Cyganie w podróży

Proroczy lud o czarnych źrenicach ognistych

Wczoraj wyruszył w drogę — dzieci na ramionach

Dźwigając — albo karmiąc je falą śnieżystych

Skarbów mleka — co w zwisłych im płynie wymionach.

Mężczyźni idą pieszo z błyskającą bronią

Wzdłuż wozów, gdzie rodziny ich leżą skulone —

I ciężką swą źrenicą po niebiosach gonią,

Żałując mar, co w obcą uleciały stronę!

Świerszcz z głębi swojej nory podziemnej — radośnie

Patrzy na nich, śpiewając swoją pieśń dwugłośnie;

Cybela27 im powiększa zieleń urodzajną,

W skałach każe bić źródłom, ukwieca pustynie

Tułaczom, dla których się otwierają ninie28

Państwa mroków przyszłości z ich zasłoną tajną.