Noc wielkiego sezonu

Każdy wie, że w szeregu zwykłych, normalnych lat rodzi niekiedy zdziwaczały czas ze swego łona lata inne, lata osobliwe, lata wyrodne, którym — jak szósty, mały palec u ręki — wyrasta kędyś trzynasty, fałszywy miesiąc.

Mówimy fałszywy, gdyż rzadko dochodzi on do pełnego rozwoju. Jak dzieci późno spłodzone, pozostaje on w tyle ze wzrostem, miesiąc garbusek, odrośl w połowie uwiędła, raczej domyślna niż rzeczywista.

Winna jest temu starcza niepowściągliwość lata, jego rozpustna i późna żywotność. Bywa czasem, że sierpień ginie, a stary gruby pień lata rodzi z przyzwyczajenia jeszcze dalej, pędzi ze swego próchna te dni-dziczki, dni-chwasty, jałowe i idiotyczne, dorzuca na dokładkę, za darmo, dni-kaczany315, puste i niejadalne — dni białe, zdziwione i niepotrzebne.

Wyrastają one, nieregularne i nierówne, nie wykształcone, zrośnięte ze sobą, jak palce potworkowatej ręki, pączkujące, zwinięte w figę.

Inni porównują te dni do apokryfów316, wsuniętych potajemnie między rozdziały wielkiej księgi roku, do palimpsestów317, skrycie włączonych pomiędzy jej stronice, albo do tych białych niezadrukowanych kartek, na których oczy, naczytane do syta i pełne treści, broczyć mogą obrazami i gubić kolory na tych pustych stronicach, coraz bladziej i bladziej, żeby wypocząć na ich nicości, zanim wciągnięte zostaną w labirynty nowych przygód i rozdziałów.

Ach, ten stary, pożółkły romans roku, ta wielka, rozpadająca się księga kalendarza! Leży ona sobie zapomniana gdzieś w archiwum czasu, a treść jej rośnie dalej między okładkami, pęcznieje bez ustanku od gadulstwa miesięcy, od szybkiego samorództwa blagi, od bajania i majaczeń, które się w niej mnożą. Ach, i spisując te nasze opowiadania, szeregując te historie o moim ojcu na zużytym marginesie jej tekstu, czy nie oddaję się tajnej nadziei, że wrosną one kiedyś niepostrzeżenie między zżółkłe kartki tej najwspanialszej, rozsypującej się księgi, że wejdą w wielki szelest jej stronic, który je pochłonie?

To, o czym tu mówić będziemy, działo się tedy w owym trzynastym, nadliczbowym i niejako fałszywym miesiącu tego roku, na tych kilkunastu pustych kartkach wielkiej kroniki kalendarza.

Ranki były podówczas dziwnie cierpkie i orzeźwiające. Po uspokojonym i chłodniejszym tempie czasu, po nowym całkiem zapachu powietrza, po odmiennej konsystencji światła poznać było, że weszło się w inną serię dni, w nową okolicę Bożego Roku.

Głos drżał pod tymi nowymi niebami dźwięcznie i świeżo jak w nowym jeszcze i pustym mieszkaniu, pełnym zapachu lakieru, farb, rzeczy zaczętych i nie wypróbowanych. Z dziwnym wzruszeniem próbowało się nowego echa, napoczynało się je z ciekawością, jak w chłodny i trzeźwy poranek babkę do kawy, w przeddzień podróży.

Ojciec mój siedział znowu w tylnym kontuarze318 sklepu, małej, sklepionej izbie, pokratkowanej jak ul w wielokomórkowe registratury319 i łuszczącej się bez końca warstwami papieru, listów i faktur. Z szelestu arkuszy, z nieskończonego kartkowania papierów wyrastała kratkowana i pusta egzystencja tego pokoju, z nieustannego przekładania plików odnawiała się w powietrzu z niezliczonych nagłówków firmowych apoteoza320 w formie miasta fabrycznego, widzianego z lotu ptaka, najeżonego dymiącymi kominami, otoczonego rzędami medali i ujętego w wywijasy i zakręty pompatycznych et i Comp.

Tam siedział ojciec, jak w ptaszarni, na wysokim stołku, gołębniki registratur szeleściły plikami papierów i wszystkie gniazda i dziupła pełne były świergotu cyfr.

Głąb wielkiego sklepu ciemniała i wzbogacała się z dnia na dzień zapasami sukna321, szewiotów322, aksamitów323 i kortów324. W ciemnych półkach, tych spichrzach325 i lamusach326 chłodnej, pilśniowej327 barwności, procentowała stokrotnie ciemna, odstała kolorowość rzeczy, mnożył się i sycił potężny kapitał jesieni. Tam rósł i ciemniał ten kapitał i rozsiadał się coraz szerzej na półkach, jak na galeriach jakiegoś wielkiego teatru, uzupełniając się jeszcze i pomnażając każdego rana nowymi ładunkami towaru, który w skrzyniach i pakach wraz z rannym chłodem wnosili na niedźwiedzich barach stękający, brodaci tragarze w oparach świeżości jesiennej i wódki. Subiekci328 wyładowywali te nowe zapasy sycących bławatnych kolorów i wypełniali nimi, kitowali starannie wszystkie szpary i luki wysokich szaf. Był to rejestr olbrzymi wszelakich kolorów jesieni, ułożony warstwami, usortowany odcieniami, idący w dół i w górę, jak po dźwięcznych schodach, o gamach wszystkich oktaw barwnych. Zaczynał się u dołu i próbował jękliwie i nieśmiało altowych spełzłości i półtonów, przechodził potem do spłowiałych popiołów dali, do gobelinowych zieleni i błękitów i rosnąc ku górze coraz szerszymi akordami, dochodził do ciemnych granatów, do indyga lasów dalekich i do pluszu parków szumiących, ażeby potem poprzez wszystkie ochry, sangwiny329, rudości i sepie330 wejść w szelestny cień więdnących ogrodów i dojść do ciemnego zapachu grzybów, do tchnienia próchna w głębiach nocy jesiennej i do głuchego akompaniamentu najciemniejszych basów.

Ojciec mój szedł wzdłuż tych arsenałów331 sukiennej jesieni i uspokajał i uciszał te masy, ich wzbierającą moc, spokojną potęgę Pory. Chciał jak najdłużej utrzymać w całości te rezerwy zamagazynowanej barwności. Bał się łamać, wymieniać na gotówkę ten fundusz żelazny jesieni. Ale wiedział, czuł, że przyjdzie czas i wicher jesienny, pustoszący i ciepły wicher, powieje nad tymi szafami i wtedy puszczą one i nic nie zdoła powstrzymać ich wylewu, tych strumieni kolorowości, którymi wybuchną na miasto całe.

Przychodziła pora Wielkiego Sezonu. Ożywiały się ulice. O szóstej godzinie po południu miasto zakwitało gorączką, domy dostawały wypieków, a ludzie wędrowali ożywieni jakimś wewnętrznym ogniem, naszminkowani i ubarwieni jaskrawo, z oczyma błyszczącymi jakąś odświętną, piękną i złą febrą332.

Na bocznych uliczkach, w cichych zaułkach, uchodzących już w wieczorną dzielnicę, miasto było puste. Tylko dzieci bawiły się na placykach pod balkonami, bawiły się bez tchu, hałaśliwie i niedorzecznie. Przykładały małe pęcherzyki do ust, ażeby wydmuchać je i naindyczyć się nagle w jaskrawo wielkie, gulgocące, rozpluskane narośle albo wykogucić się w głupią kogucią maskę, czerwoną i piejącą, w kolorowe jesienne maszkary, fantastyczne i absurdalne. Zdawało się, że tak nadęte i piejące wzniosą się w powietrze długimi kolorowymi łańcuchami i jak jesienne klucze ptaków przeciągać będą nad miastem — fantastyczne flotylle z bibułki i pogody jesiennej. Albo woziły się wśród krzyków na małych zgiełkliwych wózkach, grających kolorowym turkotem kółek, szprych i dyszli. Wózki zjeżdżały naładowane ich krzykiem i staczały się w dół ulicy aż do nisko rozlanej, żółtej rzeczki wieczornej, gdzie rozpadały się na gruz krążków, kołków i patyczków.

