Marzenie ciekawego

Mów, czy smak boleści ci, jako mnie jest znany?

Czyli, jak mnie, dziwakiem ogół cię nazywa?

Miałem umierać. Był to w mej duszy zmieszany

Przestrach z żądzą, jakowaś boleść osobliwa;

Męka wespół z nadzieją. — Opór był złamany. —

Im bardziej dobiegała klepsydra straszliwa,

Ból przechodził w ostrzejsze, rozkoszniejsze stany;

Serce me rwało wszelkie ze światem ogniwa. —

I byłem na kształt chciwej widowisk dzieciny,

Co — jak wszelkiej zawady — nie cierpi kurtyny...

Aż naga prawda błysła licem lodowatym;

Śmierć mię nie zadziwiła; świtania złowieszcze

Rozbłysły wkoło: „Jak to? więc już koniec na tym?”

Kurtyna podniesiona — ja — czekałem jeszcze...