XX. Pamiętnik starego subiekta

...I wyjechał!... Pan Stanisław Wokulski, wielki organizator spółki do handlu przewozowego, wielki naczelnik firmy, która ma w obrocie ze cztery miliony rubli rocznie, wyjechał do Paryża jak pierwszy lepszy pocztylion do Miłosny... Jednego dnia mówił (do mnie samego), że nie wie, kiedy pojedzie, a na drugi dzień — szast... prast... i już go nie ma.

Zjadł elegancki obiadek u jaśnie wielmożnych państwa Łęckich, wypił kawę, wykłuł zęby i — jazda. Naturalnie. Pan Wokulski nie jest przecie lichym subiektem, który musi żebrać u pryncypała o urlop raz na kilka lat. Pan Wokulski jest kapitalistą, ma ze sześćdziesiąt tysięcy rubli rocznie, żyje za pan brat z hrabiami i książętami, pojedynkuje się z baronami i wyjeżdża, kiedy chce. A wy, moi płatni oficjaliści, kłopoczcie się o interesa. Przecie za to macie pensje i dywidendy.

I to jest kupiec?... To jest błazeństwo, mówię, nie kupiectwo!...

No, można wyjechać nawet do Paryża i nawet po wariacku, ale nie w takich czasach. Tu, panie, kongres berliński nawarzył piwa — tu, panie, Anglia, panie, za Cypr535, Austria za Bośnię... Włochy krzyczą wniebogłosy: „Dajcie nam Triest, bo będzie źle...”536 Tu już słyszę, panie, w Bośni krew się leje potokami537 i (byle żniwa skończyć) wojna buchnie przed zimą jak amen w pacierzu... A on tymczasem daje nura do Paryża!...

Cyt!...?... ...Po co on tak nagle wyjechał do Paryża?... Na wystawę?... Cóż go obchodzi wystawa. A może w tym interesie, który miał zrobić z Suzinem?... Ciekawym, na jakich to interesach zyskuje się po pięćdziesiąt tysięcy rubli, tak sobie od ręki?... Oni mi mówią o wielkich maszynach do nafty czy do kolei, czy też do cukrowni?... Ale czy wy, aniołki, zamiast po nadzwyczajne maszyny, nie jedziecie po zwykłe armaty?... Francja, tylko patrzeć, jak weźmie się za łeb z Niemcami...538 Mały Napoleonek niby to siedzi w Anglii: ale przecież z Londynu do Paryża bliżej niż z Warszawy do Zamościa...

Ej!... panie Ignacy — nie śpiesz się ty z sądami o panu W. (w takich razach lepiej nie wymawiać całego nazwiska), nie potępiaj go, bo możesz się ośmieszyć. Tu gotuje się jakaś gruba kabała: ten pan Łęcki, który kiedyś bywał u Napoleona III, i ten niby aktor Rossi, Włoch... (Włochy gwałtem upominają się o Triest...), i ten obiad u państwa Łęckich przed samym wyjazdem, i to kupno kamienicy...

Panna Łęcka piękna, bo piękna, ale przecież jest tylko kobietą i dla niej Stach nie popełniałby tylu szaleństw... W tym jest coś z p... (w takich razach najwłaściwiej mówić skróceniami). W tym jest jakieś duże P...

Będzie już ze dwa tygodnie, jak wyjechał biedny chłopak, może na zawsze... Listy pisze krótkie i suche, o sobie nie mówi nic, a mnie tak nurtuje smutek, że nieraz, dalibóg, miejsca znaleźć nie mogę. (No, chyba nie za nim; tylko tak, z przyzwyczajenia.)

Pamiętam, kiedy wyjeżdżał. Już zamknęliśmy sklep i właśnie przy tym oto stoliku piłem herbatę (Ir wciąż mi niedomaga), gdy naraz wpada do pokoju lokaj Stacha:

— Pan prosi! — wrzasnął i uciekł.

(Co to za zuchwały gałgan, a co za próżniak!... Trzeba było widzieć minę, z jaką stanął we drzwiach i powiedział: „Pan prosi!” Bydlę.)

Chciałem go zmonitować: błaźnie jakiś, twój pan jest panem tylko dla ciebie; ale poleciał na złamanie karku.

Szybko dokończyłem herbatę, Irowi nalałem trochę mleka do miseczki i poszedłem do Stacha. Patrzę, w bramie jego lokaj kokietuje od razu aż trzy dziewuchy jak łanie. No, myślę, taki wałkoń i czterem dałby radę, chociaż... (Z tymi kobietami sam diabeł nie dojdzie porządku. Na przykład pani Jadwiga, szczuplutka, malutka, eteryczna, a już trzeci mąż dostaje przy niej suchot.)

Wchodzę na górę. Drzwi do mieszkania nie zamknięte, a sam Stach przy świetle lampy pakuje walizkę. Coś mnie tknęło.

— Cóż to znaczy? — pytam.

— Jadę dziś do Paryża — odpowiedział.

— Wczoraj mówiłeś, że jeszcze nie tak prędko pojedziesz?...

— Ach, wczoraj... — odparł.

Cofnął się od walizki i pomyślał chwilę; potem dodał szczególnym tonem:

— Jeszcze wczoraj... myliłem się...

Wyrazy te zastanowiły mnie w przykry sposób. Spojrzałem na Stacha z uwagą i ogarnęło mnie zdziwienie. Nigdy bym nie sądził, ażeby człowiek niby to zdrów, a w każdym razie nie raniony, mógł zmienić się tak w przeciągu kilku godzin. Pobladł, oczy zapadły, prawie zdziczał...

— Skądże ta nagła zmiana... projektu? — spytałem czując, że nie o to pytam, co bym chciał wiedzieć.

— Mój kochany — odparł — alboż ty nie wiesz, że nieraz jedno słowo zmienia projekta, nawet ludzi... A nie dopiero cała rozmowa! — dodał szeptem.

Wciąż pakując i zbierając różne graty wyszedł do sali. Upłynęła minuta — nie wracał; dwie... nie wraca... Spojrzałem przez uchylone drzwi i zobaczyłem, że stoi oparty o poręcz krzesła patrząc bezmyślnie w okno.

— Stachu...

Ocknął się — i znowu powrócił do pakowania zapytując:

— Czego chcesz?

— Tobie coś jest.

— Nic.

— Już dawno nie widziałem cię takim.

Uśmiechnął się.

— Zapewne od czasu — odparł — kiedy to dentysta źle wyrwał mi ząb, i w dodatku zdrowy...

— Dziwnie mi wygląda to twoje wybieranie się w drogę — rzekłem. — Może masz mi co powiedzieć?...

— Powiedzieć?... Ach, prawda... W banku mamy około stu dwudziestu tysięcy rubli, więc pieniędzy wam nie zabraknie... Dalej... Cóż dalej?... — pytał sam siebie. — Aha!... Nie rób już sekretu, że ja kupiłem kamienicę Łęckich. Owszem, zajdź tam i ponaznaczaj komorne według dawnych cen. Pani Krzeszowskiej możesz podnieść jakieś kilkanaście rubli, niech się trochę zirytuje; ale biedaków nie duś... Mieszka tam jakiś szewc, jacyś studenci; bierz od nich, ile dadzą, byle płacili regularnie.

Spojrzał na zegarek, a widząc, że ma jeszcze czas, położył się na szezlongu i leżał milcząc, z rękoma nad głową i przymkniętymi oczyma. Widok ten był nad wszelki wyraz żałosny.

Usiadłem mu przy nogach i rzekłem:

— Tobie coś jest, Stachu?... Powiedz, co ci jest. Z góry wiem, że nie pomogę, ale widzisz... Zgryzota jest jak trucizna: dobrze ją wypluć...

Stasiek znowu uśmiechnął się (jak ja nie lubię tych jego półuśmiechów) i po chwili odparł:

— Pamiętam (dawne to dzieje!), siedziałem w jednej izbie z jakimś frantem, który był dziwnie szczery. Opowiadał mi niestworzone rzeczy o swojej rodzinie, o swoich stosunkach, o swoich wielkich czynach, a potem — bardzo uważnie słuchał moich dziejów. No — i dobrze z nich skorzystał...

— Cóż to znaczy?... — spytałem.

— To znaczy, mój stary, że ponieważ ja nie chcę z ciebie wydobywać żadnych zeznań, więc i przed tobą nie mam potrzeby ich robić.

— Jak to — zawołałem — w taki sposób traktujesz zwierzenie się przed przyjacielem?

— Daj spokój — rzekł podnosząc się z kanapy. — To może dobre, ale dla pensjonarek... Ja zresztą nie mam z czego zwierzać się nawet przed tobą. Jakim ja znużony!... — mruknął przeciągając się.

Teraz dopiero wszedł ten łajdak lokaj; wziął walizę Stacha i dał znać, że konie stoją przed domem. Siedliśmy do powozu, Stach i ja, ale przez drogę do kolei nie zamieniliśmy ani wyrazu. On patrzył na gwiazdy świszcząc przez zęby, a ja myślałem, że jadę — chyba na pogrzeb.

Na dworcu Kolei Wiedeńskiej539 złapał nas doktór Szuman.

— Jedziesz do Paryża? — zapytał Stacha.

— A ty skąd wiesz?

— O, ja wszystko wiem. Nawet to, że tym samym pociągiem jedzie pan Starski.

Stach wstrząsnął się.

— Co to za człowiek? — rzekł do doktora.

— Próżniak, bankrut... jak zresztą wszyscy oni — odparł Szuman. — No i ekskonkurent... — dodał.

— Wszystko mi jedno.

Szuman nie odpowiedział nic, tylko spojrzał spod oka.

Zaczęto dzwonić i świstać. Podróżni tłoczyli się do wagonów; Stach uścisnął nas za ręce.

— Kiedy wracasz? — zapytał go doktór.

— Chciałbym... nigdy — odpowiedział Stach i siadł do pustego przedziału pierwszej klasy.

Pociąg ruszył. Doktór zamyślony patrzył na oddalające się latarnie, a ja... O mało się nie rozpłakałem...

Kiedy woźni poczęli zamykać drzwi peronu, namówiłem doktora na przechadzkę po Alejach Jerozolimskich. Noc była ciepła, niebo czyste; nie pamiętam, ażebym kiedykolwiek widział więcej gwiazd. A ponieważ Stach mówił mi, że w Bułgarii często patrzył na gwiazdy, więc (zabawny projekt!) i ja postanowiłem od tej pory co wieczór spoglądać w niebo. (A może istotnie na którym z migotliwych świateł spotkają się nasze spojrzenia czy myśli i on nie będzie czuł się już tak osamotnionym jak wtedy?)

Nagle (nie wiem nawet skąd?) zrodziło się we mnie podejrzenie, że niespodziewany wyjazd Stacha ma związek z polityką. Postanowiłem więc wybadać Szumana i chcąc zażyć go z mańki540, rzekłem:

— Coś mi się zdaje, że Wokulski jest... jakby zakochany?...

Doktór zatrzymał się na chodniku i usiadłszy na swej lasce zaczął się śmiać w sposób, który aż zwracał uwagę na szczęście nielicznych przechodniów.

— Cha! cha... czyś pan dopiero dzisiaj zrobił tak piramidalne odkrycie?... Cha! cha!... podoba mi się ten starzec!...

Głupi był koncept. Przygryzłem jednak usta i odparłem:

— Zrobić to odkrycie było łatwo, nawet dla ludzi... mniej wprawnych ode mnie (zdaje się, że mu troszkę dogryzłem). Ale ja lubię być ostrożny w przypuszczeniach, panie Szuman... Zresztą, nie sądziłem, ażeby mogła wyrabiać z człowiekiem podobne hece rzecz tak zwyczajna jak miłość.

— Mylisz się, staruszku — odparł doktór machając ręką. — Miłość jest rzeczą zwyczajną wobec natury, a nawet, jeżeli chcesz, wobec Boga. Ale wasza głupia cywilizacja, oparta na poglądach rzymskich, dawno już zmarłych i pogrzebanych, na interesach papiestwa, na trubadurach541, ascetyzmie, kastowości i tym podobnych bredniach, z naturalnego uczucia zrobiła... wiesz co?... Zrobiła nerwową chorobę!... Wasza niby to miłość rycersko-kościelno-romantyczna jest naprawdę obrzydliwym handlem opartym na oszustwie, które bardzo słusznie karze się dożywotnimi galerami542, zwanymi małżeństwem... Biada jednak tym, co na podobny jarmark przynoszą serca... Ile on pochłania czasu, pracy, zdolności, ba! nawet egzystencyj... Znam to dobrze — mówił dalej, zadyszany z gniewu — bo choć jestem Żydem i zostanę nim do końca życia, wychowałem się jednak między waszymi, a nawet zaręczyłem się z chrześcijanką... No i tyle nam porobiono udogodnień w naszych zamiarach, tak czule zaopiekowano się nami w imię religii, moralności, tradycji i już nie wiem czego, że ona umarła, a ja próbowałem się otruć... Ja, taki mądry, taki łysy!...

Znowu stanął na chodniku.

— Wierz mi, panie Ignacy — kończył schrypniętym głosem — że nawet między zwierzętami nie znajdziesz tak podłych bydląt jak ludzie. W całej naturze samiec należy do tej samicy, która mu się podoba i której on się podoba. Toteż u bydląt nie ma idiotów. Ale u nas!... Jestem Żyd, więc nie wolno mi kochać chrześcijanki... On jest kupiec, więc nie ma prawa do hrabianki... A ty, który nie posiadasz pieniędzy, nie masz prawa do żadnej zgoła kobiety... Podła wasza cywilizacja!... Chciałbym bodaj natychmiast zginąć, ale przywalony jej gruzami...

Szliśmy wciąż ku rogatkom543. Od kilku minut zerwał się wiatr wilgotny i dął nam prosto w oczy; na zachodzie poczęły znikać gwiazdy zasłaniane przez chmury. Latarnie trafiały się coraz rzadziej. Kiedy niekiedy w Alei zaturkotał wóz obsypując nas niewidzialnym pyłem; spóźnieni przechodnie uciekali do domów.

„Będzie deszcz!... Stach już jest około Grodziska544” — pomyślałem.

Doktór nasunął kapelusz na głowę i szedł zirytowany, milcząc. Mnie było coraz markotniej, może z powodu wzrastającej ciemności. Nie powiedziałbym tego nikomu nigdy, ale nieraz mnie samemu przychodzi na myśl, że Stach... naprawdę już nie dba o politykę, ponieważ cały zatonął w fałdach sukienki tej panny. Zdaje się, że mu nawet coś o tym wspomniałem onegdaj i że to, co on mi odpowiedział, bynajmniej nie osłabiło moich podejrzeń.

— Czy podobna — odezwałem się — ażeby Wokulski tak dalece już zapomniał o sprawach ogólnych, o polityce, o Europie...

— Z Portugalią — wtrącił doktór.

Ten cynizm oburzył mnie.

— Pan sobie drwisz — rzekłem. — Nie zaprzeczysz jednak, że Stach mógł zostać czymś lepszym aniżeli nieszczęśliwym wielbicielem panny Łęckiej. To był działacz społeczny, nie jakiś tam kiepski wzdychacz...

— Masz pan rację — potwierdził doktór — ale cóż stąd?... Machina parowa przecież nie młynek do kawy, to wielka machina; ale gdy w niej zardzewieją kółka, stanie się gratem bezużytecznym i nawet niebezpiecznym. Otóż w Wokulskim jest podobne kółko, które rdzewieje i psuje się...

Wiatr dął coraz mocniej; miałem pełne oczy piasku.

— I skąd właśnie na niego padło takie nieszczęście? — odezwałem się. (Ale niedbałym tonem, ażeby Szuman nie myślał, że żądam informacyj.)

— Na to złożyło się i usposobienie Stacha, i stosunki wytworzone przez cywilizację — odparł doktór.

— Usposobienie?... On nigdy nie był kochliwy.

— Tym się zgubił — ciągnął Szuman. — Tysiąc centnarów śniegu, rozdzielonego na płatki, tylko przysypują ziemię nie szkodząc najmniejszej trawce; ale sto centnarów śniegu zbitych w jedną lawinę burzy chałupy i zabija ludzi. Gdyby Wokulski kochał się przez całe życie co tydzień w innej, wyglądałby jak pączek, miałby swobodną myśl i mógłby zrobić wiele dobrego na świecie. Ale on, jak skąpiec, gromadził kapitały sercowe, no i widzimy skutek tej oszczędności. Miłość jest wtedy piękną, kiedy ma wdzięki motyla; ale gdy po długim letargu obudzi się jak tygrys, dziękuję za zabawę!... Co innego człowiek z dobrym apetytem, a co innego ten, któremu głód skręca wnętrzności...

Chmury podnosiły się coraz wyżej; zawróciliśmy prawie od rogatek. Pomyślałem, że Stach musi już być około Rudy Guzowskiej545.

A doktór wciąż prawił, coraz mocniej rozgorączkowany, coraz gwałtowniej wywijając laską:

— Jest higiena mieszkań i odzieży, higiena pokarmów i pracy, których nie wypełniają klasy niższe, i to jest powodem wielkiej śmiertelności między nimi, krótkiego życia i charłactwa. Ale jest również higiena miłości, której nie tylko nie przestrzegają, lecz po prostu gwałcą klasy inteligentne, i to stanowi jedną z przyczyn ich upadku. Higiena woła: „Jedz, kiedy masz apetyt!”, a wbrew niej tysiąc przepisów chwyta cię za poły wrzeszcząc: „Nie wolno!... będziesz jadł, kiedy my cię upoważnimy, kiedy spełnisz tyle a tyle warunków postawionych przez moralność, tradycję, modę...” Trzeba przyznać, że w tym razie najbardziej zacofane państwa wyprzedziły najbardziej postępowe społeczeństwa, a raczej ich klasy inteligentne.

I przypatrz się, panie Ignacy, jak zgodnie w kierunku ogłupienia ludzi pracuje pokój dziecinny i salon, poezja, powieść i dramat. Każą ci szukać ideałów, samemu być idealnym ascetą i nie tylko wypełniać, ale nawet wytwarzać jakieś sztuczne warunki. A co z tego wynika w rezultacie?... Że mężczyzna, zwykle mniej wytresowany w tych rzeczach, staje się łupem kobiety, którą tylko w tym kierunku tresują. I otóż cywilizacją naprawdę rządzą kobiety!...

— Czy w tym jest co złego? — spytałem.

— A niech diabli wezmą! — wrzasnął doktór. — Czy nie spostrzegłeś, panie Ignacy, że jeżeli mężczyzna pod względem duchowym jest muchą, to kobieta jest jeszcze gorszą muchą, gdyż pozbawioną łap i skrzydeł. Wychowanie, tradycja, a może nawet dziedziczność, pod pozorem zrobienia jej istotą wyższą, robią z niej istotę potworną. I ten próżnujący dziwoląg, ze skrzywionymi stopami, ze ściśniętym tułowiem, czczym mózgiem, ma jeszcze obowiązek wychowywać przyszłe pokolenia ludzkości!... Cóż więc im zaszczepią?... Czy dzieci uczą się pracować na chleb?... Nie, uczą się ładnie trzymać nóż i widelec. Czy uczą się poznawać ludzi, z którymi kiedyś żyć im przyjdzie?... Nie, uczą się im podobać za pomocą stosownych min i ukłonów. Czy uczą się realnych faktów, decydujących o naszym szczęściu i nieszczęściu?... Nie, uczą się zamykać oczy na fakty, a marzyć o ideałach. Nasza miękkość w życiu, nasza niepraktyczność, lenistwo, fagasostwo i te straszne pęta głupoty, które od wieków gniotą ludzkość, są rezultatem pedagogiki stworzonej przez kobiety. A nasze znowu kobiety są owocem klerykalno546–feudalno547–poetyckiej teorii miłości, która jest obelgą dla higieny i zdrowego rozsądku...

W głowie mi szumiało od wywodów doktora, a on tymczasem ciskał się na ulicy jak szalony. Na szczęście błysnęło, upadły pierwsze krople deszczu, a zacietrzewiony mówca nagle ochłonął i skoczywszy w jakąś dorożkę kazał odwieźć się do domu.

Stach był już chyba około Rogowa548. Czy też domyślił się, żeśmy tylko o nim mówili? i co on, biedak, czuł mając jedną burzę nad głową, a drugą, może gorszą, w sercu?

Phi! co za ulewa, co za kanonada piorunów... Zwinięty w kłębek Ir odszczekuje im przez sen stłumionym głosem, a ja kładę się do łóżka, nakryty tylko prześcieradłem. Gorąca noc. Panie Boże, opiekuj się tymi, którzy w podobną noc uciekają aż za granicę przed nieszczęściem.

Nieraz dość jest małego figla, aby rzeczy, dawne jak ludzkie grzechy, pokazały się nam w nowym zupełnie oświetleniu.

