Nagrobek Jerzemu Hołowni, słudze i towarzyszowi husarskiemu tegoż Księcia, podczas pogromu rokoszanów zabitemu

Stań, proszę, ty, co mijasz! — Hołownię Jerzego

W Wielkim Księstwie Litewskim szlachcica zacnego

Ta zamyka mogiła, który w młodym wieku

Co słuszna rycerskiemu pokazał człowieku34.

Przebywszy wprzód z ochoty węgierskie Bałchany35,

Chodził śmiały najeznik po budzińskie ściany36,

Gdzie na harcu nieszczęsnym będąc poimany

Sześć lat miał na Noralbie na nogach kajdany.

Potem, gdy go z pogańskich Bóg ręku wybawił,

Wiek na dworze Janusza Radziwiłła strawił.

Lecz (o czasy nieszczęsne, czasy opłakane!)

Gdy krwią pola guzowskie37 były napawane38,

A braterskie szeregi przeciw siebie stały

I grotem, nieszczęśliwi, wnętrza w swych macały,

Przy Rzeczypospolitej na czele wszytkiego

Wojska krwią pieczętował służby pana swego.

Mężny duch tu złożywszy śmiertelne zewłoki

Sam z sławą nieśmiertelną przeniknął obłoki.

Na oczy królewny angielskiej, która była za Fryderykiem, falcgrafem reńskim39, obranym królem czeskim

Twe oczy, skąd Kupido40 na wsze ziemskie kraje,

Córo możnego króla, harde prawa daje,

Nie oczy, lecz pochodnie dwie nielitościwe,

Które palą na popiół serca nieszczęśliwe.

Nie pochodnie, lecz gwiazdy, których jasne zorze

Błagają nagłym wiatrem rozgniewane morze.

Nie gwiazdy, ale słońca, pałające różno41,

Których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno.

Nie słońca, ale nieba, bo swój obrót mają

I swoją śliczną barwą niebu wprzód nie dają42.

Nie nieba, ale dziwnej mocy są bogowie,

Przed którymi padają ziemscy monarchowie.

Nie bogowie też zgoła, bo azaż43 bogowie

Pastwią się tak nad sercy44 ludzkimi surowie45?

Nie nieba: niebo torem jednostajnym chodzi;

Nie słońca: słońce jedno wschodzi i zachodzi;

Nie gwiazdy, bo te tylko w ciemności panują;

Nie pochodnie, bo lada wiatrom te hołdują.

Lecz się wszytko zamyka w jednym oka słowie:

Pochodnie, gwiazdy, słońca, nieba i bogowie.