Opis z natury

Czarne nad miastem żarzy się z dużych odległości. Zapomina się

rzeczy — długopisów, termometrów, zapadek. Zapomina się zakląć

i klęknąć w najtrafniejszych momentach. Fale znoszą wesołe walczyki,

aż wysycha ci słownik, głowa odpada przy hamowaniach.

Kuracjuszko w podróży — dwupędowa droga zmienia ci się

w krucjatkę. Będzie się jeszcze gawędzić, obgadane zostaną systemy

płatności. Chlebodawcy i biorcy sprytnie stopią się w jednię i nie wprawi

ich w drżenie żaden z ocembrowanych widoków.

Jedzie się dotknąć

do kaloryfera, wkładać

do lodówki kabaczki,

zmieniać kranówę

w nieposkramialne żywioły.