXX

„Miły synu Malpramisie, powiada Baligant, przedwczoraj ubito Rolanda, dobrego wasala, i Oliwiera, dzielnego rycerza, i dwunastu parów, których Karol tak kochał; dwadzieścia tysięcy rycerzy ubito, samych Francuzów. Wszyscy inni mniej dla mnie warci od tej rękawiczki. To prawda, że cesarz wraca: goniec mój, Syryjczyk, oznajmił mi to. Dziesięć wielkich chorągwi zbliża się. Ten, który dzwoni w róg, jest bardzo waleczny. Towarzysz odpowiada mu na bardzo dźwięcznym rogu; ci dwaj jadą na czele, z nimi piętnaście tysięcy Francuzów, z owej młodzi, którą Karol nazywa swymi dziećmi; potem jedzie ich drugie tyle: ci będą potykać się bardzo śmiało”. Malpramis rzecze: „Proszę cię, ojcze, o dar: niech ja zadam pierwszy cios!”.