3.
Jeśli choć jedno tchnienie z twórczego nawiedziło mnie tchnienia, z onego musu niebiańskiego, co przypadki nawet zmaga i w gwiezdne koliska pląsać je zniewala:
jeśli śmiałem się kiedykolwiek onym błyskawicowym śmiechem, po którym długi grzmot czynu ponuro, lecz ulegle się toczy:
jeślim kiedykolwiek na boskim stole ziemi w boskie grał kości, aż ziemia drżała i rozwierając się, ogniste wywnętrzała rzeki: —
— a stołem boskim jest ziemia, drżącym od twórczych nowych słów i boskich kości: —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którą bym dzieci chciał, snadź ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!