Ja na przykład znam Stare Miasto od dziecka i zawsze wydawało mi się, że jest ono tylko ciasne i brudne. Dopiero kiedy pokazano mi jako osobliwość rysunek jednego z domów staromiejskich (i to jeszcze w „Tygodniku Ilustrowanym”549, z opisem!), nagle spostrzegłem, że Stare Miasto jest piękne... Od tej pory chodzę tam przynajmniej raz na tydzień i nie tylko odkrywam coraz nowe osobliwości, ale jeszcze dziwię się, żem ich nie zauważył dawniej.

Tak samo z Wokulskim. Znam go ze dwadzieścia lat i ciągle myślałem, że on jest z krwi i kości polityk. Głowę dałbym sobie uciąć, że Stach niczym więcej nie zajmuje się, tylko polityką. Dopiero pojedynek z baronem i owacje dla Rossiego zbudziły we mnie podejrzenia, że on może być zakochany. O czym już dziś nie wątpię, szczególniej po rozmowie z Szumanem.

Ale to fraszka, bo i polityk może być zakochany. Taki Napoleon I kochał się na prawo i na lewo i mimo to trząsł Europą. Napoleon III także miał sporo kochanek, a słyszę, że i syn wstępuje w jego ślady i już wynalazł sobie jakąś Angielkę.

Jeżeli więc słabość do kobiet nie kompromituje Bonapartych, dlaczego miałaby uwłaczać Wokulskiemu?...

I właśnie kiedym tak rozmyślał, zaszedł drobny wypadek, który przypomniał mi dzieje pogrzebane od lat kilkunastu, a i samego Stacha przedstawił w innym świetle. Och, on nie jest politykiem; on jest czymś zupełnie innym, z czego sobie nie umiem nawet dobrze zdać sprawy.

Czasem zdaje mi się, że jest to człowiek skrzywdzony przez społeczeństwo. Ale o tym cicho!... Społeczność nikogo nie krzywdzi... Gdyby raz przestano w to wierzyć, Bóg wie jakie okazałyby się pretensje. Może nawet nikt by już nie zajmował się polityką, tylko myślałby o wyrównywaniu rachunków ze swymi najbliższymi. Lepiej więc nie zaczepiać tych kwestyj. (Jak ja dużo gadam na starość, a wszystko nie to, o czym chcę powiedzieć.)

Jednego tedy wieczora piję u siebie herbatę (Ir jest wciąż osowiały), aż otwierają się drzwi i ktoś wchodzi. Patrzę, figura otyła, twarz nalana, nos czerwony, łeb siwy. Wącham, czuć w pokoju jakby wino i stęchliznę.

„Ten szlachcic — myślę — jest albo nieboszczykiem, alko kiprem550?... Bo żaden inny człowiek nie będzie pachniał stęchlizną...”

— Cóż, u diabła!... — dziwi się gość. — Takeś już zhardział, że nie poznajesz ludzi?...

Przetarłem oczy. Ależ to żywy Machalski, kiper od Hopfera!... Byliśmy razem na Węgrzech, później tu, w Warszawie; ale od piętnastu lat nie widzieliśmy się, gdyż on mieszka w Galicji i ciągle jest kiprem.

Naturalnie, przywitaliśmy się jak bliźnięta, raz, drugi i trzeci...

— Kiedyżeś przyjechał? — pytam.

— Dziś rano — on mówi.

— A gdzieżeś był do tej pory?

— Zajechałem na Dziekankę551, ale było mi tak tęskno, żem zaraz poszedł do Lesisza552, do piwnicy... To, panie, piwnice!... żyć, nie umierać...

— Cóżeś tam robił?

— Trochę pomagałem staremu, a zresztą siedziałem. Niegłupim chodzić po mieście, kiedy jest taka piwnica.

Oto prawdziwy kiper dawnej daty!... Nie dzisiejszy elegant, co, bestia, woli iść na wieczór tańcujący aniżeli siedzieć w piwnicy. I nawet do piwnicy bierze lakierki... Ginie Polska przy takich podłych kupcach!...

Gadu, gadu, przesiedzieliśmy do pierwszej w nocy. Machalski przenocował u mnie, a o szóstej rano znowu poleciał do Lesisza.

— Cóż będziesz robił po obiedzie? — pytam.

— Po obiedzie wstąpię do Fukiera553, a na noc wrócę do ciebie — odpowiedział.

Był z tydzień w Warszawie. Nocował u mnie, a dnie spędzał w piwnicach.

— Powiesiłbym się — mówił — żeby mi przyszło tydzień włóczyć się po dworze. Ścisk, upał, kurzawa!... świnie mogą żyć tak jak wy, ale nie ludzie.

Zdaje mi się, że przesadza. Bo choć i ja wolę sklep aniżeli Krakowskie Przedmieście, jednakże co sklep, to nie piwnica. Zdziwaczał chłop na swoim kiprostwie.

Naturalnie, o czymże mieliśmy rozmawiać z Machalskim, jeżeli nie o dawnych czasach i o Stachu? I tym sposobem stanęła mi przed oczyma historia jego młodości, jakbym ją widział wczoraj.

Pamiętam (był to rok 1857, może 58), zaszedłem raz do Hopfera, u którego pracował Machalski.

— A gdzie pan Jan? — pytałem chłopca.

— W piwnicy.

Zaszedłem do piwnicy. Patrzę, mój pan Jan przy łojówce ściąga lewarem554 wino z beczki do butelek, a we framudze majaczą jakieś dwa cienie: siwy starzec w piaskowym surducie, z pliką papierów na kolanach, i młody chłopak z krótko ostrzyżonym łbem i miną zbója. To był Stach Wokulski i jego ojciec.

Siadłem cicho (bo Machalski nie lubił, ażeby mu przeszkadzano przy ściąganiu wina), a siwy człowiek w piaskowym surducie prawił jednostajnym głosem do owego młodzika:

— Co to wydawać pieniądze na książki?... Mnie dawaj, bo jak będę musiał przerwać proces, wszystko zmarnieje. Książki nie wydobędą cię z upodlenia, w jakim teraz jesteś, tylko proces. Kiedy go wygram i odzyskamy nasze dobra po dziadku, wtedy przypomną sobie, że Wokulscy stara szlachta, i nawet znajdzie się familia... W zeszłym miesiącu wydałeś dwadzieścia złotych na książki, a mnie akurat tyle brakowało na adwokata... Książki!... zawsze książki... Żebyś był mądry jak Salomon, póki jesteś w sklepie, będą tobą pomiatali, chociażeś szlachcic, a twój dziadek z matki był kasztelanem. Ale jak wygram proces, jak wyniesiemy się na wieś...

— Chodźmy stąd, ojcze — mruknął chłopak, spode łba patrząc na mnie.

Stary, posłuszny jak dziecko, zawinął swoje papiery w czerwoną chustkę i wyszedł z synem, który musiał go podtrzymywać na schodach.

— Cóż to za odmieńcy? — pytam Machalskiego, który właśnie skończył robotę i usiadł na zydlu555.

— Ach!... — machnął ręką. — Stary ma pomieszane klepki, ale chłopak zdatny. Nazywa się Stanisław Wokulski. Bystra bestia!...

— Cóż on zrobił? — pytam.

Machalski objaśnił palcami świecę i nalawszy mi kieliszek wina mówił:

— On tu jest u nas ze cztery lata. Do sklepu albo do piwnicy nie bardzo... Ale mechanik!... Zbudował taką maszynę, co pompuje wodę z dołu do góry, a z góry wylewa ją na koło, które właśnie porusza pompę. Taka maszyna może obracać się i pompować do końca świata; ale coś się w niej skrzywiło, więc ruszała się tylko kwadrans. Stała tam na górze, w pokoju jadalnym, i Hopferowi zwabiała gości; ale od pół roku coś w niej pękło.

— Otóż jaki!... — mówię.

— No, jeszcze nie taki bardzo — odparł Machalski. — Był tu jeden profesor z gimnazjum realnego556, obejrzał pompę i powiedział, że na nic się nie zda, ale że chłopak zdolny i powinien uczyć się. Od tej pory mamy sądny dzień w sklepie. Wokulski zhardział, gościom odmrukuje, w dzień wygląda, jakby drzemał, a za to uczy się po nocach i kupuje książki. Jego znowu ojciec wolałby te pieniądze użyć na proces o jakiś tam majątek po dziadku... Słyszałeś przecie, co mówił.

— Cóż on myśli robić z tą nauką? — rzekłem.

— Mówi, że pojedzie do Kijowa, do uniwersytetu557. Ha! niech jedzie — prawił Machalski — może choć jeden subiekt wyjdzie na człowieka. Ja mu tam nie przeszkadzam; kiedy jest w piwnicy, nie napędzam go do roboty; niech sobie czyta. Ale na górze dokuczają mu subiekci i goście.

— A co na to Hopfer?

— Nic — ciągnął Machalski zakładając nową łojówkę w żelazny lichtarz z rączką. — Hopfer nie chce go odstręczać od siebie, bo Kasia Hopferówna durzy się trochę w Wokulskim, a może chłopak odzyska majątek po dziadku?...

— I on durzy się w Kasi? — spytałem.

— Ani na nią spojrzy, dzika bestia! — odparł Machalski.

Zaraz wówczas pomyślałem, że chłopak z tak otwartą głową, który kupuje książki i nie dba o dziewczęta, mógłby być dobrym politykiem; więc jeszcze tego dnia zapoznałem się ze Stachem i od tej pory żyjemy ze sobą nie najgorzej...

Stach był jeszcze ze trzy lata u Hopfera i przez ten czas porobił duże znajomości ze studentami, z młodymi urzędnikami rozmaitych biur, którzy na wyścigi dostarczali mu książek, ażeby mógł zdać egzamin do uniwersytetu.

Spośród tej młodzieży wyróżniał się niejaki pan Leon558, chłopak jeszcze młody (nie miał nawet dwudziestu lat), piękny, a mądry... a zapalczywy!... Ten jakby był moim pomocnikiem w politycznej edukacji Wokulskiego: kiedy bowiem ja opowiadałem o Napoleonie i wielkim posłannictwie Bonapartych, pan Leon mówił o Mazzinim559, Garibaldim i im podobnych znakomitościach. A jak on umiał podnosić ducha!...

— Pracuj — mówił nieraz do Stacha — i wierz, bo silna wiara może zatrzymać słońce w biegu, a nie dopiero polepszyć stosunki ludzkie.

— A może mnie wysłać do uniwersytetu? — zapytał Stach.

— Jestem pewien — odparł Leon z zaiskrzonymi oczyma — że gdybyś choć przez chwilę miał taką wiarę jak pierwsi apostołowie, jeszcze dziś znalazłbyś się w uniwersytecie...

— Albo u wariatów — mruknął Wokulski.

Leon począł biegać po pokoju i trząść rękoma.

— Co za lód w tych sercach!... co za chłód!... co za upodlenie!... — wołał — jeżeli nawet taki człowiek jak ty jeszcze nie ufa. Więc przypomnij sobie, coś już zrobił w tak krótkim czasie: tyle umiesz, że mógłbyś dzisiaj zdawać egzamin...

— Co ja tam zrobię!... — westchnął Stach.

— Ty jeden niewiele. Ale kilkudziesięciu, kilkuset takich jak ty i ja... Czy wiesz, co możemy zrobić?...

W tym miejscu załamał mu się głos: Leon dostał spazmów. Ledwieśmy go uspokoili.

Innym razem pan Leon wyrzucał nam brak ducha poświęcenia.

— A wiecież wy — mówił — że Chrystus mocą poświęcenia sam jeden zbawił ludzkość?... O ileż więc świat by się udoskonalił, gdyby na nim ciągle były jednostki gotowe do ofiary z życia!...

— Czy mam oddawać życie za tych gości, którzy mi wymyślają jak psu, czy za tych chłopców i subiektów, którzy drwią ze mnie? — spytał Wokulski.

— Nie wykręcaj się! — zawołał pan Leon. — Chrystus zginął nawet za swoich katów... Ale między wami nie ma ducha... Duch w was gnije... Posłuchaj zaś, co mówi Tyrteusz560: „O Sparto, ruń! nim pomnik twej wielkości, naddziadów grób, meseński skruszy młot i na żer psom rozrzuci święte kości, i przodków cień odegna od twych wrót... Ty, ludu, nim wróg w pętach cię powlecze, ojców twych broń na progach domów złam i w przepaść rzuć... Niech nie wie świat, że miecze były wśród was, lecz serca zbrakło wam!...” Serca!... — powtórzył pan Leon.

Już to Stach w przyjmowaniu teoryj pana Leona był bardzo ostrożny; ale młody chłopak umiał wszystkich przekonywać jak Demostenes561.

Pamiętam, że pewnego wieczora na licznym zebraniu ludzi młodszych i starszych spłakaliśmy się wszyscy, kiedy pan Leon opowiadał o tym doskonalszym świecie, w którym zginie głupstwo, nędza i niesprawiedliwość.

— Od tej chwili — mówił z uniesieniem — nie będzie już różnic między ludźmi. Szlachta i mieszczanie, chłopi i Żydzi, wszyscy będą braćmi....

— A subiekci?... — odezwał się z kąta Wokulski.

Lecz przerwa ta nie zmieszała pana Leona. Nagle zwrócił się do Wokulskiego, wyliczył wszystkie przykrości, jakie Stachowi wyrządzano w sklepie, przeszkody, jakie stawiano mu w pracy nad nauką, i zakończył w ten sposób:

— Abyś zaś uwierzył, że jesteś nam równym i że cię kochamy jak brata, abyś mógł uspokoić twoje serce rozgniewane na nas, oto ja... klękam przed tobą i w imieniu ludzkości błagam cię o przebaczenie krzywd.

Istotnie, ukląkł przed Stachem i pocałował go w rękę. Zebrani rozczulili się jeszcze bardziej, podnieśli w górę Stacha i Leona i przysięgli, że za takich ludzi, jak oni, każdy oddałby życie.

Dziś, kiedy przypominam sobie owe dzieje, chwilami zdaje mi się, że to był sen. Co prawda, nigdy przedtem ani później nie spotkałem takiego entuzjasty jak pan Leon.

W początkach roku 1861 Stach podziękował Hopferowi za miejsce. Zamieszkał u mnie (w tym pokoiku z zakratowanym oknem i zielonymi firankami), rzucił handel, a natomiast począł chodzić na akademickie wykłady jako wolny słuchacz.

Dziwne było jego pożegnanie ze sklepem; pamiętam to, bo sam po niego przyszedłem. Hopfera ucałował, a następnie zeszedł do piwnicy uściskać Machalskiego, gdzie zatrzymał się kilka minut. Siedząc na krześle w jadalnym pokoju słyszałem jakiś hałas, śmiechy chłopców i gości, alem nie podejrzywał figla.

Naraz (otwór prowadzący do lochu był w tej samej izbie) widzę, że z piwnicy wydobywa się para czerwonych rąk. Ręce te opierają się o podłogę i tuż za nimi ukazuje się głowa Stacha raz i drugi. Goście i chłopcy w śmiech.

— Aha — zawołał jeden stołownik — widzisz, jak trudno bez schodów wyjść z piwnicy? A tobie zachciewa się od razu skoczyć ze sklepu do uniwersytetu!... Wyjdźże, kiedyś taki mądry...

Stach z głębi znowu wysunął ręce, znowu chwycił się za krawędź otworu i wydźwignął się do połowy ciała. Myślałem, że mu krew tryśnie z policzków.

— Jak on się wydobywa... Pysznie się wydobywa!... — zawołał drugi stołownik.

Stach zaczepił nogą o podłogę i po chwili był już w pokoju. Nie rozgniewał się, ale też nie podał ręki żadnemu koledze, tylko zabrał swój tłomoczek i szedł ku drzwiom.

— Cóż to, nie żegnasz się z gośćmi, panie doktór!... — wołali za nim stołownicy Hopfera.

Szliśmy przez ulicę nie mówiąc do siebie. Stach przygryzał wargi, a mnie już wówczas przyszło na myśl, że to wydobywanie się z piwnicy jest symbolem jego życia, które upłynęło na wydzieraniu się ze sklepu Hopfera w szerszy świat.

Proroczy wypadek!... bo i do dziś dnia Stach ciągle tylko wydobywa się na wierzch. I Bóg wie, co by dla kraju mógł zrobić taki jak on człowiek, gdyby na każdym kroku nie usuwano mu schodów, a on nie musiał tracić czasu i sił na samo wydzieranie się do nowych stanowisk.

Przeniósłszy się do mnie pracował po całych dniach i nocach, aż mnie nieraz złość brała. Wstawał przed szóstą i czytał. Około dziesiątej biegł na kursa, potem znowu czytał. Po czwartej szedł na korepetycję do kilku domów (głównie żydowskich, gdzie mu Szuman wyrobił stosunki) i wróciwszy do domu znowu czytał i czytał, dopóki zmorzony snem nie położył się już dobrze po północy.

Miałby z owych lekcyj nie najgorsze dochody, gdyby od czasu do czasu nie odwiedzał go ojciec, który zmienił się tylko o tyle, że nosił tabaczkowy surdut zamiast piaskowego, a swoje papiery obwijał w chustkę niebieską. Zresztą został taki sam jak wówczas, kiedy go poznałem. Siadał przy stoliku syna, kładł na kolanach papiery i mówił głosem cichym i jednostajnym:

— Książki... zawsze książki!... Tracisz pieniądze na naukę, a mnie brakuje na proces. Żebyś skończył dwa uniwersytety, nie wyjdziesz z dzisiejszego upodlenia, dopóki nie odzyskamy naszych dóbr po dziadku. Wtedy dopiero ludzie przyznają, żeś ty szlachcic, równy innym... Wtedy znajdzie się familia...

Czas wolny od nauki poświęcał Stach na próby z balonami. Wziął dużą butlę i w niej za pomocą witriolu562 preparował jakiś gaz (już nawet nie pamiętam jaki) i napełniał nim balon nieduży wprawdzie, ale przygotowany bardzo sztucznie. Była pod nim maszynka z wiatraczkiem... No i latało to pod sufitem, dopóki nie zepsuło się przez uderzenie o ścianę.

W takim razie Stach znowu łatał swój balon, naprawiał maszynkę, napełniał butlę rozmaitymi paskudztwami i znowu próbował, bez końca. Raz butla pękła, a witriol mało mu nie wypalił oka. Lecz co jego to obchodziło, skoro bodaj za pomocą balonu chciał „wydobyć się” ze swej marnej pozycji.

Od czasu jak Wokulski osiedlił się u mnie, przybyła naszemu sklepowi nowa kundmanka563: Kasia Hopfer. Nie wiem, co tak podobało się jej u nas — moja broda czy tusza Jana Mincla? Bo dziewczyna miała ze dwadzieścia norymberskich sklepów564 bliżej domu, ale przychodziła do naszego po kilka razy na tydzień.

„A to proszę włóczki, a to proszę jedwabiu, a to igieł za dziesięć groszy...” Po taki sprawunek biegła wiorstę drogi w deszcz czy pogodę, a kupując za parę groszy szpilek przesiadywała w sklepie po pół godziny i rozmawiała ze mną.

— Dlaczego to panowie nigdy nie przychodzą do nas z... panem Stanisławem? — mówiła rumieniąc się. — Ojciec tak panów kocha i... my wszyscy...

Z początku dziwiłem się niespodzianej miłości starego Hopfera i dowodziłem pannie Kasi, że zbyt mało znam jej ojca, ażebym miał składać mu wizyty. Ale ona wciąż swoje:

— Pan Stanisław musi gniewać się na nas, nie wiem nawet za co, bo przynajmniej tatko i... my wszyscy jesteśmy bardzo życzliwi. Pan Stanisław chyba nie może się skarżyć, ażeby z naszej strony doznał najmniejszej przykrości... Pan Stanisław...

I tak mówiąc o panu Stanisławie kupowała jedwab zamiast włóczki albo igły zamiast nożyczek.

Co zaś najgorsze, że z tygodnia na tydzień mizerniało biedactwo. Ile razy przyszła do nas po swoje drobne sprawunki, zdawało mi się, że wygląda trochę lepiej. Ale gdy zgasł na jej twarzy rumieniec chwilowego wzruszenia, przekonywałem się, że jest coraz bledsza, a jej oczy stają się coraz smutniejsze i głębsze.

A jak ona wypytywała się: „Czy pan Stanisław nigdy nie zachodzi tu do sklepu?...” Jak patrzyła na drzwi prowadzące do sieni i do mego mieszkania, gdzie o kilka kroków od niej zmarszczony Wokulski nie domyślając się, że tu tęsknią za nim, siedział nad książkami.

Żal mi się zrobiło biedaczki, więc raz, kiedyśmy z Wokulskim pili wieczorem herbatę, odezwałem się:

— Nie bądźże ty głupi i zajdź kiedy do Hopfera. Stary ma duże pieniądze.

— A po cóż ja mam do niego chodzić... — odparł. — Byłem już chyba dosyć...

Przy tych wyrazach wstrząsnął się.

— Po to masz chodzić, że Kasia jest w tobie zakochana — rzekłem.

