10.

A deszcz pada.

Deszcz pada

Drobniutki.

Aksamitny.

Błękitny.

Powietrzny.

Nad rynsztokiem siadły w szereg smutki.

Płaczą płacz swój odwieczny...

Ulicami chodzi cisza, chodzi.

W czarne okna przez szyby zagląda.

W czarne okna, zamknięte, jak groby.

Wspina się na palców koniuszkach.

Twarz do szyb zapotniałych przyciska

I patrzy... —

Białe rozczochrane łóżko.

Rozrzucone części garderoby.

Pod łóżkiem nieodzownie zwykły sprzęt złowonny...

Na spoconym czole prostytutki

Spoczęły w ciszy tingl-tanglu

Palące usta Madonny.