1840

Pierwszego stycznia, dwunasta w nocy. Nowe dziesięciolecie, jesteś mi pełne rozstrzygnięć; co mi przynosisz? sławę czy grób?

Kto się pierwszy śmierci nie ulęknie, w nią nie uwierzy, nie umrze. Nasza wiara, nasza obawa i nasza nadzieja wiążą nas z rzeczami niewidzialnymi.

Wielcy ludzie będą zawsze uchodzili za egoistów. Ich „ja” pochłania wszystkie inne indywidualności w pobliżu, a one uważają ten naturalny i nieuchronny wynik ustosunkowania sił za umyślny zamach.

Dla każdego grzechu przypada w ciągu całej wieczności tylko jeden moment pokuty: to jest ten, w którym jesteśmy jeszcze w używaniu grzechu. Gdy ten moment przeminie, oczyszczenie jest już niemożliwe, jesteśmy trędowatymi na zawsze. Wielu mniema, że nienawidzi grzech, gdy nienawidzą ów trąd grzechu.

Kochać znaczy: w drugim człowieku siebie samego zdobywać. Jest wielu ludzi podobnych do brudnego lodu. Tają i myślą sobie, że teraz są czyści. Ale brud został na spodzie.

Obietnica jest wekslem wystawionym na własną przyszłość.

Pływając w morzu rozkoszy zacisnąć usta, aby ani kropla nie ochłodziła spieczonego języka: to jest rezygnacja. W ogóle człowiek jest istotą, której przeznaczeniem jest zniszczyć samą siebie.

(Po napisaniu Judyty) Dziwne rzeczy dzieją się z takim utworem. Dopiero gdy się ze mnie wydostał, poczyna mi całą duszę napełniać, jakby chciał wejść na powrót. Człowiek spieszy się wyrzucić go z siebie jakby coś wewnętrznie zbytecznego i chciałby go potem na powrót w siebie wciągnąć jak coś nieodzownie potrzebnego.

Piękno jest wyrównaniem między treścią a formą, nie zwycięstwem, lecz zawieszeniem broni. Przesłanką piękności jest swoboda tak dalece, że gdyby nam na widok kwiatu wpadło na myśl, że nie mógłby on być inny, jak jest, piękne wrażenie znikłoby od razu. Piękno jest udaniem zwycięstwa.

Lud jest poetyczny w przekleństwach i łajaniach.

Że dobre może powstać ze złego, to można pojąć; ale złe z dobrego?

Ból jest pragnieniem błogości;

Złorzeczyć chcesz pragnieniu?

Ono zwiastuje krynicę,

Krynicy tej poszukuj!

Woń jest agonią kwiatu.

— Musi być w tym trochę prawdy — mówi się zwykle, słuchając potwarzy. Tak, ale jest to prawda rozszarpana na szmaty przez psy.

Ból jest czymś pozytywnym.

Życie jest plądrowaniem wewnętrznego człowieka.

Od tego, co wielkie i piękne, wymaga się zawsze mimo woli nie tylko, żeby istniało, lecz żeby się także rozradzało, żeby żywioł przeciwny rozsadzało, niszczyło, upodabniało do siebie. Przypisuje mu się istnienie zawsze na podstawie jego zwycięstwa, gdy tymczasem ono, jako coś czysto wewnętrznego, dosyć już uczyniło, jeżeli wbrew brutalnemu naporowi świata zdołało się samo rozwinąć i utwierdzić.

Mówię często do życia: — nie dawaj mi tyle, abyś mi nie mogło tyle odebrać.

Życie jest dla mnóstwa ludzi zajęciem.

W radości jest jej granica tym, co nas dręczy.

Formalne zawarcie związku małżeńskiego jest albo czymś zbędnym, albo zbrodnią.

Wielu widzi we flecie tylko drzewo.

W życiu właściwie nie powinno by się nic posiadać, nawet własnego ja; powinno by być tak, jakby się co minutę rodziło i umierało. Zawsze być nowym — to byłoby życiem, teraz każdy dzień żywi się drugim dniem.