— Dajże mi pokój z Kasią!... — przerwał. — Dziewczyna dobra z kośćmi, nieraz ukradkiem przyszywała mi oberwany guzik do paltota albo podrzucała mi kwiatek na okno, ale ona nie dla mnie, ja nie dla niej.

— Gołąbek, nie dziecko! — wtrąciłem.

— W tym całe nieszczęście, bo ja nie jestem gołąbek. Mnie przywiązać mogłaby taka tylko kobieta jak ja sam. A takiej jeszczem nie spotkał.

(Spotkał taką w szesnaście lat później i dalibóg, że nie ma się czym cieszyć!...)

Powoli Kasia przestała bywać w sklepie, a natomiast stary Hopfer złożył wizytę obojgu państwu Janom Minclom. Musiał im coś mówić o Stachu, gdyż na drugi dzień zbiegła na dół pani Małgorzata Minclowa i dalejże do mnie z pretensjami:

— Cóż to za lokatora ma pan Ignacy, za którym panny szaleją?... Cóż to za jakiś Wokulski?... Jasiu — zwróciła się do męża — dlaczego ten pan u nas nie był?... My go musimy wyswatać, Jasiu... Niech on zaraz przyjdzie na górę...

— A niech sobie idzie na górę — odparł Jan Mincel — ale już co swatać, to nie będę. Jestem uczciwy kupiec i nie myślę zajmować się stręczycielstwem.

Pani Małgorzata ucałowała go w spoconą twarz, jakby to był jeszcze miodowy miesiąc, a on łagodnie odsunął ją i obtarł się fularem.

— Heca z tymi babami! — mówił. — Koniecznie chcą ludzi wciągać w nieszczęście. Swataj sobie, swataj, nawet Hopfera, nie tylko Wokulskiego; ale pamiętaj, że ja za to płacić nie będę.

Od tej pory, ile razy Jaś Mincel poszedł na piwo albo do resursy, pani Małgorzata zapraszała do siebie na wieczór mnie i Wokulskiego. Stach zwykle szybko wypijał herbatę, nawet nie patrząc na panią Janowę potem wsadziwszy ręce w kieszenie myślał zapewne o swoich balonach i milczał jak drewno, a nasza gospodyni nawracała go do miłości.

— Czy podobna, panie Wokulski, ażeby pan nigdy nie kochał się? — mówiła. — Ma pan, o ile wiem, ze dwadzieścia osiem lat, prawie tyle co ja... I kiedy ja już od dawna uważam się za starą babę, pan wciąż jest niewiniątkiem...

Wokulski przekładał nogę na nogę, ale wciąż milczał.

— O! panna Katarzyna smaczny to kąsek — mówiła gospodyni. — Oko ładne... (choć zdaje mi się, że ma skazę na lewym czy prawym?)... figurka niczego, chociaż musi mieć jedną łopatkę wyższą (ale to dodaje wdzięku). Nosek wprawdzie nie w moim guście, a usta trochę za duże, ale cóż to za dobra dziewczyna!... Gdyby tak trochę więcej rozumu... No, ale rozum, panie Wokulski, przychodzi kobietom dopiero około trzydziestego roku... Ja sama, kiedy byłam w wieku Kasi, byłam głupiutka jak kanarek...

Kochałam się w moim dzisiejszym mężu!...

Już za trzecią wizytą pani Małgorzata przyjęła nas w szlafroczku (był to bardzo ładny szlafroczek, obszyty koronkami), a na czwartą ja wcale nie zostałem zaproszony, tylko Stach. Nie wiem, dalibóg, o czym gadali. To przecie jest pewne, że Stach wracał do domu coraz więcej znudzony, narzekając, że mu baba czas zabiera, a znowu pani Małgorzata tłomaczyła mężowi, że ten Wokulski jest bardzo głupi i że niemało jeszcze musi napracować się, nim go wyswata.

— Pracuj, kochanie, pracuj nad nim — zachęcał ją mąż — bo szkoda dziewczyny, no i Wokulskiego. Strach pomyśleć, że taki porządny chłopak, który tyle lat był subiektem, który może odziedziczyć sklep po Hopferze, chce zmarnować się w uniwersytecie. Tfy!....

Utwierdzona w dobrych postanowieniach pani Jasiowa już nie tylko w wieczór zapraszała Wokulskiego na herbatę, na którą on po największej części nie chodził, ale jeszcze sama nieraz zbiegała do mego pokoju, troskliwie wypytując Stacha, czy nie jest chory, i dziwiąc się, że się jeszcze nie kochał, on, prawie starszy od niej (myślę, że ona była trochę starsza od niego). Jednocześnie zaczęła kobieta dostawać jakichś płaczów i śmiechów, wymyślać mężowi, który na całe dnie uciekał z domu, i występować z pretensjami do mnie, że jestem niedołęga, że nie rozumiem życia, że przyjmuję na lokatorów ludzi podejrzanych...

Słowem wywiązały się takie awantury w domu, że Jaś Mincel schudł, pomimo że coraz więcej pił piwa, a ja myślałem: jedno z dwojga... Albo podziękuję Minclowi za obowiązek, albo wypowiem lokal Stachowi.

Skąd, u licha, dowiedziała się o moich troskach pani Małgorzata? nie mam świadomości. Dość, że wpadła raz wieczorem do mego pokoju, powiedziała mi, że jestem jej wrogiem i że muszę być bardzo podły, skoro wymawiam mieszkanie tak dzielnemu człowiekowi, jak Wokulski... Potem dodała, że jej mąż jest podły, że Wokulski jest podły, że wszyscy mężczyźni są podli, i nareszcie na mojej własnej kanapie dostała spazmów.

Sceny takie powtarzały się przez kilka dni z rzędu i nie wiem, do czego by doszło, gdyby nie położył im kresu jeden z najdziwniejszych wypadków, jakie widziałem.

Pewnego razu zaprosił Machalski mnie i Wokulskiego do siebie na wieczór.

Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzieżby, jeżeli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Nigdy chyba nie zapomnę gromady tych, po największej części młodych twarzy, które ukazywały się na tle czarnych ścian piwnicy, wyglądały spoza okutych beczek albo rozpływały się w ciemności.

Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w szczególną opiekę, muszę więc przyznać, że od razu zaszumiało mi w głowie, a w kilka minut później byłem kompletnie zapity. Usiadłem więc z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, przypatrywałem się współbiesiadnikom.

Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłumaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, ażeby kto z obecnych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy565, i że na to wszyscy umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki.

— Więc nikt nie zdecyduje się na próbę?!... — krzyknął pan Leon załamując ręce.

Milczenie. W piwnicy zrobiło się pusto.

— Więc nikt?... nikt?...

— Ja — odpowiedział jakiś prawie obcy mi głos.

Spojrzałem. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski.

Wino Machalskiego było tak mocne, że w tej chwili straciłem przytomność.

Po uczcie w piwnicy Stach przez kilka dni nie pokazał się w mieszkaniu. Nareszcie przyszedł — w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Wtedy pierwszy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do dziś dnia robi mi przykre wrażenie.

Od tej pory zupełnie zmienił tryb życia. Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek nawet nie zaglądał. I tak leżały skarbnice ludzkiej mądrości, jedne na półce, inne na stole, jedne zamknięte, inne otwarte, a on tymczasem...

Niekiedy po parę dni nie bywał w domu, nawet na nocleg; to znowu wpadał z wieczora i w odzieniu rzucał się na nieposłane łóżko. Czasami zamiast niego przychodziło kilku nieznanych mi panów, którzy nocowali na kanapce, na łóżku Stacha, nawet na moim własnym, nie tylko nie dziękując mi, ale nawet nie mówiąc: jak się nazywają i w jakiej branży pracują? A znowu kiedy indziej zjawiał się sam Stach i siedział w pokoju parę dni bez zajęcia, rozdrażniony, ciągle nadsłuchujący, jak kochanek, który przyszedł na schadzkę z mężatką, lecz zamiast niej spodziewa się zobaczyć męża.

Nie posądzam, ażeby Małgosia Minclowa miała być tą mężatką, gdyż i ona wyglądała, jakby ją giez ukąsił. Z rana oblatywała kobieta ze trzy kościoły566, widocznie pragnąc niepokoić z kilku stron miłosiernego Boga. Zaraz po obiedzie zbierała się u niej jakaś sesja dam, które w oczekiwaniu doniosłych wypadków opuszczały mężów i dzieci, ażeby zajmować się plotkami. Nad wieczorem zaś schodzili się do niej panowie; ale ci, nawet nie gadając z panią Małgorzatą, odsyłali ją do kuchni.

Nic dziwnego, że przy takim chaosie w domu i mnie w końcu zaczęły się mieszać klepki. Zdawało mi się, że w Warszawie jest ciaśniej i że wszyscy są odurzeni. Co godzinę oczekiwałem jakiejś nieokreślonej niespodzianki, lecz mimo to wszyscy mieliśmy doskonały humor i głowy pełne projektów.

Tymczasem Jaś Mincel, dręczony w domu przez żonę, od samego rana szedł na piwo i wracał aż wieczorem. Wynalazł nawet przysłowie: „Co tam!... Raz kozie śmierć...”, które powtarzał do końca życia.

Nareszcie pewnego dnia Stach Wokulski całkiem zniknął mi z oczu. Dopiero we dwa lata napisał do mnie list z Irkucka prosząc, abym mu przysłał jego książki.

W jesieni, w roku 1870 (właśnie wróciłem od Jasia Mincla, który już leżał w łóżku), siedzę sobie w moim pokoju po wieczornej herbacie, nagle ktoś puka do drzwi.

Herein!567 — mówię.

Drzwi skrzyp... Patrzę, stoi na progu jakaś brodata bestia, w paltocie z foczej skóry, odwróconej włosem na wierzch.

— No — mówię — niech mnie diabli wezmą, jeżeliś ty nie Wokulski...

— On sam — odpowiada jegomość w foczej skórze.

— W imię Ojca i Syna!... — mówię. — Kpisz — mówię — czy o drogę pytasz?... skądeś się tu wziął? Chyba że jesteś duszą zmarłą...

— Jestem żywy — on mówi — nawet jeść mi się chce.

Zdjął czapkę, zdjął futro, usiadł przy świecy. Jużci Wokulski. Broda jak u zbója, pysk jak u Longina, co to Chrystusowi Panu bok przebił, ale — oczywisty Wokulski...

— Wróciłeś — mówię — czyś tylko przyjechał?

— Wróciłem.

— Cóż kraj tamtejszy?

— Niczego.

— Phi!... A ludzie? — pytam.

— Niezgorsi.

— Fiu!... A z czego żyłeś?

— Z lekcyj — mówi. — Jeszcze przywiozłem ze sześćset rubli.

— Fiu!... fiu!... A co myślisz robić?

— No, jużci do Hopfera nie wrócę — odparł uderzając pięścią w stół. — Chyba nie wiesz — dodał — że jestem uczonym; mam nawet rozmaite podziękowania od petersburskich naukowych towarzystw...

„Subiekt od Hopfera — został uczonym!... Stach Wokulski ma podziękowania od petersburskich towarzystw naukowych!... Istna heca...” — pomyślałem.

Co tu dużo gadać. Uplacował się chłopak gdzieś na Starym Mieście i przez pół roku żył ze swej gotówki kupując za nią dużo książek, ale mało jedzenia. Wydawszy pieniądze począł szukać roboty, i wtedy — trafiła się rzecz dziwna. Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu także, ponieważ był eks-subiektem. Został tedy, jak Twardowski568, uczepiony między niebem a ziemią. Może rozbiłby sobie łeb gdzie pod Nowym Zjazdem, gdybym od czasu do czasu nie przyszedł mu z pomocą.

Strach, jak ciężkim było jego życie. Zmizerniał, sposępniał, zdziczał... Ale nie narzekał. Raz tylko, kiedy mu powiedziano, że dla takich jak on nie ma tu miejsca, szepnął:

— Oszukano mnie...

W tym czasie umarł Jaś Mincel. Wdowa pogrzebała go po chrześcijańsku, przez tydzień nie wychodziła ze swych pokojów, a po tygodniu zawołała mnie na konferencję.

Myślałem, że będziemy mówili z nią o interesach sklepowych, tym bardziej, że spostrzegłem butelkę dobrego węgrzyna na stole. Ale pani Małgorzata ani zapytała o losy sklepu. Zapłakała na mój widok, jakbym jej przypomniał tydzień temu pochowanego nieboszczyka, i nalawszy mi wina spory kieliszek rzekła jękliwym głosem:

— Kiedy zgasł mój anioł, myślałam, że tylko ja jestem nieszczęśliwa...

— Co za anioł? — spytałem nagle. — Może Jaś Mincel?... Pozwoli pani, że choć byłem szczerym przyjacielem nieboszczyka, nie myślę jednak nazywać aniołem osoby, która nawet po śmierci ważyła ze dwieście funtów...

— Za życia ważył ze trzysta... słyszałeś pan? — wtrąciła niepocieszona wdowa. Wtem znowu zasłoniła twarz chustką i rzekła szlochając:

— O! pan nigdy nie będziesz miał taktu, panie Rzecki... O! co za cios!... Prawda, że nieboszczyk, dokładnie mówiąc, nigdy nie był aniołem, osobliwie w ostatnich czasach, ale zawsze straszne spotkało mnie nieszczęście... Nieopłakane, niepowetowane!...

— No, przez ostatnie pół roku...

— Co pan mówisz — pół roku?... — zawołała. — Nieszczęśliwy mój Jaś był ze trzy lata chory, a z osiem... Ach, panie Rzecki! iluż nieszczęść w małżeństwie jest źródłem to okropne piwo... Przez osiem lat, panie, jakbym nie miała męża... Ale co to był za człowiek, panie Rzecki!... Dziś dopiero czuję cały ogrom mego nieszczęścia...

— Bywają większe — odważyłem się wtrącić.

— O tak! — jęknęła biedna wdowa. — Ma pan zupełną rację, bywają większe nieszczęścia. Ten na przykład Wokulski, który podobno już wrócił... Czy prawda, że dotychczas nie znalazł żadnego zajęcia?

— Najmniejszego.

— Gdzież jada? gdzie mieszka?...

— Gdzie jada?... Nie wiem nawet, czy w ogóle jada. A gdzie mieszka?... Nigdzie.

— Okropność! — zapłakała pani Małgorzata. — Zdaje mi się — dodała po chwili — że spełnię ostatnią wolę mego kochanego nieboszczyka, jeżeli poproszę pana, ażebyś...

— Słucham panią.

— Ażebyś dał mu mieszkanie u siebie, a ja będę wam przysyłać na dół po dwa obiady, dwa śniadania...

— Wokulski tego nie przyjmie — odezwałem się.

Na to pani Małgorzata znowu w płacz. Z rozpaczy po śmierci męża wpadła nawet w taki gniew zapalczywy, że nazwała mnie ze trzy razy niedołęgą, człowiekiem nie znającym życia, potworem... Nareszcie powiedziała mi, żebym poszedł precz, gdyż ona sama da sobie radę ze sklepem. Potem przeprosiła mnie i zaklęła na wszystkie sakramenta, abym nie obrażał się za słowa, które jej żal dyktuje.

Od tego dnia bardzo rzadko widywałem się z naszą pryncypałową. W pół roku zaś później Stach powiedział mi, że... żeni się z panią Małgorzatą Mincel.

Popatrzyłem na niego... Machnął ręką.

— Wiem — powiedział — że jestem świnia. Ale... jeszcze najmniejsza z tych, jakie tu u was cieszą się publicznym szacunkiem.

Po hucznym weselu, na którym (nie wiem nawet skąd) znalazło się mnóstwo przyjaciół Wokulskiego (a jedli, bestie!... a pili zdrowie państwa młodych — garncami!...), Stach sprowadził się na górę, do swojej żony. O ile pamiętam, za całą garderobę miał cztery paki książek i naukowych instrumentów, a z mebli — chyba tylko cybuch i pudło na kapelusz.

Subiekci śmieli się (naturalnie po kątach) z nowego pryncypała; mnie zaś było przykro, że Stach tak od ręki zerwał ze swoją bohaterską przeszłością i niedostatkiem. Dziwna bowiem jest natura ludzka: im mniej sami mamy skłonności do męczeństwa, tym natarczywiej żądamy go od bliźnich.

— Sprzedał się starej babie — mówili znajomi — ten niby to Brutus569!... Uczył się, awanturował się i... klap!...

W liczbie zaś najsurowszych sędziów znajdowali się dwaj odpaleni konkurenci pani Małgorzaty.

Stach jednakże bardzo prędko zamknął ludziom usta, ponieważ od razu wziął się do roboty. Może w tydzień po ślubie przyszedł o ósmej rano do sklepu, zajął przy biurku miejsce nieboszczyka Mincla i obsługiwał gości, rachował, wydawał resztę, jak gdyby był tylko płatnym subiektem.

Zrobił nawet więcej, bo już w drugim roku wszedł w stosunki z moskiewskimi kupcami, co bardzo korzystnie oddziałało na interesa. Mogę powiedzieć, że za jego rządów potroiły się nasze obroty.

Odetchnąłem widząc, że Wokulski nie myśli darmo jeść chleba; a i subiekci przestali się uśmiechać przekonawszy się, że Stach w sklepie więcej pracuje niż oni, i w dodatku — ma jeszcze niemałe obowiązki na górze. My odpoczywaliśmy przynajmniej w święta; podczas gdy on, nieborak, właśnie w święto od rana musiał brać żonę pod pachę i maszerować — przed południem do kościoła, po południu — z wizytami, wieczorem do teatru.

Przy młodym mężu w panią Małgorzatę jakby nowy duch wstąpił. Kupiła sobie fortepian i zaczęła uczyć się muzyki od jakiegoś starego profesora, ażeby — jak mówiła — „nie budził w Stasieczku zazdrości”. Godziny zaś wolne od fortepianu przepędzała na konferencjach z szewcami, modystkami, fryzjerami i dentystami robiąc się przy ich pomocy co dzień piękniejsza.

A jaka ona była tkliwa dla męża!... Nieraz przesiadywała po kilka godzin w sklepie, tylko wpatrując się w Stasiulka. Dostrzegłszy zaś, że między kundmankami trafiają się przystojne, cofnęła Stacha z sali frontowej za szafy i jeszcze kazała mu zrobić tam budkę, w której, siedząc jak dzikie zwierzę, prowadził księgi sklepowe.

Pewnego dnia słyszę w owej budce straszny łoskot... Wpadam ja, wpadają subiekci... Co za widok!... Pani Małgorzata leży na podłodze przywalona biurkiem i oblana atramentem, krzesełko złamane, Stach zły i zmieszany... Podnieśliśmy płaczącą z bólu jejmość i z rozmaitych jej półsłówek domyśliliśmy się, że to ona sama narobiła tego rwetesu usiadłszy niespodzianie na kolanach mężowi. Kruche krzesło złamało się pod dubeltowym ciężarem, a jejmość chcąc ratować się od upadku chwyciła za biurko i z całym kramem obaliła je na siebie.

Stach z wielkim spokojem przyjmował hałaśliwe dowody małżeńskiej czułości, na pociechę topiąc się w rachunkach i korespondencjach kupieckich. Jejmość zaś, zamiast ochłonąć, gorączkowała się coraz bardziej; a gdy jej małżonek, znudzony siedzeniem czy też dla załatwienia jakiegoś interesu, wyszedł kiedy na miasto, biegła za nim... podpatrywać, czy nie idzie na schadzkę!...

Niekiedy, osobliwie podczas zimy, Stach wymykał się na tydzień z domu do znajomego leśnika, polował tam całe dnie i włóczył się po lasach. Wówczas pani już trzeciego dnia jechała w pogoń za swym kochanym zbiegiem, chodziła za nim po gąszczu i w rezultacie — przywoziła chłopa do Warszawy.

Przez dwa pierwsze lata tego rygoru Wokulski milczał. W trzecim roku począł co wieczór zachodzić do mego pokoju na gawędkę o polityce. Czasami, gdyśmy się rozgadali o dawnych czasach, on obejrzawszy się po pokoju nagle urywał poprzednią rozmowę i zaczynał jakąś nową:

— Słuchaj mnie, Ignacy...

Wtedy jednakże, jakby na komendę, wpadała z góry służąca wołając:

— Pani prosi!... pani chora!...

A on, biedak, machał ręką i szedł do jejmości nie zacząwszy nawet tego, co chciał mi powiedzieć.

Po upływie trzech lat takiego życia, któremu zresztą nie można było nic zarzucić, poznałem, że stalowy ten człowiek zaczyna się giąć w aksamitnych objęciach jejmości. Pobladł, pochylił się, zarzucił swoje uczone książki, a wziął się do czytania gazet i każdą chwilę wolną przepędzał ze mną na rozmowie o polityce. Czasami opuszczał sklep przed ósmą i zabrawszy jejmość szedł z nią do teatru albo z wizytą, a nareszcie — zaprowadził u siebie przyjęcia wieczorne, na których zbierały się damy, stare jak grzech śmiertelny, i panowie, już pobierający emeryturę i grający w wista.

