26.
O bracia moi! Gdzież jest największe niebezpieczeństwo dla wszelkiej ludzkiej przyszłości? Nie znajdujeż się ono pośród dobrych i sprawiedliwych? —
— jako tych, co mawiają i w sercach swych czują: „wiemy zacz co dobrym jest i co sprawiedliwym, mamy to wszak już; biada tym, którzy tu jeszcze szukają!
Jakąkolwiek by szkodę zrządzić zdołali źli: szkoda czyniona przez dobrych jest najszkodliwszą szkodą!
Jakąkolwiek by szkodę zrządzić zdołali świata zaprzańcy: szkoda czyniona przez dobrych jest najszkodliwszą szkodą.
O, bracia moi, dobrym i sprawiedliwym ten oto w serce zajrzał, kto ongi rzekł: „faryzeusze to są”. Nie rozumiano go jednak.
Sami nawet dobrzy i sprawiedliwi zrozumieć go nie mogli: duch ich jest zniewolony przez ich dobre sumienie. Głupota dobrych jest bezdennie roztropna.
Lecz to oto jest prawdą: dobrzy muszą być faryzeuszami, — oni innego wyboru nie mają!
Dobrzy muszą ukrzyżowywać tych, co własną sobie wynajdują cnotę! Oto co jest prawdą!
Wtórym, co oną krainę odnalazł, krainę serca i królestwa dobrych i sprawiedliwych, był ten, co oto pytał: „kogóż oni nienawidzą najbardziej?”
Tworzącego nienawidzą oni najbardziej: tego, kto stare tablice i stare wartości łamie, burzyciela tego, — złoczyńcą zwą go oni.
Dobrzy bowiem — tworzyć nie mogą: oni są zawsze początkiem końca: —
— ukrzyżowują tych, co nowe wartości na nowych wypisują tablicach, sobie przyszłość oni poświęcają, — przybijają do krzyża wszelką przyszłość ludzką!
Dobrzy bywali zawsze początkiem końca. —