Pieśń jedenasta. Bruna śpiewa pierwszą pieśń wojenną

Wysuszone są me usta, już żaden pocałunek

Nie uda mi się schować w kimś przez moment

Oto mój wróg, wróg śpiewający przede mną

skrywa się za słowami pełnymi czarnej wydzieliny

Umiejscowił się przy moim uchu i pęcznieje

przez chwilę, potem rzęzi w swoim oblężeniu

Będę prowadzić wojnę międzynarodową i wielką

zamorduję wszystkich piosenkarzy dorabiających

Takich jak ty mordować, ich przyuczone głosy

przyuczone głosy do jakiejkolwiek atrakcyjności

W ustach powleczonych same kamienie i ziemia

Szykuj już swój herb wojenny, będzie powielany

herb z czerwonym pasem i zapinką żelazną na nim

Zetrzemy się w bitwie na moim terytorium

ja wyznaczam

Każdy jest tutaj czyhający na ciebie, więc sikaj z lęku

W twoich oczach zamieszkuje strach i ta nerwowość

Nie będę miała dla ciebie żadnej litości, nie licz na to

Już machiny wymyślam, by zdławić twoje liche chlipanie

Zbieram je, gromadzę w zbrojowni, zaskakując cię

Pułapki na lisy i szczury zastawiam, tym się zajmuję

z siatki, z drutu, poranić cię i cię jeszcze bardziej poranić

Ten twój stan zapalny ciągle się aktywizujący pulsuje

pulsuje rytmicznie, przeczuwa swoje wieczne trwanie

Machiny szaleńcze, nowe rodzaje broni będę próbować

Kierować będę je wszystkie, ich małe i wielkie lufy

do twej buzi