2.

Tyle mam wspomnień, jakbym tysiąc lat miał z górą.

Mniej tajemnic ukrywa pełne szuflad biuro,

Gdzie są listy miłosne, wiersze i bilanse,

Kwity, włosy kochanek, rachunki, romanse,

Niżeli moja smutna mózgownica stara.

Ach, jest to piramida, olbrzymia pieczara,

Kędy trupów jest więcej, niż w ogólnym rowie.

Jam — nienawistne gwiazdom cmentarne pustkowie,

Gdzie, jak wyrzuty grzechu, długie czerwie żyją,

I ciałem mych najmilszych nieboszczyków tyją.

Jam jest stary buduar, pełny róż zwiędniętych,

Gratów pełny niemodnych i sukien pomiętych,

Kędy blade pastele w swej ramie złoconej,

Jedyne tchną zapachem jak puste flakony.

Nic w długości nie zrówna kulawego biegu,

Mych dni, gdy pod ciężkimi całunami śniegu,

Nuda — nieciekawości drętwej owoc szary —

Zda się nieśmiertelności przyjmować rozmiary.

Odtąd, już tyś mi tylko, o materio żywa,

Jako granit, co przestrach błędny go okrywa,

Uśpiony w mgłach Sahary, owity w tumany!

Tyś jest sfinks, beztroskiemu światu niedojrzany,

Zapomniany na mapie! A twój duch ponury

Śpiewa tylko, gdy słońce zachodzi za chmury!