9.
Bądźcie dziś nieufni, wy, ludzie wyżsi, wy serdeczni! wy otwarci! I ukrywajcie dowody wasze! To „dziś” do motłochu wszak należy.
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakżebyście to chcieli dowodami — obalić?
Zaś na rynku przekonywa się gestami. Dowody wszakże budzą w motłochu nieufność.
A jeśli się zdarzy, że prawda zwycięży, pytajcież w słusznym niedowierzaniu: „jakaż niedorzeczność walczyła za nią?”
I strzeżcież się uczonych! Nienawidzą was oni: gdyż bezpłodni są! Mają zimne wyschłe oczy, ptak każdy bez piór przed nimi leży.
Tacy chełpią się tym, że nie kłamią, wszakże od niemocy kłamstwa daleko do umiłowania prawdy.
Miejcież się na baczności!
Niepodleganie febrze nie jest jeszcze poznaniem. Wychłodzonym duchom nie dowierzam ja. Kto kłamać nie umie, nie wie, czym jest prawda.