Stach jeszcze z nimi nie grał; chodził dopiero około stolików i przypatrywał się.

— Stachu — mówiłem nieraz — strzeż się!... Masz czterdzieści trzy lat... W tym wieku Bismarck dopiero zaczynał karierę...

Takie albo tym podobne wyrazy budziły go na chwilę. Rzucał się wtedy na fotel i oparłszy głowę na ręku myślał. Wnet jednak biegła do niego pani Małgorzata wołając:

— Stasiulku! znowu się zamyślasz, to bardzo źle... A tam panowie nie mają wina...

Stach podnosił się, wydostawał nową butelkę z kredensu, nalewał wino w osiem kieliszków i obchodził stoły, przypatrując się, jak panowie grają w wista.

W ten sposób powoli i stopniowo lew przerabiał się na wołu. Kiedym go widział w tureckim szlafroku, w haftowanych paciorkami pantoflach i w czapeczce z jedwabnym kutasem, nie mogłem wyobrazić sobie, że jest to ten sam Wokulski, który przed czternastoma laty w piwnicy Machalskiego zawołał:

— Ja!...

Kiedy Kochanowski pisał: „Na lwa srogiego bez obawy siędziesz i na ogromnym smoku jeździć będziesz”570 — z pewnością miał na myśli kobietę... To są ujeżdżacze i pogromcy męskiego rodu!

Tymczasem w piątym roku pożycia pani Małgorzata nagle poczęła się malować... Zrazu nieznacznie, potem coraz energiczniej i coraz nowymi środkami... Usłyszawszy zaś o jakimś likworze571, który damom w wieku miał przywracać świeżość i wdzięk młodości, wytarła się nim pewnego wieczora tak starannie od stóp do głów, że tej samej nocy wezwani na pomoc lekarze już nie mogli jej odratować. I zmarło, biedactwo, niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle tylko mając przytomności, aby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi.

Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach.

Nieraz mówiłem mu: wejdź między ludzi, zabaw się, jesteś przecie młody i możesz drugi raz ożenić się...

Na nic wszystko...

Pewnego dnia (w pół roku po śmierci pani Małgorzaty) widząc, że mi chłopak w oczach dziadzieje, podsunąłem mu projekt:

— Idź, Stachu, do teatru... Grają dziś Violettę; przecież byliście na niej z nieboszczką ostatni raz...

Zerwał się z kanapy, na której czytał książkę, i rzekł:

— Wiesz... masz rację... Zobaczę, jak to dziś wygląda...

Poszedł do teatru i... na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski. Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły...

Od tej pory chodził na wszelkie przedstawienia, koncerty i odczyty.

Wkrótce pojechał do Bułgarii, gdzie zdobył swój olbrzymi majątek, a w parę miesięcy po jego powrocie jedna stara plotkarka (pani Meliton) powiedziała mi, że Stach jest zakochany...

Roześmiałem się z tej gawędy, bo przecież kto się kocha, nie wyjeżdża na wojnę. Dopiero teraz, niestety! zaczynam przypuszczać, że baba miała rację...

Chociaż z tym odrodzonym Stachem Wokulskim człowiek nie jest pewny. A nuż?... O, to śmiałbym się z doktora Szumana, który tak żartuje z polityki!...

Przypisy:

1. pokój san-stefański — traktat zawarty między Rosją a Turcją dn. 3 marca 1878 r. w San Stefano (pod Konstantynopolem). Turcja, pokonana uprzednio w wojnie z Rosją (1877–1878), musiała uznać niepodległość swych dotychczasowych państw lenniczych: Rumunii, Serbii i Czarnogórza, przy czym granice tych dwóch ostatnich zostały znacznie rozszerzone. Jednocześnie utworzono rozległe Księstwo Bułgarskie z dostępem do Morza Egejskiego (obejmujące Macedonię). Poza tym Turcja została zmuszona do ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji w Azji i do zapłaty wysokiej kontrybucji. [przypis redakcyjny]

2. wybór nowego papieża — 20 lutego 1878 r., po śmierci Piusa IX, został papieżem kardynał Joachim Pecci jako Leon XIII, znany później ze swych wystąpień przeciw ruchowi socjalistycznemu. [przypis redakcyjny]

3. szanse europejskiej wojny — zwycięstwa Rosji w wojnie z Turcją, możliwość zajęcia Konstantynopola przez wojska rosyjskie, a potem pokój w San Stefano wywołały silne niezadowolenie Anglii. Z początkiem 1878 r. nastąpiło zaostrzenie konfliktu, grożące wybuchem wojny między Anglią a Rosją. [przypis redakcyjny]

4. Krakowskie Przedmieście — jedna z głównych ulic warszawskich. Prawdopodobnie Prus w wyobraźni swej umieszczał sklep Mincel i Wokulski”, tj. stary sklep Wokulskiego, na Krakowskim Przedmieściu nr 9. Dom ten zwany kamienicą Beyera został zupełnie zniszczony w czasie powstania warszawskiego, a ruiny rozebrano w grudniu 1946. Stojący obecnie w tym miejscu budynek, wzniesiony w 1949 r. wg projektu B. Pniewskiego, nie nawiązuje do dawnego stylu. [przypis redakcyjny]

5. uzbrojenia Anglii — przedsięwzięte w związku z naprężoną sytuacją polityczną. [przypis redakcyjny]

6. Bismarck, Otto (1815–1898) — kanclerz Rzeszy Niemieckiej, przywódca obszarników pruskich, dokonał zjednoczenia Niemiec (1871); zwalczał ruch socjalistyczny; prowadził politykę antypolską. [przypis redakcyjny]

7. MacMahon, Patrice (1808–1893) — marszałek Francji, dowodził wojskami wersalczyków przeciw Komunie Paryskiej, następnie jako prezydent republiki (1873–1879) usiłował przywrócić monarchię. [przypis redakcyjny]

8. członek-opiekun — członek Towarzystwa Dobroczynności opiekujący się ubogimi określonej dzielnicy. [przypis redakcyjny]

9. Towarzystwo Dobroczynności — Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności, arystokratyczno-mieszczańska instytucja filantropijna, założona w r. 1814; opiekowała się starcami i chorymi, udzielała zapomóg, utrzymywała ochronki. [przypis redakcyjny]

10. turecka wojna — wojna rosyjsko–turecka (1877–1878). [przypis redakcyjny]

11. ajent handlowy — przedstawiciel firmy handlowej trudniący się sprzedażą jej towarów, za co otrzymywał prowizję (pewien procent od sumy sprzedaży). [przypis redakcyjny]

12. krwawnik — kamień półszlachetny barwy czerwonej. [przypis redakcyjny]

13. u Hopfera — dzisiejsza kawiarnia „U Hopfera” (ul. Krakowskie Przedmieście 54), której nazwa nawiązuje do tradycji Lalki, mieści się w dawnym lokalu Karola Lesisza. [przypis redakcyjny]

14. zrazy nelsońskie — duszone mięso z kartoflami i grzybami. [przypis redakcyjny]

15. Szkoła Przygotowawcza — kurs wstępny do Szkoły Głównej, otwarty w 1861 r. [przypis redakcyjny]

16. Szkoła Główna — wyższa uczelnia, założona w Warszawie w r. 1862, z polskim językiem wykładowym. Kształcili się w niej najwybitniejsi przedstawiciele pozytywizmu polskiego (Prus, Świętochowski, Sienkiewicz, Dygasiński, Chmielowski i in.). W roku 1869 została zamieniona przez władze carskie na uniwersytet z rosyjskim językiem wykładowym. [przypis redakcyjny]

17. Akademia Medyczna — właśc. Akademia Medyko-Chirurgiczna; wyższa szkoła w Warszawie, otwarta w r. 1858, wcielona w r. 1862 do Szkoły Głównej jako jej wydział. [przypis redakcyjny]

18. Szkoła Sztuk Pięknych — średnia uczelnia artystyczna w Warszawie, istniała w latach 1844–1866. [przypis redakcyjny]

19. konsyliarz — w ten sposób tytułowano dawniej lekarza. [przypis redakcyjny]

20. gotował wraz z innymi piwo, które do dziś dnia pijemy — mowa o udziale Wokulskiego w powstaniu styczniowym. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Bolesław Prus używa w tym miejscu języka ezopowego, czyli nie mówi wprost o powstaniu styczniowym, a jedynie sugeruje czytelnikowi utajone treści. Języka ezopowego używali pisarze, by uniknąć ingerencji cenzury. [przypis redakcyjny]

21. Irkuck — miasto we wschodniej Syberii nad rzeką Angara. [przypis redakcyjny]

22. dysponent — zastępca kierownika w zakładzie handlowym. [przypis redakcyjny]

23. piaseczniczka — naczynko do piasku, używanego zamiast bibuły do suszenia świeżego pisma atramentowego. [przypis redakcyjny]

24. para mosiężnych lichtarzy do świec łojowych, których już nikt nie palił, i stalowe szczypce, którymi już nikt nie obcinał knotów — w tym czasie do powszechnego użytku weszła lampa naftowa. [przypis edytorski]

25. szlafmyca — czapka nocna. [przypis redakcyjny]

26. gulden — austriacka moneta srebrna. [przypis redakcyjny]

27. Zmonitować — napomnieć. [przypis redakcyjny]

28. rymarz — rzemieślnik wyrabiający uprząż, siodła i inne akcesoria jeździeckie (przede wszystkim ze skóry). [przypis edytorski]

29. Bagatela — drobnostka [przypis edytorski]

30. sakwojaż — walizka (podróżna). [przypis edytorski]

31. neseserka — mała podróżna walizka. [przypis redakcyjny]

32. kantorek — dawna nazwa biurka. [przypis redakcyjny]

33. Pryncypał — przełożony, osoba najważniejsza w danej instytucji. [przypis edytorski]

34. flota angielska wpłynęła na Dardanele — w czasie wojny z Rosją Turcja odwołała się do interwencji państw zachodnich. W związku z tym Anglia zażądała od Rosji wstrzymania kroków wojennych. Ponieważ ze strony Rosji nie było odpowiedzi, flota angielska w połowie lutego przepłynęła Dardanele i zajęła stanowisko naprzeciw Konstantynopola. [przypis redakcyjny]

35. MacMahon z Ducrotem układali w styczniu zamach stanu — August Aleksander Ducrot (1817–1882) generał francuski, monarchista. Jako dowódca korpusu w Bourges brał udział w przygotowaniach do monarchistycznego zamachu stanu, który nie powiódł się jednak, m.in. wskutek niezdecydowanego stanowiska MacMahona. Skompromitowany Ducrot otrzymał dymisję 18 stycznia 1878 r. [przypis redakcyjny]

36. bonapartyzm — tu: ideologia i ruch polityczny popierający ród Bonaparte w dążeniach do władzy. [przypis redakcyjny]

37. republika... — po klęsce cesarza Napoleona III, we Francji 3 września 1870 r. została proklamowana republika. Ustrój republikański został ostatecznie wprowadzony konstytucją 1875 roku. Skrajna prawica dążyła jednak do przywrócenia monarchii. Poszczególne odłamy monarchistów wysuwały na tron różnych kandydatów, m. in. syna Napoleona III, który przybrał imię Napoleona IV. [przypis redakcyjny]

38. Leon Gambetta (1838–1882) — wybitny polityk francuski; należał do umiarkowanego skrzydła partii republikańskiej; proklamował w r. 1870 republikę. [przypis redakcyjny]

39. preferans — rodzaj gry w karty na trzy osoby. [przypis redakcyjny]

40. salopa — watowany płaszcz damski, z peleryną. [przypis redakcyjny]

41. dwudziestokilkoletni — dziś: kilkudziesięcioletni. [przypis edytorski]

42. jedynasta — forma konsekwentnie używana przez Prusa; dziś: jedenasta. [przypis edytorski]

43. taburet — dziś: taboret, stołek. [przypis edytorski]

44. tłomaczył — dziś: tłumaczył. [przypis edytorski]

45. dziesięć złotych — do poł. XIX w. mennica w Warszawie wybijała polskie monety; posługiwano się nimi długo, mimo wprowadzenia w Królestwie waluty rosyjskiej, rublowej. 1 zł polski równał się wartości 15 kopiejek, a 10 groszy wartości 5 kopiejek. [przypis redakcyjny]

46. Napoleon III — Ludwik Napoleon Bonaparte, ur. w 1808 r., bratanek Napoleona I; w grudniu 1848 r. obrany został, głównie głosami chłopstwa, prezydentem republiki; 2 grudnia 1851 r., mając poparcie wojska i wykorzystując osłabienie burżuazji i proletariatu wzajemną walką, dokonał zamachu stanu; rozwiązał Zgromadzenie Ustawodawcze, przedłużył swoje pełnomocnictwo na lat 10 i rozszerzył zakres władzy prezydenta. W rok później, 2 grudnia 1852 r., po przeprowadzeniu plebiscytu ogłosił się cesarzem. Lawirując między klasami społecznymi Napoleon III w rzeczywistości służył interesom wielkiej burżuazji. Swą zaborczą politykę zagraniczną pozorował obroną narodów walczących o wyzwolenie i zjednoczenie polityczne (Włochy, Polska). Zdetronizowany, po klęsce w wojnie francusko-niemieckiej w r. 1870, zmarł na wygnaniu w Anglii w r. 1873. [przypis redakcyjny]

47. hiszpanka — tu: bródka przycięta spiczasto na sposób hiszpański. [przypis redakcyjny]

48. chorował na kamień — mowa o kamieniach żółciowych lub nerkowych, cierpieniu bardzo bolesnym, zmieniającym nawet wyraz twarzy chorego. [przypis redakcyjny]

49. „Hugonoci” (1836) — opera G. Meyerbeera (1791–1864) często wówczas grywana; hugonoci — protestanci francuscy, kalwini. [przypis redakcyjny]

50. tajemnica, z którą (...) się nie zwierzał — dziś: tajemnica, z której się nie zwierzał. [przypis edytorski]

51. Napoleonidzi — krewni Napoleona i ich potomkowie. [przypis redakcyjny]

52. kontent — zadowolony. [przypis edytorski]

53. historia konsulatu i cesarstwa — Rzecki czyta dzieło prawicowego polityka i historyka francuskiego Adolfa Thiersa (1797–1877) Historia konsulatu i cesarstwa, które ukazało się w latach 1845–1862. Konsulat — okres dyktatorskich rządów Napoleona Bonapartego w latach 1799–1804. [przypis redakcyjny]

54. wojna włoska z r. 1859 — wojna Królestwa Sardynii i Francji przeciw Austrii, jeden z etapów walk o zjednoczenie Włoch. [przypis redakcyjny]

55. „Marsz Rakoczego” — narodowy marsz węgierski, skomponowany w połowie XVII w. dla księcia siedmiogrodzkiego, Franciszka II Rakoczego. [przypis redakcyjny]

56. buduarowy — buduar: elegancki pokój damski. [przypis redakcyjny]

57. oficjalista — niższy pracownik umysłowy. [przypis redakcyjny]

58. algierka — rodzaj męskiego ubioru futrzanego. [przypis redakcyjny]

59. surdut — ówcześnie nazwa wizytowego ubioru męskiego, zwykle ciemnego, z dwoma rzędami guzików. [przypis redakcyjny]

60. Beaconsfield — właściwie Beniamin Disraeli (1804–1881), polityk angielski, przywódca konserwatystów, w tym czasie premier i kierownik polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii. [przypis redakcyjny]

61. Klemens Metternich (1773–1859) — dyplomata austriacki, przywódca europejskiej reakcji politycznej po roku 1815, wróg liberalizmu i ruchów narodowowyzwoleńczych. [przypis redakcyjny]

62. Henry Palmerston (1784–1865) — wybitny polityk angielski, przywódca liberałów. [przypis redakcyjny]

63. Napoleonek IV — Eugeniusz Ludwik (1856–1879), syn Napoleona III, od roku 1870 przebywał w Anglii. Po śmierci ojca, w r. 1874 przybrał imię Napoleona IV jako pretendent do tronu cesarskiego. [przypis redakcyjny]

64. Komisja Spraw Wewnętrznych — naczelny organ administracyjny w Królestwie Kongresowym, odpowiadający ministerstwu, ustanowiony konstytucją 1815 r., zniesiony w r. 1868. [przypis redakcyjny]

65. faworyty — bokobrody. [przypis redakcyjny]

66. jeden Napoleon w Egipcie... — obrazy przedstawiały niektóre ważniejsze momenty z życia Napoleona: wyprawę do Egiptu (1798), zwycięstwo nad Austrią pod Wagram (1809), zwycięstwo nad Austrią i Rosją pod Austerlitz (1805), wyprawę na Moskwę (1812), koronację Napoleona na cesarza (1804). [przypis redakcyjny]

67. Komisja Skarbu — Komisja Finansów i Skarbu odpowiadała dzisiejszemu Ministerstwu Finansów; ustanowiona przez konstytucję 1815 r., zniesiona w r. 1867. [przypis redakcyjny]

68. Dunaj — ulica w Warszawie na Starym Mieście (zupełnie zniszczona w czasie powstania warszawskiego). [przypis redakcyjny]

69. Napoleon I umarł w niewoli — angielskiej w r. 1821 na wyspie Św. Heleny (na Oceanie Atlantyckim). [przypis redakcyjny]

70. acan — wyrażenie lekceważące, skrócone, zamiast „wasz-mość pan”. [przypis redakcyjny]

71. znalazł się Napoleon — mowa o Ludwiku Napoleonie (tj. Napoleonie III), który jako pretendent do tronu francuskiego próbował go dwukrotnie zdobyć przez zamach stanu. Drugi zamach miał miejsce dnia 6 sierpnia 1840 r., kiedy Ludwik Napoleon powrócił z Anglii, gdzie przebywał na emigracji, i z grupą oficerów–bonapartystów wylądował w Wimereux. W Boulogne oddał się pod jego rozkazy tamtejszy garnizon wojskowy. [przypis redakcyjny]

72. druga gwiazda napoleońska... — Rzecki w naiwnym kulcie dla dynastii napoleońskiej i w przekonaniu, że o biegu historii decydują wielcy ludzie, uważa Wiosnę Ludów za rezultat działalności Ludwika Napoleona. [przypis redakcyjny]

73. pod Sedanem — w Ardenach, nad Mozą. W czasie wojny francusko-niemieckiej, 2 września 1870 wojska francuskie poniosły tam straszliwą klęskę, a Napoleon III dostał się do niewoli. [przypis redakcyjny]

74. Podwale — jedna z ruchliwych ulic na Starym Mieście, wychodząca z placu Zamkowego. [przypis redakcyjny]

75. Mincel — wśród mieszkańców Lublina do dziś utrzymuje się wersja, że pierwowzorem Minclów z Lalki byli lubelscy kupcy tegoż nazwiska. [przypis redakcyjny]

76. Nowego Napoleona wsadzili do prochowni — zamach stanu Ludwika Napoleona w r. 1840 nie powiódł się. Ludwik Napoleon został wzięty do niewoli, skazany przez Izbę Parów na dożywotnie więzienie i 7 października 1840 r. osadzony w twierdzy Ham (w północnej Francji). Prochownią nazywano więzienie w Warszawie, które mieściło się w dawnej prochowni przy ulicach Rybaki i Boleść. [przypis redakcyjny]

77. Ratusz mieścił się w przebudowanym pałacu Jabłonowskiego na placu Teatralnym (zniszczony w czasie powstania warszawskiego). W budynku ratusza znajdowały się biura policyjne. [przypis redakcyjny]

78. łokieć — dawna miara długości, łokieć warszawski — ok. 58 cm. [przypis redakcyjny]

79. dyscyplina — przyrząd (kilka rzemieni umocowanych do rękojeści) służący do wymierzania kar cielesnych. [przypis edytorski]

80. sarnia noga — rękojeść dyscypliny z wykonana z sarniej nogi. [przypis redakcyjny]

81. fizjognomia (a. fizjonomia) — twarz. [przypis edytorski]

82. surowcowy — surowiec: rzemień wyrżnięty ze skóry surowej. [przypis redakcyjny]

83. Morgen — skrócone powitanie poranne w języku niemieckim: dzień dobry. [przypis redakcyjny]

84. panorama — rozległy obraz wewnątrz okrągłego budynku, dający widzom złudzenie rzeczywistości. [przypis redakcyjny]

85. trojak — trzy grosze (pół kopiejki), drobna polska moneta będąca jeszcze wówczas w obiegu. [przypis redakcyjny]

86. funt — dawna jednostka wagi, funt warszawski był równy dzisiejszym 405 gramom. [przypis redakcyjny]

87. tutki — (z niem.) tu: zwinięte torebki papierowe. [przypis redakcyjny]

88. ćwiknąć (gwar.) — uderzyć. [przypis redakcyjny]

89. Gut Morgen, meine Kinder! Der Kaffee ist schon fertig... (niem.) — dzień dobry, moje dzieci, kawa jest już gotowa. [przypis redakcyjny]