Geniusz jest inteligencją entuzjazmu.

Liryka: całe życie uczuciowe jest deszczem, uczucie wzięte właśnie za temat jest kroplą oświeconą przez słońce.

Eksperymenty literackie dzisiejszych Francuzów czynią ich w moich oczach podobnymi do ludzi chodzących w płaszczu, który stał się dla nich za ciasnym, lecz którego by przecież nie zdjęli. Drą go więc i szarpią, a gdy się gdzie kawałek koszuli pokaże, krzyczą z uciechą: — natura! natura!

Przychodzi mi szczególna myśl. Przedstawiać, znaczy stwarzać na wzór czegoś, chwytać życie i formować. Przedstawienie w zakresie duchowym zależne jest od słowa. Więc znaleźć słowo znaczy tyle, co znaleźć rzecz samą!

Prawdziwa sielanka przedstawia człowieka szczęśliwego i skończonego w obrębie przeznaczonego mu koła. Póki z tego koła nie wyjdzie, los nie ma nad nim władzy.

Nie to, czym człowiek jest, tylko to, co czyni, jest jego nieutracalną własnością.

Kobieta w mężczyźnie pociąga do kobiety; mężczyzna w kobiecie opiera się mężczyźnie.

Tylko sztuka jest rękojmią ludzkiej nieśmiertelności. Wszystkie inne siły ludzkie stoją na równi z talentami pająków, perłopławów itd., bo nie rozpoczynają nic nowego, samodzielnego, łatają tylko to, co już istnieje.

Serce jest magnesem cierpień.

Nie tylko w czynach człowieka, lecz także w wypadkach, które go spotykają, tkwi konsekwencja i zgoda.

Jest wątpliwe, czy historia jest rzeczywiście dobrodziejstwem dla ludzkości. Przekazane doświadczenia odetną i uniemożliwią powoli ludziom i ludom własne doświadczenia, myśl będzie coraz bardziej wyprzedzała życie i cały byt zatraci się w kategoriach, chyba że jakaś olbrzymia burza zasypie piaskiem całą zabalsamowaną przeszłość. Śmiertelni nie mogą stworzyć nic nieśmiertelnego; oddziaływanie wielkich poetów i bohaterów może się rozciągać na tysiące lat, ale musi się skończyć, aby żywe źródło życia na nowo tryskało. Szekspir, Goethe, wszystko stracone — przygniatająca myśl!

Alegoria powstaje, gdy rozum kłamie przed sobą, że ma wyobraźnię.

I czynami można się upiększać. Człowiek szczery ufa w to, że ten i ów błąd uniewinni całością i istotą swego życia, fałszywy mniema, że chwalebnymi szczegółami okupi lichotę całości.

Nawet w najgorszym człowieku pozostaje jeszcze tyle boskości, by widzieć swoje marnienie.

Życie Boga jest uczuciem. Nie da się pomyśleć, w jaki by sposób on poznawał, skoro jest sam dla siebie przezroczysty.

Kto ludzkość zwraca ku jej granicom, ma większą zasługę niż ten, kto ją zachęca do dążenia w nieskończoność.

Nie zastój, nie posuwanie się, tylko ruch jest celem życia.

Wielu ludzi tak samo nie może sympatyzować z wielkością, jak z lotem orła albo siłą słonia.

Społeczeństwo ludzkie jako całość jest zupełnie w tym samym stopniu złe, jak najgorsza jego jednostka. Jego prawa i urządzenia są tym, czym mord i rabunek dla jednostki.

Jest kwestią, czy istniejemy osobiście.

Przy powstawaniu dzieła poetyckiego może rozum wiele odrzucać, ale nigdy nie powinien nic dodawać.

Życie bardzo wielu ludzi jest uciekaniem z siebie samych.

