CXXXIX

U Celestynów, u Kartuzów,

Mimo iż minę maią świętą,

Naydzie się snadnie u tych tuzów

To, czego zbywa tym dziewczętom;

Świadkiem Ioaśka, Izabelka,

Pietrusia — te umieią broić! —

Skoro ie spiera mgłość 225tak wielka,

Zali226 grzech byłby ie ukoić?

Item, Małgośce, grubey dziopie,

Wdzięczney z humoru y z gębusi,

Brelar Bigod!227 A walże, chłopie! —

Dosyć potulney sobie trusi;

Kocham ią, iaka iest, y kwita;

Ona mnie takoż, dama słodka:

Niech iey Balladę tę przeczyta,

Kto ią trafunkiem228 w świecie spotka.

Ballada o Wilonie y Grubej Małgośce

Ieśli ią kocham y służę z ochoty,

Zaliż kpem229 przez to y pluchą się zdawam?

Ma ona w sobie, wierę, piękne cnoty,

Głośno iey miłość y służby wyznawam;

Niech przydą goście, wnet za dzban iuż chwytam,

Po wino pędzę, znoszę ser, owoce,

Podsuwam wodę, podpłomyki świeże,

Gdy dobrze płacą, żegnam rad y witam:

«Wróćcie, panowie, pędzić chutne noce,

W bordelu, kędy mamy zacne leże».

Ale, wnet potem, Panie Jezu Chryste,

Gdy w łoże Małgoś wróci bez szeląga,

Z wściekłości zbiera mnie szaleństwo czyste,

Chwytam za kiecki, sam chwytam się drąga,

Wołam, iż przechlam iey szmaty do nitki;

Aż ona na to — ha, ścierwo sobacze! —

Krzyczy, przeklina, pod boki się bierze,

Że ni tknąć nie da. Wówczas siniec brzydki

Na gębie pięścią sumiennie iey znaczę,

W bordelu, kędy mamy zacne leże.

Iuż zgoda. Małgoś pleszcze mnie po głowie,

P...dnie siarczyście, wzdęta iak ropucha,

Śmieiąc się, swoim picusiem nazowie,

Życzliwie nóżką przygarnie do brzucha;

Schlani oboie śpimy iak barany:

Zasię gdy rankiem burknie iey w żywocie,

Wyłazi na mnie na iutrzne pacierze230,

Aż ięknę pod nią, na poły złamany,

Y tak się bawim, pławiąc się w swym pocie,

W bordelu, kędy mamy zacne leże.