III
Martwota gdańska. — Langefuhr. — Oliwa. — Hela.
Jeżeli starożytność w połączeniu z pewną oryginalnością jest poetyczna, to Gdańsk ma dużo poezji. Miasto dziwnie dobrze w swoim średniowiecznym wyglądzie zakonserwowane. Ulica śródmieścia, biegnąca prostopadle do Motławy, przyozdobiona na wskroś oryginalnymi, w stylu chyba tylko gdańskim postawionymi gankami. Ganki te, stanowiąc front każdego domu, wysuwają się daleko w ulicę; niejednokrotnie przyozdobione pięknymi płaskorzeźbami, stanowią prawdziwą i charakterystyczną ozdobę tego starego grodu.
O szczegółach miasta rozpisywać się nie warto, bo to lepiej Bedeker7 uczyni.
Znając jednak dużo miast niemieckich, pozwolę sobie tylko wypowiedzieć swój pogląd, porównywując Gdańsk z innymi współzawodnikami.
Miasto, wbrew ogólnej europejskiej tendencji i stanowisku, mało się rozwija. Stoi jakby skostniałe. Nowych budowli prawie się nie widzi; zdaje się, jakby temu grodowi coś odebrano, czym się poprzednio sycił i bogacił.
Wszystkie miasta w całej Europie wzrastają więcej, niż normalny przyrost ludności kazałby się spodziewać; odbywa się więc ruch ludności w kierunku miast.
Gdańsk, jako miasto portowe, lubo nieleżące na samym brzegu morza, pozwalające jednak największym statkom wpływać po pogłębionej Wiśle aż do samego środka, zdawałby się mieć specjalne warunki rozwoju.
Czemuż nie wzrasta?
Do końca XVIII wieku obsługiwał on całe Powiśle wraz z dopływami; stamtąd szło wszystko niemal zboże i budulec, a z powrotem przywożono to, co świat cywilizowany posiadał i na czym rolniczej krainie zbywało. Gdańsk też wtedy tak handlem i dobrobytem, jak i ludnością przewyższał Warszawę. Obecnie, wobec odcięcia największej części Powiśla i rozwoju kolei żelaznych, rozwożących zboże w różne strony, Gdańsk w ścisłym tego słowa znaczeniu nie upadł, lecz, że się tak wyrażę, skamieniał, konserwując swoje stare zabytki, nie rozwijał się dostatecznie. Ma obecnie około 150 tysięcy mieszkańców, wyłącznie niemal niemieckiej narodowości.
Za malutką ilustrację zastoju miasta może służyć choćby i to, że nie ma tam stałego teatru. Mieszkańcy zadowalają się jakąś przyjezdną z Berlina trupą operetkową.
O ile Gdańsk wydaje się być zabytkiem przeszłości, o tyle okolice, szczególniej w kierunku morza i Zoppot, stanowią rażący kontrast, tak pod względem ruchu, cywilizacji, komunikacji, jako też i piękności przyrody.
O pięć kilometrów odległy Langefuhr8 jako miejsce letniej dla mieszczan wilegiatury9 przedstawia rozkoszny zakątek. Położony u podnóża wysokich górzystych brzegów, pokrytych lasem, a raczej dzikim parkiem, każe na każdym niemal kroku napawać się pięknością położenia i widoków. Przepięknie wśród lasu i wzgórz rozrzucone płaszczyzny (wyżyny Höhe) wybrane są bardzo szczęśliwie. Na każdej z nich widz chciałby zabawić jak najdłużej i sycić się widokiem, odkrywającym mu poza falą zieleni dalekie morze, zlewające się przy horyzoncie powoli z niebem i tworzące jakąś szarą smugę, rozpływającą się w błękicie niebieskiego sklepienia.
Zaledwie o kilka kilometrów oddalona od Langufuhr, leży sławna pokojem szwedzkim Oliwa.
Już z daleka u podnóża wzgórz, także pokrytych pięknym lasem, widnieje klasztor cystersów, w którym położony był kres wieloletniej wojnie, niszczącej cały kraj nieszczęśliwy. Do dzisiaj pokazują tam stół marmurowy, na którym ugoda podpisaną została; na ścianie zaś w zakrystii wisi tarcza z wyobrażeniem dwóch rąk w uścisku do zgody złączonych.
Niezależnie od historycznych pamiątek Oliwa pociąga pięknością swego położenia. Las, upiększony wieżą do oglądania roztaczającego się widoku, ciągnie się daleko aż poza Zoppot. A horyzont tu jeszcze wspanialszy; nie żal się trudzić na wieżę.
U nóg naszych leży całe wybrzeże, poczynając od Westerplatte, z latarnią morską u ujścia Wisły, aż poza wysunięty cypel Adlerhorstu10. Do Zoppot i brzegu, zda się, ręką byś dosięgnął, a poza tym wszystkim modre fale Zatoki Gdańskiej pozwalają oku biegnąć dalej — dalej, aż do owego szarego pasa, gdzie nie odróżniasz morza od nieba.
Nagle oko zatrzymuje się na jakimś białym punkciku. To latarnia morska na Heli11, na końcu tego długiego, w kształcie olbrzymiej kosy wyciągniętego półwyspu; zdaje się on być opiekuńczym ramieniem lądu, który by nie rad dziecięcia swojego, ukochanej Wisły, do morza wypuścić...
Kogo losy do Gdańska przyniosły, musi i do Zoppot zajrzeć. Nie mam co jednak o tym pisać. To miejsce kuracyjne, pełne gwaru, nudów i codziennie po dwa lub trzy razy zmienianych toalet.
Wolę, pożegnawszy się z tobą, czytelniku, wsiąść na statek i popłynąć tam do tego białego punkcika, na Helę. Dwie i pół godziny morskiej podróży mnie od niej oddziela. Jadąc, odetchnę pełną piersią, wciągając czyste morskie powietrze, a tam, na tym wysuniętym cyplu, znajdę wioski kaszubskie i usłyszę wśród niemczyzny tę naszą mowę, brzmiącą u brzegów Bałtyku...
Przypisy:
1. orograf — badacz form rzeźby powierzchni Ziemi. [przypis edytorski]
2. Tiegenhof — obecnie: Nowy Dwór Gdański. [przypis edytorski]
3. Lubo (przestarz.) — chociaż. [przypis edytorski]
4. Neufahr — obecnie: Górki Wschodnie. [przypis edytorski]
5. Einlage — obecnie: Przegalina. [przypis edytorski]
6. kolej Wiedeńska — pierwsza linia kolejowa z Warszawy, oddana do użytku w 1845 roku. [przypis edytorski]
7. Bedeker — popularny niemiecki przewodnik turystyczny. [przypis edytorski]
8. Langefuhr — obecnie: Wrzeszcz. [przypis edytorski]
9. wilegiatura (daw.) — wypoczynek na wsi, związany zwykle z dłuższym pobytem. [przypis edytorski]
10. Adlerhorst — nazwa polska: Orłowo; obecnie dzielnica Gdyni. [przypis edytorski]
11. Hela — niemiecka nazwa Helu. [przypis edytorski]