Dr Michalina Stefanowska
Dając obraz życia i zasług w sprawie ruchu kobiecego naszych najwybitniejszych uczonych, nie mogę pominąć współczesnej im, wielkiej duchem i tężyzną umysłu przyrodniczki, długoletniej przyjaciółki i współtowarzyszki pracy dr Józefy Joteyko.
M. Stefanowska, zajęta nauką i badaniami swoimi, nie miała czasu ani na teoretyczną, ani na realną walkę o prawa kobiety, jakkolwiek uznawała jej konieczność i żądała równouprawnienia. Właściwie nie potrzebowała stawać pod sztandarem bojowym, życiem swoim bowiem, nieprawdopodobną energią, wytrwałością, wolą i zdobyczami nauki postawiła sprawę kobiecą na tych wyżynach, z których nie zdoła jej sprowadzić sceptycyzm najzaciętszych wrogów.
Urodzona w Grodnie, straciła rodziców, mając lat 16 i maturę szkoły rosyjskiej. Najstarsza z rodzeństwa, musiała zaopiekować się nim jak matka.
Zostaje nauczycielką na pensji prywatnej. Bierze młodsze siostrzyczki do siebie. Pomaga braciom. Kształci wszystkich. A przy tym, rozkochana w przyrodzie, marzy o studiach uniwersyteckich.
Lata mijają. Chłopcy i dziewczynki kończą naukę. Każde z nich ma fach w ręku. Młoda mateczka jest swobodna. Jeszcze tylko rok, dwa, trzy, żeby uzbierać trochę pieniędzy...
Jedzie wreszcie do Genewy. Zostaje studentką. Niezwykle zdolna, idzie naprzód szybko. Dostaje po pewnym czasie tytuł doktora nauk przyrodniczych na mocy bardzo specjalnej rozprawy121, odznaczonej nagrodą im. Hamphry’ego Davy’ego. Ale nie poprzestaje na samej przyrodzie. Studiuje psychologię normalną i patologiczną w Paryżu pod kierunkiem Ribota, Charcota, Baleta i Richeta. Osiada następnie w Brukseli. Przez 10 lat pracuje w Instytucie Fizjologicznym Solvaya, drukując prace swoje w kwartalniku Instytutu. Habilituje się jako docent Wydziału Przyrodniczego na Uniwersytecie Genewskim, wykłada w tej wszechnicy fizjologię ogólną. Ma za sobą 20 prac naukowych. Wygłasza odczyty na kongresach neurologów i psychiatrów w Belgii, na międzynarodowych zjazdach psychologów w Paryżu. Zostaje przewodniczącą Towarzystwa Neurologicznego w Brukseli. Pisuje do najwybitniejszych organów naukowych belgijskich i francuskich, a także do naszego „Przeglądu filozoficznego”.
Przeniósłszy się w 1913 r. na stałe do Polski, prowadzi wykłady z dziedziny higieny odżywiania i psychofizjologii w Wolnej Wszechnicy Warszawskiej. Po wojnie zostaje profesorem uniwersytetu poznańskiego.
Nie poprzestając na zdobyczach już osiągniętych, jedzie latem 1929 r. na kilka miesięcy do Paryża, żeby studiować pisma naukowe z okresu przedwojennego (retrospektywnie wzwyż) dla przekonania się, w jakim kierunku poszła wiedza na zachodzie od 1913 r., gdy skończył się jej pobyt za granicą.
Wiecznie młody umysł zna jedno hasło: „Z żywymi naprzód iść!”. Wierna mu w pracy, w polityce, w poglądach społecznych, nie cofa się nigdy i pociąga młodych za sobą.
*
Historia naszych pierwszych studentek to jedno niewyczerpane źródło hartu, woli, energii. Jeden długi łańcuch samo wyrzeczeń, głodu, chłodu. Jeden pochód krzyżowy ku celom umiłowanym. Twardy, niezmożony wysiłek, który dając światu wielkie uczone Polki, okrył chlubą kraj nasz w dobie, gdy go już i jeszcze nie było na kartach Europy.