I podczas gdy zabawy dzieci stawały się coraz bardziej hałaśliwe i splątane, wypieki miasta ciemniały i zakwitały purpurą, nagle świat cały zaczynał więdnąć i czernieć i szybko wydzielał się zeń majaczliwy zmierzch, którym zarażały się wszystkie rzeczy. Zdradliwie i jadowicie szerzyła się ta zaraza zmierzchu wokoło, szła od rzeczy do rzeczy, a czego dotknęła, to wnet butwiało, czerniało, rozpadało się w próchno. Ludzie uciekali przed zmierzchem w cichym popłochu i naraz dosięgał ich ten trąd, i wysypywał się ciemną wysypką na czole, i tracili twarze, które odpadały wielkimi, bezkształtnymi plamami, i szli dalej już bez rysów, bez oczu, gubiąc po drodze maskę po masce, tak że zmierzch roił się od tych larw porzuconych, sypiących się za ich ucieczką. Potem zaczynało wszystko zarastać czarną, próchniejącą korą, łuszczącą się wielkimi płatami, chorymi strupami ciemności. A gdy w dole wszystko rozprzęgało się i szło wniwecz w tej cichej zamieszce, w panice prędkiego rozkładu, w górze utrzymywał się i rósł coraz wyżej milczący alarm zorzy, drgający świergotem miliona cichych dzwonków, wzbierający wzlotem miliona niewidzialnych skowronków, lecących razem w jedną wielką, srebrną nieskończoność. Potem była już nagle noc — wielka noc, rosnąca jeszcze podmuchami wiatru, które ją rozszerzały. W jej wielokrotnym labiryncie wyłupane były gniazda jasne: sklepy — wielkie, kolorowe latarnie, pełne spiętrzonego towaru i zgiełku kupujących. Przez jasne szyby tych latarni można było śledzić zgiełkliwy i pełen dziwacznego ceremoniału obrzęd zakupów jesiennych.

Ta wielka, fałdzista noc jesienna, rosnąca cieniami, rozszerzona wiatrami, kryła w swych ciemnych fałdach jasne kieszenie, woreczki z kolorowym drobiazgiem, z pstrym towarem czekoladek, keksów, kolonialnej pstrokacizny. Te budki i kramiki, sklecone z pudełek po cukrach333, wytapetowane jaskrawo reklamami czekolad, pełne mydełek, wesołej tandety, złoconych błahostek, cynfolii334, trąbek, andrutów335 i kolorowych miętówek, były stacjami lekkomyślności, grzechotkami beztroski, rozsianymi na wiszarach336 ogromnej, labiryntowej, rozłopotanej wiatrami nocy.

Wielkie i ciemne tłumy płynęły w ciemności, w hałaśliwym zmieszaniu, w szurgocie tysięcy nóg, w gwarze tysięcy ust — rojna, splątana wędrówka, ciągnąca arteriami jesiennego miasta. Tak płynęła ta rzeka, pełna gwaru, ciemnych spojrzeń, chytrych łypnięć, pokawałkowana rozmową, posiekana gawędą, wielka miazga plotek, śmiechów i zgiełku.

Zdawało się, że to ruszyły tłumami jesienne, suche makówki, sypiące makiem — głowy-grzechotki, ludzie-kołatki.

Mój ojciec chodził zdenerwowany i kolorowy od wypieków, z błyszczącymi oczyma, w jasno oświetlonym sklepie, i nasłuchiwał.

Przez szyby wystawy i portalu dochodził tu z daleka szum miasta, stłumiony gwar płynącej ciżby. Nad ciszą sklepu płonęła jasno lampa naftowa, zwisająca z wielkiego sklepienia, i wypierała najmniejszy ślad cienia z wszystkich szpar i zakamarków. Pusta, wielka podłoga trzaskała w ciszy i liczyła w tym świetle wzdłuż i wszerz swe błyszczące kwadraty, szachownicę wielkich tafli, które rozmawiały ze sobą w ciszy trzaskami, odpowiadały sobie to tu, to tam głośnym pęknięciem. Za to sukna leżały ciche, bez głosu, w swej pilśniowej puszystości i podawały sobie wzdłuż ścian spojrzenia za plecami ojca, wymieniały od szafy do szafy ciche znaki porozumiewawcze.

Ojciec nasłuchiwał. Jego ucho zdawało się w tej ciszy nocnej wydłużać i rozgałęziać poza okno: fantastyczny koralowiec, czerwony polip falujący w mętach nocy.

Nasłuchiwał i słyszał. Słyszał z rosnącym niepokojem daleki przypływ tłumów, które nadciągały. Rozglądał się z przerażeniem po pustym sklepie. Szukał subiektów. Ale ci ciemni i rudzi aniołowie dokądś odlecieli. Pozostał on sam tylko, w trwodze przed tłumami, które wnet miały zalać ciszę sklepu plądrującą hałaśliwą rzeszą i rozebrać między siebie, rozlicytować całą tę bogatą jesień, od lat zbieraną w wielkim zacisznym spichlerzu.

Gdzie byli subiekci? Gdzie były te urodziwe cheruby, mające bronić ciemnych, sukiennych szańców337? Ojciec podejrzewał bolesną myślą, że oto grzeszą gdzieś w głębi domu z córami ludzi. Stojąc nieruchomy i pełen troski, z błyszczącymi oczyma w jasnej ciszy sklepu, czuł wewnętrznym słuchem, co działo się w głębi domu, w tylnych komorach wielkiej kolorowej tej latarni. Dom otwierał się przed nim, izba za izbą, komora za komorą, jak dom z kart, i widział gonitwę subiektów za Adelą przez wszystkie puste i jasno oświetlone pokoje, schodami na dół, schodami do góry, aż wymknęła się im i wpadła do jasnej kuchni, gdzie zabarykadowała się kuchennym kredensem.

Tam stała zdyszana, błyszcząca i rozbawiona, trzepocąca z uśmiechem wielkimi rzęsami. Subiekci chichotali, przykucnięci pode drzwiami. Okno kuchni otwarte było na wielką, czarną noc, pełną rojeń i splątania. Czarne, uchylone szyby płonęły refleksem dalekiej iluminacji. Błyszczące garnki i butle stały nieruchomo dokoła i lśniły w ciszy tłustą polewą. Adela wychylała ostrożnie przez okno swą kolorową, szminkowaną twarz z trzepocącymi oczyma. Szukała subiektów na ciemnym podwórzu, pewna ich zasadzki. I oto ujrzała ich, jak wędrowali ostrożnie, gęsiego, po wąskim gzymsie podokiennym wzdłuż ściany piętra, czerwonej odblaskiem dalekiej iluminacji, i skradali się do okna. Ojciec krzyknął z gniewu i rozpaczy, ale w tej chwili gwar głosów stał się całkiem bliski i nagle jasne okna sklepu zaludniły się bliskimi twarzami, wykrzywionymi śmiechem, rozgadanymi twarzami, które płaszczyły nosy na lśniących szybach. Ojciec stał się purpurowy ze wzburzenia i wskoczył na ladę. I kiedy tłum szturmem zdobywał tę twierdzę i wkraczał hałaśliwą ciżbą do sklepu, ojciec mój jednym skokiem wspiął się na półki z suknem i, uwisły wysoko nad tłumem, dął z całej siły w wielki puzon z rogu i trąbił na alarm. Ale sklepienie nie zapełniło się szumem aniołów, śpieszących na pomoc, a zamiast tego każdemu jękowi trąby odpowiadał wielki, roześmiany chór tłumu.

— Jakubie, handlować! Jakubie, sprzedawać! — wołali wszyscy, a wołanie to, wciąż powtarzane, rytmizowało się w chórze i przechodziło powoli w melodię refrenu, śpiewaną przez wszystkie gardła. Wtedy mój ojciec dał za wygraną, zeskoczył z wysokiego gzymsu, i ruszył z krzykiem ku barykadom sukna. Wyolbrzymiony gniewem, z głową spęczniałą w pięść purpurową, wbiegł, jak walczący prorok, na szańce sukienne i jął338 przeciwko nim szaleć. Wpierał się całym ciałem w potężne bale wełny i wyważał je z osady, podsuwał się pod ogromne postawy sukna i unosił je na zgarbionych barach, by z wysokości galerii strącać je na ladę z głuchym łomotem. Bale leciały, rozwijając się z łopotem w powietrzu w ogromne chorągwie, pułki wybuchały zewsząd wybuchami draperii, wodospadami sukna, jak pod uderzeniem Mojżeszowej laski.

Tak wylewały się zapasy szaf, wymiotowały gwałtownie, płynęły szerokimi rzekami. Wypływała barwna treść półek, rosła, mnożyła się i zalewała wszystkie lady i stoły.

Ściany sklepu znikły pod potężnymi formacjami tej sukiennej kosmogonii, pod tymi pasmami górskimi, piętrzącymi się w potężnych masywach. Otwierały się szerokie doliny wśród zboczy górskich i wśród szerokiego patosu wyżyn grzmiały linie kontynentów. Przestrzeń sklepu rozszerzyła się w panoramę jesiennego krajobrazu, pełną jezior i dali, a na tle tej scenerii ojciec wędrował wśród fałd i dolin fantastycznego Kanaanu, wędrował wielkimi krokami, z rękoma rozkrzyżowanymi proroczo w chmurach, i kształtował raj uderzeniami natchnienia.

A u dołu, u stóp tego Synaju, wyrosłego z gniewu ojca, gestykulował lud, złorzeczył i czcił Baala, i handlował. Nabierali pełne ręce miękkich fałd, drapowali się w kolorowe sukna, owijali w zaimprowizowane domina339 i płaszcze i gadali bezładnie a obficie.

Mój ojciec wyrastał nagle nad tymi grupami kupczących, wydłużony gniewem, i gromił z wysoka bałwochwalców potężnym słowem. Potem, ponoszony rozpaczą, wspinał się na wysokie galerie szaf, biegł obłędnie po bantach340 półek, po dudniących deskach ogołoconych rusztowań, ścigany przez obrazy bezwstydnej rozpusty, którą przeczuwał za plecami głębi domu. Subiekci dosięgli właśnie żelaznego balkonu na wysokości okna i wczepieni w balustradę, pochwycili wpół Adelę i wyciągnęli ją przez okno, trzepocącą oczyma i wlokącą za sobą smukłe nogi w jedwabnych pończochach.

Gdy ojciec mój, przerażony ohydą grzechu, wrastał gniewem swych gestów w prozę krajobrazu, w dole beztroski lud Baala oddawał się wyuzdanej wesołości. Jakaś parodystyczna pasja, jakaś zaraza śmiechu opanowała tę gawiedź341. Jakże można było żądać powagi od nich, od tego ludu kołatek i dziadków do orzechów! Jak można było żądać zrozumienia dla wielkich trosk ojca od tych młynków, mielących bezustannie kolorową miazgę słów! Głusi na gromy proroczego gniewu, przykucali ci handlarze w jedwabnych bekieszach342 małymi kupkami dookoła sfałdowanych gór materii, roztrząsając gadatliwie wśród śmiechu zalety towaru. Ta czarna giełda roznosiła na swych prędkich językach szlachetną substancję krajobrazu, rozdrabniała ją siekaniną gadania i połykała niemal.

Gdzie indziej stały grupy Żydów w kolorowych chałatach343, w wielkich futrzanych kołpakach344 przed wysokimi wodospadami jasnych materii. Byli to mężowie Wielkiego Zgromadzenia345, dostojni i pełni namaszczenia panowie, gładzący długie, pielęgnowane brody i prowadzący wstrzemięźliwe i dyplomatyczne rozmowy. Ale i w tej ceremonialnej konwersacji, w spojrzeniach, które wymieniali, był błysk uśmiechniętej ironii. Wśród tych grup przewijał się pospolity, bezpostaciowy tłum, gawiedź bez twarzy i indywidualności. Wypełniał on niejako luki w krajobrazie, wyścielał tło dzwonkami i grzechotkami bezmyślnego gadania. Był to element błazeński, roztańczony tłum poliszynelów346 i arlekinów347, który — sam bez poważnych intencyj handlowych — doprowadzał do absurdu gdzieniegdzie nawiązujące się transakcje swymi błazeńskimi figlami.

Stopniowo jednak, znudzony błaznowaniem, wesoły ten ludek rozpraszał się w dalszych okolicach krajobrazu i tam powoli gubił się wśród skalnych załomów i dolin. Prawdopodobnie jeden po drugim zapadały się wesołki gdzieś w szczeliny i fałdy terenu, jak dzieci zmęczone zabawą po kątach i zakamarkach mieszkania w noc balową.

Tymczasem ojcowie miasta, mężowie Wielkiego Synhedrionu348, przechadzali się w grupach pełnych powagi i godności i prowadzili ciche, głębokie dysputy. Rozszedłszy się po całym owym wielkim, górzystym kraju, wędrowali po dwóch, po trzech na dalekich i krętych drogach. Małe i ciemne ich sylwety zaludniały całą tę pustynną wyżynę, nad którą zawisło ciężkie i ciemne niebo, sfałdowane i chmurne, poorane w długie równoległe bruzdy, w srebrne i białe skiby, ukazujące w głębi coraz dalsze pokłady swego uwarstwienia.

Światło lampy stwarzało sztuczny dzień w owej krainie — dzień dziwny, dzień bez świtu i wieczoru.

Ojciec mój uspokajał się powoli. Gniew jego układał się i zastygał w warstwach krajobrazu. Siedział teraz na galeriach wysokich półek i patrzył w jesienniejący, rozległy kraj. Widział, jak na dalekich jeziorach odbywał się połów ryb. W maleńkich łupinkach łódek siedziało po dwóch rybaków, zapuszczając sieci w wodę. Na brzegach chłopcy dźwigali na głowach kosze pełne trzepocącego się, srebrnego połowu.

Wówczas to dostrzegł, jak grupa wędrowców w oddali zadziera głowy ku niebu, wskazując coś wzniesionymi rękami.

I wnet zaroiło się niebo jakąś kolorową wysypką, osypało się falującymi plamami, które rosły, dojrzewały i wnet zapełniły przestworze dziwnym ludem ptaków, krążących i kołujących w wielkich, krzyżujących się spiralach. Całe niebo wypełniło się ich wzniosłym lotem, łopotem skrzydeł, majestatycznymi liniami cichych bujań. Niektóre z nich jak ogromne bociany płynęły nieruchomo na spokojnie rozpostartych skrzydłach, inne, podobne do kolorowych pióropuszów, do barbarzyńskich trofeów, trzepotały ciężko i niezgrabnie, ażeby utrzymać się na falach ciepłej aury; inne wreszcie, nieudolne konglomeraty349 skrzydeł, potężnych nóg i oskubanych szyj, przypominały źle wypchane sępy i kondory, z których wysypują się trociny.

Były między nimi ptaki dwugłowe, ptaki wieloskrzydłe, były też i kaleki, kulejące w powietrzu jednoskrzydłym, niedołężnym lotem. Niebo stało się podobne do starego fresku, pełnego dziwolągów i fantastycznych zwierząt, które krążyły, wymijały się i znów wracały w kolorowych elipsach.

Mój ojciec podniósł się na bantach, oblany nagłym blaskiem, wyciągnął ręce, przyzywając ptaki starym zaklęciem. Poznał je, pełen wzruszenia. Było to dalekie, zapomniane potomstwo tej ptasiej generacji, którą ongiś Adela rozpędziła na wszystkie strony nieba. Wracało teraz, zwyrodniałe i wybujałe, to sztuczne potomstwo, to zdegradowane plemię ptasie, zmarniałe wewnętrznie.

Wystrzelone głupio wzrostem, wyogromnione niedorzecznie, było wewnątrz puste i bez życia. Cała żywotność tych ptaków przeszła w upierzenie, wybujała w fantastyczność. Było to jakby muzeum wycofanych rodzajów, rupieciarnia Raju ptasiego.

Niektóre latały na wznak, miały ciężkie, niezgrabne dzioby, podobne do kłódek i zamków, obciążone kolorowymi naroślami, i były ślepe.

Jakże wzruszył ojca ten powrót niespodziany, jakże zdumiewał się nad instynktem ptasim, nad tym przywiązaniem do Mistrza, które wygnany ów ród piastował jak legendę duszy, ażeby wreszcie po wielu generacjach, w ostatnim dniu przed wygaśnięciem plemienia, pociągnąć z powrotem w pradawną ojczyznę.

Ale te papierowe, ślepe ptaki nie mogły już poznać ojca. Na darmo wołał na nie dawnym zaklęciem, zapomnianą mową ptasią, nie słyszały go i nie widziały.

Nagle zagwizdały kamienie w powietrzu. To wesołki, głupie i bezmyślne plemię, jęły celować pociskami w fantastyczne niebo ptasie.

Na darmo ojciec ostrzegał, na darmo groził zaklinającymi gestami, nie dosłyszano go, nie dostrzeżono. I ptaki spadały. Ugodzone pociskiem, obwisały ciężko i więdły już w powietrzu. Nim doleciały do ziemi, były już bezforemną kupą pierza.

W mgnieniu oka pokryła się wyżyna tą dziwną, fantastyczną padliną. Zanim ojciec dobiegł do miejsca rzezi, cały ten świetny ród ptasi już leżał martwy, rozciągnięty na skałach.

Teraz dopiero, z bliska, mógł ojciec obserwować całą lichotę tej zubożałej generacji, całą śmieszność tej tandetnej anatomii.

Były to ogromne wiechcie piór, wypchane byle jak starym ścierwem. U wielu nie można było wyróżnić głowy, gdyż pałkowata ta część ciała nie nosiła żadnych znamion duszy. Niektóre pokryte były kudłatą, zlepioną sierścią, jak żubry, i śmierdziały wstrętnie. Inne przypominały garbate, łyse, zdechłe wielbłądy. Inne wreszcie były najwidoczniej z pewnego rodzaju papieru, puste w środku, a świetnie kolorowe na zewnątrz. Niektóre okazywały się z bliska niczym innym, jak wielkimi pawimi ogonami, kolorowymi wachlarzami, w które niepojętym sposobem tchnięto jakiś pozór życia.

Widziałem smutny powrót mego ojca. Sztuczny dzień zabarwiał się już powoli kolorami zwyczajnego poranka. W spustoszałym sklepie najwyższe półki syciły się barwami rannego nieba. Wśród fragmentów zgasłego pejzażu, wśród zburzonych kulis nocnej scenerii — ojciec widział wstających ze snu subiektów. Podnosili się spomiędzy bali sukna i ziewali do słońca. W kuchni, na piętrze, Adela, ciepła od snu ze zmierzwionymi włosami, mełła kawę na młynku, przyciskając go do białej piersi, od której ziarna nabierały blasku gorąca. Kot mył się w słońcu.

Przypisy:

1. Pomona (mit. rzym.) — bogini urodzaju. [przypis edytorski]

2. rozżagwiony — płonący; od żagiew — kawał płonącego drewna. [przypis edytorski]

3. wegetatywny — tu: roślinny. [przypis edytorski]

4. telluryczny — odnoszący się do Ziemi. [przypis edytorski]

5. ingrediencja (z łac.) — składnik. [przypis edytorski]

6. trotuar — chodnik. [przypis edytorski]

7. bakchiczny (mit. rzym.) — związany z Bachusem, bogiem wina. [przypis edytorski]

8. filigran — ornament z cienkich drucików. [przypis edytorski]

9. gobelin — tkanina dekoracyjna przedstawiająca jakąś scenę na podobieństwo obrazu. [przypis edytorski]

10. sztukator — rzemieślnik wyrabiający sztukaterie, zdobienia ścian i sklepień wykonane z gipsu lub stiuku. [przypis edytorski]

11. glazura — typ szkliwa służącego do pokrywania wyrobów ceramicznych. [przypis edytorski]

12. hieroglify — rodzj starożytnego pisma obrazkowego. [przypis edytorski]

13. osiołek samarytanina — fragment odnosi się do przypowieści o dobrym Samarytaninie, który jako jedyny zaopiekował się pobitym Żydem, pomimo napięć religijnych i etnicznych dzielących ówcześnie obie nacje. [przypis edytorski]

14. szabas — żydowski dzień święty, wypadający w sobotę, poświęcany odpoczynkowi i modlitwie, w którym nie wolno pracować. [przypis edytorski]

15. decorum — zasada dostosowania formy utworu do jego treści. [przypis edytorski]

16. rad (daw.) — zadowolony. [przypis edytorski]

17. elephantiasis a. słoniowacizna — choroba polegająca na patologicznym zgrubieniu nóg i krocza. [przypis edytorski]

18. korpulencja — otyłość. [przypis edytorski]

19. perkal — tanie, cienkie płótno bawełniane. [przypis edytorski]

20. bodiak (reg.) — gatunek ostu. [przypis edytorski]

21. pałuba (daw.) — niezgrabna kukiełka, także brzydka kobieta przypominająca kukłę. [przypis edytorski]

22. arabeska — symetryczny, geometryczny ornament ze stylizowanych motywów roślinnych. [przypis edytorski]

23. bronchia (łac.) — oskrzela. [przypis edytorski]

24. chuć —popęd seksualny, podniecenie. [przypis edytorski]

25. szafran — ciemnopomarańczowa przyprawa uzyskiwana z krokusów. [przypis edytorski]

26. polepą — klepisko, podłoga ubita z gliny zmieszanej z sieczką. [przypis edytorski]

27. samopas (daw.) — bez opieki. [przypis edytorski]

28. oleodruk — przemysłowo wykonana reprodukcja przypominająca obraz olejny. [przypis edytorski]

29. alembik — naczynie laboratoryjne służące do destylacji. [przypis edytorski]

30. dzieworództwo — rozwój organizmu z komórki jajowej, która nie została zapłodniona. [przypis edytorski]

31. mimo (daw.) — obok. [przypis edytorski]

32. insuficjencja (z łac.) — niewystarczalność. [przypis edytorski]

33. fantom — zjawa. [przypis edytorski]

34. kozetka — wąski mebel bez oparcia przeznaczony do leżenia. [przypis edytorski]

35. liszaj — schorzenie skóry a. ubytki i plamy na płaskiej powierzchni, np. na tynku. [przypis edytorski]

36. fasada — frontowa ściana budynku. [przypis edytorski]

37. subiekt (daw.) — sprzedawca w sklepie. [przypis edytorski]

38. lubieżność — rozpusta. [przypis edytorski]

39. tęgi — tu: obfiy. [przypis edytorski]

40. karakon — karaluch. [przypis edytorski]

41. kadłub (daw.) — tułów. [przypis edytorski]

42. kontuar — lada sklepowa. [przypis edytorski]

43. arabeska — symetryczny, geometryczny ornament ze stylizowanych motywów roślinnych. [przypis edytorski]

44. fiola — wąskie, wysokie szklane naczynie. [przypis edytorski]

45. uncja — ang. jednostka objętości, ok. 28–29 cm³. [przypis edytorski]

46. fluid — wg spirytystów substancja emanująca z ludzi i duchów. [przypis edytorski]

47. kiszka — tu: długa rura o niewielkiej średnicy. [przypis edytorski]

48. umbra — barwnik brunatnoczerwony. [przypis edytorski]

49. interludium — instrumentalna wstawka muzyczna rozdzielająca poszczególne partie utworu. [przypis edytorski]

50. filuterny (daw.) — figlarny, prowokujący. [przypis edytorski]

51. usty — dziś popr. forma D. lm.: ustami. [przypis edytorski]

52. mitralieza (daw.) — wielolufowe działko szybkostrzelne. [przypis edytorski]

53. urynał (daw.) — nocnik. [przypis edytorski]

54. demiurg — w niektórych systemach religijnych twórca świata, który nie jest jednak tożsamy z najwyższym bogiem. Ponieważ demiurg nie jest ani wszechwiedzący, ani wszechmocny, a dokonany przez niego akt kreacji był aktem samowolnym, stworzony przez niego świat jest niedoskonały i pełen zła. [przypis edytorski]

55. swada — płynność w mówieniu. [przypis edytorski]

56. foliant a. foliał — gruba książka dużego formatu. [przypis edytorski]

57. odbijanka a. kalkomania — obrazek przenoszony na kartkę ze specjalnie przygotowanego papieru. [przypis edytorski]

58. bengalskie światła a. ognie bengalskie — rodzaj fajerwerków. [przypis edytorski]

59. gontowa strzecha — dach pokryty nachodzącymi na siebie deseczkami. [przypis edytorski]

60. ark — tu: łuk. [przypis edytorski]

61. krokiew — pochyła belka podtrzymująca dach. [przypis edytorski]

62. płatew — poprzeczna belka podtrzymująca krokwie. [przypis edytorski]

63. bant — wspornik. [przypis edytorski]

64. arabeska — symetryczny, geometryczny ornament ze stylizowanych motywów roślinnych. [przypis edytorski]

65. ultimo — ostatni dzień miesiąca, termin regulowania rachunków i innych należności. [przypis edytorski]

66. kondor — duży ptak występujący w Ameryce Południowej, drapieżnik i padlinożerca. [przypis edytorski]

67. grynszpan — jasnozielony nalot na miedzianej powierzchni. [przypis edytorski]

68. lama — tybetański lub mongolski mnich buddyjski. [przypis edytorski]

69. analogon — odpowiednik. [przypis edytorski]

70. klangor — odgłos lecących ptaków. [przypis edytorski]

71. menady a. bachantki (mit. grec.) — towarzyszki Dionizosa (Bachusa), boga wina, szalone kobiety tworzące jego orszak. [przypis edytorski]

72. dominium — teren podlegający czyjejś władzy. [przypis edytorski]

73. fechtmistrz — szermierz a. nauczyciel szermierki. [przypis edytorski]

74. szaniec — wał, okop, umocnienie ziemne. [przypis edytorski]

75. otręby — łuski pozostałe po zmieleniu ziarna, przen.: coś zbędnego. [przypis edytorski]

76. kuglarstwo — sztuczka magiczna. [przypis edytorski]

77. prestidigitator (daw.) — iluzjonista. [przypis edytorski]

78. suwerenny — niepodległy. [przypis edytorski]

79. banita — wygnaniec. [przypis edytorski]

80. liszaj — schorzenie skóry, przen. plama a. ubytek na płaskiej powierzchni w rodzaju tynku. [przypis edytorski]

81. czereda — gromada. [przypis edytorski]

82. bodiak (reg.) — gatunek ostu. [przypis edytorski]

83. surogat — namiastka. [przypis edytorski]

84. iluminacja — efektowne, odświętne oświetlenie. [przypis edytorski]

85. arabeska — symetryczny, geometryczny ornament ze stylizowanych motywów roślinnych. [przypis edytorski]

86. subiekt (daw.) — sprzedawca w sklepie. [przypis edytorski]

87. amalgamat — mieszanina różnorodnych składników (pierwotnie stop metalu z rtęcią). [przypis edytorski]

88. emblemat — przedmiot (lub jego plastyczne przedstawienie) symbolizujący jakąś ideę. [przypis edytorski]

89. fizjonomia (daw.) — twarz, wygląd. [przypis edytorski]

90. umizgi (daw.) — zaloty. [przypis edytorski]

91. idol — bożek; przedmiot kultu symbolizujący lub przedstawiający bóstwo. [przypis edytorski]

92. moloch (mit. semicka) — bóstwo ognia; przen.: coś bezlitosnego, złego, pochłaniającego niewinne ofiary. [przypis edytorski]

93. Pierrot — postać z tradycyjnej pantomimy francuskiej. [przypis edytorski]

94. idylla — sielanka. [przypis edytorski]

95. atropina — lek powodujący rozszerzanie źrenic. [przypis edytorski]

96. lak — topliwa masa używana do pieczętowania listów, barwy czerwonej lub brązowej. [przypis edytorski]

97. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

98. Genus avium (łac.) — gatunki ptaków. [przypis edytorski]

99. scansores (łac.) — ptaki z dwoma palcami z przodu i dwoma z tyłu; klasa historyczna, obecnie rozdzielona pomiędzy kilka różnych rzędów. [przypis edytorski]

100. pisttaci (łac.) — rząd ptaków, do którego zaliczane są m.in. papugi. [przypis edytorski]

101. demiurg — w niektórych systemach religijnych twórca świata, który nie jest jednak tożsamy z najwyższym bogiem. Ponieważ demiurg nie jest ani wszechwiedzący, ani wszechmocny, a akt kreacji był aktem samowolnym, stworzony przez niego świat jest niedoskonały i pełen zła. [przypis edytorski]

102. metafizyka — filozoficzne rozważania o przyczynach bytu i o jego naturze. [przypis edytorski]

103. herezjarcha — założyciel herezji. [przypis edytorski]

104. magnetyzer a. hipnotyzer — człowiek potrafiący oddziaływać na przedmioty i innych ludzi siłą swojego umysłu. [przypis edytorski]

105. adept — człowiek zgłębiający daną dziedzinę wiedzy. [przypis edytorski]

106. kacerski — heretycki. [przypis edytorski]

107. Księga Rodzaju a. Genesis — pierwsza księga Biblii opowiadająca o stworzeniu świata i człowieka. [przypis edytorski]

108. demiurg — w niektórych systemach religijnych twórca świata, który nie jest jednak tożsamy z najwyższym bogiem. Ponieważ demiurg nie jest ani wszechwiedzący, ani wszechmocny a dokonany przez niego akt kreacji był aktem samowolnym, stworzony przez niego świat jest niedoskonały i pełen zła. [przypis edytorski]

109. uwodny — dziś: uwodzicielski. [przypis edytorski]

110. mdły (daw.) — słaby. [przypis edytorski]

111. Zabójstwo nie jest grzechem. Jest ono nieraz koniecznym gwałtem wobec opornych i skostniałych form bytu, które przestały być zajmujące — aluzja do filozofii genezyjskiej Juliusza Słowackiego. [przypis edytorski]

112. sadyzm — zboczenie seksualne polegające na znajdowaniu przyjemności w zadawaniu bólu partnerowi; określenie pochodzi od nazwiska markiza de Sade, oświeceniowego pisarza i filozofa. [przypis edytorski]

113. illegalny — nielegalny. [przypis edytorski]

114. kosmogonia — zespół wyobrażeń o powstaniu kosmosu. [przypis edytorski]

115. ezoteryczny — dostępny tylko dla wtajemniczonych, tu: tajemniczy. [przypis edytorski]

116. solenność — powaga, wzniosłość. [przypis edytorski]

117. interlokutor — rozmówca. [przypis edytorski]

118. stębnować — szyć, pozostawiając ciągłą linię po wierzchniej stornie tkaniny. [przypis edytorski]

119. lapidarny — krótki, zwięzły. [przypis edytorski]

120. pałuba (daw.) — niezgrabna kukiełka, także brzydka kobieta przypominająca kukłę. [przypis edytorski]

121. antecedens — poprzedni stan rzeczy. [przypis edytorski]

122. piędź — dawna miara długości, ok. 20 cm. [przypis edytorski]

123. atropina — lek powodujący rozszerzanie źrenic. [przypis edytorski]

124. lineatura — układ linii. [przypis edytorski]

125. herezjarcha — założyciel heretyckiego ruchu religijnego. [przypis edytorski]

126. lineatura — układ linii. [przypis edytorski]

127. woluta — ornament w kształcie spirali lub zwoju. [przypis edytorski]

128. panoptikum — gabinet osobliwości, także figur woskowych. [przypis edytorski]

129. kalwaria — zespół kapliczek będących kolejnymi stacjami drogi krzyżowej. [przypis edytorski]

130. pałuba — daw. niezgrabna kukiełka, także brzydka kobieta przypominająca kukłę. [przypis edytorski]

131. Luigi Lucheni (1873–1910) — włoski anarchista, który w 1898 roku zabił austriacką cesarzową Elżbietę szewskim szydłem; resztę życia spędził w więzieniu. [przypis edytorski]

132. Elżbieta von Wittelsbach (1837–1898) — żona cesarza Franciszka Józefa I, cesarzowa Austrii i królowa Węgier zwana Sisi. Z powodu swojej urody i wpływu, jaki miała na politykę męża, stała się bohaterką masowej wyobraźni. [przypis edytorski]

133. Draga Mašin (1864–1903) — królowa Serbii, żona Aleksandra Obrenovicia, nielubiana przez swoich poddanych, została wraz z mężem zamordowana 11 czerwca 1903 przez oficerów gwardii pałacowej. [przypis edytorski]

134. onania (daw.) — onanizm, masturbacja; mniej więcej do połowy XX wieku obwiniany o prowadzenie do groźnych dla zdrowia konsekwencji, od ogólnego osłabienia do ślepoty. [przypis edytorski]

135. prelekcja — przemowa, wykład. [przypis edytorski]

136. generatio aequivoca a. samorództwo — teoria mówiąca tym, że niektóre organizmy mogą powstawać same z siebie, bez udziału innych organizmów żywych (np. muchy powstające bezpośrednio z gnijącego mięsa), ostatecznie obalona przez Ludwika Pasteura. [przypis edytorski]

137. pseudowegetacja — tu: naśladownictwo roślin. [przypis edytorski]

138. pseudofauna — naśladownictwo organizmów zwierzęcych. [przypis edytorski]

139. członkonogi (daw.) — stawonogi (owady i pajęczaki). [przypis edytorski]

140. amorfny a. amorficzny — o nieokreślonym kształcie. [przypis edytorski]

141. imitatywny — naśladowniczy. [przypis edytorski]

142. morfologia — kształt zewnętrzny. [przypis edytorski]

143. koloid — tu: zawiesina drobnych cząsteczek ciała stałego w ciekłym ośrodku. [przypis edytorski]

144. ingrediencja — składnik. [przypis edytorski]

145. humus — organiczna warstwa gleby. [przypis edytorski]

146. framuga — rama, w której osadzone są drzwi lub okno. [przypis edytorski]

147. filigran — ornament z cienkich drucików. [przypis edytorski]

148. ażur — wzór tworzony przez układ otworów. [przypis edytorski]

149. confetti — drobne kawałki papieru służące do obsypywania się podczas balów, zabaw karnawałowych itp. [przypis edytorski]

150. oleander — wiecznie zielony krzew. [przypis edytorski]

151. ektoplazma — substancja pojawiająca się w przy zjawiskach paranormalnych, np. wydzielana przez duchy. [przypis edytorski]

152. somnambulik — lunatyk. [przypis edytorski]

153. emanacja — uzewnętrznienie się czegoś. [przypis edytorski]

154. katalepsja — odrętwienie. [przypis edytorski]

155. astralny — niematerialny. [przypis edytorski]

156. fladra — sztuczny rysunek słojów na drewnie. [przypis edytorski]

157. lineatura — układ linii. [przypis edytorski]

158. meluzyna — tu: kobieta z ogonem ryby lub węża. [przypis edytorski]

159. manilski — pochodzący z Manili, stolicy Filipin. [przypis edytorski]

160. pająk — wieloramienny żyrandol. [przypis edytorski]

161. asocjacja — skojarzenie. [przypis edytorski]

162. kiszka hegarowa — urządzenie służące do lewatywy. [przypis edytorski]

163. Nemrod a. Nimrod — wg tradycji żydowskiej despotyczny władca miasta Babel, który zainicjował budowę słynnej wieży Babel. [przypis edytorski]

164. transcendentalny — wykraczająca poza codzienną rzeczywistość, pozazmysłowy. [przypis edytorski]

165. transpozycja — zmiana charakteru obiektu, zwł. utworu muzycznego. [przypis edytorski]

166. kalejdoskopowy — zmieniający się szybko i w zaskakujący sposób. [przypis edytorski]

167. egotyczny — przesadnie skupiony na sobie. [przypis edytorski]

168. emanacja — manifestacja, uzewnętrznienie się czegoś. [przypis edytorski]

169. prajednia — wg niektórych systemów religijnych substancja zawierająca zarodki wszystkich rzeczy, z której wyłonił się wszechświat. [przypis edytorski]

170. plazma — tu: protoplazma, materiał z którego zbudowane są komórki. [przypis edytorski]

171. ług — żrący środek wybielający, składnik mydła i innych środków czyszczących. [przypis edytorski]

172. dyszkant — wysoki głos chłopięcy, odpowiednik sopranu. [przypis edytorski]

173. apostrofować — zwracać się do kogoś. [przypis edytorski]

174. karakoni — karaluszy. [przypis edytorski]

175. Pan (mit. gr.) — opiekun pasterzy i stad, półczłowiek-półkozioł. [przypis edytorski]

176. Gibraltar — przylądek na południowym krańcu Półwyspu Iberyjskiego. [przypis edytorski]

177. dyl — belka. [przypis edytorski]

178. filigran — ornament z cienkich drucików. [przypis edytorski]

179. bodiak (reg.) — gatunek ostu. [przypis edytorski]

180. dymensja (z łac.) — wymiar. [przypis edytorski]

181. gzygzak — dziś: zygzak. [przypis edytorski]

182. słomiany wdowiec (pot.) — mężczyzna, którego żona wyjechała np. na wakacje. [przypis edytorski]

183. wywczasy — wczasy, wypoczynek. [przypis edytorski]

184. bawić (daw.) — przebywać. [przypis edytorski]

185. zmóc (daw.) — pokonać. [przypis edytorski]

186. nakisać — kisnąć. [przypis edytorski]

187. story — zasłony. [przypis edytorski]

188. korpulencja — otyłość. [przypis edytorski]

189. wegetatywny — odpowiadający za podstawowe procesy fizjologiczne organizmów żywych. [przypis edytorski]

190. respiracja — oddychanie. [przypis edytorski]

191. dymensja (z łac.) — wymiar. [przypis edytorski]

192. amfilada — szereg przechodnich pokojów z wejściami ustawionymi w jednej linii. [przypis edytorski]

193. brzusiec — wystająca, wypukła część, tu: czubek palca. [przypis edytorski]

194. dystrakcja (daw.) — rozrywka. [przypis edytorski]

195. firmament — niebo. [przypis edytorski]

196. plazma — tu: bezkształtna, nieokreślona materia. [przypis edytorski]

197. cynamon — egzotyczna przyprawa do słodkich potraw i napojów, dawniej bardzo cenna. [przypis edytorski]

198. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

199. lak — topliwa, czerwonobrunatna substancja służąca do pieczętowania listów. [przypis edytorski]

