10

Gdy czuje się potrzebę obwołania rozumu tyranem, jak to uczynił Sokrates, to niemałe musi zagrażać niebezpieczeństwo, iż coś innego stanie się tyranem. W rozsądku widziano podówczas zbawcę, ani u Sokratesa, ani u jego „chorych” nie był rozum rzeczą wyboru, było to de rigueur25, był to ostatni ich środek. Fanatyzm, z jakim całe myślenie greckie garnie się do rozsądku, świadczy o położeniu bez wyjścia: znajdowano się w niebezpieczeństwie, wybór był tylko jeden: albo zginąć, albo być rozumnym — do absurdu... Moralizm filozofów greckich, od Platona począwszy, jest uwarunkowany patologią; tak samo cenienie przez nich dialektyki. Rozum = cnocie = szczęściu znaczy tylko: trzeba w tym naśladować Sokratesa i wbrew niejasnym pożądaniom rozniecić na stałe światło dzienne — światło dzienne rozumu. Za każdą cenę trzeba być jasnym, rozsądnym, trzeźwym: wszelka uległość względem instynktu, względem Nieświadomego prowadzi do zguby...