Pragnienie

Chciałbym w lesie, w odstępach dzikiego błędowia535,

Mieć chałupę — plecionkę z chrustu i sitowia,

Zawieszoną wysoko w zagłębiach konarów

Nad otchłanią jam rysich i wężowych jarów536.

Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą,

Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą,

Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną

I całować twarz, ustom jako łup podaną —

I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty

Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty,

I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią,

Ciał górnych537, wniebowziętych, co od ziemi stronią —

I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior538

Patrzeć, pieszcząc, w noc — w gwiazdy i w błyskania jezior

I za boga brać wszelkie lśniwo539 u błękitu,

I na piersi dziewczęcej doczekać się świtu,

A słońce witać krzykiem i wrzaskiem, i wyciem,

Żyć na oślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem —

I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu,

I nie znając pokuty, modlitw ni pogrzebu,

Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa,

Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa!