321.

Prasa. — Jeśli się rozważy, jak dziś jeszcze wielkie wypadki polityczne wślizgują się tajemnie i w osłonach na scenę, jak ukrywają je mało znaczące zdarzenia, i jak one obok nich wydają się małymi, jak późno po swym wydarzeniu się zdradzają swój wpływ głęboki i wstrząsają posadami — jakież znaczenie można przyznać prasie, takiej, jaką dziś jest, ze swym codziennym nakładem płuc, żeby krzyczeć, przekrzyczeć, podniecić, przerazić, czyż jest czymś innym, jak stałym, ślepym hałasem, który odwraca w fałszywym kierunku uszy i zmysły?