Któż zdoła przedstawić cudowny proces rozrodczy i samoodżywczy ducha! Myśl budzi się, na jej spotkanie wybiega słowo i zamyka ją w sobie, oboje są dla siebie wzajemnie warunkiem i granicą. Myśl jest świeżym życiem jednostki, słowo esencją życia zbiorowości, najdelikatniejszy aromat obojga ulatnia się przy ich zetknięciu, opada na ducha i służy mu za strawę.

Życie w czystej, niezmąconej postaci nie może być tematem dla twórczości artystycznej, bo nie da się uchwycić; tylko życie wprawione w ruch.

W zmierzchający, wonny świat uczuć natchnionego poety wpada księżycowy promień świadomości, a co oświeci, staje się kształtem.

Miłość i przyjaźń są u przeważnej liczby ludzi napełnianiem własnej próżni cudzą treścią.

Odkupiony jest błąd, gdy otwiera nowe, dotychczas niedostępne koło obowiązków. Dziewczyna, która staje się matką.

Pojęcia ludzi o rzeczach są najczęściej tylko ich sądami o rzeczach.

Zadaniem człowieka szczęśliwego jest rozwijać się, nieszczęśliwego zniszczyć się. Z pewnością!

„Pójdź w bitwę i zdobądź sobie po drodze broń!” Tak było ze mną.

Jeżeli duchy unoszą się w powietrze, to może się zdarzyć, że opanują człowieka, który sam za mało ma w sobie ducha, i uczynią go swoim medium. Opętani z Biblii.

Gdy kobieta ma dziecko, kocha mężczyznę tylko w takim stopniu, w jakim on kocha dziecko.

Są dwa rodzaje miłości. Jedna zwraca się ku istocie, całkiem lub częściowo przystosowanej do pustego miejsca w naszym sercu, oprzędza i oplata ją, i już nie wypuszcza. Ta miłość jest właściwie leczeniem samego siebie. Druga odważa się na bój z całym światem.

Piękność jest głębokością powierzchni.

Historia. Nieznany artysta pracuje od wieków nad posągiem jakiegoś boga. Ale gdy spod dłuta odpadnie mu kawałek marmuru o zabawnych kształtach, biegniemy za nim i wołamy: — oto on! — Cóż powiemy, gdy ów bóg kiedyś w całej jaśni stanie przed nami?

Między niepospolitymi a pospolitymi ludźmi jest ta różnica, że pierwsi rosną ku jakiemuś nieznanemu punktowi, podczas gdy drudzy wkrótce dorastają do swojej miary, ponad którą już innej nie uznają.

Sen jest walką życia ze śmiercią.

Źli ludzie cenią się między sobą tylko o tyle, o ile stawiają sobie wzajemnie opór.

Poemat liryczny powstaje, gdy uczucie wyodrębni się dostatecznie w świadomości przez myśl.

Ludzie szlachetni cierpią najwięcej. Także cierpienie wybiera sobie najszlachetniejszą glebę.

Prawdziwy poeta jest lekarzem, fałszywy chirurgiem współczesności.

Tylko wielki człowiek może być szczery, bo tylko on może sobie powiedzieć, kim jest. Dla innych ludzi jest szczerość pożerającym ogniem.

Gdyby marmur miał czucie, skarżyłby się z pewnością na ciosy dłuta, które go czynią bogiem.

...Przyjaciele spętani z sobą tylko przymusową potrzebą jak Laokoon z synami wężem.