90. Gut Morgen, meine Mutter! (niem.) — dzień dobry, moja matko! [przypis redakcyjny]

91. Gut Morgen, Grossmutter (niem.) — dzień dobry, babciu! [przypis redakcyjny]

92. Lukrecja — wyciąg z korzenia drzewa lukrecjowego o charakterystycznym słodko–mdłym smaku, stosowany w lecznictwie. [przypis redakcyjny]

93. Sag mir (niem.) — powiedz mi. (Tu i w dalszym ciągu rozmowy stary Mincel sam tłumaczy łamaną polszczyzną wyrażenia niemieckie.) [przypis redakcyjny]

94. O, du Spitzbub!... (niem.) — O, ty łobuzie!... [przypis redakcyjny]

95. buchalteria — księgowość, rachunkowość. [przypis edytorski]

96. jeografia — geografia. [przypis edytorski]

97. fotelu — tej formy Prus używa konsekwentnie w całym utworze; dziś: fotela. [przypis edytorski]

98. petent — tu: proszący. [przypis redakcyjny]

99. fort! fort!... (niem.) — precz! precz!... [przypis redakcyjny]

100. ucieczka Ludwika Napoleona z więzienia — 25 maja 1846 r. Ludwikowi Napoleonowi udało się uciec z francuskiej twierdzy Ham do Anglii. [przypis redakcyjny]

101. ogólne niepokoje... — od roku 1840 wzmogła się we wszystkich zaborach działalność spiskowa. Tajne organizacje demokratyczne przygotowywały ogólnopolskie powstanie, wyznaczając termin na 22 lutego 1846 roku. W Warszawie spisek rozgałęziony był głównie wśród inteligencji i drobnomieszczaństwa, docierał również do proletariatu. Policja pruska i rosyjska wpadły jednak na trop organizacji i przeprowadziły liczne aresztowania, co udaremniło wybuch powstania (poza Krakowskiem). W Królestwie jedyną próbą walki był nieudany napad Pantaleona Potockiego na Siedlce. W następstwie tego władze carskie ogłosiły stan oblężenia; czterech uczestników napadu skazano na śmierć, wiele osób na zesłanie i ciężkie roboty. W początkach 1847 roku działalność konspiracyjna została w Królestwie wznowiona. Na wiosnę 1848 roku policja aresztowała niektórych uczestników spisku, a w ciągu dwu następnych lat rozgromiła go zupełnie. [przypis redakcyjny]

102. Andrassy zażądał sześćdziesięciu milionów guldenów –– po zawarciu pokoju w San Stefano, w marcu 1878 r., zebrały się w Wiedniu delegacje sejmu austriackiego i parlamentu węgierskiego, od których ówczesny minister spraw zagranicznych, hr. Juliusz Andrassy (1823–1890), zażądał nadzwyczajnych kredytów w wysokości 60 milionów guldenów [przypis redakcyjny]

103. zabrać Bośnię i Hercegowinę — Bośnia; kraina w północno–zachodniej części Jugosławii na południe od rzeki Sawy (główne miasto Sarajewo). Hercegowina znajduje się między Bośnią a Czarnogórzem. Po zawarciu pokoju w San Stefano Austria zażądała okupacji Bośni i Hercegowiny, które należały wówczas do Turcji. [przypis redakcyjny]

104. Czy chciałeś, ażebym został tureckim Wallenrodem? — aluzja do bohatera poematu Mickiewicza Konrad Wallenrod (1823). Wokulski zostałby „tureckim Wallenrodem”, gdyby wykorzystując swoje stanowisko dostawcy armii rosyjskiej działał na jej szkodę w interesach Turcji. Tym ironicznym pytaniem Wokulski podkreśla, że jego działalność nie miała żadnego związku z polityką. [przypis redakcyjny]

105. kundman (z niem.) — stały odbiorca. [przypis redakcyjny]

106. „Kurier” — „Kurier Warszawski”, popularna gazeta konserwatywnych sfer mieszczańskich i arystokratycznych w Warszawie (wychodziła od r. 1821). [przypis redakcyjny]

107. żywe obrazy — rozrywka towarzyska polegająca na tym, że grupa osób, przebranych w odpowiednie kostiumy, przedstawiała jakąś scenę historyczną albo alegoryczną. [przypis redakcyjny]

108. Przechodniu nasz, ach! co się z tobą stało? — cytat z wiersza Mickiewicza Do H *** (Wezwanie do Neapolu). Prus przytacza jak zwykle z pamięci; u Mickiewicza: „Pielgrzymie nasz...” [przypis redakcyjny]

109. Przed piętnastoma — w domyśle: laty, a więc w r. 1863; pojawia się tu kolejna aluzja do udziału Wokulskiego w powstaniu styczniowym. [przypis redakcyjny]

110. Aleja Ujazdowska — najpiękniejsza, niegdyś głównie spacerowa aleja w Warszawie. Wznoszą się wzdłuż niej zabytkowe pałace, rozciągają stare parki. Poważnie zniszczona w czasie powstania warszawskiego, została całkowicie odbudowana (obecnie przecina ją Trasa Łazienkowska). [przypis redakcyjny]

111. krocie — tysiące (liczba bardzo duża, ściślej nie określona). [przypis redakcyjny]

112. zdarzenia polityczne — zapewne powstanie styczniowe, a następnie represje rządu rosyjskiego oraz reforma uwłaszczeniowa. [przypis redakcyjny]

113. Wiktor Emanuel II (1820–1878) — król Sardynii w latach 1849–1861, po zjednoczeniu Włoch w r. 1861 król włoski. [przypis redakcyjny]

114. epuzer — kandydat do małżeństwa. [przypis redakcyjny]

115. Resursa — dosłownie: źródło pomocy, dochodu. Nazwa związków towarzyskich oraz należących do nich lokali. — W Warszawie istniały dwie resursy: wielka, czyli Kupiecka, i Obywatelska, przy czym właśnie Resursa Obywatelska miała bardziej mieszczański charakter. [przypis redakcyjny]

116. wist — czteroosobowa gra w karty. [przypis redakcyjny]

117. modelowy — tu w znaczeniu wzorowej piękności. [przypis redakcyjny]

118. heban — drzewo rosnące w ciepłych krajach o naturalnym czarnym kolorze, bardzo twarde i ciężkie, używane w meblarstwie. [przypis redakcyjny]

119. palisander — drewno z drzew południowo-amerykańskich (jacarandy), używane na forniry. [przypis redakcyjny]

120. Jezioro Genewskie — największe i bardzo malownicze jezioro szwajcarskie na granicy Szwajcarii i Francji. [przypis redakcyjny]

121. wodospad Renu — w górnym biegu Ren tworzy wiele wodospadów, np. pod Szafuzą w Szwajcarii. [przypis redakcyjny]

122. kinderbal (z niem.) — zabawa dla dzieci. [przypis redakcyjny]

123. Olimp — najwyższe pasmo górskie w Grecji; w greckiej mitologii siedziba bogów. [przypis redakcyjny]

124. sztambuch — album, pamiętnik. [przypis redakcyjny]

125. welinowy papier — biały gładki papier, wysokiego gatunku. [przypis redakcyjny]

126. wygalonowani — w liberii obszytej galonami, czyli złotą lub srebrną taśmą. [przypis redakcyjny]

127. obrazy rodzajowe przedstawiają ludzi jako typy pewnych warstw społecznych wśród codziennych zajęć. [przypis redakcyjny]

128. froter — pracownik zajmujący się woskowaniem i polerowaniem podłóg. [przypis redakcyjny]

129. W pocie czoła pracować będziesz — w Starym Testamencie słowa Boga skierowane do Adama po popełnieniu przez niego grzechu pierworodnego. [przypis redakcyjny]

130. Wulkan — w mitologii rzymskiej bóg ognia i opiekun kowalstwa. [przypis redakcyjny]

131. cyklopowie — w mitologii greckiej demony ognia, jednookie olbrzymy, które sporządzały dla Zeusa pioruny. [przypis redakcyjny]

132. Zygmunt — mowa o Zygmuncie Krasińskim. [przypis redakcyjny]

133. Okopy Św. Trójcy — dawna warownia przy ujściu Zbrucza do Dniestru, pod Kamieńcem Podolskim. W Nie-Boskiej komedii (1835) Krasiński przedstawił Okopy Św. Trójcy jako ostatnią twierdzę, gdzie broni się arystokracja. [przypis redakcyjny]

134. marszałek — tu przedstawiciel szlachty z całej guberni prowadzący zarazem księgi rodowodowe szlachty. [przypis redakcyjny]

135. posąg Apollina — Apollo: w greckiej mitologii starożytnej bóg słońca i sztuk pięknych, zwykle przedstawiany w sztuce jako idealnie piękny młodzieniec. [przypis redakcyjny]

136. mistyczny — tu w znaczeniu: tajemniczy, nadprzyrodzony. [przypis redakcyjny]

137. legia honorowa — najwyższy order francuski ustanowiony przez Napoleona w 1802 r. [przypis redakcyjny]

138. dystylator — tu: fabrykant wódek (dziś: destylator). [przypis redakcyjny]

139. prałat — wyższy duchowny w Kościele katolickim. [przypis redakcyjny]

140. woda różana — rozczyn wodny olejku różanego. [przypis redakcyjny]

141. liberalny — tu: w znaczeniu zwolennika swobody obyczajów. [przypis redakcyjny]

142. deputacja — poselstwo. [przypis redakcyjny]

143. hrabia Chambord (1820–1883) — potomek rodu Bourbonów, wnuk Karola X, pretendent do tronu francuskiego, znany pod imieniem Henryka V. [przypis redakcyjny]

144. cher cousin (fr.) — drogi kuzynie. [przypis redakcyjny]

145. Adonis — w mit. gr. piękny młodzieniec, kochanek bogini Afrodyty. [przypis redakcyjny]

146. idiosynkrazja — wstręt do pewnych przedmiotów, pokarmów, osób. [przypis redakcyjny]

147. adieu (fr.) — do widzenia. [przypis redakcyjny]

148. Zola Emil (1840–1902) — znakomity powieściopisarz francuski, twórca naturalizmu w literaturze. [przypis redakcyjny]

149. „Une page d’amour” (fr.) — Kartka miłości, powieść Zoli, wówczas nowość wydawnicza. W dalszym ciągu Prus wspomina o bohaterce powieści Helenie Grandjean, w której kocha się pan Rambaud. [przypis redakcyjny]

150. opat — tytuł przełożonego w niektórych klasztorach. [przypis redakcyjny]

151. zwłóczyć — dziś: zwlekać; ociągać się. [przypis edytorski]

152. tamburek — bębenek, na którym naciąga się materiał do haftowania. [przypis redakcyjny]

153. nawłóczyć — dziś: nawlekać. [przypis edytorski]

154. „Le Moniteur de la Mode” (fr.) — monitor mody: tytuł żurnala mód paryskich (monitor: doradca, nauczyciel). [przypis redakcyjny]

155. szezlong — rodzaj wyściełanej sofy. [przypis redakcyjny]

156. Acte de resignation (fr.) — akt poddania się woli bożej. [przypis redakcyjny]

157. Que votre nom soit beni à jamais... (fr.) — „Niech imię Twoje będzie błogosławione na wieki, mimo że chciałeś mnie doświadczyć przez to cierpienie.” [przypis redakcyjny]

158. ...et d’attendre en paix votre divin secours... (fr.) — „...i oczekiwać w pokoju Twej boskiej pomocy.” [przypis redakcyjny]

159. subiekcja — kłopot. [przypis edytorski]

160. żakiet — długa marynarka maska z zaokrąglonymi połami. [przypis redakcyjny]

161. jatagan — wschodnia broń sieczna pośrednia między nożem a szablą [przypis redakcyjny]

162. koteria — grupa osób popierająca się wzajemnie, ze szkodą dla ogółu. [przypis redakcyjny]

163. przy możliwych wyborach do rady miejskiej — miasta w Królestwie, poza krótkim okresem rządów Wielopolskiego, nie posiadały samorządu. [przypis redakcyjny]

164. gladiator — zapaśnik w starożytnym Rzymie, walczący na publicznych igrzyskach. [przypis redakcyjny]

165. pozytywka — rodzaj małej katarynki, samogrającej po nakręceniu. [przypis redakcyjny]

166. Hozer — właściwie: Hoser; założona przez Piotra Hosera ok. 1848 r. znana firma ogrodnicza Braci Hoser zajmowała się hodowlą i sprzedażą drzew owocowych, ozdobnych oraz kwiatów. [przypis redakcyjny]

167. organ — dziś: organy. [przypis edytorski]

168. pikieta — gra w karty na dwie osoby. [przypis redakcyjny]

169. wojna bułgarska — wojna ta została wypowiedziana Turcji przez Rosję pod pretekstem obrony Bułgarów i toczyła się głównie na terenie Bułgarii; stąd nazwa bułgarskiej [przypis redakcyjny]

170. Komu wiele dano, od tego wiele żądać będą — cytat z Ewangelii św. Łukasza (Łk 12:48). [przypis redakcyjny]

171. donżuan — w przenośni: uwodziciel kobiet; don Juan: bohater z dramatu hiszpańskiego Tirso de Moliny (1630), później bohater wielu utworów literackich. [przypis redakcyjny]

172. obsacza — dziś: osacza. [przypis edytorski]

173. Kwirynał — jedno z siedmiu wzgórz rzymskich; od r. 1870 nazwa siedziby królów włoskich. [przypis redakcyjny]

174. składowe — opłata za przechowanie towaru na składzie. [przypis redakcyjny]

175. gród aklimatyzacyjny — tu: ogród zoologiczny, ogród dla zwierząt egzotycznych. [przypis redakcyjny]

176. nowy, jeszcze nie wykończony sklep... — nowy sklep Wokulskiego umieścił Prus na Krakowskim Przedmieściu pod nr 7 (tzw. „dom Grodzickiego”). Dom ten, wypalony w 1944 r., obecnie został odbudowany. [przypis redakcyjny]

177. heliotrop — krzew o silnie pachnących kwiatach. [przypis redakcyjny]

178. perfumy Atkinsona — luksusowe perfumy angielskie. [przypis redakcyjny]

179. wpływ magnetyczny — dziś powiedzielibyśmy: hipnotyczny. Osoba w stanie hipnozy, podobnym do snu, traci świadomość i wolę i spełnia jedynie rozkazy hipnotyzera. W wieku XIX uważano hipnozę za zjawisko analogiczne do magnetyzmu fizycznego i nazywano je również magnetyzmem. [przypis redakcyjny]

180. parias — członek najniższej kasty w Indiach; ogólnie: najbardziej pogardzany i krzywdzony członek społeczeństwa. [przypis redakcyjny]

181. wystawa w Paryżu — 1 maja 1878 r. została otwarta w Paryżu wielka wystawa powszechna, która pociągnęła za sobą duży napływ obcokrajowców. Zwiedziło ją około dwustu tysięcy cudzoziemców, w tym blisko dwa tysiące Polaków. [przypis redakcyjny]

182. konkiety — podboje. [przypis redakcyjny]

183. brelok — ozdobny wisiorek przy łańcuszku. [przypis redakcyjny]

184. Szolc — firma galanteryjna w Warszawie. [przypis redakcyjny]

185. meches — pogardliwa nazwa przechrzty, używana przez Żydów ortodoksyjnych (ściśle przestrzegających zasad religii). [przypis redakcyjny]

186. infamis (łac.) — człowiek bez czci, niegodziwy. [przypis redakcyjny]

187. między Kopernikiem i Zygmuntem... — tj. wzdłuż całego Krakowskiego Przedmieścia: pomnik Kopernika wzniesiony został w r. 1830 według modelu słynnego duńskiego rzeźbiarza Bertolda Thorwaldsena (1770–1844). Zygmunt: znana kolumna z posągiem króla Zygmunta III Wazy (1587–1632), wzniesiona w r. 1644 przez jego syna Władysława IV na Placu Zamkowym. [przypis redakcyjny]

188. Mijają ludzkie pokolenia... — ten i następne wierszowane cytaty w tekście tego rozdziału pochodzą z poematu Włodzimierza Zagórskiego (1834–1902) Król Salomon (dedykowanego Bolesławowi Prusowi), opartego na motywach biblijnej księgi Eklezjastes. Fragment, z którego pochodzi ten i następne cytaty, ukazał się w zbiorze Z teki Chochlika w r. 1881. [przypis redakcyjny]

189. ...w kwestii bulwarów nad Wisłą — sprawa budowy bulwarów nad Wisłą była wtedy rzeczywiście aktualna. „Kurier Warszawski” z 2 kwietnia 1879 roku donosi o powstaniu towarzystwa polsko–francuskiego, które zamierza wybudować te bulwary kosztem 25 milionów rubli. Projekt jednak nie został urzeczywistniony. [przypis redakcyjny]

190. ulica Karowa, Dobra, Garbarska, Topiel, Radna, Browarna, Tamka — wymienione w tym rozdziale, są to ulice Powiśla, dzielnicy Warszawy między Krakowskim Przedmieściem a Wisłą, zamieszkiwanej przez biedotę. Położona w bezpośrednim sąsiedztwie śródmieścia, jaskrawo z nim kontrastowała. Przed 1939 r. część Powiśla bardzo się unowocześniła, jednak dopiero w ostatnich latach nowe budownictwo wyparło resztki starych ruder, pamiętających czasy Prusa. [przypis redakcyjny]

191. Przy bramie — wejście z Krakowskiego Przedmieścia na Karową prowadziło przez wielką stylową bramę (projektu Marconiego) z dwoma wodotryskami w bocznych kolumnach. Zburzono ją przy budowie hotelu „Bristol” w 1899 r. [przypis redakcyjny]

192. Nowy Zjazd biegł od Placu Zamkowego do żelaznego mostu na Wiśle i tworzył rodzaj wiaduktu na arkadach, w połączeniu z nasypem ziemnym (wiadukt Pancera). Nowy Zjazd był bardzo ruchliwym punktem Warszawy ze wzglądu na most (Kierbedzia) łączący Warszawę z Pragą. Tędy przechodzi obecnie Trasa W-Z i Most Śląsko-Dąbrowski. [przypis redakcyjny]

193. Czerski Jan (1845–1892) — przyrodnik i geolog, zesłany w r. 1863 na Syberię, badał tam faunę i pokłady węgla. [przypis redakcyjny]

194. Czekanowski Aleksander (1830–1876) — geograf i geolog, zesłany w r. 1863 na Syberię. [przypis redakcyjny]

195. Dybowski Benedykt (1833–1930) — uczony polski, zesłany w r. 1864 na Syberię, badał tamtejszą przyrodę, antropologię i języki ludów syberyjskich. [przypis redakcyjny]

196. słychać szelest duchów wracających ku zachodowi — prawdopodobnie reminiscencja epizodu w Anhellim (1838) Juliusza Słowackiego, kiedy dusza bohatera, wywołana przez Szamana, pragnie powrócić do ojczyzny. [przypis redakcyjny]

197. dyplom — tu: dokument stwierdzający pochodzenie szlacheckie. [przypis redakcyjny]

198. wojna wschodnia — wojna rosyjsko-turecka. [przypis redakcyjny]

199. rs — skrót: rubli srebrnych. [przypis redakcyjny]

200. studia etnograficzne — zainteresowania Szumana zbliżają się raczej do antropologii. [przypis redakcyjny]

201. departamenty — tu: w znaczeniu części. [przypis redakcyjny]

202. Sit tibi terra levis (łac.) — niech ci ziemia lekką będzie. [przypis redakcyjny]

203. transporta — dziś: transporty, towary do przewiezienia. [przypis redakcyjny]

204. Kolej Wiedeńska — linia kolejowa Warszawa—Skierniewice—Koluszki—Piotrków—Częstochowa—Dąbrowa Górnicza na Kraków i Wiedeń, najdawniejsza w Królestwie Kongresowym, zbudowana w latach 1838–1848. [przypis redakcyjny]

205. Skierniewice — miasto powiatowe i węzeł kolejowy, 66 km na południowy zachód od Warszawy. [przypis redakcyjny]

206. mórg — miara powierzchni: mórg polski — ok. 55 arów. [przypis redakcyjny]

207. człowiek krzepi się mówiący — dawna forma imiesłowowa; dziś: człowiek krzepi się mówiąc. [przypis edytorski]

208. pud — rosyjska jednostka wagi, ok. 16 kg. [przypis redakcyjny]

209. ulica Żelazna — w zachodniej części Warszawy (w czasie wojny poważnie zniszczona). [przypis redakcyjny]

210. kilkumorgowa — od: morga, miara powierzchni ziemi, wynosząca 0,56 ha. [przypis edytorski]

211. Powązki — w północno–zachodniej części Warszawy; dzielnica cmentarzy (największy i najstarszy z nich — cmentarz katolicki, założony w 1791). W latach 1877–1881 śmiertelność wynosiła w Warszawie 36,8%; a po wybudowaniu wodociągów i kanalizacji spadła do 19,5%. [przypis redakcyjny]

