Wiosna

Jarosławowi Iwaszkiewiczowi

Okrągli gentlemani w zielonych szapoklakach

Na okarynach grają lisztowskie Funérailles.

Na brudnym płocie wisi mój jasnożółty plakat.

W kawiarni na werandzie kakao pije Maj.

Ulicą idą wolno dwa długie sznury pensji.

Na płytach trotuaru jak brylant skrzy się dżet.

Spojrzenia powłóczyste przez przymrużone rzęsy

Soczyste są, jak likier i pachną Coeur de Jeanette.