XXXI
Tak długo jechali razem Ganelon i Blankandryn, aż wymienili obietnice i ślubowanie: postarają się, jak by zgładzić Rolanda. Tak jechali przez drogi i jary aż do Saragossy, gdzie zsiedli na ziemię pod cisem. W cieniu sosny stał tam tron okryty aleksandryjskim jedwabiem. Tam siedział król władający całą Hiszpanią. Dokoła niego dwadzieścia tysięcy Saracenów. Żaden nie pisnął słowa, tak są ciekawi nowin, które pragną usłyszeć. Oto przybywają Ganelon i Blankandryn.