Ten rok ma bez wątpienia najwięcej treści z mego całego życia. Lecz muszę wyznać: jestem zadowolony z losu, lecz nie z siebie. Żywioły, z których się składam, wciąż jeszcze burzą się i kotłują, jakby nie były zamknięte w formie indywidualnej; walczą z sobą, to jeden, to drugi odnosi zwycięstwo, lecz normy brak! Gdy się rozejrzę w swej przeszłości albo w najbliższej teraźniejszości: zawsze ta sama lekkomyślność, przeciw której protestuje mój rozum; tropienie tajnych ścieżek mądrości, a po znalezieniu ich, zasypianie na drodze do świętego miejsca; bezmyślne chwytanie nici, na pozór nadających się do tkaniny mego życia, a potem albo niesumienne porzucanie, albo rozpaczliwe trzymanie się ich, doprowadzające do zaplątania i uduszenia się! Ciężko, bardzo ciężko uczynić swe życie dziełem sztuki temu, kto ma krew tak gorącą jak ja; wymaga to panowania nad chwilą takiego, jakie niełatwo osiąga ten, kto ma jeszcze do chwili pretensje; lecz do tego celu można się przynajmniej powoli zbliżać, a ja nie jestem jeszcze nawet w drodze. Nawet taka spowiedź, jak teraz, czymże jest? Przychodzi ona mimo woli jak westchnienie, jak uderzenie się w piersi, bo chciałem napisać coś całkiem innego; ma jednak niestety inne skutki, niżby mieć powinna, gdyż sprawia ulgę duszy, zamiast ją bardziej przytłoczyć.

Jeżeli Tacyt potępia całą ludzkość, w nim samym, w jego świętym gniewie ocalone są jej najpiękniejsze przymioty i dlatego otucha nie opuszcza nas wśród wszystkich jego opisów okrucieństw.

Co to jest? Skoro tylko człowiek zdobędzie się na samopoczucie i wyprostuje się, ma wrażenie, jakby go coś uciskało z góry, a przecież on żyje tylko przez samopoczucie. To jest tak, jakby się z jakiejś przepaści wydobywał i jakby go jakaś nieznana ręka znowu na powrót spychała.

Najwyższa poezja jest właściwym dziejopisarstwem, gdyż wyniki procesów historycznych wciela w nieśmiertelne obrazy, jak na przykład Sofokles ideę hellenizmu.

Poezja jest wybuchem krwi; poeta uwalnia się od krwi, a ona rozpływa się w piasku świata.

Miłość jest dlatego tak piękna, że chroni przed samolubstwem.

Istnieje tzw. prawda, która pochodzi z najgłębszego kłamstwa; dziedziną jej jest zwłaszcza handel drobiazgowy prawdami. Ludzie oddający się popisom W takiej prawdzie mierzą człowieka zawsze najwyższą zasadą i z zadowoleniem potępiają go, ponieważ między najlepszym człowiekiem a zasadą zawsze jeszcze jest przepaść. Mniemają oni, że przez to potępienie sami już złożą hołd zasadzie. Obrzydłe indywidua, filozofujące węże, które kąsają, a potem wytykają ukąszonemu czarne plamy jadu. Tylko człowiek na wskroś zły może we wszystkich drobnostkach być, jak to mówią, poprawny. Dobry nie czatuje tak ciągle na siebie i wśród zamętu życia nieraz traci równowagę.

Są fakty (właśnie opowiedziano mi jeden taki) ciężkie jak kamienie, które albo zmiażdżą młyn, albo muszą być zmielone.

Człowiek musi się starać być jasnym dla drugich, aby się stać jasnym dla samego siebie.

Niejeden gdyby już był stworzony, byłby udzielił Bogu rad przy stwarzaniu świata.

My, ludzie, jesteśmy tymi punktami natury, w których ona się skupia. Może także tętnicami natury.

Są ludzie, którzy w swej cnocie widzą przywilej na polowanie na cudze grzechy; pozostali oni tylko dlatego cnotliwymi, aby grać rolę katów.

Przyjaźń wielu ludzi jest tylko przygotowaniem do nieprzyjaźni.

Dlaczego przestało bić to źródło mowy, które stwarzało nowe, bezpośrednie, to jest niezłożone z innych wyrażenia dla spraw ducha i uczucia? Czy rzeczywiście wszystko, co się da pomyśleć i przeżyć, zostało już przerobione na słowa, czy też ten zastój jest dobrowolny?

Dwudziestego pierwszego września. Przyjm łzy wdzięczności, Wiekuisty! Ze wszystkich głębin mej duszy powstaje Genowefa! Tylko siły, tylko miłości — potem niech będzie, co chce!

