20.
Czyńcie mi jako wicher, gdy się z górskich czeluści rwie: w takt własnych dud pląsać on rad, a morza drżą i skaczą pod jego tąpaniem.
Który osłom skrzydła daje, a lwice doi, sławiony niech będzie ten dobry niepohamowany duch, co każde dziś i ciżbę każdą jako burzowy nawiedza wichr297, —
— wszystkim zrzędom i mitrężnym głowom wrogi, wszystkim liściom zwiędłym i chwastom wszelkim: sławiony niech będzie ten dziki dobry wolny wichrowy duch, który po trzęsawiskach i pognębięniach jak po łanach pląsa!
Który motłochu psiego plemienia nienawidzi oraz wszelkich nieudanych, ponurych pomiotów: sławiony niech będzie ten wolnych duchów duch, ten śmiejący się wichr, co wszelkim czarnowidom i ropiejącym pył w oczy dmie!
O ludzie wyżsi, najlichszym w was jest to, żeście się wszyscy tańczyć jeszcze nie nauczyli, jako tańczyć należy, — w pląsach poza siebie wybiegać! I cóż z tego, żeście się nie udali!
Ileż bo rzeczy jest jeszcze możliwych! Nauczcież się więc śmiechem poza siebie wybiegać. Wznoście serca ku górze, dobrzy tancerze, wyżej! jeszcze wyżej! A nie zapominajcie przy tym i o śmiechu!
Tę koronę śmiejącego się, tę koronę różańcową, wam przerzucam ja ją, o bracia moi! Uświęciłem śmiech; o ludzie wyżsi, nauczcież mi się — śmiać!