Maska

(Posąg alegoryczny w guście Odrodzenia)

Do Ernesta Christophe’a42, rzeźbiarza.

Spójrzmy na to przecudne arcydzieło włoskie!

W muskularnego ciała falowaniu równym

Rozkwita Wdzięk i Siła — te dwie siostry boskie —

Ta kobieta z marmuru jest dziełem cudownym!

Tak potężne i wiotkie są ciała jej zgięcia,

Że mogłaby na łożu królować wspaniałym

I być istną rozkoszą biskupa lub księcia!

Spójrz na te słodkie usta z lubieżnie zuchwałym

Uśmiechem, gdzie się próżność zda łączyć z ekstazą!

Spójrz na to oko chytre — pół drwiące — pół smętne —

Na tę twarz delikatną, osłoniętą gazą,

Twarz, co, zda się, z tryumfem mówi te namiętne

Słowa: Rozkosz mię wzywa, a miłość mię wieńczy!

Istotę, co ma taki majestat nad czołem,

Spójrz, jakim miękkim czarem ta słodycz jej wdzięczy!

Zbliżmy się — stańmy z boku — otoczmy ją kołem!

O bluźnierstwo! O sztuko fatalnej osnowy!

Postać, którą tak boża upiękniła łaska,

U góry się zakończa jak potwór dwugłowy.

Ach, spójrz, wszak to zasłona tylko — tylko maska —

Ta twarz, co wargi w uśmiech czarowny ubiera;

A tam — spójrz — pomarszczona w upiorowe znamię —

Oto głowa istotna — oto twarz jej szczera —

Tyłem zwrócona do tej twarzy, która kłamie!

Biedna, piękna istoto! Te wspaniałe zdroje

Tych łez — do mojej duszy płyną skołatanej;

Twoje kłamstwo upaja mnie, a serce moje

U źródeł twej Boleści — leczy swoje rany.

— Lecz czemuż ona płacze? Piękność doskonała,

U której stóp ród ludzki ległby zwyciężony...

Jakiż ból gryzie wnętrze jej białego ciała?

— Ona płacze, że żyła. Zrozumiej, szalony!

I płacze, że żyć będzie. Ale płacz ją dusi

Najgoręcej (aż z płaczu drży od stóp do głowy)

Przeto, że jeszcze jutro musi żyć. Żyć musi

Jutro — pojutrze — wiecznie. Los nasz jednakowy.