Pieśń czterdziesta. Rebus II

Mógłbym się nie dzielić z nikim ułomkami w koszach

swoimi utopiami utopionymi na dnie wanny, bez korka

Mógłbym się schować przed innymi w roli scenografa

skrywając swoje ludowe misje, sugestia tła jedynie

Lecz ty, Rolando, ze złamaniem otwartym swojego bycia

przyszedłeś we śnie moim, wkradłeś się na paluszkach

innych nie budząc w środku nocy, nie przeszkadzając

Przyszedłeś z rebusem w kieszeni w piżamie dla dziecka

Czemu obdarowujesz mnie takim dziwnym darem?

I nie rozpłynąłeś się na moją milicyjną komendę?

Lecz stałeś, pozując jak na zdjęciu polaroidowym z 82 roku

gapiąc się na mnie z błagalnym wyrazem twarzy

Twoja przenajświętsza wrażliwość właściwa tylko tobie

Opowiedz, jak to się stało, że leżałeś taki umierający i pokłuty

w miejskim szalecie zarzyganym przez anorektyczki

Matka nie dostarczyła ci odpowiedniej ilości witamin?

Twoja dieta za uboga była w warzywa, w owoce?

Po co przychodzisz do mnie z takim głupim wyrazem oczu?

Więc stałem się prawie cycatą ratowniczką z patrolu

słoneczną ratowniczką wyciągającą twego trupa na brzeg

bez szansy na jakąkolwiek reanimację, zmartwychwstanie

przyglądając się tobie uważnie, drobiazgowo cię opisując

Chciałeś mi coś przekazać, jakiś rebus nierozwiązywalny

Mówiłeś do mnie w niezrozumiałym mi z brzmienia języku

Stałeś we śnie, szeptałeś z trudem tak, jakbyś dopiero się uczył

wypowiadać prawidłowo zdania, wyrazy, dziwne słowa

To było jak ciche pojękiwanie niemowy z trudem fałszu

Szeptanie słów, które były zamazane korektorem i wydrapane

nożem introligatorskim, zdarte z warstwy rozumienia ich

Resztki zostały zamazane markerem Universal Permanent

jednak coś tak mocno tkwiło pod tą warstwą skrytą

chowało się pod czarną folią malarską, zachęcając

by wymacać kształt i radośnie krzyknąć, aha

W twojej mowie nowe są brzmienia słów

Jak być jeszcze zrozumiałym

nie umiesz powiedzieć

to jest twoja pokuta

brak słowa

Wszystkie znaczenia tkwią pod absolutnie szczelnym kamuflażem

ze słomy, z kamieni, ze szmat maskujących głębokość pułapek

Musiałem tę pieśń wyśpiewać za ciebie, udając twój ton głosu

Musiałem wniknąć w nieczytelne warstwy, w resztki pozostające

Gdyby się tak nie stało, musiałbyś czekać w zakładzie utylizacji

odpadów higienicznych dla niewystarczających, w oczyszczalni

Niech więc zabrzmi wreszcie twoje śpiewanie pełnym głosem

tańcz przy tym z radości, wykonując przy okazji Nieboskłony

wymachuj dziurawymi rękami jak białymi flagami na znak

twojego oficjalnego poddania się