Ideał

Nie, nigdy tych piękności winietkowych roje,

Wytwory schorowanej, wynędzniałej ery,

Z nóżkami do ciżemek, z twarzą bladej cery —

Nie zadowolą serca takiego jak moje.

Niech Gavarni39, ten malarz istot z chorym ciałem,

Weźmie swoich suchotnic szczebiotliwe stada!

Nie dla mnie z tego grona żadna róża blada,

Żadna się z mym nie zrówna krwawym ideałem.

Otchłani mego serca ciebie trzeba, ciebie,

Lady Makbet, kobieto z potęgą zbrodniczą,

Śnie Eschyla40 — zrodzony na północnej glebie!

Lub ciebie, Nox41, o córo Michała-Anioła,

Co śpisz w milczeniu świętym — z twarzą tajemniczą,

Kutą rylcem genialnym u tytanów czoła!