SCENA PIĄTA
Cyrano, Le Bret, później Odźwierny.
CYRANO
do Le Breta
No, więc... gadu-gadu!...
staje przed bufetem i rozkładając przed sobą: makaronik...
Obiad!...
...szklankę wody...
Napitek!...
...i winną jagodę
Wety148!...
siada
Siadam do obiadu!...
Ach, głodny byłem wściekle!...
gryząc makaronik
Więc mówisz, mój drogi?...
LE BRET
Że te pyszałki butne o postawie srogiej,
Jeśli ich słuchać będziesz, przewrócą ci w głowie...
Pytaj ludzi roztropnych, niech ci który powie:
Te dzisiejsze wybryki twoje tak zuchwałe,
Jakie one wywarły wrażenie?...
CYRANO
dogryzając makaronika
Wspaniałe!...
LE BRET
Kardynał...
CYRANO
zaciekawiony, radośnie
Co?... Kardynał?... Zaliż149 on był przy tym?...
LE BRET
pesymistycznie
Był, był!... Och, on to nazwie...
CYRANO
przerywając
Arcyznakomitym!...
LE BRET
Jednak...
CYRANO
No, wszak należy do pisarskiej rzeszy;
Żem nie dał grać kolegi — czyż go nie ucieszy?...
LE BRET
Zbyt wiele sobie ludzi narażasz bez celu!...
CYRANO
Czym150 istotnie dziś sobie naraził tak wielu?...
LE BRET
Najmniej pół setki; przy tym cała armia babia...
CYRANO
No, licz!...
LE BRET
Montfleury... mieszczuch... de Guche... wicehrabia...
Baro, wraz z akademią...
CYRANO
Dość, jestem w zachwycie!...
LE BRET
Gdzież ty zajdziesz, mój drogi, wiodąc takie życie?...
Jakie masz plany?...
CYRANO
Byłem jakby wśród manowca151.
Sto krętych dróg się słało przed okiem wędrowca...
Wybrałem...
LE BRET
Którą?...
CYRANO
Ależ najprostszą w tym rzędzie.
Oto: zdumiewać ludzi we wszystkim i wszędzie!...
LE BRET
Dobrze. Lecz powiedz, jaka mucha cię ubodła,
Ścigać tak Montfleury’ego?...
CYRANO
Och, ta fasa podła,
Co, niby wieprz w karmniku, ledwie brzuch swój tacza,
Ma się za serc niewieścich wielkiego zjadacza,
I — ględząc, tak jak ględzą rubaszne pastuchy —
Robi słodziutkie oczy... ślepiami ropuchy!...
Nie cierpię go od chwili, gdym raz z oburzeniem
Spostrzegł, że się ośmielił ślinić... ją!... spojrzeniem!...
Zdawało mi się wzrokiem, gdy dotknął jej lica,
Że widzę, jak po róży... pełza gąsienica...
LE BRET
ze zdziwieniem
Co? Jak?... Czy to możliwe?...
CYRANO
Bym kochał?...
zmieniając ton
Niestety!...
LE BRET
Tyś nie mówił... nie wspomniał nigdy...
CYRANO
Tej kobiety?...
Ach, pomyśl! Ta ironia!... Gdy mi nie pozwala
Ten nos, co tak jak laufer152 poprzedza mnie z dala,
Bym śnił, żem jest kochany, choćby przez brzydala,
To ja!... Lecz to konieczne! to nieuniknione!...
Ja kocham... To tak proste, ach, a tak szalone!...
Ja kocham najpiękniejszą w świecie...
LE BRET
Najpiękniejszą?...
CYRANO
Najbardziej złotowłosą...
z przygnębieniem
i najwykwintniejszą!...
LE BRET
Na Boga, mów, kto ona?...
CYRANO
Rozkoszny — mimo wiedzy, groźny — mimo woli.
Pułapka zdrad natury, róża, w której łonie
Amor155 czyha w zasadzce, srogie ostrząc bronie!...