212. Mohikanie — wymarłe plemię Indian w Ameryce Północnej. [przypis redakcyjny]

213. Saska Kępa — nazwą tą oznaczano wówczas naturalną wyspę na Wiśle, obejmującą wtedy część dzisiejszej Pragi i Grochowa; północna jej część znajdowała się naprzeciw Powiśla. Saska Kępa została później podzielona, najpierw na dwie części (przy budowie Mostu Poniatowskiego w latach 1904–1913), a następnie na trzy — po usypaniu Alei Waszyngtona w 1935 r. Dziś nazwą tą określa się dzielnicę nadwiślańską leżącą na południe od Mostu Poniatowskiego. [przypis redakcyjny]

214. berlinka — duża łódź żaglowa z pomostem przykrywającym przewożony ładunek. [przypis redakcyjny]

215. ulica Oboźna — ulica w śródmieściu Warszawy, w czasie wojny zupełnie zniszczona, obecnie odbudowana. [przypis redakcyjny]

216. szpicruta — giętki pręt, zazwyczaj obciągnięty skórą, używany przy jeździe konnej. [przypis redakcyjny]

217. odeszlij — dziś: odeślij. [przypis edytorski]

218. krok kontredansowy — kontredans: taniec zbiorowy z różnymi figurami. [przypis redakcyjny]

219. półimperiał — dawna moneta rosyjska wartości 5 rubli srebrnych. [przypis redakcyjny]

220. poszedł w stronę kościoła — mowa o kościele św. Józefa (Karmelitów) na Krakowskim Przedmieściu. Wśród wielu cennych rzeźb kościelnych znajduje się tam m.in. Chrystus w grobie dłuta Oskara Sosnowskiego (1810–1886). Kościół Karmelitów ocalał w całości, a wnętrze jego zgodne jest nadal z opisem Prusa. [przypis redakcyjny]

221. papierowe czasy — okres dewaluacji pieniędzy papierowych, drukowanych w nadmiarze przez rząd rosyjski w czasie wojny z Turcją. [przypis redakcyjny]

222. bankocetle — banknoty. [przypis redakcyjny]

223. imperiał — dawna złota moneta rosyjska wartości dziesięciu rubli srebrnych. [przypis redakcyjny]

224. delegowany — z Towarzystwa Dobroczynności do udziału w kweście. [przypis redakcyjny]

225. „Łucja z Lamermooru” (1835) — opera Donizettiego (1797–1848). [przypis redakcyjny]

226. Błogosławieni cisi... Błogosławieni smutni... — słowa Chrystusa z Ośmiu błogosławieństw (Mt 5:4-5). [przypis redakcyjny]

227. czterdziestówka — moneta 20–kopiejkowa (40 groszy). [przypis redakcyjny]

228. Kto z was jest bez grzechu... — słowa Chrystusa do faryzeuszów oskarżających jawnogrzesznicę (J 7:7). [przypis redakcyjny]

229. Maria Magdalena — postać pokutującej grzesznicy z Ewangelii. [przypis redakcyjny]

230. Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości... Błogosławieni, którzy płaczą... — słowa Chrystusa z Ośmiu błogosławieństw (Mt 5:4-6). [przypis redakcyjny]

231. Pośle Syn Człowieczy anioły swoje... — parafraza dwóch wersetów Ewangelii św. Mateusza, XIII, 40–41. [przypis redakcyjny]

232. magdalenki — siostry zakonu żeńskiego św. Magdaleny, które prowadziły domy poprawcze dla upadłych dziewcząt; niekiedy tak nazywano wychowanki tych domów. W Warszawie miały swą siedzibę przy ul. Żytniej (od r. 1862). [przypis redakcyjny]

233. szwajcar — odźwierny, portier. [przypis redakcyjny]

234. kontramarkarnia — szatnia. [przypis redakcyjny]

235. parweniusz — pogardliwie: dorobkiewicz-prostak, wzbogacony człowiek z „nizin” społecznych. [przypis redakcyjny]

236. Plewna — miejscowość w Bułgarii, u podnóża Bałkanów. Zdobycie Plewny przez wojska rosyjskie po czteromiesięcznym oblężeniu (wrzesień-grudzień 1877) było punktem zwrotnym w przebiegu wojny. [przypis redakcyjny]

237. fagas — pogardliwie: służący, tu przenośnie: lizus, służalec. [przypis redakcyjny]

238. ekscytować — niepokoić, naglić. [przypis redakcyjny]

239. pikieta — dawna nazwa placówki wystawianej w celu obserwowania nieprzyjaciela. [przypis redakcyjny]

240. w wojsku — mowa tu o wojsku Królestwa Kongresowego (1815–1831). [przypis redakcyjny]

241. Zasław — nazwa miejscowości fikcyjnej nie mającej nic wspólnego z rzeczywistym Zasławiem na Ukrainie. [przypis redakcyjny]

242. emigracja — mowa o wielkiej emigracji po powstaniu listopadowym (1331). [przypis redakcyjny]

243. Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka... — druga zwrotka wiersza Mickiewicza Do M... (Maryli Wereszczakówny) z r. 1822. U Mickiewicza dwa ostatnie wiersze brzmią: „Tak moja postać, im dalej ucieka, Tym grubszym kirem twą pamięć omroczy.”. [przypis redakcyjny]

244. Środkiem Alei — Alei Ujazdowskich. [przypis redakcyjny]

245. Belweder — pałac wśród parku w południowej części miasta na końcu Alei Ujazdowskich (nazwa „belweder” — z włoskiego „piękny widok”). W tym czasie Belweder należał do rosyjskich generał-gubernatorów. [przypis redakcyjny]

246. Ujazdowski plac znajdował się w południowej części miasta, obok Alei Ujazdowskich. Służył za miejsce wielkanocnych zabaw ludowych, wystaw rolniczych. W latach 1893–1896 powstał na jego miejscu Park Ujazdowski. [przypis redakcyjny]

247. Anglia, Austria, a nawet skołatana Turcja uzbrajały się na łeb, na szyję — w początkach maja 1878 nastąpiło dalsze zaognienie stosunków międzynarodowych. Prasa ówczesna donosiła znów o przygotowaniach wojennych i liczyła się z wystąpieniem Anglii i Austrii przeciw Rosji. [przypis redakcyjny]

248. warum hast du denn das getan? (niem.) — więc dlaczego to zrobiłeś? [przypis redakcyjny]

249. zdużać (gwar.) — dać radę, potrafić. [przypis redakcyjny]

250. w lutym roku 1848, kiedy Ludwik Napoleon już był w Paryżu — w lutym 1848 wybuchła w Paryżu rewolucja przeciw monarchii Ludwika Filipa. 25 lutego została ogłoszona republika. Ludwik Napoleon natychmiast przybył z Anglii do Paryża i został wybrany do Zgromadzenia Ustawodawczego. [przypis redakcyjny]

251. wyszwarcowany — uczerniony. [przypis redakcyjny]

252. śp. — skrót od: świętej pamięci; określenie osoby zmarłej. [przypis edytorski]

253. bateria — w ówczesnej armii 8 dział. [przypis redakcyjny]

254. humory — tu: substancje płynne w ciele ludzkim, limfa. [przypis redakcyjny]

255. gratyfikacja — dodatkowe wynagrodzenie. [przypis redakcyjny]

256. plac Grzybowski — plac w śródmiejskiej dzielnicy Warszawy. Dawniej było tu centrum handlowe. [przypis redakcyjny]

257. Miłosna — wieś i stacja kolejowa 18 km na południowy wschód od Warszawy. [przypis redakcyjny]

258. Wspólna podróż trwała niespodziewanie długo... — w r. 1848 około 4 tysięcy młodzieży przekradło się z Królestwa za granicę, początkowo w Poznańskie, później do Galicji, a stąd na Węgry, ażeby wziąć udział w walkach narodowowyzwoleńczych skierowanych przeciw zaborcom. Rzecki uczestniczy w powstaniu węgierskim przeciw Austrii (marzec 1848 — październik 1849). Brało w nim udział około 2 tys. Polaków, wśród nich generałowie: Bem, Dembiński, Wysocki. Powstanie zostało stłumione przez Austrię przy znacznej pomocy wojskowej cara Mikołaja I (130-tysięczna armia pod dowództwem Paskiewicza). Po kapitulacji wojsk węgierskich żołnierze polscy schronili się do Turcji, gdzie zostali internowani. W końcu r. 1850 pozwolono im się rozjechać. Część osiedliła się w Turcji, większość odpłynęła na zachód, do Anglii, a stąd do Stanów Zjednoczonych. Tylko nielicznym udało się powrócić do kraju. [przypis redakcyjny]

259. jeneralną — archaizm; dziś: generalną. [przypis edytorski]

260. fetować — uroczyście podejmować. [przypis redakcyjny]

261. huzar — żołnierz lekkiej jazdy węgierskiej. [przypis redakcyjny]

262. sztab korpuśny — sztab korpusu wojsk. [przypis edytorski]

263. furgon — kryty wóz ładowny. [przypis redakcyjny]

264. jaszczyk — dwukołowy wóz ze skrzynią do przewożenia. [przypis redakcyjny]

265. wiorsta — rosyjska miara długości, ok. 1067 m. [przypis redakcyjny]

266. schwyciłem karabin na tuj — na skróconą komendę: gotuj broń! [przypis redakcyjny]

267. sążeń — dawna miara długości równa 6 stopom (190 cm); sążeń warszawski liczył ok. 173 cm. [przypis redakcyjny]

268. odgryzać patrony — por. patron: ładunek do broni palnej, ówcześnie rurka papierowa napełniona prochem, zatkana na jednym końcu kulą, na drugim zalepiona. Przed nabiciem żołnierz odgryzał zalepiony koniec patronu, sypał proch w lufę na tzw. panewkę i wpychał za nim papier wraz z kulą, przybijając ją mocno za pomocą pręta zwanego stemplem. [przypis redakcyjny]

269. kurek — w strzelbie skałkowej, używanej jeszcze w pierwszej połowie XIX w., część zamka zaopatrzona w krzemień; za pociągnięciem cyngla krzesała iskry, które udzielały ognia prochowi rozsypanemu na panewce, a przezeń — nabojowi. [przypis redakcyjny]

270. wiorsta — używana w Rosji miara długości, równa ok. 1070 metrom, dzieliła się na 500 sążni. [przypis edytorski]

271. Herr Gott! (niem.) — Panie Boże! [przypis redakcyjny]

272. Bem Józef (1797–1850) — generał polski, uczestnik powstania listopadowego, w latach 1848–1849 wsławił się jako komendant obrony rewolucyjnego Wiednia, a następnie wojsk węgierskich w Siedmiogrodzie, gdzie zwycięsko walczył z Austriakami. W sierpniu 1849 r. był naczelnym wodzem armii węgierskiej; po klęsce powstania wstąpił do armii tureckiej. [przypis redakcyjny]

273. zdemontowana — tu: uszkodzona. [przypis redakcyjny]

274. płazować — uderzać płaską (tępą) stroną szabli. [przypis redakcyjny]

275. ordynaryjny — zwyczajny, pospolity. [przypis redakcyjny]

276. raz po razu — dziś: raz po raz. [przypis edytorski]

277. fajfer — w dawnym wojsku muzyk przygrywający na piszczałce. [przypis redakcyjny]

278. wycior — szczotka do wycierania armaty po wystrzale. [przypis redakcyjny]

279. sztandary z trzema rzekami — wyrażenie niejasne; w dawnym herbie węgierskim znajdowały się trzy góry i cztery rzeki (Dunaj, Cisa, Sawa, Drawa). [przypis redakcyjny]

280. Vilagos — miejscowość w Siedmiogrodzie, gdzie wojska węgierskie pod dowództwem gen. Görgoya poddały się Paskiewiczowi (13 sierpnia 1849). [przypis redakcyjny]

281. Komorno — miasto i twierdza nad Dunajem, na pograniczu Słowaczyzny i Węgier. [przypis redakcyjny]

282. twierdza kapitulowała — Komorno poddało się 25 października 1849 r. [przypis redakcyjny]

283. Haynau, Juliusz Jakub (1786–1853) — feldmarszałek austriacki, który w r. 1849 z niezwykłym okrucieństwem zdławił powstanie węgierskie. [przypis redakcyjny]

284. Kossuth Ludwik (1802–1894) — polityk węgierski, wódz rewolucji węgierskiej 1848–1849 r. [przypis redakcyjny]

285. Eljen Magyar! (węg.) — niech żyją Węgry! [przypis redakcyjny]

286. zgniła gorączka — w ówczesnej terminologii lekarskiej gorączka, przy której „soki ciała psują się i gniją”. [przypis redakcyjny]

287. Sawa — prawy dopływ Dunaju. W tym czasie stanowiła granicę między posiadłościami austriackimi i tureckimi. [przypis redakcyjny]

288. Bóg się rodzi — moc truchleje — początek kolędy Franciszka Karpińskiego (1741–1825). [przypis redakcyjny]

289. Tomaszów Lubelski — miasteczko leżące na ówczesnej granicy między Królestwem a Galicją. [przypis redakcyjny]

290. W Zamościu bawiłem rok z czymś — w Zamościu było więzienie rosyjskie. [przypis redakcyjny]

291. patent oficerski — dyplom oficerski. [przypis redakcyjny]

292. bakuń — tytoń najlichszego gatunku. [przypis redakcyjny]

293. węgierskie dukaty — monety złote o wysokiej, gwarantowanej zawartości złota. [przypis redakcyjny]

294. Krasnystaw — miasto nad rzeką Wieprz, położone 53 km na południowy wschód od Lublina. [przypis redakcyjny]

295. Nim dojechaliśmy do bramy fortecznej... — do r. 1866 Zamość, jako twierdza, otoczony był murami. [przypis redakcyjny]

296. Fajsławice — wieś znajdująca się 17 km od Krasnegostawu. [przypis redakcyjny]

297. letka — gwar. lekka. [przypis edytorski]

298. nie pomieniałbym — nie zamieniłbym. [przypis edytorski]

299. dyliżans — powóz pocztowy. [przypis redakcyjny]

300. angielskie wagony — mowa o wagonach kolejowych. [przypis redakcyjny]

301. Kurów — miejscowość znajdująca się w pobliżu Puław. [przypis redakcyjny]

302. most łyżwowy — most tymczasowy, ustawiony na łyżwach (płaskie, podłużne czółna, pontony); istniał przy ul. Bednarskiej w latach 1829–1864, do czasu wybudowania mostu Kierbedzia. (Prus jest tu o tyle niedokładny, że Rzecki wraca do Warszawy w lutym, a most łyżwowy na zimę zwijano.) [przypis redakcyjny]

303. eter octowy — eter etylowy, bezbarwna ciecz o ostrym zapachu, szybko się ulatniająca. [przypis redakcyjny]

304. paszport — ówcześnie: dowód osobisty uprawniający do przejazdu z miejscowości do miejscowości. [przypis redakcyjny]

305. centnar — jednostka wagi, 50 kg. [przypis redakcyjny]

306. defraudacja — sprzeniewierzenie; także przemyt przez granicę. [przypis redakcyjny]

307. uważać — tu: zauważyć. [przypis edytorski]

308. złamał przysięgę rzeczypospolitej — złożoną przy wyborze na prezydenta, przez zamach stanu 2 grudnia 1851 roku. [przypis redakcyjny]

309. Ignaz!... Herr Jesas... Ignaz!... Wo bist du so lange gewesen, lieber Ignaz?... (niem.) — Ignacy!... Panie Jezu... Ignacy! Gdzie byłeś tak długo, drogi Ignacy?... [przypis redakcyjny]

310. Herr Jesas... Aber du hast noch keinen Kaffee getrunken?... (niem.) — Panie Jezu... Ale ty nie piłeś jeszcze kawy?... [przypis redakcyjny]

311. Du lieber Gott! Es ist ja schon zehn Uhr (niem.) — Boże kochany! Jest już przecież dziesiąta godzina. [przypis redakcyjny]

312. romantyk — w tekście powieści przeważnie w znaczeniu: idealista i marzyciel, powodujący się uczuciem. [przypis redakcyjny]

313. za czasów szwedzkich — tj. w czasie najazdu szwedzkiego na Polskę (1655–1660). [przypis redakcyjny]

314. karbunkuł — czyrak mnogi, owrzodzenia występujące przy zakażeniach bakteryjnych, najczęściej gronkowcami. [przypis redakcyjny]

315. Jesas! Jesas... wie ist das schrecklich... (niem.) — Jezu! Jezu!... jakie to straszne... Ale powiedz mi, drogi Ignacy, więc po co ty właściwie poszedłeś na Węgry? [przypis redakcyjny]

316. der Kaffee war ja immer gut... (niem.) — kawa była przecież zawsze dobra i przy obiedzie najadał się do syta... Dlaczego więc to zrobił?... [przypis redakcyjny]

317. Merkwürdig (niem.) — osobliwe. [przypis redakcyjny]

318. Hödel strzelił do cesarza Wilhelma... — 11 maja 1878 anarchista Maks Hódel dokonał nieudanego zamachu na Wilhelma I (1797–1888; król pruski od 1861, cesarz niem. od 1871). [przypis redakcyjny]

319. ruskie tkaniny — rosyjskie, sprowadzane z Rosji. [przypis redakcyjny]

320. majoliki — wyroby z palonej gliny, pokryte emalią o metalicznym połysku. [przypis redakcyjny]

321. Łazienki — znany park warszawski w południowej części miasta, ulubione miejsce przechadzek. Nazwa pochodzi od pałacu z końca XVII wieku, przeznaczonego początkowo na łazienki. Pałac został całkowicie przebudowany w stylu klasycznym za czasów Stanisława Augusta. Wypalony przez Niemców po powstaniu warszawskim, został odrestaurowany i udostępniony zwiedzającym. [przypis redakcyjny]

322. wieści mocno pokojowe... — począwszy od 6 maja 1878 prasa warszawska przynosiła wiadomości o polepszeniu się sytuacji międzynarodowej. Rosja wobec niebezpieczeństwa wojny z Anglią i Austrią oraz neutralnego stanowiska Niemiec poszła na ustępstwa. W połowie maja wyjechał do Londynu ambasador rosyjski, hr. Szuwałow; 30 maja został zawarty w Londynie tajny układ, w którym Anglia zgadzała się na zmiany terytorialne na Bałkanach, ze znacznym jednak uszczupleniem granic zainteresowanych państw, zwłaszcza Bułgarii. Odpowiadało to także interesom Austrii. W sytuacji międzynarodowej nastąpiło odprężenie. [przypis redakcyjny]

323. przeprowadzić na nowe mieszkanie — nowe mieszkanie Rzeckiego umieszcza Prus na Krakowskim Przedmieściu nr 7, w lokalu położonym od podwórza, przylegającym do „nowego sklepu” Wokulskiego. Wielbiciele Lalki umieścili tu z inicjatywy S. Godlewskiego w r. 1937 tablicę pamiątkową ku czci Rzeckiego. Mimo pożaru budynku w czasie powstania warszawskiego tablica ta ocalała; zginęła w latach powojennych, następnie została odtworzona i przywrócona. [przypis redakcyjny]

324. utrecht — rodzaj aksamitu używany do obicia mebli. [przypis redakcyjny]

325. Garibaldi Józef (1807–1882) — rewolucjonista włoski, przywódca walk o niepodległość i zjednoczenie Włoch. [przypis redakcyjny]

326. taksacja — ocena. [przypis redakcyjny]

327. wędlarnia — wędzarnia. [przypis redakcyjny]

328. Inni (...) zbogacili się na funduszach narodowych... — aluzja do nadużyć i defraudacji w czasie powstania styczniowego. [przypis redakcyjny]

329. surdutowcy — osoby noszące surdut, w przeciwstawieniu do ludu. [przypis redakcyjny]

330. Wszystko jednak zrozumiałem... — Rzecki miał rzeczywiście pewne podstawy, by w Colinsie dopatrywać się emisariusza politycznego. W czasie wojny rosyjsko-tureckiej Anglia wysyłała do Królestwa swych agentów, ażeby pobudzać Polaków do powstania. Inspiracja ta padła jednak na grunt nieprzychylny; jedynym jej rezultatem był rychło (w marcu 1873) wykryty spisek warszawskiej młodzieży akademickiej z Adamem Szymańskim na czele. [przypis redakcyjny]

331. w Berlinie zbierze się kongres — Rosja zgodziła się, ażeby warunki traktatu z Turcją, dotyczące spraw ogólnoeuropejskich, zostały przedyskutowane na międzynarodowym kongresie. 26 maja 1878 r. zostały wysłane zaproszenia na kongres, który zebrał się 13 czerwca w Berlinie. Uczestniczyło w nim sześć głównych mocarstw europejskich i Turcja, przewodniczył Bismarck. Rosja okazała się na kongresie w całkowitej izolacji. Rezultatem obrad był traktat berliński z 13 lipca, znacznie umniejszający zyski polityczne Rosji. Bułgaria, poprzez którą carat zamierzał wzmocnić swe wpływy na Półwyspie Bałkańskim i nacisk na Turcję, została znacznie okrojona. Z północnej Bułgarii (między Dunajem a Bałkanami) utworzono małe księstwo podległe Turcji, z południowej — autonomiczną prowincję turecką pod nazwą Rumelii Wschodniej. Zwrócono również Turcji Macedonię i zdobycze terytorialne Serbii i Czarnogóry, przyznane im w traktacie san-stefańskim. Bośnia i Hercegowina zostały oddane Austrii pod czasową okupację. W rezultacie tej antyrosyjskiej polityki Anglii, Austrii i Niemiec sytuacja Słowian bałkańskich uległa znacznemu pogorszeniu. [przypis redakcyjny]

