6.

O, dziecinne głowy!

Ach, któż o najważniejszej rzeczy zapomina?

Bez szukania widzieliśmy wszędzie wokoło,

Gdzie tylko się unosi fatalna drabina —

Nieśmiertelnego grzechu postać niewesołą.

Kobieta — niewolnica — nędzna, dumna, głupia,

Co wielbi się bez śmiechu i kocha bez wstrętu;

Mąż jej, tyran zwierz, który chciwie żer swój skupia,

Niewolnik niewolnicy — i zdrój ścieków mętu.

Kat, który się weseli; ofiara, co jęczy;

Święto, co krew rozlaną nasyca pachnidłem;

Tyrania, co swym jadem nerwy królów dręczy; —

Lud bezmyślnie chodzący pod biczów wędzidłem.

Rozmaite religie do naszej podobne,

A wszystkie prowadzące do niebiosów. Święci,

Co, jak zbytniki w łoża wchodzący ozdobne,

Stoją rozpustą gwoździ męczeńskich opięci.

I ludzkość gadatliwa, geniuszem pijana,

A skazana na wieczne błędy i szaleństwo,

Wołając w agonii swej do Boga-Pana:

— O mój bliźni, mój Panie, rzucam ci przekleństwo!

I najmędrsi — odważni kochankowie szału,

Uciekający od tych głupich stad — w otchłanie

Opium, nieskończonego źródła ideału:

— Oto świata całego wieczne sprawozdanie.