29.

„Czemuż tak twardo! — rzekł raz do diamentu węglik kuchenny; czyż nie jesteśmy blisko powinowaci?”

Czemuż tak miękko? O, bracia moi: ja was tak oto pytam: czyż nie jesteście — braćmi mymi?

Czemuż tak miękko, tak ulegle, tak ustępczo? Czemuż tyle zaprzeczeń, tyle zaparcia jest w sercach waszych? Czemuż tak mało przeznaczenia jest w waszym wejrzeniu?

A jeśli przeznaczeniami być nie chcecie nieubłaganymi: jakże byście wraz ze mną mieli kiedyś — zwyciężać?

A gdy twardość wasza ani błysnąć, ani przedzielić, a przeciąć nie zdoła: jakżebyście wraz ze mną mieli kiedyś — tworzyć?

Twórcy bowiem twardzi są. I błogością zdawać się wam winno dłoń waszą na tysiącleciach niby na wosku wyciskać, —

— błogością na woli tysiącleci niby na spiżu ryć, — twardszymi będąc niźli spiż, szlachetniejszymi nad spiż. Zupełnie twarda jest tylko rzecz najszlachetniejsza.

Tę nową tablicę, o bracia moi, stawiam ponad wami: twardym bądź! —