332. zamach Nobilinga — 2 czerwca 1878 anarchista Karol Edward Nobiling dokonał w Berlinie zamachu na cesarza Wilhelma I, który ranny został w głowę i rękę. Zamach ten posłużył za pretekst do wprowadzenia ustaw wyjątkowych przeciw socjalistom. [przypis redakcyjny]

333. Chryste elejson! (grec.) — Chryste, zmiłuj się! [przypis redakcyjny]

334. fryga — zabawka dziecięca, rodzaj bączka. [przypis redakcyjny]

335. do starozakonnych rośnie niechęć — w latach tych antysemityzm wzmocnił się znacznie na tle konkurencji ekonomicznej. W r. 1876 ukazała się broszura Jana Jeleńskiego: Niemcy, Żydzi i my, która w ciągu kilku lat osiągnęła cztery wydania. W r. 1882 tenże Jeleński zaczyna wydawać pierwsze pismo antysemickie pt. „Rola”. W r. 1881 dochodzi w Warszawie do rozruchów antyżydowskich, które powtórzyły się w dwa lata później. [przypis redakcyjny]

336. Żydzi krwi chrześcijańskiej używają na mace... — przesąd o tzw. mordzie rytualnym, popełnianym rzekomo przez Żydów dla uzyskania krwi do wyrobu macy (mace: cienkie nie kiszone ciasto wypiekane podczas świąt Paschy). Pomawianie Żydów o mord rytualny było długo wykorzystywane dla agitacji antyżydowskiej. [przypis redakcyjny]

337. Nalewki, Świętojerska — ulice w daw. żydowskiej dzielnicy Warszawy, zniszczone zupełnie w czasie powstania w getcie w 1943 r., a także w r. 1944. W czasie odbudowy powojennej powstała tu zupełnie nowa dzielnica, w której zachowano historyczne nazwy ulic. [przypis redakcyjny]

338. geszeft — pogardliwie: interes. [przypis redakcyjny]

339. prykaszczyk (ros.) — subiekt, ekspedient. [przypis redakcyjny]

340. całą pakę jakichś broszur... — istotnie w maju 1878 r. Waryński przywiózł, co prawda nie z Moskwy, lecz z Lipska, transport 6000 broszur socjalistycznych, co wywarło znaczny wpływ na ożywienie działalności propagandowej. [przypis redakcyjny]

341. sama prelest’ (ros.) — sama rozkosz, wprost cudowne. [przypis redakcyjny]

342. Cytadela — zbudowane w w północnej części Warszawy z rozkazu cara Mikołaja I w latach 1832–1840 fortyfikacje. W jednym z budynków, tzw. dziesiątym pawilonie, znajdowało się więzienie polityczne. [przypis redakcyjny]

343. cyrkuł — dzielnica miasta; biuro policyjne zawiadujące częścią miasta. [przypis redakcyjny]

344. nihiliści (z łac. nihil: nic) — przeciwnicy ideowi określali w ten sposób radykalną młodzież rosyjską lat sześćdziesiątych XIX wieku, wrogą absolutyzmowi carskiemu i tradycyjnym normom społeczno-obyczajowym; zarzucano nihilistom, że nie uznają żadnych zasad i wartości (stąd ukuto nazwę); w literaturze zagranicznej nazywano często nihilistami rewolucjonistów rosyjskich. [przypis redakcyjny]

345. dziesięcina — dawna danina kościelna (pierwotnie dziesiąta część płodów naturalnych). [przypis redakcyjny]

346. nie występują na plac z bronią przeciw broni — aluzja do terroru indywidualnego, stosowanego przez niektóre odłamy rosyjskiego ruchu rewolucyjnego („narodników” i anarchistów). [przypis redakcyjny]

347. wigilia — dzień poprzedzający (szczególnie jakieś święto). [przypis edytorski]

348. przyszczypka — łatka z boku na obuwiu. [przypis redakcyjny]

349. hotel Europejski — najelegantszy wówczas hotel Warszawy, usytuowany na Krakowskim Przedmieściu, z wielką salą restauracyjną, tzw. Pompejańską (znajdującą się na I piętrze w narożniku od Krakowskiego Przedmieścia), gdzie właśnie odbywa się przyjęcie wydane przez Wokulskiego. Hotel (według projektu Henryka Marconiego) otwarty został w r. 1856. Wypalony w r. 1944, obecnie został odbudowany. [przypis redakcyjny]

350. owe — dziś: owo. [przypis edytorski]

351. naszym panom bratom... — tj. szlachcie. (Książę nie jest pewny tej formy gramatycznej, dlatego pyta: „Czy dobrze powiedziałem?”) [przypis redakcyjny]

352. Herkules — mitologiczny bohater starożytny, odznaczał się nadludzką siłą, dokonał wielu niezwykłych czynów. [przypis redakcyjny]

353. Prometeusz — według mitologii greckiej tytan, który ukradł ogień z nieba i przyniósł go ludziom. Za karę został przykuty do skały na Kaukazie, a sęp szarpał jego wątrobę. [przypis redakcyjny]

354. Orfeusz — jeden z bohaterów mitologii greckiej, który śpiewem swoim poskramiał dzikie zwierzęta i ożywiał martwe przedmioty. [przypis redakcyjny]

355. izba wyższa — parlament w państwach burżuazyjnych składa się z dwu oddzielnych przedstawicielstw, zwanych „izbami”. Do izby wyższej należą często (np. w Anglii) przedstawiciele arystokracji rodowej. [przypis redakcyjny]

356. prefekt departamentu — naczelny urzędnik departamentu (jednostka administracyjna we Francji). [przypis redakcyjny]

357. heraldyk — badacz herbów szlacheckich. [przypis redakcyjny]

358. fajczarnia — palarnia. [przypis redakcyjny]

359. statki śrubowe — poruszane przez obrót śruby zanurzonej w wodzie, a wprawianej w ruch przez maszynę parową. [przypis redakcyjny]

360. Mefistofeles — imię diabła z legendy i utworów literackich o czarnoksiężniku Fauście. [przypis redakcyjny]

361. »Journal Amusant« — nazwa francuskiego czasopisma humorystycznego i rozrywkowego. [przypis redakcyjny]

362. fular — chustka z cienkiego jedwabiu. [przypis redakcyjny]

363. Ostra Brama — zabytkowa brama obronna w Wilnie z obrazem Matki Boskiej. [przypis redakcyjny]

364. znajdował wybornymi — uważał za wyborne. [przypis edytorski]

365. handel z Rosją — towary włókiennicze produkowane w Królestwie przeznaczone były przeważnie na eksport do Rosji, jako zbyt drogie dla szerokich rzesz konsumentów polskich. Dla zaspokojenia ich potrzeb rzeczywiście importowano z Rosji tanie tkaniny. [przypis redakcyjny]

366. mecenas — w Królestwie Kongresowym do r. 1867 tytuł obrońcy przy najwyższej instancji sądowej, później w ogóle tytuł towarzyski adwokata. [przypis redakcyjny]

367. pens — drobna moneta brytyjska, 1/2 szylinga. [przypis redakcyjny]

368. gwinea — dawna angielska moneta złota, później tylko jednostka rachunkowa — 21 szylingów. [przypis redakcyjny]

369. paru Litwinów — szlachty polskiej z ziem litewsko-ruskich. [przypis redakcyjny]

370. kupon — tu: kwit do podjęcia procentu lub dywidendy. [przypis redakcyjny]

371. Ochocki — postać ta zawdzięcza niektóre swe rysy Julianowi Ochorowiczowi (1850–1917), znanemu publicyście pozytywistycznemu, filozofowi i psychologowi, później badaczowi mediumizmu i hipnotyzmu. [przypis redakcyjny]

372. wydział przyrodniczy w uniwersytecie — warszawskim, przekształconym ze Szkoły Głównej (1869). [przypis redakcyjny]

373. politechnika — w Królestwie wówczas nie istniała. [przypis redakcyjny]

374. stos elektryczny — ogniwo elektryczne wytwarzające słaby prąd przez zamianę energii chemicznej na elektryczną. [przypis redakcyjny]

375. Ogród Botaniczny — w południowej części miasta, przy Al. Ujazdowskich, obok Łazienek; ogród do dziś zachował wygląd zgodny z opisem Prusa. [przypis redakcyjny]

376. studnia zwana Okrąglakiem — właściwie szczątki fundamentów świątyni Opatrzności założonych 3 maja 1792 r. Świątynia ta nie została zbudowana; miejsce to było jednak terenem spotkań młodzieży patriotycznej w rocznice uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Fundamenty i tablica pamiątkowa zachowały się do dziś w Ogrodzie Botanicznym. [przypis redakcyjny]

377. perpetuum mobile (łac: wiecznie będące w ruchu) — maszyna, która wbrew zasadom fizyki byłaby w wiecznym ruchu bez zasilania jej nową energią; przedmiot bezowocnych wysiłków wielu wynalazców. [przypis redakcyjny]

378. zejdzie — tu: wzejdzie. [przypis edytorski]

379. Pomarańczarnia — mowa tu o Pomarańczarni Nowej, zbudowanej w latach 1869–1870, zawierającej wiele odmian drzew pomarańczowych przeflancowanych wtedy z ogrodu w Nieborowie. [przypis redakcyjny]

380. dwa raży — służący Wokulskiego w obawie przed gwarowym mazurzeniem „szadzi”, tj. wymawia sz, ż, cz, zamiast s, z, c. [przypis redakcyjny]

381. komeraże — plotki, intrygi. [przypis redakcyjny]

382. dywidenda — zysk. [przypis redakcyjny]

383. berejter — ujeżdżacz koni. [przypis redakcyjny]

384. asygnacja — tu: piśmienne zlecenie, upoważniające do podjęcia pieniędzy. [przypis redakcyjny]

385. dług honorowy — w ówczesnej obyczajowości szlacheckiej: dług wynikający z przegranej w karty. [przypis redakcyjny]

386. maneż — ujeżdżalnia. [przypis redakcyjny]

387. geszefciarz — pogardliwie: człowiek ustawicznie goniący za zyskownymi, a nie zawsze uczciwymi interesami. [przypis redakcyjny]

388. dom Łęckich — wg S. Godlewskiego prawdopodobnie opisuje tu Prus dom, przy ul. Kruczej 26, który podobnie jak prawie cała ulica uległ zniszczeniu w czasie powstania warszawskiego. Na odbudowanej obecnie ulicy Kruczej mieszczą się głównie gmachy urzędów i instytucji. [przypis redakcyjny]

389. klasyczne rysy — rysy idealnej piękności według starożytnych wzorów greckich. [przypis redakcyjny]

390. kussina — lekarstwo na tasiemce wyrabiane ze sproszkowanych kwiatów krzewu kusso. [przypis redakcyjny]

391. dependent — praktykant u adwokata lub notariusza. [przypis redakcyjny]

392. z waszecia — zaściankowo lub drobnomieszczańsko [przypis redakcyjny]

393. Temida — w mitologii greckiej boginii sprawiedliwości. [przypis redakcyjny]

394. ulica Elektoralna — ulica w zachodniej części Warszawy, do II wojny światowej zamieszkiwana przeważnie przez ludność żydowską. [przypis redakcyjny]

395. Kantor wekslu — biuro wymiany waluty. [przypis redakcyjny]

396. Na Żydów zaczyna się prześladowanie — w latach tych antysemityzm wzmocnił się znacznie na tle konkurencji ekonomicznej. W r. 1876 ukazała się broszura Jana Jeleńskiego: „Niemcy, Żydzi i my”, która w ciągu kilku lat osiągnęła cztery wydania. W r. 1882 tenże Jeleński zaczyna wydawać pierwsze pismo antysemickie pt. „Rola”. W r. 1881 dochodzi w Warszawie do rozruchów antyżydowskich, które powtórzyły się dwa lata później. [przypis redakcyjny]

397. „Encyklopedia większa” Orgelbranda — dwudziestoośmiotomowa encyklopedia wydana w latach 1859–1868 przez S. Orgelbranda w Warszawie. [przypis redakcyjny]

398. Dizraeli — właściwie Beniamin Disraeli (1804–1881), polityk angielski, przywódca konserwatystów, w tym czasie premier i kierownik polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii. [przypis redakcyjny]

399. Szymanowski Wacław (1821–1886) — literat i dziennikarz, redaktor zachowawczego „Kuriera Warszawskiego”, przeciwnik pozytywizmu. [przypis redakcyjny]

400. przyszle — dziś: przyśle. [przypis edytorski]

401. kortowe odzienie — kort: tkanina wełniana, rodzaj sukna. [przypis redakcyjny]

402. git (żyd.) — dobrze. [przypis redakcyjny]

403. vadium (łac.) — zastaw, suma składana dla zapewnienia, że zobowiązanie będzie dotrzymane. [przypis redakcyjny]

404. rajtszula — ujeżdżalnia. [przypis redakcyjny]

405. szlifa — pętla lub kokarda. [przypis redakcyjny]

406. ekwitacja — umiejętność jazdy konnej. [przypis redakcyjny]

407. amazonka — tu: strój kobiecy do jazdy konnej. [przypis redakcyjny]

408. prawo zachowania siły — wł. prawo zachowania energii, głoszące, że energia nie może ulec zniszczeniu, lecz tylko przekształca się w inną formę (np. z cieplnej w świetlną, elektryczną itp.). [przypis redakcyjny]

409. koler — bezgorączkowa choroba mózgu u koni. [przypis redakcyjny]

410. jak mówi legenda — mowa o legendzie z Uczty Platona. [przypis redakcyjny]

411. sztywnie — dziś: sztywno. [przypis edytorski]

412. edycja — wydanie. [przypis edytorski]

413. dzień wyścigów — w roku 1878 wyścigi rozpoczęły się w pierwszych dniach czerwca. [przypis redakcyjny]

414. Saski Ogród — park centralnej części Warszawy, założony w r. 1727 przez króla Augusta II z dynastii saskiej (stąd nazwa), obecnie istnieje tylko część dawnego ogrodu; strona zachodnia, zniszczona w czasie ostatniej wojny, została zabudowana. [przypis redakcyjny]

415. Mokotowskie pola — w południowej części miasta; tu znajdowały się tory wyścigowe. [przypis redakcyjny]

416. wykonywa — dziś: wykonuje. [przypis edytorski]

417. galeria — tu: trybuna na wyścigach. [przypis redakcyjny]

418. szranki — miejsce ogrodzone, w którym odbywają się igrzyska lub wyścigi. [przypis redakcyjny]

419. chciał satysfakcji... — zadośćuczynienia (za obrazę), tj. pojedynku. [przypis redakcyjny]

420. Merci, monsieur (fr.) — dziękuję, panie. [przypis redakcyjny]

421. profan — nie znający się na jakiejś nauce lub sztuce, niewtajemniczony; dziś poprawna forma lm: profani. [przypis redakcyjny]

422. laik — dyletant, osoba nie znająca się na rzeczy; dziś popr. forma lm: laicy. [przypis edytorski]

423. sekundant — pośrednik i świadek uczestnika pojedynku; przed walką ustalał jej warunki z sekundantem przeciwnika. [przypis redakcyjny]

424. sitzbad (z niem.) — kąpiel nasiadowa, kąpiel lecznicza obejmująca podbrzusze i uda. [przypis redakcyjny]

425. Pistolety gwintowane z muszami — gwint w broni palnej: spiralne żłobkowanie wnętrza lufy, które nadaje pociskowi ruch postępowo-obrotowy i zwiększa celność; musza (muszka) — występ na końcu lufy broni palnej, służący do celowania. [przypis redakcyjny]

426. Strzały do pierwszej krwi — tj. do pierwszej rany, odniesionej przez któregoś z uczestników pojedynku. [przypis redakcyjny]

427. kułak — pięść. [przypis edytorski]

428. czasy liberalne — tu w znaczeniu: czasy, w których zwyciężają hasła równości wszystkich ludzi, bez względu na pochodzenie. [przypis redakcyjny]

429. Bielany — miejscowość oddalona o 5 km na północ od Warszawy z kościołem Kamedułów (założonym w r. 1639). Od czasów Jana Kazimierza w Lasku Bielańskim odbywały się odpusty w dzień Zielonych Świątek, stąd tradycje późniejszych „majówek” w Lasku Bielańskim. [przypis redakcyjny]

430. łyk — pogardliwie: mieszczanin. [przypis redakcyjny]

431. zeszedł — dziś: zszedł. [przypis edytorski]

432. fluksja — zapalenie lub ropień dziąsła. [przypis redakcyjny]

433. C’est ça!... (fr.) — to tak!... [przypis redakcyjny]

434. Bite majn her (niem.) — proszę, mój panie (napisane są te wyrazy tak, jak je wymawiał służący). [przypis redakcyjny]

435. mąsie, bążur, lendi — wyrazy francuskie: pan, dzień dobry, poniedziałek, napisane w zniekształconej przez służącego wymowie. [przypis redakcyjny]

436. fajn (niem.) — przedni, dobry (pisownia zniekształcona). [przypis redakcyjny]

437. okularnik — popularna nazwa kobry indyjskiej. [przypis edytorski]

438. veto (łac.) — sprzeciw; położył veto na część jej funduszów: zabronił jej tą częścią rozporządzać. [przypis redakcyjny]

439. markier — pilnujący porządku przy grze. [przypis redakcyjny]

440. masa (spadkowa) — całość majątku pozostałego po zmarłym. [przypis redakcyjny]

441. Nemrod — legendarny król chaldejski sławny jako myśliwy. [przypis redakcyjny]

442. omnibus — obszerny wóz kryty, służący do przewozu większej ilości osób. [przypis redakcyjny]

443. margrabia — tytuł arystokratyczny, pośredni między hrabiowskim a książęcym. [przypis redakcyjny]

444. punktualność jest grzecznością królów — słowa króla francuskiego Ludwika XVIII (1814–1824). [przypis redakcyjny]

445. zaangażować — tu: zapraszać. [przypis redakcyjny]

446. Kleopatra — słynna z piękności ostatnia królowa Egiptu (zm. w 30 r. p.n.e.). Krążyły o niej pogłoski, że kazała mordować swoich kochanków. [przypis redakcyjny]

447. kondycja — stan, stanowisko społeczne. [przypis redakcyjny]

448. Wny — Wielmożny. [przypis edytorski]

449. zaniedbuję obowiązków — dziś z Biernikiem: zaniedbuję obowiązki. [przypis edytorski]

450. fikcyjny — tu: niedorzeczny, urojony. [przypis redakcyjny]

451. Na obu (...) końcach ulicy — Krakowskiego Przedmieścia. [przypis redakcyjny]

452. szyldwach — wartownik. [przypis redakcyjny]

453. Bernardyni — kościół Św. Anny (pobernardyński) na Krakowskim Przedmieściu, wzniesiony w r. 1454, wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz w w. XVIII, bardzo zniszczony podczas powstania warszawskiego, został odbudowany. [przypis redakcyjny]

454. dom Karasia — pałac z XVIII w. między ul. Oboźną i Kopernika, na rogu Krakowskiego Przedmieścia (rozebrany w 1913 r.) [przypis redakcyjny]

455. Pałac Towarzystwa Przyjaciół Nauk — Towarzystwo Przyjaciół Nauk stanowiło główne ognisko polskiego ruchu naukowego i literackiego w latach 1800–1831. Mieściło się w pałacu na Krakowskim Przedmieściu. Pałac został wzniesiony staraniem Stanisława Staszica w r. 1823; stąd zwany jest pałacem Staszica. Po zamknięciu Towarzystwa przez władze carskie gmach został przebudowany i zamieniony na gimnazjum rosyjskie (zniszczony w powstaniu warszawskim, obecnie odbudowany jest siedzibą instytutów Polskiej Akademii Nauk). [przypis redakcyjny]

456. Dom Zamoyskich — przy ul. Nowy Świat 69, zbudowany przez Andrzeja Zamoyskiego w latach 1839–1846, zajęty przez władze wojskowe od r. 1863 (zniszczony w czasie ostatniej wojny, obecnie zrekonstruowany). [przypis redakcyjny]

457. Wstrzymał słońce, wzruszył ziemię, polskie wydało go plemię — dwuwiersz Kopernik z tomu Przekłady i ulotne wiersze (1832) Jana Nepomucena Kamińskiego (1777–1855) literata i dyrektora teatru we Lwowie. (W tekście Kamińskiego: „ruszył ziemię...”) [przypis redakcyjny]

