PRZEGLĄD LEWISHAM
Redaktorzy: Dora i Oswald Bastabel.
SŁOWO WSTĘPNE
Każde pismo istnieje w pewnym celu. My pragniemy pieniędzy. Jeżeli uszczęśliwimy jakieś smutne serce, okaże się, że nie pracowaliśmy daremnie. Wielu redaktorów zadowala się ulgą, którą niosą strapionym. Ale nam zależy i na pieniądzach.
Redaktorzy
Będą dwie powieści31: jedna napisana przez nas wszystkich razem, druga przez Dicka.
POWIEŚĆ
(przez nas wszystkich)
Rozdział I. przez Dorę
Krwawo zachodzące słońce rzucało ostatnie swe blaski, kryjąc się za wzgórza.
Dwaj podróżni, jeden starszy, a drugi w kwiecie wieku, stanęli u stóp wspaniałego zamczyska.
W zamczysku tym piękna Alicja czekała na swoich wybawców. Ujrzawszy ich, wychyliła się z wieży i smutnie pokiwała ręką. Obaj mężczyźni pokłonili się z szacunkiem i udali się do hotelu, bo byli zmęczeni podróżą.
Rozdział II. przez Alę
Księżniczka była bardzo nieszczęśliwa. Czarownica, która ją zamknęła w baszcie zamkowej, kazała jej co dzień złapać białą myszkę. Ale księżniczka wyłapała wszystkie myszy, jakie się znajdowały w zamku. Zawołała srebrnego gołąbka i kazała mu pofrunąć do cudzoziemców i... (bardzo nam przykro, ale nie ma miejsca na dłuższe rozdziały. Red.).
Rozdział III. przez wydawcę
(Nie umiem, nie, doprawdy nie potrafię napisać powieści).
Rozdział IV. przez Dicka
Wracam w krainę przeszłości i opowiem wam o naszym bohaterze. Chodził do szkoły, w której na obiad dawali indyki i gęsi, a nie cielęcinę lub baraninę. Na deser dostawał dzień w dzień lody i tort, zjadał nie jedną, ale dwie porcje. Dlatego też wyrósł na wielkiego i mocnego mężczyznę. Tak, tak, dzięki dobremu odżywianiu i temu, że się nie uczył historii, geografii, chemii ani mineralogii, pobił czerwonoskórych Indian i został bohaterem tej oto powieści.
Rozdział V. przez Noela
Najwyższy czas, ażeby się coś zdarzyło w naszej powieści. Przyszedł smok, ziejący ogniem i dymem, stanął i ryknął:
Chodź, chodź, zbliż się tu,
To cię żywcem, co tchu
Rozszarpię cię na kawały
Obiad będzie doskonały.
Bohater, któremu na imię Nabuhadonorozizus32, odpowiedział:
Ręka ma silna i miecz mam u boku,
Więc nie ulęknę się ciebie, o smoku!
Już nie takiego potwora widziałem,
Większych od ciebie smoków uśmiercałem.
(Noelu, za wiele poezji! Sprawiasz tym przykrość tym, którzy nie umieją wierszować).
Więc nastąpiła walka. Rycerz zabił potwora i poślubił księtniczkę. Żyli — (Nie, nie żyli aż do ostatniego rozdziału).
Rozdział VI. przez H. O.
To jest śliczna historia. Ale co się stało z myszami? Nie przychodzi mi nic na myśl. Niech Dora resztę napisze.
Rozdział VII. przez redaktorów
Po śmierci smoka znalazło się mnóstwo myszy. Okazało się bowiem, że smok zjadał je na podwieczorek. Myszy było tak wiele, że stały się nieszczęściem królestwa. Zjadały zboże i cukier, i czekoladki. Więc Alicja, która była też księżniczką, oznajmiła, że zostanie żoną tego, który wytępi myszy. Rycerz, którego prawdziwe imię nie zaczynało się na N, ale brzmiało Orsawaldo, włożył magiczny pierścionek i przywołał do życia smoka, któremu kazał zjeść wszystkie myszy. Smok uczynił to, a rycerz poślubił księżniczkę. Żyli długo i kochali się bardzo.
(A co się stało z drugim cudzoziemcem? Noel).
(Smok pożarł go, bo zadawał za wiele pytań. Red.).