200. ognie bengalskie — rodzaj fajerwerków. [przypis edytorski]

201. marka (daw.) — znaczek. [przypis edytorski]

202. odbijanka a. kalkomania — obrazek do przenoszenia na kartkę ze specjalnie przygotowanego papieru. [przypis edytorski]

203. indygo — cenny niebieski barwnik wyrabiany z indygowców, krzewów rosnących na Półwyspie Indyjskim. [przypis edytorski]

204. kalafonium a. kalafonia — przeźroczysta substancja służąca do nacierania włosia smyczków instrumentów smyczkowych. [przypis edytorski]

205. salamandra — tu: mityczne stworzenie zamieszkujące żywioł ognia. Także: jaskrawo ubarwiony płaz przypominający jaszczurkę. [przypis edytorski]

206. bazyliszek — tu: mityczne stworzenie zabijające spojrzeniem, strażnik wielkich skarbów. [przypis edytorski]

207. korzeń mandragory — śródziemnomorska roślina, której korzeń przypomina kształtem człowieka. Z tego względu uważano ją za bardzo potężny środek magiczny, atrybut bóstw podziemnych. Wierzono, że wyrwana z ziemi wydaje z siebie zabójczy krzyk. [przypis edytorski]

208. norymberskie mechanizmy — od średniowiecza Norymberga jest jednym z głównych ośrodków produkcji zabawek i handlu nimi, zwłaszcza lalkami i domkami dla lalek. [przypis edytorski]

209. homunculus — miniaturowy, bezpłciowy człowieczek sztucznie stworzony w retorcie przez alchemika. [przypis edytorski]

210. foliant a. foliał — gruba książka dużego formatu. [przypis edytorski]

211. wchodowy (daw.) — wejściowy. [przypis edytorski]

212. ezoteryczny — dostępny tylko dla wtajemniczonych. [przypis edytorski]

213. Niobida rzymska — sławna rzeźba attycka z V w. p.n.e., przedstawiająca umierającą córkę Niobe, zabitą wraz ze swoim rodzeństwem przez Artemidę i Apolla, którzy w ten sposób chcieli pomścić Latonę, swoją matkę, którą Niobe obraziła przechwalając się większą liczbą dzieci. [przypis edytorski]

214. Danaida — rzeźba Augusta Rodina z 1885 roku, przedstawia jedną z pięćdziesięciu córek Danaosa, które w noc poślubną zabiły swoich mężów, za co zostały skazane na wieczne męki w Tartarze. [przypis edytorski]

215. Tandalidzi — mit. grec. dzieci Tantala: Niobe (matka dzieci zabitych za jaj pychę przez Apolla i Artemidę, zamieniła się w kamień), Pelopsa (zabity przez ojca i podany bogom na uczcie, wskrzeszony na życzenie Zeusa) i Broteasa (doprowadzonego do szaleństwa przez Artemidę, której nie chciał okazać czci), często przedstawiani w sztuce klasycznej i nowożytnej. [przypis edytorski]

216. Olimp (mit. gr.) — siedziba najważniejszych bogów. [przypis edytorski]

217. litografia — technika graficzna, polegająca na odbijaniu matrycy wytrawionej kwasem w kamieniu. [przypis edytorski]

218. interwał — tu: przerwa. [przypis edytorski]

219. flankowany — oskrzydlony. [przypis edytorski]

220. szrafirunek — technika rysunku polegająca na tworzeniu obrazu poprzez rysowanie równoległych lub przecinających się kresek (szrafów). [przypis edytorski]

221. nokturn — spokojny, oddający atmosferę nocy utwór instrumentalny, poetycki lub obraz. [przypis edytorski]

222. ichneumon a. mangusta — małe zwierzę drapieżne żyjące w Afryce i Azji Mniejszej. [przypis edytorski]

223. fosforescencja — świecenie po uprzednim naświetleniu. [przypis edytorski]

224. oćma — ciemność. [przypis edytorski]

225. arkada — łuk opierający się na dwóch kolumnach. [przypis edytorski]

226. amfilada — szereg przechodnich pokojów z wejściami ustawionymi w jednej osi. [przypis edytorski]

227. arabeska — symetryczny, geometryczny ornament ze stylizowanych motywów roślinnych. [przypis edytorski]

228. sybiliński — tajemniczy; Sybilla (mit. rzym.) — wieszczka, autorka ksiąg sybillińskich, w których były zapisane przyszłe losy Rzymu. Senat Rzymu w chwilach największego zagrożenia dla państwa wielokrotnie sięgał po przepowiednie z ksiąg sybillińskich. [przypis edytorski]

229. loggia a. lodżia — otwarte na zewnątrz pomieszczenie ograniczone arkadami. [przypis edytorski]

230. konstelacja — gwiazdozbiór. [przypis edytorski]

231. karakon (daw.) — karaluch. [przypis edytorski]

232. karakuł — futro z jagniąt. [przypis edytorski]

233. serpentyna — stroma górska droga o wielu zakrętach. [przypis edytorski]

234. astrolabium — dawny przyrząd astronomiczny służący do wyznaczania pozycji gwiazd. [przypis edytorski]

235. wieszczy — tu: proroczy. [przypis edytorski]

236. wolumen in folio a. foliał — gruba książka dużego formatu. [przypis edytorski]

237. Tyśmienica — dopływ Wieprza. [przypis edytorski]

238. architraw — spoczywająca bezpośrednio na głowicy kolumny dolna część belkowania. [przypis edytorski]

239. pilaster — płaski, ozdobny filar wbudowany w ścianę. [przypis edytorski]

240. sepia — barwnik ciemnobrunatny. [przypis edytorski]

241. polifonia — tu: wielość stylów. [przypis edytorski]

242. antykwa — krój pisma. [przypis edytorski]

243. postponujący — lekceważący. [przypis edytorski]

244. portal — wejście. [przypis edytorski]

245. Klondike — kanadyjska rzeka w Jukonie, jeden z głównych ośrodków amerykańskiej gorączki złota. [przypis edytorski]

246. efemeryczny — krótkotrwały, ulotny. [przypis edytorski]

247. eldorado — legendarny kraj, w którym złoto było tak powszechne, że tubylcy nie uważali go za cenne. [przypis edytorski]

248. kubatura — pojemność. [przypis edytorski]

249. indyferentny — bierny. [przypis edytorski]

250. subiekt (daw.) — sprzedawca w sklepie. [przypis edytorski]

251. postaw (daw.) — jednostka miary stosowana do tkanin. [przypis edytorski]

252. krygować się — wdzięczyć się, zachowywać się w sposób przesadnie skromny. [przypis edytorski]

253. transwestyta — osoba za pomocą stroju wyrażająca identyfikację z płcią przeciwną. [przypis edytorski]

254. efeminacja (z łac.) — zniewieścienie. [przypis edytorski]

255. winieta — ozdobna kompozycja graficzna rozdzielająca poszczególne części książki lub czasopisma (rozdziały, artykuły, czasem strony), często umieszczana też na stronie tytułowej lub okładce. [przypis edytorski]

256. karakoni — karaluszy. [przypis edytorski]

257. mokka — kawa. [przypis edytorski]

258. purchawka — grzyb o kulistym owocniku wypełnionym zarodnikami w postaci ciemnego proszku, rozpylającego się po przebiciu owocnika. [przypis edytorski]

259. animalny — zwierzęcy. [przypis edytorski]

260. kontrapost — pozycja ciała, w której jego ciężar opiera się głównie na jednej nodze. [przypis edytorski]

261. imitatywność — naśladownictwo. [przypis edytorski]

262. konglomerat — zespół różnorodnych elementów. [przypis edytorski]

263. papier–mâché — masa modelarska na bazie rozdrobnionego papieru i substancji wiążącej, zwykle kleju lub gipsu. [przypis edytorski]

264. ażiotaż — spekulacja na giełdzie opierająca się na sztucznym podwyższeniu lub zaniżeniu cen papierów wartościowych. [przypis edytorski]