458. ze swego balkonu — S. Godlewski na podstawie tekstu powieści przypuszczał, że mieszkanie Wokulskiego znajdowało się na Krakowskim Przedmieściu w domu nr 4 na rogu Oboźnej (spalonym w czasie powstania warszawskiego). W r. 1937 wmurowano tu tablicę pamiątkową. Hipotezę tę zakwestionowali: L. Grzeniewski i J. W. Gomulicki, który mieszkanie Wokulskiego umieszcza przy ul. Krakowskie Przedmieście 7 (w tym samym domu, co „nowy sklep”). [przypis redakcyjny]

459. tracz — robotnik leśny zajmujący się przecinaniem kłód drzewa piłą ręczną. [przypis edytorski]

460. Syriusz — najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa. [przypis redakcyjny]

461. Wega — gwiazda pierwszej wielkości w gwiazdozbiorze Lutni. [przypis redakcyjny]

462. Poszanowanie cudzej osobistości — dziś mówimy: osobowości (jednostkowych wyborów i praw). [przypis redakcyjny]

463. s’il vous plait (fr.) — proszę, jeśli łaska. [przypis redakcyjny]

464. operator — tu: żartobliwie o fryzjerze. [przypis redakcyjny]

465. n’est–ce pas? (fr.) — czyż nie? [przypis redakcyjny]

466. Rubinstein Antoni (1829–1894) — rosyjski pianista i kompozytor. Odbywał słynne podróże koncertowe po Europie. [przypis redakcyjny]

467. je suppose que oui? (fr.) — przypuszczam, że tak? [przypis redakcyjny]

468. Rotszyld — nazwisko sławnych bankierów, których działalność obejmowała wiele krajów europejskich. [przypis redakcyjny]

469. scjatyka — ischias, choroba objawiająca się napadami bólu na tylnej stronie nogi od bioder ku piętom. [przypis redakcyjny]

470. Rossi Ernest (1829–1896) — znakomity aktor włoski, świetny odtwórca ról szekspirowskich. Przybył na gościnne występy do Warszawy 16 czerwca 1878. [przypis redakcyjny]

471. Romeo i Julia — słynna tragedia Szekspira. Miejscem akcji jest miasto włoskie Werona, tematem — losy dwojga kochanków pochodzących ze zwaśnionych z sobą rodów. Montekich i Kapuletów. [przypis redakcyjny]

472. Mdła mucha więcej ma mocy... — słowa Romea z aktu III, sceny 3 tragedii Romeo i Julia. [przypis redakcyjny]

473. Laurenty — ojciec Laurenty, jedna z postaci wyżej podanej tragedii. [przypis redakcyjny]

474. Niebo jest tu, gdzie mieszka Julia... — słowa Romea z aktu III, sceny 3. [przypis redakcyjny]

475. Romeo! czemuż ty jesteś Romeo?... — słowa Julii z aktu II, sceny 2. [przypis redakcyjny]

476. kapitalizować — składać dochody na kapitał. [przypis redakcyjny]

477. Supiński Józef (1804–1893) — ekonomista polski, autor Szkoły polskiej gospodarstwa społecznego (1862–1865), poprzednik pozytywizmu, nawoływał do „pracy i oszczędności”. [przypis redakcyjny]

478. wierzyciele hipoteczni — hipoteka: instytucja prawna zabezpieczająca prawa właściciela nieruchomości oraz roszczenia pieniężne jego ewentualnych wierzycieli. [przypis redakcyjny]

479. portwein (z niem.) — czerwone mocne wino portugalskie. [przypis redakcyjny]

480. Tuilerie — Tuileries: pałac i park z w. XVII w Paryżu, od r. 1800 rezydencja panujących. W r. 1871 w czasie walk Komuny Paryskiej pałac, z wyjątkiem dwóch pawilonów, spłonął. [przypis redakcyjny]

481. Cesarzowa Eugenia (1826–1920) — żona Napoleona III, z domu hrabianka de Montilo de Gusman. [przypis redakcyjny]

482. menuet — starofrancuski taniec w trzyćwierciowym takcie, pełen wdzięku i wytworności. [przypis redakcyjny]

483. Harun–al–Raszyd (766–809) — kalif arabski, miłośnik sztuk pięknych, występuje jako potężny władca w wielu baśniach arabskich. [przypis redakcyjny]

484. nobilitacja — nadanie szlachectwa. [przypis redakcyjny]

485. Dolina Szwajcarska — przy Alejach Ujazdowskich (istniała do roku 1945). Znajdował się w niej ogródek koncertowy i restauracyjny, ze ślizgawką w zimie. Mieścił się tu także pałacyk Warszawskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego. 22 czerwca 1878 odbyła się w Dolinie Szwajcarskiej wielka zabawa maskaradowa z loterią na cel dobroczynny. [przypis redakcyjny]

486. cedować — odstępować, przelewać swoje prawa na kogoś. [przypis redakcyjny]

487. safianowy — safian: skóra kozia lub owcza barwiona na kolorowo, używana do wyrobów galanteryjnych, do oprawy książek, na pokrycie mebli itp. Ongiś przywożona do Polski ze Wschodu, potem wyrabiana w kraju. [przypis redakcyjny]

488. magdalenka — tu: dziewczyna oddana na pobyt do sióstr magdalenek. [przypis redakcyjny]

489. smarownik — robotnik, który smaruje osie kół wagonów kolejowych. [przypis redakcyjny]

490. rekomendacje — listy polecające. [przypis redakcyjny]

491. patologiczny — tu: dotyczący choroby. [przypis redakcyjny]

492. intercyza — dodatkowa umowa przy zawieraniu małżeństwa, dotycząca spraw majątkowych. [przypis redakcyjny]

493. separacja — rozłączenie małżonków z utrzymaniem ważności małżeństwa. [przypis redakcyjny]

494. z wielkiego bursztyna — tj. z bursztynowej fajki. [przypis redakcyjny]

495. idealizm — tu: wzniosłość, szlachetność, wzniesienie się ponad codzienną rzeczywistość. [przypis redakcyjny]

496. Teatr Wielki — okazała budowla z lat 1825–1833 na placu Teatralnym (spalony w r. 1939, obecnie odbudowany). [przypis redakcyjny]

497. paradyz — najwyższe i najtańsze miejsca dla widzów na najwyższym balkonie w teatrze. [przypis redakcyjny]

498. Bardet — Fryderyk Bardet, znana wtedy firma ogrodnicza; przy ul. Senatorskiej mieściła się kwiaciarnia, a za rogatkami Belwederskimi przy drodze Wilanowskiej, w Sielcach (wtedy pod Warszawą) znajdowały się ogrody i szklarnie. [przypis redakcyjny]

499. trefne potrawy — potrawy, na które nie pozwalają przepisy religii żydowskiej. [przypis redakcyjny]

500. „Makbet” — słynna tragedia Szekspira. Bohaterem jej jest mężny wódz, którego ambicja i żądza władzy wiodą na drogę zbrodni, powodując w końcu katastrofę. Rossi wystąpił w Makbecie 27 czerwca 1878 r. [przypis redakcyjny]

501. to album (łac. album: białe) — początkowo wyraz ten miał rodzaj nijaki, tak jak po łacinie. [przypis edytorski]

502. Dobrski Julian (1811–1886) — znakomity tenor operowy, W Halce St. Moniuszki śpiewał partię Jontka (Warszawska premiera opery odbyła się w r. 1858); w Teatrze Wielkim występował do stycznia 1866 r. [przypis redakcyjny]

503. amfiteatr — tu: najlepsze miejsca w Teatrze Wielkim, na podwyższeniu za krzesłami parteru, na wprost sceny. [przypis redakcyjny]

504. libretto — tekst lub streszczenie opery; tu: streszczenie dramatu (zespół Rossiego grał oczywiście po włosku). [przypis redakcyjny]

505. klakierzy — osoby wynajęte za specjalną opłatą do oklaskiwania aktorów, aby zapewnić im powodzenie w czasie występów. [przypis redakcyjny]

506. morderstwo króla Dunkana, ukazanie się ducha Banka — sceny z Makbeta. [przypis redakcyjny]

507. rapier — długa broń obosieczna z gardą (rękojeścią ochraniającą dłoń) w kształcie kosza drucianego. [przypis redakcyjny]

508. pekeflejsz (z niem.) — mięso peklowane (konserwowane). [przypis redakcyjny]

509. „Marsylianka” — rewolucyjna pieśń francuska, ułożona w r. 1792 przez Rouget de l’Isle, która stała się francuskim hymnem narodowym. [przypis redakcyjny]

510. sprzed wojny francusko-pruskiej... — a więc sprzed roku 1870. [przypis redakcyjny]

511. ratuszowa wieża — ratusz ten, mieszczący się od 1817 r. w dawnym pałacu Antoniego Jabłonowskiego, znajdował się naprzeciw Teatru Wielkiego na obecnym placu Teatralnym; został zburzony podczas powstania warszawskiego; obecnie stoi tu pomnik Bohaterów Warszawy. [przypis redakcyjny]

512. nankinowy — nankin: gęsta i gładka tkanina, barwy żółtej, podobna do perkalu. [przypis redakcyjny]

513. kampania sewastopolska — oblężenie i zdobycie rosyjskiej twierdzy Sewastopol przez wojska angielskie i francuskie było głównym wydarzeniem wojny krymskiej (1853–1856). [przypis redakcyjny]

514. trzy kwadranse na siódmą — szósta czterdzieści pięć. [przypis edytorski]

515. jarmułka — okrągła czapeczka bez daszka, noszona przez Żydów. [przypis redakcyjny]

516. Austriacy wezmą Bośnię — wiadomość o powzięciu tej decyzji przez kongres berliński przyniosła prasa warszawska w ostatnich dniach czerwca 1878 r. [przypis redakcyjny]

517. Miodowa — przy ul. Miodowej (która wówczas zaczynała się przy ul. Senatorskiej; przedłużenie Miodowej do Krakowskiego Przedmieścia nastąpiło pod koniec roku 1887) w dawnym pałacu Paca mieścił się od r. 1875 Sąd Okręgowy. (Nazwa od gen. Ludwika Paca, który przebudował go w r. 1823; pałac wypalony w r. 1944 jest obecnie całkowicie odbudowany. Mieści się tu Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej). [przypis redakcyjny]

518. dom Rezlera (właściwie Roeslera) — dom przechodni z Krakowskiego Przedmieścia na ul. Senatorską; wybudowany w w. XVIII; znajdowała się w nim stara restauracja. (Zniszczony w czasie wojny, obecnie Krakowskie Przedmieście nr 79). [przypis redakcyjny]

519. Senatorska — ulica wiodąca z placu Zamkowego na plac Bankowy; w czasie wojny była bardzo zniszczona, obecnie odbudowana. [przypis redakcyjny]

520. skład herbaty Nowickiego — handel win zagranicznych i towarów kolonialnych Wł.F. Nowickiego przy ul. Miodowej. (Starszy subiekt w sklepie Nowickiego, Bolesław Morski, był podobno pierwowzorem Rzeckiego). [przypis redakcyjny]

521. wziął dwakroć za dom — tj. dwieście tysięcy rubli. [przypis redakcyjny]

522. szaraczkowy — zrobiony z szaraczek, płótna albo sukna szarej barwy. [przypis redakcyjny]

523. pójdę teraz do Kapucynów — mowa o kościele Kapucynów (z XVII w., fundacji króla Jana III Sobieskiego), sąsiadującym z pałacem Paca. [przypis redakcyjny]

524. urzędówka — obrona prowadzona z urzędu. [przypis redakcyjny]

525. zadowolni — dziś: zadowoli. [przypis edytorski]

526. chałat — długa męska kapota noszona przez Żydów. [przypis redakcyjny]

527. Wyjąwszy turkotu — oprócz turkotu; dziś: z Biernikiem, wyjąwszy turkot. [przypis edytorski]

528. nagabany — dziś: nagabywany; nękany, zaczepiany. [przypis edytorski]

529. domik — zamiast domek. Mówi to jakiś szlachcic litewski. W jego wypowiedziach odzwierciedlają się pewne cechy dialektu kresowego, będące wynikiem oddziaływania języka rosyjskiego („domik”, nadużywanie zaimka osobowego). [przypis redakcyjny]

530. Pawiak — znane więzienie w Warszawie (nazwa od ul. Pawiej, przy której więzienie się znajdowało). [przypis redakcyjny]

531. jak zrozpaczony Germont przed Violettą... — bohaterzy opery Verdiego (1813–1901) Violetta (1853), znanej dziś pod nazwą Traviata. Była to częsta pozycja w ówczesnym repertuarze operowym. [przypis redakcyjny]

532. Heloiza — nieszczęśliwa kochanka francuskiego uczonego średniowiecznego Abelarda. Imię spopularyzowane przez sentymentalną powieść J.J. Rousseau Julia, czyli nowa Heloiza (1761). [przypis redakcyjny]

533. guzami — guz w dawnym użyciu może to być ozdobny guzik ze złota lub srebra. [przypis edytorski]

534. epuzer — (z fr.) dawniej epuzerem nazywano kandydata do małżeństwa. [przypis edytorski]

535. Anglia... za Cypr — Cypr: wyspa na Morzu Śródziemnym, odstąpiona Anglii przez Turcję za obronę jej interesów politycznych traktatem z 4 czerwca 1878 r., ujawnionym dopiero w miesiąc później. [przypis redakcyjny]

536. Włochy krzyczą...: „Dajcie nam Triest”... — Triest: port nad Morzem Adriatyckim, należał wówczas do Austrii. Przyłączenie Triestu do Włoch było jednym z dążeń polityki włoskiej. Po kongresie berlińskim partia republikańska we Włoszech, popierana przez Garibaldiego, rozpoczęła wzmożoną agitację za przyłączeniem Triestu (druga połowa lipca). Rząd włoski starał się natomiast utrzymać poprawne stosunki z Austrią. [przypis redakcyjny]

537. w Bośni krew się leje potokami... — mowa o zbrojnym powstaniu mahometańskiej ludności Bośni przeciw okupacji austriackiej (koniec lipca — październik 1878). Nieoczekiwany opór zmusił Austrię do wysłania dwustutysięcznej armii, której dopiero po kilkudziesięciu bitwach i potyczkach udało się stłumić ruch partyzancki. [przypis redakcyjny]

538. Francja, tylko patrzeć, jak weźmie się za łeb z Niemcami — po przegranej z Prusami wojnie 1870–1871 r. istniało we Francji dążenie do odwetu, odsuwanego jednak na dalszą przyszłość. [przypis redakcyjny]

539. dworzec Kolei Wiedeńskiej znajdował się na rogu ul. Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. [przypis redakcyjny]

540. zażyć z mańki — oszukać, podejść. [przypis redakcyjny]

541. trubadurzy — średniowieczni poeci prowansalscy opiewający miłość. [przypis redakcyjny]

542. galery — dawne okręty wojenne poruszane wiosłami, zazwyczaj przez skazańców; tu w znaczeniu: ciężka kara. [przypis redakcyjny]

543. rogatki — mowa o zachodnich rogatkach Warszawy, tzw. rogatkach Jerozolimskich, znajdujących się przy dzisiejszym placu Zawiszy. [przypis redakcyjny]

544. Grodzisk — miasteczko i stacja kolejowa 29 km na zachód od Warszawy w kierunku Skierniewic. [przypis redakcyjny]

545. Ruda Guzowska — wieś i stacja kolejowa znajdująca się 42 km od Warszawy w kierunku Skierniewic. [przypis redakcyjny]

546. klerykalny — tu: ukształtowany przez duchowieństwo i odpowiadający jego interesom. [przypis redakcyjny]

547. feudalny — tu: wytworzony przez rycerstwo średniowieczne. [przypis redakcyjny]

548. Rogów — wieś i stacja kolejowa w pow. brzezińskim między Skierniewicami a Koluszkami, 95 km od Warszawy. Rzecki popełnia tu błąd zamierzony przez Prusa; koleją warszawsko–bydgoską jechało się przez Skierniewice na Łowicz, z pominięciem Rogowa. [przypis redakcyjny]

549. „Tygodnik Ilustrowany” — popularne pismo ilustrowane o kierunku zachowawczym, wychodzące w Warszawie w latach 1859–1939. [przypis redakcyjny]

550. kiper — piwniczy, zajmujący się przygotowaniem wina do sprzedaży; znawca gatunków wina. [przypis redakcyjny]

551. Dziekanka — zabytkowy zajazd na Krakowskim Przedmieściu, zburzony w 1944 r., obecnie odbudowany i zamieniony na dom akademicki dla studentów szkolnictwa artystycznego. [przypis redakcyjny]

552. Lesisz — znana winiarnia warszawska Karola Lesisza (Krakowskie Przedmieście 54); w ocalałych piwnicach mieści się obecnie rozlewnia win. [przypis redakcyjny]

553. Fukier — słynna winiarnia Fukierów z obszernymi piwnicami w zabytkowej kamienicy z XVI w. na Rynku Starego Miasta (zburzonej w czasie powstania warszawskiego, obecnie odbudowanej). [przypis redakcyjny]

554. lewar — dźwignia, przyrząd do podnoszenia ciężarów albo zgięta w kształcie kolana rurka służąca do przelewania płynów (tu w tym drugim znaczeniu). [przypis redakcyjny]

555. zydel — prostej roboty drewniany stołek bez poręczy. [przypis redakcyjny]

556. gimnazjum realne — gimnazjum przygotowujące do zawodów praktycznych. Program uwzględniał przede wszystkim matematykę, nauki przyrodnicze, języki nowożytne i rysunki. [przypis redakcyjny]

557. pojedzie do Kijowa, do uniwersytetu — po zamknięciu przez władze rosyjskie uniwersytetu warszawskiego, wileńskiego i Liceum Krzemienieckiego (w związku z powstaniem listopadowym) na uniwersytecie kijowskim studiowało wiele młodzieży polskiej. [przypis redakcyjny]

558. pan Leon — postać ta jest literackim portretem brata pisarza, Leona Głowackiego. Starszy od Aleksandra o dwanaście lat, po ukończeniu uniwersytetu kijowskiego został nauczycielem. Uczestniczył w przedpowstańczej działalności konspiracyjnej. W r. 1861 był współzałożycielem Miejskiego Komitetu Czerwonych w Warszawie. Pod wpływem wydarzeń 1863 r. dostał pomieszania zmysłów. Zmarł w r. 1904. [przypis redakcyjny]

559. Mazzini Józef (1805–1872) — rewolucjonista włoski, przywódca burżuazyjno-demokratycznej organizacji Młode Włochy, walczącej o niepodległość i zjednoczenie Włoch. [przypis redakcyjny]

560. Tyrteusz — grecki poeta z VII wieku p.n.e. Swoimi utworami pobudził męstwo Spartan w czasie wojny, którą prowadzili z Meseńczykami. Przytoczone przez Leona słowa Tyrteusza są urywkiem poematu Tyrteusz (1861) Władysława Ludwika Anczyca (1821–1913). Prus cytuje widocznie z pamięci, gdyż z odstępstwami od tekstu oryginalnego (np. u Anczyca: „O, Sparto, ruń! Zanim ślad twej wielkości...”). [przypis redakcyjny]

561. Demostenes (384–322 p.n.e.) — słynny mówca ateński, przywódca partii demokratycznej, obrońca niepodległości Grecji przed panowaniem macedońskim. [przypis redakcyjny]

562. witriol — potoczna nazwa stężonego kwasu siarkowego; Wokulski otrzymuje z niego wodór do napełnienia balonu. [przypis redakcyjny]

563. kundmanka — stała klientka. [przypis edytorski]

564. norymberski sklep — sklep z drobną galanterią. [przypis redakcyjny]

565. z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy — wysokość łuków Nowego Zjazdu dochodziła do 13 m. Sądząc z dalszego ciągu pamiętnika „próba” ta zastępuje jakąś niebezpieczną akcję konspiracyjną (prawdopodobnie udział w jednym z zamachów terrorystycznych organizowanych przez „czerwonych”), o której Prus nie mógł wprost napisać ze względu na cenzurę. [przypis redakcyjny]

566. oblatywała kobieta ze trzy kościoły... — nabożeństwa w kościołach warszawskich stawały się wówczas często manifestacjami patriotycznymi. [przypis redakcyjny]

567. Herein! — Wejść! (niem.) [przypis redakcyjny]

568. Twardowski — legendarny czarnoksiężnik polski, który zaprzedał duszę diabłu. Według podania — uratowany swą modlitwą przed piekłem zamieszkał na księżycu. [przypis redakcyjny]

569. Brutus — Lucjusz Juniusz (pierwszy konsul rzymski, VI w. p.n.e.) i Marek Juniusz (85–42 p.n.e.); postacie z historii starożytnego Rzymu, uważane za wzory cnót obywatelskich. [przypis redakcyjny]

570. Na lwa srogiego bez obawy siędziesz... — cytat z psalmu XCI w przekładzie Jana Kochanowskiego. [przypis redakcyjny]

571. likwor — płyn. [przypis redakcyjny]