CXLV

Item, Dziateczkom nalezionym,

Nic; ba, straconym trza mi radzić;

Ieśli ich naydę w kątku onym,

U Mańki Iaie — miast się wadzić.

Niech posłuchają: w oney szkole

Przeczytam im lekcyikę małą:

Niech baczy, kto ma dobrą wolę;

To iuż ostatnia, iak się zdało.

Piękna lekcyia Wilona dla straconych dziatek

Dziateczki miłe, toć stradacie

Naypirsze dobro, wy mi wierzcie;

Kleryczki zacne, wy, co macie

Lipkie rączęta, skóry strzeżcie;

Do Montpippeau y do Ruclu238

Koleń Kaieński239 biegł ochotnie,

W iurności wielkiey y weselu:

Ano, zczezł późniey dość sromotnie...

Nie o orzechy gra to wcale,

Idzie o ciało, ba, o duszę;

Kto przegra, na nic późne żale;

Hańbę ten ścirpi y katusze!

Kto wygra, ten y tak Dydony240

Kartaskiey w łożu nie obłapi:

Bezecny chyba y szalony

Do gry się z taką stawką kwapi.

Ieszcze na chwile zbliżcie uszy:

Mówię (bydź musi prawda zatem),

Że beczkę zawżdy się wysuszy,

Przy ogniu w zimie, w chłodzie latem;

Toż piniądz ieśli macie, wszytek

Do nowey kwapi się podróży:

Komuż on idzie na pożytek?

Co źle nabyte, to nie płuży241.

Ballada zawieraiąca dobrą naukę dla chłopiąt złego życia

Bo czyś handlarzem iest odpustów,

Frantem, szalbierzem, graczem w kości,

Sparzysz się, na kształt tych oszustów

Co ich przygrzano do białości242;

Czyś zdraycą iest, co wstydu nie ma,

Rabusiem, gwałcicielem święta,

Gdzie zysk wasz idzie, iak kto mniema?

Wszytko na karczmę y dziewczęta.

Drwiy, rymuy, śpieway, gray na fletni,

Iak ci szaleńcy, bezwstydnicy,

Trefnuy, mąć wodę conaszpetniey,

Wyczyniay w miastach, na ulicy,

Błazeństwa, igry, komedyie,

Wygryway w kręgle y karcięta:

Gdzież wszytko idzie? Mam dac szyię?

Wszytko na karczmę y dziewczęta.

Od takich plugastw miey się z dala;

Imay się pługa, sierpa, brony;

Koniom służ, boday za kowala,

Ieśliś iest człowiek nieuczony;

Lecz ieśli płótno, len, konopie

Przędziesz, gdzież póydzie ta zaczęta

Praca, gdy skończysz? Wieszli, chłopie?

Wszytko na karczmę y dziewczęta.