Ten, kto poznał jej uśmiech, poznał doskonałość.
Ona w najmniejszy drobiazg zaklina wspaniałość,
I umie w każdym ruchu zamknąć bóstwa całość!...
Nie!... Ty byś nie umiała, boska Afrodyto156,
Wstąpić w konchę, jak ona w lektykę odkrytą,
Ni ty, czysta Dyjano157, kroczyć tak po lesie,
Jak ona po paryskim bruku kroki niesie!...
LE BRET
Ach, rozumiem!... To jasne!...
CYRANO
Łatwo zrozumiane!
LE BRET
Ty kochasz twą kuzynkę Robin?...
CYRANO
Tak!... Roksanę!...
LE BRET
Ano, tym lepiej!... Kochasz?... Powiedz jej... Masz prawo,
Zwłaszcza dziś, gdy w jej oczach okryłeś się sławą!...
CYRANO
Przypatrz mi się, kochany! Czyż mi nie zabrania
Ta narośl śnić o błogich zachwytach kochania?...
O, nie, ja się nie łudzę! Chyba że chwilowo
Zakwili we mnie rzewność w porę wieczorową,
Kiedy w woń się rozpłyną sny kwiatów miłosne,
A mój drągal-nosisko wciąga w siebie wiosnę!...
I zdarza się, że błądząc w promieniach księżyca,
Spotkam w ogrodzie parę: z młodzieńcem dziewica!
Wzruszony, za śladami stóp ich biegnę okiem,
I myślę, że to dobrze, chodzić wolnym krokiem
W księżycu, ręka w rękę, z ukochaną w parze,
A wtedy zapominam — unoszę się — marzę!...
Aż znienacka zobaczę, spojrzawszy z ukosa,
Na ogrodowym murze cień mojego nosa!...
LE BRET
Mój drogi!...
CYRANO
O, mój drogi, miewam ja rozpacze,
I gdy jestem samotny...
LE BRET
ze współczuciem
To płaczesz...
CYRANO
z protestem
Ja?... Płaczę?...
Nie, to by nazbyt szpetnym było, gdyby rosa
Łez popłynęła kiedy wzdłuż takiego nosa,
I nie pozwolę na to, póki we mnie siła,
Aby ich boska piękność kiedy się splamiła
Związkiem z taką brzydotą... Toż nie znajdziesz przecie
Nic zgoła, od łez bólu, świętszego na świecie;
Więc nie chcę, by z tych pereł jedna z mej przyczyny
Została na szydercze narażona drwiny...
LE BRET
pocieszając
Nie smuć się!... Czas sposobność i radę ci poda.
Wszak prawem, co miłością rządzi, jest przygoda.
CYRANO
z goryczą
Nie! Nie! Nie!... Jest stosunek! Jest ład! I jest miara!...
Ja kocham Kleopatrę158 — mamże159 twarz Cezara?...
Ubóstwiam Berenikę160 — licoż mam Tytusa?...
LE BRET
z żywością
Lecz twój rozum! Twe męstwo!...
wskazując miejsce, na którym stała przedtem roznosicielka
Złożyłeś całusa
Na ręku tej tu małej, rumieniąc niebogę.
Wszak widziałeś jej oczy — czyż były ci wrogie?...
CYRANO
zdziwiony
To prawda!...
LE BRET
I Roksana, gdy Valvert pchnął szpadą,
Godząc w ciebie, okropnie blada była...
CYRANO
zdziwiony
Blada.
LE BRET
Już dzisiaj twoje męstwo, dowcip pokochała.
Śmiało!... Idź do niej.... wyznaj...
CYRANO
Aby mnie wyśmiała?...
Nie znam trwogi, lecz myśleć nie mogę bez drżenia...
ODŹWIERNY
wprowadzając kogoś ode drzwi
Pytają o waćpana!...
CYRANO
spostrzegłszy ochmistrzynię
Boże! Jej duenna161!...