SCENA I

Dunois i Du Chatel

DUNOIS

Nie! Zostać dłużej nie chcę i nie mogę,

Opuszczam króla, co się sam opuszcza.

Cóż bym tu czyni!? Radę i przestrogę

Obrazą tronu zwie dworaków tłuszcza.

A we mnie serce zalewa się łzami,

Widząc, jak wrogi dzielą naszą ziemię,

Jak ku nim miasta wychodzą z kluczami,

Jak lud nasz cierpi i — jak tu król drzemie!

Słyszę, że bliska zguba Orleanu:

Rzucam się na koń; z brzegów oceanu

Pędzę, przybywam, drżąc, zali już może

Król nie zwiódł bitwy, pewny, że już stoi

Na czele wojska; a on tu, na dworze,

Z trubadurami swoją arfę stroi,

Śpiewa ballady lub u stóp Agnieszki

Wzdycha i świetne wyprawia biesiady.

Jakby na świecie nie było zamieszki!...

To nadto! Idę w konetabla ślady:

Opuszczam wojsko i kraj! Ale biada!

Biada nam wszystkim!

DU CHATEL

Cicho! Król na progu.