265. kapelmistrz — kierownik orkiestry. [przypis edytorski]

266. kokota (daw.) — prostytutka. [przypis edytorski]

267. definitivum (łac.) — tu: cel, miejsce przeznaczenia. [przypis edytorski]

268. antycypacja — przewidywanie. [przypis edytorski]

269. konduita — sposób prowadzenia się. [przypis edytorski]

270. karakon (daw.) — karaluch. [przypis edytorski]

271. telefonistka — osoba obsługująca centralę telefoniczną, zajmująca się łączeniem rozmów. [przypis edytorski]

272. kondor — duży ptak występujący w Ameryce Południowej, drapieżnik i padlinożerca. [przypis edytorski]

273. abnegacja — brak troski o swój stan, wygląd i korzyści. [przypis edytorski]

274. gruzeł — grudka, zgrubienie. [przypis edytorski]

275. hieratyczny — tu: uroczysty. [przypis edytorski]

276. przeto (daw.) — więc, dlatego. [przypis edytorski]

277. wróść (daw.) — wrosnąć. [przypis edytorski]

278. migrena — silny, punktowy ból głowy. [przypis edytorski]

279. dewocja — przesadna i ostentacyjna religijność. [przypis edytorski]

280. w oczach — tu: na widoku; na pokaz. [przypis edytorski]

281. swawola (daw.) — nieposłuszeństwo. [przypis edytorski]

282. uczułem — dziś: poczułem. [przypis edytorski]

283. karakon — karaluch. [przypis edytorski]

284. dziryt (daw.) — krótka włócznia. [przypis edytorski]

285. konwulsja — nagły, mimowolny skurcz mięśni. [przypis edytorski]

286. cebrzyk (daw.) — wiaderko. [przypis edytorski]

287. siła atrakcyjna — przyciąganie. [przypis edytorski]

288. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

289. awersja — odraza. [przypis edytorski]

290. zdetonowany (daw.) — onieśmielony. [przypis edytorski]

291. komiwojażer — przedstawiciel handlowy podróżujący w celu podtrzymywania kontaktów z klientami i nawiązania nowych umów. [przypis edytorski]

292. kawalkada — grupa jeźdźców lub pojazdów zmierzających w jednym kierunku. [przypis edytorski]

293. tram — pozioma belka, na której opierają się słupy podtrzymujące dach. [przypis edytorski]

294. lansada — długi skok konia. [przypis edytorski]

295. krokiew — pochyła belka podtrzymująca dach. [przypis edytorski]

296. płatew — poprzeczna belka podtrzymująca krokwie. [przypis edytorski]

297. bant — wspornik. [przypis edytorski]

298. skopek — drewniane wiaderko na mleko lub śmietanę. [przypis edytorski]

299. ceber — duże, okrągłe, drewniane naczynie. [przypis edytorski]

300. konew — rodzaj naczynia do przenoszenia i przechowywania płynów. [przypis edytorski]

301. stągiew (daw.) — pojemne, wysokie i dość szerokie naczynie. [przypis edytorski]

302. zdun — rzemieślnik stawiający piece. [przypis edytorski]

303. dandys — elegancki mężczyzna, koncentrujący się na komponowaniu oryginalnej i interesującej garderoby. [przypis edytorski]

304. węgieł — zewnętrzny róg budynku. [przypis edytorski]

305. grynszpanowy — zielononiebieski, trujący związek nieorganiczny w postaci proszku. [przypis edytorski]

306. paroksyzm — skurcz. [przypis edytorski]

307. amfilada — szereg przechodnich pokojów z wejściami ustawionymi na jednej osi. [przypis edytorski]

308. kazamaty — lochy, podziemia. [przypis edytorski]

309. subiekt (daw.) — sprzedawca w sklepie. [przypis edytorski]

310. moździerz — miseczka z tłuczkiem służąca do ucierania przypraw, leków itp. [przypis edytorski]

311. odrzwia — tu: duże i ciężkie drzwi. [przypis edytorski]

312. donkiszoteria — heroiczna walka człowieka, który jest pozbawiony poczucia rzeczywistości i umiejętności realistycznej oceny ewentualnych zagrożeń, przez co często naraża się na śmieszność. [przypis edytorski]

313. miech — przyrząd do tłoczenia powietrza, stanowiący m.in. element organów. [przypis edytorski]

314. karakoni — karaluszy. [przypis edytorski]

315. kaczany — kolba kukurydzy a. głąb kapusty. [przypis edytorski]

316. apokryfy — niekanoniczne opowieści o świętych i postaciach biblijnych a. księgi niewłączone do kanonu biblijnego. [przypis edytorski]

317. palimpsest — wielokrotnie zapisywany i wycierany papirus, z którego zazwyczaj można odczytać fragmenty więcej niż jednego tekstu. [przypis edytorski]

318. kontuar — lada sklepowa. [przypis edytorski]

319. registratura — zbiór dokumentów urzędu lub kancelarii. [przypis edytorski]

320. apoteoza — uwielbienie a. ubóstwienie. [przypis edytorski]

321. sukno — ciężki wełniany materiał. [przypis edytorski]

322. szewiot — rodzaj wełnianej tkaniny. [przypis edytorski]

323. aksamit — miękka, krótko strzyżona tkanina. [przypis edytorski]

324. kort — rodzaj wełnianej tkaniny. [przypis edytorski]

325. spichlerz — magazyn do przechowywania zboża. [przypis edytorski]

326. lamus — magazyn staroci. [przypis edytorski]

327. pilśń — mocno zbity materiał wełniany. [przypis edytorski]

328. subiekt (daw.) — sprzedawca w sklepie. [przypis edytorski]

329. sangwin — brunatny odcień czerwieni przypominający kolor krwi (łac. sanguis). [przypis edytorski]

330. sepia — barwnik ciemnobrunatny. [przypis edytorski]

331. arsenał — dosł. magazyn broni, tu przen.: bogate zbiory. [przypis edytorski]

332. febra — tu: wysoka gorączka. [przypis edytorski]

333. cukry — dziś: cukierki. [przypis edytorski]

334. cynfolia — cienka folia z walcowanej cyny, materiał ozdobny. [przypis edytorski]

335. andrut — typ wafelka. [przypis edytorski]

336. wiszary (poet.) — urwiska a. roślinność czepiająca się kamieni. [przypis edytorski]

337. szaniec — ziemne umocnienie obronne. [przypis edytorski]

338. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

339. domino — rodzaj płaszcza z kapturem. [przypis edytorski]

340. bant — tu: wspornik zwiększający wytrzymałość półek. [przypis edytorski]

341. gawiedź — bezmyślny i natrętny tłum. [przypis edytorski]

342. bekiesza — rodzaj podszytego futrem męskiego płaszcza. [przypis edytorski]

343. chałat — długie, luźne okrycie, element tradycyjnego stroju żydowskiego w Europie wschodniej. [przypis edytorski]

344. kołpak — wysoka futrzana czapka w kształcie stożka. [przypis edytorski]

345. Wielkie Zgromadzenie — rada żydowska utworzona w V w. p.n.e. po powrocie z wygnania babilońskiego. [przypis edytorski]

346. poliszynel — postać z komedii dell’arte. W wielkiej tajemnicy opowiada publiczności sekrety pozostałych postaci, nieświadomy tego, że widzowie i tak zdążyli się już o nich dowiedzieć. Stąd powiedzenie „tajemnica poliszynela”. [przypis edytorski]

347. arlekin — postać z komedii dell’arte. Sprytny sługa, który oszukuje swojego pana na wiele przemyślnych sposobów, zawsze uwikłany w wątek romansowy. [przypis edytorski]

348. Wielki Synhedrion a. Wielki Sanhedryn — żydowska rada starszych. [przypis edytorski]

349. konglomerat — połączenie wielu zróżnicowanych elementów. [przypis edytorski]