XLI

Śmierć go otrząśnie y pobladzi,

Nos mu przygarbi, napnie żyły,

Szyię mu wezdmie y rozsadzi,

Ścięgna y nerwy odrze z siły.

Ciałko niewieście, tak wybornie

Gładkie, ach, więcey niźli trzeba!

Musisz-że mąk tych czekać kornie?

Tak, abo żywcem iść do nieba.

Ballada o paniach minionego czasu

Powiedz mi, gdzie y w iakiey ziemi

Iest Flora, rzymska krasawica63;

Archippa64, cud między cudnemi,

Tais65, stryieczna iey siestrzyca?

Ty, Echo66, co głos wracasz skory,

Gdy pomknie nad strumienia biegi,

Mów, gdzie są Piękne dawney pory?...

Ach, kędyż 67są drzewiejsze68 śniegi!69

Powiedzcie, kędy iest uczona

Helois70, dla miłości którey

Abeylart Piotr71, zmienion w kapłona72

Żal swóy w klasztorne zamknął mury?

Podobnież, gdzie ta monarchini,

Co, śmiertelnemi szyiąc ściegi73

Worek, gachowi74 grób zeń czyni?...

Ach, kędyż są drzewiejsze śniegi!

Królowa Blanka75, iak liliia,

Syrenim głosem zawodząca,

Berta76 o wielkiey stopie, Liia77,

Bietris78, Arambur79, Alys80 wrząca,

Iohanna81, co w mężczyźńskiey szacie

Anglików gnała precz szeregi,

Gdzież są? Wy mówcie, ieśli znacie?...

Ach, kędyż są drzewiejsze śniegi!