Ziemskie radości są tylko stopniami, po których wchodzimy do raju.

W niejednym człowieku wrodzone zło jest tak silne, że nie potrzebuje on nawet uczynić nic złego, aby sobie uświadomić tę swoją naturę. Taki człowiek mozoli się nieraz tak samo bezowocnie nad uczynieniem dobrego, jak dobry nad złem.

Jeżeli jakiej myśli nie można przemyśleć do końca, ma się wrażenie, jakby się traciło cząstkę samego siebie, a nawet jakby się było wewnątrz skrępowanym i daremnie próbowało wyzwolenia. Każda myśl jest dobrem, które walką trzeba wydrzeć wszechświatowi, potędze, która je dzierży.

Dwudziestego ósmego września. Jest piękny, wspaniały poranek jesienny, złotem kładzie mi się blask słońca na papierze, na dworze zimny wiatr przypomina, że należy strząsać owoce, w domu wygodne ciepło. Bóg jest niezasłużenie a bez granic łaskawy dla mnie i godzi się, abym głęboką radość z tego wypowiedział w tym dzienniku, który zawiera tyle skarg i wybuchów rozpaczy. Jedynym życzeniem mojej młodości, jedynym, którym żyłem, było, żebym został poetą. Zostałem nim i teraz dopiero poznaję, co to znaczy. Wyższe natury mogą tylko wtedy osiągnąć pełne poczucie swej istoty, gdy im dano talent twórczy, a to jest najwyższe, jedyne szczęście. — Teraz, gdy Genowefa mnie wypełnia, czuję się tak całym — dzięki, głębokie dzięki Wiekuistemu!

Podziw jest czynnym snem, rozpływaniem się „ja” w naprężeniu tak, jak przy zwykłym śnie — w rozprężeniu.

Siła woli nie ma końca, idzie tak daleko, że może nawet samą siebie unieruchomić i wymusić sen. Absurdu nie można chcieć.

Gdy Bóg był w kłopocie, co począć z mnóstwem ludzi, którzy z siebie nic zrobić nie potrafią, stworzył szczęście.

Celem natury jest rozkoszowanie się sobą, a wszystkie jej twory są językami, którymi w sobie samej smakuje.

Nie tylko formy sztuki, lecz i formy życia opierają się pod pewnym względem na kłamstwie gdyż w żadnej z nich nie znajduje wola ludzka zupełnego zaspokojenia.

Strzał pozostawiony w strzelbie psuje ją. Tak samo jest z siłą w człowieku.

W świecie jest pogrzebany bóg, który chce zmartwychwstać i wszędy usiłuje się wydostać: w miłości, w każdym czynie szlachetnym.

Niejeden człowiek, gdy coś odrzuci, a zobaczy, że kto inny tę rzecz podnosi, upomina się o jej zwrot, gdyż to pouczyło go, że jest ona jeszcze coś warta.

Szekspir posługuje się czasem stylem bogactwa. Jest to styl najwytworniejszy, chociaż nie najszlachetniejszy.

Małżeństwo jest dla wielu ludzi naczyniem; w którym przechowują swoje uczucie, bo wiedzą dobrze, że bez takiego środka wnet rozpłynęłoby się w piasku życia codziennego.

Krzywa linia nie zna większego cudu nad prostą. Ale nie odwrotnie.

Poemat: Bóg patrzy na sny dzieci i daje im życie. Stąd tyle zabawnych, miłych, niewinnych rzeczy na świecie.

Dualizm przenika na wskroś wszystkie nasze poglądy i myśli, każdą chwilę naszego istnienia i sam jest najwyższą, ostatnią ideą, jedyną ideą podstawową. Jak życie i śmierć, choroba i zdrowie, czas i wieczność od siebie się odcinają, to możemy sobie pomyśleć i wystawić, ale nie to, co poza tymi rozdwojeniami jest wspólnym, godzącym je pierwiastkiem.

Chore stany zresztą są bliższe ośrodka prawdy (tego, co wiecznotrwałe) niż tzw. zdrowe.